.:: QUIZ ::: GRZEGORZ Korzeniecki ::: Lomza ..:: www.korzeniecki.za.pl ::.. KG
_* Mlaskanie, siorbanie, cmokanie, czyli jedzenie głośne i niechlujne. Bardzo kompromitujące! Kiedy się patrzy na człowieka, który mamie i ciamka, wrażliwszym obserwatorom robi się mdło. Można kogoś takiego przestać lubić. Można też zrozumieć, dlaczego w niektórych plemionach pierwotnych jedzenie uważa się za czynność wstydliwą, którą należy wykonywać bez świadków. W naszej kulturze jedzenie jest ważną czynnością społeczną (naprawdę!). Wspólny posiłek - nawet codzienny - zbliża, zwłaszcza gdy jest miły. Uczty, biesiady, wspólne kawy czy herbaty - wszystko to stanowi oś życia towarzyskiego. Lubimy to, urządzamy, wydajemy moc pieniędzy, aby jedzenie było obfite, smaczne i pięknie podane. Zatem, jak mówi poeta: "trza być w butach na weselu", innymi słowy - nie można się pokazywać między ludźmi, jeśli im się psuje widok.
Trening : żeby nie mlaskać, rozgryzamy i żujemy z zamkniętymi ustami, starając się nie "miotać" szczęką. Żeby sobie to ułatwić, staramy się nie pakować do ust całej fury jedzenia, a tylko zgrabne kęsy.
Uwaga ! Mlaskanie jest nieestetyczne jako dźwięk i jako widok (proszę sprawdzić w lustrze). Z otwieranych wciąż ust kapie po brodzie, a to dopuszczalne jest najpóźniej w przedszkolu. Aby nie siorbać, ściągamy płyn z łyżki lub filiżanki wargami, bez głośnego wciągania niczym elektroluks. Trenujemy od najbliższego posiłku, nie pozwalając sobie na odstępstwa. Po prostu tak jemy od dziś zawsze, nie tylko przy ludziach. Gorliwi kontrolują przebieg treningu w lustrze, ile razy mają taką możliwość. Średnio bystry przedszkolak opanowuje sztukę poprawnego jedzenia w ciągu kilku miesięcy.
Plucie : Czynność wręcz szczeniacka, choć niestety plują ludzie w różnym wieku, zupełnie się nie krępując. Na ulicach i na schodach. Potrzeby plucia nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Plucie kojarzy się z okazywaniem pogardy: "plunął mu w twarz", "splunąć nie warto", "pluń na to".
Czkanie, bekanie, charczenie - ulubiony dowcip męski w stołówce szkolnej, obliczony na odebranie apetytu koleżankom.
Dłubanie w nosie, w uchu, pociąganie nosem, drapanie się.
Trening: przestać. Tu niczego nie trzeba trenować, tych czynności więcej nie wykonujemy. No, chyba że przez zapomnienie, od-ruchowo... To wtedy proszę dać sobie samemu klapsa i pomyśleć, jakie to ważne, żeby nasze odruchy nas nie kompromitowały. I że warto wymienić paskudne na prześliczne.
Niedomycie, niedopranie, rozmamlanie. Nieprawda, że nie widać, czy się człowiek mył czy nie. Widać. Nieprawda, że nikt nie zauważy, że ten kołnierzyk już troszeczkę przybrudzony. Nieprawda, że ręce z "żałobą" za paznokciami da się ukryć pod stołem. Niechlujstwo widać.
Zapach. Nie wszyscy mamy nosy jednakowo wrażliwe, ale przecież nie wiemy, kogo uszczęśliwiamy swoją naturalną wonią. Są ludzie, którzy ciągną za sobą słup fetoru, może nawet o tym nie wiedząc ?
Trening: norma środkowoeuropejska to codzienne szorowanie się od stóp do głów. Odstępstwa możliwe są tylko w wyjątkowych okolicznościach. Koszuli ani bluzki nie nosimy bez prania więcej, jak 2-3 razy. Rajstopy i skarpety - raz. Swetry, wdzianka, rzeczy ciemne i wzorzyste, na których "nie znać", starannie obwąchujemy.
Uwaga ! Polewanie brudu wodą kolońską daje efekty żałosne.
Śmiecenie, hałasy. Śmieci zanieczyszczają krajobraz, hałasy zanieczyszczają ciszę. Istnieje obecnie na świecie cywilizacyjny problem śmieci i hałasu. Ciekawe - teoretycznie wszyscy kochają schludność i ciszę, praktycznie - śmiecenie i hałasowanie uważają za swoje prawo, za element wolności. Najbardziej groteskowo grzeszą ludzie we własnym mniemaniu światowi: pety z popielniczki wyrzucają z samochodu na pobocze, pojemniki po oleju zostawiają na łące. Przybywszy na daczę włączają muzykę tak, że ich słychać w trzeciej wsi.
Trening: w kwestii śmieci - zauważyć je. Spostrzec jak szpecą, jak nas wszystkich degradują i - co tu kryć - kompromitują.
Na koniec muszę lojalnie uprzedzić, że wyzbycie się powyższych przywar pozwala na osiągnięcie zaledwie poziomu zerowego. Na razie żadnych plusów. *_