.:: QUIZ ::: GRZEGORZ Korzeniecki ::: Lomza ..:: www.korzeniecki.za.pl ::.. KG
_*   Prezenty to wyraz naszych uczuć do obdarowywanej osoby, choć przeważnie nie stać nas na to, aby wyraziły całe ich bogactwo. To nawet lepiej. Nie radzę obsypywać się nawzajem córa/ to wspanial­szymi prezentami, bo nie wybrniemy finansowo. Prezent powinien być radością nie tylko dla tego, kto go dostaje, ale i dla tego, kto go ofiarowuje. Jeśli potraktujemy prezenty jako ciężkie obowiązki towarzyskie, staną się udręką. W środowisku młodzieżowym chyba nadal najwyżej ocenia się pomysł, dowcip, oryginalność, własnoręcz­ne wykonanie.
Prezent dla koleżanki
Wisiorki, klipsy, broszki - z drewna, ceramiki, skóry, metalu, plastyku (byle nie tandetne!), sznurka itp. Znaki zodiaku, litery, amulety. -Opaski na włosy, wiązania, spinki. Długopisy, pisaki, papeteria, kalendarze, notesy. Coś śmiesznego i bez sensu (na przykład aparat do puszczania baniek mydlanych), oczywiście książki, płyty, kasety. Droższe prezenty mogą być składkowe. Ogólna zasada - prezent dla koleżanki (kolegi) ma być miły, gustowny, niezobowiązujący, czyli niezbyt drogi. Nie wypada się „wysadzać" na coś nadzwyczajnego po to, żeby wszyscy wiedzieli, że mnie stać.
Prezent dla kolegi
Chłopcy częściej niż dziewczyny mają sprecyzowane zainteresowa­nia, więc może być coś z danej dziedziny (ewentualnie składkowo, jeśli to cenna rzecz), a także sztuczna kość dla psa, miękka szczotka do czesania kota, specjalna pasta do czyszczenia motoroweru, maskot­ka, portmonetka, brelok do kluczy. Poza tym wszystko to, co dla koleżanki, oprócz biżuterii, no. chyba że lubi.
Prezenty dla przyjaciół i sympatii
Wkładamy w nie więcej serca niż w prezenty dla koleżanek i kolegów (granice między przyjaźnią a koleżeństwem bywają płynne, wszystko zależy od wyczucia). Przyjaciół lepiej znamy, lepiej wiemy, co lubią i czego potrzebują, możemy nawet o to zapytać. Najlepiej wyrazi naszą sympatię prezent wykonany własnoręcznie - szalik, czapka, nauszniki, rękawice, skarpety, haftowany koł­nierzyk w stylu retro. Wszystko to koniecznie musi być w guście osoby obdarowywanej, wesołe, modne, kolorowe. Prezentem może też być sama robota - wydzierganie czegoś, wykonanie jakiejś instalacji, zmontowanie sprzętu itp. Dobrym prezentem jest bilet na koncert, do teatru, do kina na coś niezwykłego; drobiazg do pokoju lub własnego kąta - reprodukcja, plakat, efektowna zabawka-maskotka; półeczka, ramka, lampka; kosmetyki.
Uwaga! Na prezenty nie nadają się rzeczy używane.Między bliskimi przyjaciółmi przyjęte jest dawanie sobie różnych rzeczy jeszcze dobrych, z których się wyrosło, albo wymienianie takich, które się właścicielom znudziły (nie muszę chyba zaznaczać, że za zezwoleniem rodziców). W przyjaźni jak w rodzinie, ale to nie są prezenty. Prezent to coś odświętnego, w co włożyliśmy nieco serca szukając go lub wykonując i czego nikt wcześniej nie używał.
Opakowanie
Prezent nie może być wręczony byle jak, w ponurym papierze ze sklepu. Ludzie zapobiegliwi zawsze mają w domu jakiś lepszy kawałek papieru, kolorowe torebki, sznurki i wstążeczki. Prezent powinien się efektownie prezentować. Zwłaszcza podarunki pod choinkę muszą błyszczeć.
Ach, cudowne !
Nie wiadomo skąd się wzięło i gdzieniegdzie pokutuje przekonanie, że prezentów nie wolno zaraz odpakować i obejrzeć. Dlaczego?! Tylko prezenty choinkowe muszą poczekać, ho taka jest tradycja. Przecież cała przyjemność na tym polega, że natychmiast się dobiera­my do paczki, rozwijamy, szeleścimy i na t u rui nic wyrażamy entuzjazm, także wtedy, kiedy go nie czujemy. Tuk bywa, niestety. Zdarzają się prezenty nie trafione, ale przecież wiemy, że ofiarodawca chciał jak najlepiej. Nie możemy więc robić mu przykrości i okazywać rozczarowania. Jest to jedna z wielu życiowych sytuacji, w których trochę trzeba udawać, żeby nie stwarzać dramatu tam. gdzie go nie ma. Może bowiem po bliższym obejrzeniu, jutro, prezent wyda nam się nie najgorszy, a może schowamy go skrzętnie i ofiarujemy komuś, kto takie rzeczy (kolory, fasony itp.) lubi.
Czy można nie przyjąć prezentu ?
Można, ale zupełnie wyjątkowo i ze świadomością, że to jest typowy afront, okazanie wzgardy, w efekcie zakończenie znajomości, a w naj­lepszym przypadku afera. Trudno mi nawet wyobrazić sobie, jakie mogłyby być powody odmowy przyjęcia prezentu. No, na przykład gdyby był on szalenie kosztowny, niedwuznacznie wskazujący, że ofiarodawca chce nas nie tyle obdarować, ile kupić czy przekupić (prezent naszym zdaniem zbyt skromny przyjmujemy bez mrugnięcia powieką). Inny powód odrzucenia prezentu - jego wyraźnie obraźliwy charakter. Ale wątpię, czy to się zdarza. Ktoś, kto nas nie lubi, po prostu nie przyjdzie i niczego nie wręczy.Prezenty, ich jakość i wartość nie mogą być przedmiotem wymó­wek czy wypominania: „A Jolce to dałaś lepszy" itp.
Wyrazy wdzięczności
Są sytuacje, kiedy powinniśmy okazać komuś ważnemu swoją wdzięczność, uznanie, żal, że się żegnamy itp. Zmieniamy szkołę, ukończyliśmy naukę języka, muzyki, zdaliśmy maturę, wychodzimy ze szpitala, sanatorium. Prezent taki nie będzie absolutnie łapówką, gdyż wręczymy go wówczas, gdy niczego już od ważnej osoby nie oczekujemy. Pragniemy tylko wyrazić, jak wiele skorzystaliśmy, jak czujemy się zobowiązani, będziemy pamiętać itp. Oprócz kwiatów, które za kilka dni zwiędną, na taki prezent-pamiątkę nadają się ładne albumy, szczególnie starannie wydane cenne książki, płyty dobrej firmy z muzyką poważną (lub inną, o ile wiemy, że ta osoba ją lubi). Może być także coś charakterystycznego dla naszych stron, coś ze sztuki ludowej, ale nie seryjnego, może być coś własnoręcznie wykonanego, jeśli na przykład potrafimy zrobić szydełkiem piękną serwetę. Jeśli osoba jest swojska, może być domowy (nie cukierniczy), ale elegancki „przedwojenny" tort. To wprawdzie nie pamiątka, lecz bywają smaki, które się pamięta latami.
Uwaga ! Im mniej się znamy, tym bardziej prezent musi być elegancki i bez zarzutu.
W atmosferze rodzinno-przyjacielsko-koleżeńskiej ofiarowujemy sobie prezenty bardziej familiarne: lepsza pasta do zębów, mydełko, eleganckie majtki, rajstopy itp. Osobom, z którymi jesteśmy „dalej", nie dajemy kosmetyków ani bielizny.
Rewanże
Bon ton (a także wyczucie) podpowiada nam, że nie tylko prezent, ale także grzeczność, gościnność, przysługa wymagają rewanżu, czyli odpłacenia równowartością. Nigdy pieniędzmi! Jak się głębiej zastanowić, nasze życie między ludźmi polega na systemie rewanżów. Lubimy tych, którzy nas lubią, jesteśmy dla kogoś mili i ten ktoś powinien być miły dla nas. Czy zawsze rewanż musi być tej samej wartości, wielkości, rodzaju? „Ja ci wszystko mówię, a ty mnie nic" - zgłasza pretensję koleżanka, która ma długi język, kocha ploty i węszy za świeżą padliną.Rzecz o rewanżu zaczniemy zatem od zastrzeżenia: nie zawsze musimy odpłacać tym samym. Jeśli ktoś nam się zwierza, czyni tak dlatego, że czuje potrzebę mówienia. Nie powinien robić tego po to, by z nas wyciągnąć to, co chce wiedzieć. Czasem jednak tak właśnie bywa. Są bowiem na świecie osoby instynktownie sprytne (od kolebki), które potrafią owijać sobie ludzi dookoła palca w ten oto prosty sposób: ofiarowują im, a nawet wmuszają to, co mają w nadmiarze, co wygodnie im jest dać : zwierzenia, pomoc, pożyczanie, wprowadzenie w świat, udzielanie rad, przedmioty, rozmaite reklamowe kalendarze z firmy tatusia, jakieś jabłka z babcinej działki. A ty bierzesz i rośnie w tobie potrzeba rewanżu, lecz czujesz, że żadnym sposobem nie będzie to równowartość. I zanim się (gapo) zdecydujesz, zanim coś niemrawo wymyślisz, już on (ona) strzela w ciebie propozycją nie do odrzucenia: „Pożycz mi na wieczór swoją bluzkę" albo „Ja ci wszystko mówię, tym mi też mów. Czy to prawda, że..." - tu pada pytanie o pilnie strzeżoną tajemnicę, którą z jakichś przyczyn znasz. Tak więc rewanż bywa (niestety) wykorzystywany w celach mało szlachetnych. Ludzie sprytni lubią się tak urządzić, żeby mieć wokół siebie wiele osób zobowiązanych do świadczenia im przysług. Taki dwór.
Serce na dłoni
Są ludzie z sercem na dłoni, gotowi się wszystkim dzielić i świadczyć wszelkie przysługi. To piękne, szlachetne, ale nieco krępujące dla otoczenia, zwłaszcza kiedy taki anioł dobroci ma pieniądze i nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wygląda zwykłe życie. Częstuje, funduje, płaci za kino. „Nie martw się - mówi do kolegi - to są grosze, kiedyś mi oddasz". Ludzie bez granic obrzucani materialnymi dobrami mogą się chwilami czuć nieswojo. Osoby z sercem na dłoni często gorzko się rozczarowują do ludzi, gdyż ci z kolei nie są w stanie odpłacić im równie dużą porcją serdeczności. Serdeczność bywa czasem brana za słabość lub naiwność. Namawiam więc do lekkiego przyhamowania i uważniejszego przyglądania się ludziom. Ale nie do zmiany charakteru! Świat byłby straszny, gdyby nie było na nim ludzi z sercem na dłoni.
Moje, nie rusz !
Pazerni mają nad wyżej opisanymi przewagę liczebną. Gatunek ten jest dobrze znany, toteż nie ma się nad czym rozwodzić. Wszystko im się należy, wszystko zgarniają pod siebie, wciąż są smutni, bo wciąż im mało. Jeśli się cierpi na tę przypadłość (którą można zaliczyć do obsesji i wypadałoby może leczyć?), trzeba ją ukrywać przed ludźmi i opanować, przynajmniej częściowo, chęć rzucania się na wszystko. Trzeba też próbować mówić (i myśleć) o czymś innym, nie tylko o tym, co kto ma i za ile, skąd to wziął itp.
Kółko w nosie
Nie wiem, czy pieniądze nadal są modne? Żyję już pewien czas i pamiętam różne mody, włącznie z taką, kiedy nie wypadało mieć więcej, jak na małą kawę, i to składkowo. Liczył się intelekt, długie włosy, łatane dżinsy i szerokie horyzonty. Potem przyszła moda na wielkie pieniądze, a operacje finansowe dokonywane na szkolnych przerwach przez nastolatki mogły przyprawić o zawrót głowy. Jak jest dziś, kiedy czytacie tę książkę ? Z punktu widzenia bon tonu popisywanie się bogactwem nigdy nie było dobrze widziane, literatu­ra światowa dostarcza w tej kwestii tysięcy przykładów. Bogacz, który niczym, poza posiadaniem, się nie wyróżnia, dla którego pieniądze są celem samym w sobie, a nie środkiem do ciekawszego życia, to postać niesympatyczna. Zatem -jeśli masz pieniądze, to nie rób z tego przedstawienia. Nie noś ich na sobie! Istnieje pogardliwa nazwa „nowobogacki", określająca wcale nie tego, kto się właśnie świeżo dorobił, tylko tego, kto wciąż się popisuje, gotów nosić kółko w nosie, byle tylko każdy widział, na co go stać.
Elegancja
Elegancja w stylu bycia i ubiorze polega na „dyskretnym uroku", na niepopisywaniu się, na traktowaniu swojej sytuacji jako normalnej i naturalnej bez względu na to, czy się mieszka w willi i nosi na sobie rzeczy warte majątek, czy się mieszka w zagęszczonym „em" ileś tam i nosi wszystko po starszych siostrach i kuzynkach. Najgorzej udawać kogoś innego. Równie śmieszny jest bogacz udający biedaka, jak biedak udający bogacza. Jedno i drugie jest praktykowane. Wszelkie udawanie prędzej czy później zostaje zdemaskowane, należy więc być tym, kim się jest i nie rumienić się, zapraszając kolegów do domu. Z listów, które dostają redakcje pism dla młodzieży, wynika, że są środowiska, w których przyjaźnie układają się wedle sytuacji materialnej i posiadanego sprzętu. Przyjaźnią się komputery z komputerami, wideo z kolorowymi telewizorami, dobre samochody między sobą, jakiekolwiek samochody i cała reszta. No cóż, może tak wszyscy lepiej się czują ? Ale jest coś przykrego w tej myśli. Przecież rzeczy nie określają ludzi, zwłaszcza bardzo młodych, od których poziom życia rodziny jeszcze nie zależy. Każdy przecież coś ma. Jeden pieniądze, drugi talent, urodę, ambicję, szczęście, zaradność, wdzięk, rodzinę, przyjaciół, zdrowie. Bardzo wiele można kupić za pieniądze, lecz są rzeczy, których się nie kupi za żadną cenę. Naprawdę nigdy nie wiadomo, kto jest godny zazdrości. I dlatego, reasumując, proponuję wobec różnic finansowych sposób bycia Jakby nigdy nic". Chwalić można się tylko pieniędzmi zarobionymi własnoręcznie, trudno się w takim przypadku nie cieszyć i nie podzielić z innymi tą radością.
Duży nietakt : pogardliwie traktować tych, co mają mniej. Ukrywać przed znajomymi rodzinę ze względu na jej niezbyt światowy wygląd.
Długi
Pożyczamy, nam pożyczają, to nieuniknione, choć „dobry zwyczaj nie pożyczaj, nie oddają, jeszcze łaja". Ale trzeba być człowiekiem. W kwestii pożyczania rzeczy, a zwłaszcza ubrań, w rozmaitych środowiskach panują różne zwyczaje. Zdarza się, że dziewczyna udająca się na ważną randkę jest ubrana w to, co koleżanki w internacie miały najlepszego, bo im wszystkim zależało, aby wyglądała wspaniale. W zasadzie jednak pożyczania ubrań odradzam, po pierwsze - z przyczyn higienicznych, po drugie - w cudzych piórkach trudno się czuć swobodnie, po trzecie - nieszczęścia chodzą po ludziach. Rzeczy oddajemy natychmiast, uprane w pralni albo własnoręcznie zgodnie z instrukcją (trzeba to wcześniej ustalić z właścicielem).
Duży nietakt, prawie skandal : pożyczyć i zwlekać z oddaniem, czekać, aż właściciel się upomni, zniszczyć i nie przyznać się, przyswoić sobie (przez przedawnienie) ubranie, pieniądze, sprzęt.
Nietakt średni : przetrzymywanie książek, bo to się robi nie tylko z niedbalstwa, ale także z miłości do wiedzy i literatury. Książki są po to, aby je czytać, inaczej umierają na półkach.
Trzeba jednak bronić się przed rozdrapaniem biblioteki. Można :
- umówić się, że książki krążą w obiegu zamkniętym,
- podpisywać każdy egzemplarz,
- zapisywać, kto co pożyczył,
- urządzać co jakiś czas „tydzień oddawania książek",
- upominać się.

Pieniądze
„Pożycz przyjacielowi pieniądze, stracisz pieniądze i przyjaciela". Nie wierzyłabym w to ponure przysłowie, gdybym tego nie doświadczyła, wprawdzie tylko raz w życiu, ale jednak. Mimo to, oczywiście, pożyczam i mnie pożyczają, jeśli trzeba. Pieniądze jednak mają w sobie siłę fatalną i naprawdę musimy bardzo uważać, żeby nie napytać sobie biedy.
Komu ?
Pożyczamy tylko osobom dobrze znanym z nazwiska i adresu (żebyśmy, na przykład na wakacjach, nie dali się w porywie serca nabrać). Jeśli chodzi o dużą sumę (wystarczy, że dla nas jest duża), wypada prosić pożyczającego o rewers. „Oświadczam, że pożyczyłem od ............ tyle i tyle, i słownie, w dniu ............ oddam ............ Imię, nazwisko, adres, nr legitymacji lub dowodu".
Trzeba to zaproponować tonem naturalnym, ani obraźliwie, ani z wyższością, powołać się na zwyczaj panujący w rodzinie, wśród znajomych, ludzi interesu itp. Można trochę pożartować, przeprosić za skrupulatność i schować dokument. Stwarza on poważną atmo­sferę i z pewnością ma pewne psychologiczne znaczenie. Umówienie terminu obowiązuje także bez rewersu, w stanie inflacji należy ustalić także, na jaki procent pożyczamy. Skrupulatność pod względem finansowym jest zaletą procentującą w życiu. Jej brak może nas zaprowadzić przed oblicze prawa. Bon ton wymaga, aby oddawać długi punktualnie, zawsze z podziękowaniem, a nie z miną pokrzywdzonego, z którego jakiś ohydny skąpiec wyciska krwawicę. Osobie dorosłej dobrze jest podziękować kwiatkiem, a nawet bukietem. Bon ton zezwala na upominanie się o zwrot długu. Czynimy to spokojnie i rzeczowo. Przyjmujemy zwrot długu w sposób naturalny, bez kazań, jeśli spóźniony - więcej nie pożyczamy.
Od kogo ?
Najlepiej od rodziny, jeśli niemożliwe - od bliskich przyjaciół. Większe sumy w razie konieczności - raczej od dorosłych, którzy są ich właścicielami, niż od młodych, którzy mają je z drugiej ręki. Pożyczając sami proponujemy termin i rewers.
Wielki plus : mieć opinię człowieka punktualnego i solidnego, który pożycza tyle, ile może oddać, jest słowny, szanuje cudze rzeczy, czas, nerwy i pieniądze.
  *_