.:: QUIZ ::: GRZEGORZ Korzeniecki ::: Lomza ..:: www.korzeniecki.za.pl ::.. KG
_* Jest pogodny i pełen tolerancji. Podobnie jak wakacyjny strój musi być wygodny i nie krępować ruchów. Jedynym właściwie nakazem jest: żyj i daj żyć innym, nie psuj im odpoczynku. Kłopot zaś w tym, że jest nas wszędzie za dużo, a już na wakacyjnych szlakach szczególnie, oraz że nie wszyscy lubimy to samo. Strój może być niedbały, gdyż to właśnie jest modne (i chyba długo tak pozostanie), skąpy i - pożądane - fantazyjny. Pełna dowolność zestawiania kolorów, stylów i efektów. Jedyny warunek: ma być czysty i - uwaga - bezwonny !!! Cywilizowany człowiek jest bezwonny. Nawet tam, gdzie nie ma żadnej łazienki, zawsze znajdzie sposób, żeby się co dzień umyć od stóp do głów. Na posiłki przychodzi się w ubraniu. Plażowa golizna przy stole dopuszczalna jest tylko na łonie natury i to wyłącznie dla tych osób, które uważają się za bezapelacyjnie apetyczne.
Bon ton na łonie natury
Może to się wyda śmieszne, ale uważam, że obowiązuje nas dobre traktowanie nie tylko ludzi, ale także zwierząt, roślin, wody i powietrza. Człowiek cywilizowany czuje się zażenowany, kiedy widzi, ile śmieci zbierają każdej jesieni uczestnicy sprzątania Tatr, Bieszczad czy Sudetów. No a co z terenami, których nikt nie sprząta? Nasze niechlujstwo jest obrzydliwe, kompromituiące.
Dołek, czyli cywilizacja elementarna
Gdziekolwiek biwakujesz, siedzisz i jesz kanapkę, zatrzymałeś samochód, opalasz się, moczysz nogi, robisz siusiu - kiedy odchodzisz, miejsce powinno wyglądać tak, jak przed twoją wizytą. Nic prostszego - wykopujemy dołek (nawet patykiem) i wciskamy tam śmieci, po czym przykrywamy darnią. Jeśli tego nie zrobisz, ten kawałek lasu będzie wyglądał obrzydliwie. Nie obchodzi cię to? Nie jesteś estetą ? No to kim jesteś ?!
Uwaga ! Człowiek cywilizowany nie wyrzuca śmieci przez okno samochodu.
Cisza w lesie
W lesie się nie hałasuje nie tylko dlatego, że to nieładnie i że inni chcieliby posłuchać, co las gada sam do siebie. Hałas straszy zwierzynę. Właśnie dlatego w lesie trzymamy psa na smyczy, inaczej biega i obszczekuje ptaki, a przy okazji płoszy sarny. Przestrzeganie zasad ochrony przyrody należy do bon tonu. Kto wjeżdża w las samochodem, chodzi z papierosem po zeschłych liściach, łamie gałęzie, wyrywa rośliny, ten jest źle wychowany. Czystość i cisza w lesie należą do kanonów, jakie niektórzy z nas mają we krwi, odziedziczone po rodzicach, którzy byli w harcerstwie albo po dziadku myśliwym. To piękne i stare obyczaje, do których trzeba wrócić.
Plaża
Jest obyczajem nowym, XX-wiecznym. Plaża jako smażalnia (co najmniej 80% plażowiczów nie wkłada nogi do wody) jest zjawiskiem zapewne przemijającym, gdyż okazało się, że opalanie w bezruchu wcale nie jest zdrowe, przeciwnie. Zatem nie zachęcamy nikogo do wylegiwania się w grajdole. Jednak grajdoł - polska specjalność - pozostanie zapewne w plażowym obyczaju jako rodzaj biwaku. Plażowicze dzielą się na towarzyskich, którzy lubią być w tłumie, i samotników, którzy pragną odosobnienia. Na wszelki wypadek nie należy wykopywać swego dołka w sąsiedztwie cudzego. Grajdołków nie zajmuje się i nie niszczy. Znajomości plażowe, zagadywania i zaczepki traktujemy pogodnie, jeśli są jednak niewybredne - nie reagujemy, nie słyszymy.
Na szlaku
Czy istnieje jeszcze zwyczaj, że nieznajomi na szlakach turystycznych się pozdrawiają ? Że pozdrawia się także ludzi pracujących w polu? Jeśli nie, to proponuję do tego wrócić. „Dzień dobry" czy „Szczęść Boże" nic nie kosztuje, a jakoś milej się robi, czasem rozmowa się nawiąże, czegoś ciekawego się dowiemy.
Średnia krajowa ?
Idą deptakiem w stronę mola. Zgrabni, przystojni. Ich jest dwóch, ona jedna. Ubrani dobrze, choć banalnie: tego lata wszyscy noszą obszerne bluzy z pogniecionej bawełny. Do tego dżinsy, te lepsze. Z bliska widać, że nie są już całkiem młodzi, to dorośli ludzie w dobrej formie. Wiatr huczy i dopiero, gdy są zupełnie blisko słychać, co mówią. Głosy są ostre, krzykliwe, wysokie, zupełnie jakby się kłócili, straciwszy panowanie nad sobą. Ale nie, są to wesołe rozmówki towarzyskie na luzie, tyczące jakiejś wczorajszej zabawy. Nie do powtórzenia, musiałabym wszystko wykropkować. W użyciu są głównie „wyrazy po kilka razy". Nie wygląda na to, żeby przy ich użyciu rozładowywali jakiś stres, nie są to przekleństwa, nikogo nie chcą obrazić. Skądże, po prostu idą sobie po molo spacerkiem i rozmawiają tak jak zwykle. Tak to właśnie wygląda: dostatek pieniędzy w połączeniu z brakiem kultury, jeszcze jeden dowód na to, że głos zdradza poziom. Przebrać się i przemalować można łatwo, nad sposobem mówienia trzeba zapanować.
Życie zbiorowe
Wakacyjne życie często bywa zbiorowe. W życiu zbiorowym nie można :
- Mieć za złe, chodzić z miną „nic mnie nie cieszy, nic mnie nie bawi, jesteście beznadziejni".
- Wykrzywiać się na każdą propozycję, nie mając lepszej.
- Nie przyjmować żadnych cudzych pomysłów, forsować wyłącznie swoje.
- Mieć wygórowanych wymagań, robić problem z tego, że twardo, ciasno, gorąco, wysoko itp.
- Nie honorować umów (że, na przykład, co dzień wymieniamy się miejscami, bo są lepsze i gorsze), żądać dla siebie wszystkiego najlepszego: miejsca, porcji, kolejności z taką miną, jakby było oczywiste, że „się należy".
- Wymigiwać się od sprzątania, przynoszenia wody, obierania kartofli, mycia garnków.
- Trajkotać, kiedy ktoś inny chce spać lub czytać.
- Intrygować, plotkować. W życiu zbiorowym ceni się osoby wesołe, życzliwe, traktujące drobne przykrości z poczuciem humoru, taktowne, umiejące rozładować napięcie żartem albo zmianą tematu, lojalne i niezawodne. Na czterech kołach
Czy jesteś pasażerem uciążliwym ?
- Na długich trasach śpiewasz, fałszując.
- Pasjami lubisz jeździć, bo można sobie pogadać, więc mówisz i mówisz.
- Widząc coś ciekawego wydajesz nieoczekiwane okrzyki, wprawiające kierowcę w zdenerwowanie. Zdaje mu się, że krzyczysz, bo najechał na coś lub na kogoś.
- Pomagasz" kierowcy: doradzasz, podpuszczasz, krytykujesz, wyśmiewasz, opowiadasz o innych, że są lepsi.
- Wybrzydzasz na samochód z miną i tonem znawcy.
- Poproszony o pilotowanie zagapiasz się i nie zauważasz punktów orientacyjnych. Trzeba się wracać. Nie przepraszasz, zwalasz winę na kierowcę.
- Odymasz się i całą drogę milczysz z miną obrażoną i pełną obrzydzenia.
- Jesz, rozgniatając jajka w majonezie na nowych pokrowcach, polewasz kierowcę herbatą, pchasz mu do ust całego pomidora itp.
- Twój słodki świergot nie ustaje nawet w najtrudniejszych momentach jazdy, ponieważ wcale ich nie zauważasz.
Na daczy
Państwo X mają chatę na wsi, odwiedza ich zatem mnóstwo znajomych, także z dziećmi w różnym wieku. Dzieci owe dzieli pani X na koszmarne (te stara się zniechęcić do bywania u siebie) oraz normalne, które chętnie gości, nawet bez rodziców - chcesz pobyć, przyjeżdżaj.
Nastolatki koszmarne nie potrafią zająć się ani sobą, ani niczym w ogóle. Plączą się za rodzicami, skrzywione i obrażone. Zajmują najlepsze leżaki i rozkładają się na nich na wiele godzin. Tkwienie nieruchome jest chyba ich stanem normalnym - zastanawia się pani X. Posiłki (w warunkach chaty nieco biwakowe, ale zawsze smaczne) zjadają grymasząc, nie przejawiają cienia chęci wzięcia udziału w przygotowaniu lub sprzątaniu. Poproszeni o przyniesienie lub podanie czegokolwiek, wykazują kompletny brak orientacji i nie potrafią się z niczego wywiązać. Śmiecą. Pani X zaprosiła raz dwie licealistki, żeby sobie pobyły pod jej nieobecność. Po trzech dniach okazało się, że wybrudziły wszystkie naczynia, niczego nie zmyły, z lodówki wyjadły wszystko, co było do zjedzenia na zimno, ani razu nie ugotowały nawet zupy, choć było z czego.
Co innego nastolatki normalne
- one się nie nudzą. Znajdą coś do obejrzenia, zrobienia, przeczytania. Zapytają o okolicę i pójdą na spacer. Przed obiadem robią mizerię jakby nigdy nic, odruchowo sprzątają ze stołu jak w domu. Wiedzą, co do czego służy i co się czym przyprawia. Coś umieją i chętnie to robią - na przykład piękny l bukiet z polnych kwiatów i ziół. Dobrze się czują między dorosłymi, są ciekawe świata i chętnie wdają się w rozmowy. „Nastolatki l normalne po prostu umieją się poruszać" - mówi pani X.
*_