.:: QUIZ ::: GRZEGORZ Korzeniecki ::: Lomza ..:: www.korzeniecki.za.pl ::.. KG
_* W życiu zdarzają nam się rozmaite wpadki. Czasem zrobimy komuś na złość, czasem wielką przykrość zupełnie niechcący. Na szczęście ludzie już tysiące lat temu znaleźli sposoby, aby winy można było wybaczać, a przykrości zapomnieć. Odpuszczanie win musiało być praktykowane już bardzo dawno, skoro odnajdujemy je w księdze tak starożytnej, jak Biblia. Starożytny jest również zwyczaj odpłacenia złem za zło, czyli także z Biblii znana zasada: „oko za oko, ząb za ząb". Ponieważ nie piszę tu księgi o moralności, tylko o bon tonie, więc nie będę tego tematu rozwijać. Są rzeczy, których płazem się nie puszcza, i takie, których nie należy w ogóle zauważać. Bon ton zaś wymaga, aby zawiniwszy świadomie czy bezwiednie - przeprosić. Stosownie do przewinienia i osoby, której to dotyczy.
Ciocia, dziadzio, pani profesor
Osoby starsze od nas, a zwłaszcza te, z którymi jesteśmy na stopie oficjalnej, przepraszamy w miarę możliwości elegancko. O tym, że przywiązujemy wagę do tego wydarzenia, powinny świadczyć nasz wygląd, uczesanie i strój oraz - ewentualnie - kwiaty, przede wszystkim latem. Zimą, z powodu wysokich cen, bon ton zezwala na przeprosiny bez kwiatów. Wypadają one znacznie gorzej i są trudniejsze, gdyż widok bukietu rozbraja także osoby srogie z natury. Wynikałoby z tego, że praktyczniej jest grzeszyć latem. Ale może lepiej wcale ?
Jak przepraszać, to zaraz
Narozrabialiśmy, choć niechcący, wyrządziliśmy szkodę. Zrobiliśmy przykrość. Powiedzieliśmy coś, co zabolało. Wygadaliśmy jakąś tajemnicę. Zgubiliśmy cenny przedmiot. Obojętne, o co chodzi, z przeprosinami nie wolno zwlekać, zbierać się w sobie, namyślać i odkładać. Przeprasza się szybko, to winy nie zmniejsza, ale też jej nie pomnaża. Kto nie ma odwagi, po dniu, dwóch już jest winien opóźnienia, po tygodniu ma jej jeszcze mniej, po miesiącu sprawa jest pogrzebana i niestety nie mamy już ukochanej cioci, będziemy jej unikać. Są ludzie, którzy tą metodą pozbywają się wielu życzliwych i zaprzyjaźnionych osób. Temu nie oddali pieniędzy, tamtemu ulubionej książki, o owym wyrażali się złośliwie przy ludziach. Każda z tych małych spraw wymagała szybkich przeprosin i byłaby zapomniana, a jednak urosła do rozmiarów słonia. Niektórzy liczą, że sprawa przyschnie po dłuższym czasie, po czym zjawiają się jakby nigdy nic. Naturalnie ciocia, dziadzio, pani profesor też już nie chcą być małostkowi. Nie wypominają, niby nic się nie stało, prócz tego, że już wiedzą, iż mają do czynienia z osobą niepoważną i niegrzeczną. Takie opinie sami o sobie urabiamy własną opieszałością.
Małostkowość, wspaniałomyślność i sprawiedliwość
A teraz rozpatrzmy problem z drugiej strony - to my jesteśmy osobą dotkniętą. Spróbujmy spokojnie ocenić, czy sprawa jest :- drobna, a więc udajemy, że jej nie było ;- na tyle poważna, że wymaga przeprosin, inaczej winowajca pomyśli sobie, że wolno mu wszystko ;- bardzo poważna, do tego stopnia, że już tej osoby znać nie chcemy, nie chcemy się z nią przyjaźnić.
Kategoria I - jakieś przeoczenie, zapomnienie, złośliwości w rozmowie, docinki niby dowcipne, czyli wszystkie te codzienne drobiazgi, które kwitujemy odgryzieniem się, wzruszeniem ramion lub niczym. Zauważanie wszystkiego jest mało eleganckie, przypominamy wówczas ratlerka, który szczeka na widok każdej bzyczącej muchy.
Kategoria II - chamskie zachowanie lub obraźliwe słowa, złośliwości, uwagi o osobach, które lubimy lub kochamy, niedotrzymanie słowa, lekceważenie czegoś ważnego dla nas lub kogoś itp.
Kategoria III - kradzież, wandalizm, pijaństwo, brutalność.
A co my na to ? Kategoria I - nie zauważamy.
Kategoria II - spokojnie oznajmiamy bez żadnej awantury: „Jestem oburzony, takie postępowanie jest nie do przyjęcia". Przyjmujemy jednak przeprosiny, a obietnicę, że to się nie powtórzy, bierzemy za dobrą monetę. Czasem trzeba jeszcze dodać, że ostatni raz.
Kategoria III - zerwanie przyjaźni czy znajomości powinno być jasne dla drugiej strony. Ważne jest podkreślenie, że to nie jest chwilowe boczenie się, które nam przejdzie. Trzeba to także powiedzieć spokojnie i bez podnoszenia głosu. Nawet jeśli ten ktoś przeprasza, oznajmiamy, że nic to nie pomoże, ponieważ „wobec tego, co zaszło, nie mogę już uważać cię za kolegę (koleżankę)". Trzeba to uczynić po namyśle, nie pochopnie.
Wśród młodych ludzi zdarzają się przecież zmiany na lepsze. Może nasze zerwanie będzie kubłem zimnej wody? Oczywiście, zerwanie znajomości to wydarzenie wyjątkowe, to się nie zdarza lub zdarza raz w życiu. Co tydzień zrywają ze sobą dzieci w młodszych klasach.Podzieliłam tu winy na trzy kategorie. Jest to podział tylko dla wygodniejszego wyłożenia, o co mi chodzi, niewystarczający, podobnie jak szkolna skala ocen. Nie zawsze jest jasne, czy ktoś zasłużył na dwóję czy troję minus, co przemilczeć, a kiedy żądać przeprosin. Jest to jednak do wyczucia. Niedobra jest i nadmierna pobłażliwość, i surowość. Należy ćwiczyć umiar. Nie rozmawiam z tobą !
Ciche dni to zwyczaj niezwykle u nas rozpowszechniony zarówno w rodzinach, jak wśród przyjaciół. Skoro tak jest, widocznie ludzie mają potrzebę dokonywania przerw w znajomościach i przyjaźniach. Bon ton nie popiera takiej metody, towarzyszą jej przecież zwykle objawy „wyniosłej pogardy", plotki i wzajemne oskarżenia, bo choć osoby obrażone nie mówią ze sobą, to mówią o sobie do innych. Kto wie, może już lepiej porządnie wykłócić się w cztery oczy ? Jest to rada nieoficjalna, w tradycyjnym bon tonie kłótnie się nie mieszczą.
Czy jesteś konfliktowy ?
- Ja - powiada z pretensją w głosie - nigdy nie trzaskam drzwiami, gdyż jest to dowód złego wychowania. - Obrzuca obecnych wzrokiem pełnym pogardy, każdy więc czuje się winny albo obrażony. Niektórzy usiłują sobie przypomnieć, czy aby nie mają czegoś na sumieniu. Następne dni upływają mu na dochodzeniu, kto trzaska (winnym prawi kazania tonem pełnym wyższości), kto spuszcza nocą wodę w klozecie (a cóż innego może uczynić?) itp. Nieznośny, skrzywdzony, nudny, samotny. Rzecz działa się na wczasach wśród dorosłych. Na gruncie młodzieżowym osoby konfliktowe spotyka się równie często. To ci, których wszyscy prześladują, ci .jedyni sprawiedliwi", skrzywdzeni i obrażani codziennie dziesiątki razy, jeśli im wierzyć. Rodziców mają „koszmarnych", nauczycieli „beznadziejnych", kolegów „niedorozwiniętych umysłowo". Człowiek konfliktowy uważa się za lepszego, mądrzejszego, uczciwszego od reszty świata, co uprawnia go do osądzania i wystawiania cenzurek. Zwykle ma kilku zwolenników, których ocenia na cztery lub trzy plus. Tym ich trzyma przy sobie, są zachwyceni. Człowiek konfliktowy często jest dużą indywidualnością, rzeczywiście wyróżnia się inteligencją, jednak nieustanne podkreślanie tego faktu jest nie do zniesienia i zraża otoczenie. Często ma rację i broni słusznej sprawy, ale, po pierwsze - nie potrafi odróżnić rzeczy ważnych od błahostek i o wszystko użera się z równym zapałem, wydzielając jednakowe porcje jadu, po drugie - zawsze rusza do boju w pełnym rynsztunku, ostrzeliwując się po drodze, rozdając ciosy na ślepo, podczas kiedy sprawa dałaby się załatwić bardziej skutecznie w sposób nie urażający nikogo.
Czy jesteś ofiarą losu ?
Ofiara losu cierpi w milczeniu, nigdy nie powie wprost, o co się obraziła i co ją zabolało. Omawia te sprawy z osobami trzecimi, nie szczędząc komentarzy. Ktoś w nocy trzaska drzwiami. Będzie to temat do pogawędek w gronie osób cierpiących na bezsenność. Ofiara losu nigdy nie próbuje zwalczać niczego wprost ani bronić się otwarcie. Pozwoli wejść sobie na głowę, potem wypłacze się na czyjejś piersi.
Złoty środek
- Drobiazgi puszczać mimo uszu, nie wykłócać się o sprawy mało ważne.
*W kwestiach istotnych odzywać się spokojnie, bez jadu, bez pretensji i bez tej zimnej pogardy. W kwestii nocnego trzaskania drzwiami może to brzmieć jakoś tak: „Chyba był w nocy silny wiatr, bo parę razy drzwi tak trzasnęły, że aż podskoczyłem". Ewentualnie, jeśli winowajca jest nam znany : „Sąsiedzie kochany, proszę uważać, okropnie mnie pan wystraszył". Uwaga! Nie trzaskaj drzwiami, nie stworzysz problemu.- W kwestiach poważniejszych starać się nie występować samotnie, skuteczniej jest mieć sojuszników.
*Zawsze dopominać się o coś, a nie występować przeciw komuś. To różnica nie tak znów subtelna. W sytuacji szkolnej jest to: „Pani profesor, ja ręczę, że Kowalski mówi prawdę, widziałem, jak to było". (To znaczy walczymy o sprawiedliwość dla Kowalskiego.) A nie: „Pani profesor niesłusznie go posądza, to niesprawiedliwe, nie wolno tak traktować człowieka, ja widziałem...". Nie dokończysz, pani profesor przerwie ci, a jeśli nawet nie, to cała się najeży wewnętrznie i umocni w przekonaniu, że nie masz racji.
Uwaga ! Chcąc załatwić jakąś sprawę, nie nastawiaj do siebie wrogo osoby, od której to zależy. Pamiętaj - człowiek odważny też może być grzeczny.
Nie ma sprawy
Ale może być, jeżeli ktoś się uprze, a zdarza się to dysyć często, gdyż jesteśmy narodem kłótliwym, ostatnimi laty ponadto zdenerwowanym. Mimo to nie można się usprawiedliwiać charakterem narodowym, jeśli z igły robimy widły. Jaką metodą? To proste. Należy odbić piłkę parę razy, wciągając do gry kogo się da. Oto przykład.
Na korytarzu, koło szatni stoi parę osób i rozmawia pogodnie. Podbiega do nich dziewczyna, wyraźnie wzburzona: Natalia, ty schowałaś moje rękawiczki !- Ja ?! Zgłupiałaś chyba !
- A kto? Przecież Iwonie też kiedyś schowałaś.
- To było przez pomyłkę, odczep się.
- To były całkiem nowe, drogie rękawiczki! Zamszowe na futerku! Oddaj zaraz !
- Wynoś się !Afera wzbiera, wszyscy mówią naraz. Jedni popierają zaatakowaną Natalię, inni atakującą Dominikę. Ktoś przytomny znajduje w końcu nieszczęsne rękawiczki w całkiem nieoczekiwanym miejscu - Dominika wcisnęła je w boty. Niby koniec awantury, ale tylko w sensie rzeczowym. Nie ma już materialnej przyczyny, pozostały rozdygotane emocje. Dominika nie przeprosiła Natalii, bo nie miała do tego głowy. Natalia czuje się obrażona publicznie (i słusznie). Popołudnie spędzi na naradach, uskarżaniu się, omawianiu w kółko tego samego. Zadzwoni też do Iwony, tej, której kiedyś przez pomyłkę schowała rękawiczki, z pretensjami, że napuściła na nią Dominikę, na skutek czego wynikła taka straszna awantura, a ona została obrażona publicznie. Opowiada wszystko od początku po raz enty. Iwona przysięga, że nic z tym nie miała wspólnego, wyszła pierwsza ze szkoły, bo się spieszyła. Czuje się urażona - dzwoni do Dominiki, żeby zapytać, jakim prawem użyła jej imienia w brudnej sprawie?!!! Do późnego wieczora morze faluje, Natalia i Dominika idą spać z wypiekami i bólem głowy, przy czym Natalia, niewinnie skrzywdzona, szykuje się do odegrania wielkiej sceny a la Maria Stuart, Dominika zaś, która już czuje, że zachowała się głupio i niegrzecznie, szuka sposobów obrony i prędko przypomina sobie, jakie to wady i winy ma na swoim koncie Natalia. Kochani, rzecz trwa długo i nie ma sensu dalej jej opisywać. Oczywiście, takie afery nie rozpalają się same, musi istnieć zapalne podłoże, czyli ogólne pretensje wszystkich do wszystkich.
A teraz proszę przeczytać tę historyjkę jeszcze raz i zobaczyć, że można ją było skończyć bez żadnej awantury. Proszę sobie zaznaczyć, w którym miejscu mogła być ucięta paroma słowami w rodzaju : Natalia :
- Ojej, te nowe rękawiczki mi zginęły? Zaraz poszukamy, uspokój się.
- Po co miałabym chować, nie wariuj, zaraz się znajdą. Dominika :
- Myślałam, że dla żartu schowałaś. Pomóż mi szukać, okropnie się zdenerwowałam. Takie nowe, śliczne, na kożuchu.
*Znalazły się ! Sama wepchnęłam do botów. Natalio, przepraszam, wybacz, ale okropnie się przestraszyłam,że zginęły.
Uwaga ! Żadnej małej sprawy nie należy ciągnąć długo, trzeba ją ucinać natychmiast.
Nawet w wielkim wzburzeniu nie wolno pomawiać nikogo o złą wolę, choć często mamy ochotę zwalić na kogoś winę, bo to nam pozwala odegrać się za naszą krzywdę. Ponieważ kłócimy się i godzimy od wczesnego dzieciństwa, w wieku nastu lat dysponujemy już sporym doświadczeniem i wiemy, że często stan napięcia przedłuża się, gdyż obie strony uważają za punkt honoru czekać. Nie wyciągać ręki. Z dziejów ludzkości wynika jednak, że - także w dyplomacji, w polityce - mądrzejszy wyciąga rękę pierwszy. Wiemy też, że z byłym wrogiem można się mocno zaprzyjaźnić. Pamiętajmy także, że istnieje coś takiego, jak ambiwalencja, czyli dwoistość uczuć, zjawisko powszechne, które wiele tłumaczy w naszych stosunkach między ludźmi. Zdarza się, że kogoś lubimy i nie znosimy jednocześnie. Dlatego tak obgadujemy przyjaciół. Dlatego oni tak potrafią nam dopiec. Dlatego tak się cieszymy, kiedy znowu jest wszystko w porządku.
*_