.:: QUIZ ::: GRZEGORZ Korzeniecki ::: Lomza ..:: www.korzeniecki.za.pl ::.. KG
_*  
Goście w domu
Gospodarze nie powinni przyćmiewać strojem swoich gości, zwłaszcza pani domu musi być ubrana funkcjonalnie i wygodnie, gdyż jako kobieta współczesna występuje w trzech rolach: gospodyni, kucharki i kelnerki. Oczywiście, dzieci muszą jej w tym pomóc, bez względu na płeć.
Obowiązki „dziecka domu" :
- Strój „bezkonfliktowy"; wkładamy to, w czym czujemy się dobrze i pewnie, ale raczej nie to, czym możemy wywołać emocje starszego pokolenia, które nas codziennie nie widzi i ujrzawszy kolczyk w naszym nosie mogłoby doznać szoku. Po co? Wszak nie po to ciocia nas odwiedza, by się denerwować. Dziecko domu pozostaje w półcieniu, nie popisuje się swoim ekstra wyglądem.
- Świadomość tego, czym się zająć. Dzieci domu z pewnością powinny uczestniczyć w rozbieraniu - ubieraniu cioć i babć, następnie w kelnerowaniu, częstowaniu, noszeniu, podawaniu. Im bardziej fachowo to robią, tym lepsze wywołują wrażenie. Głębokie dno to syn lub córka wbity za stół i pozwalający, by go mama obsługiwała jak gościa.
- Zbieranie brudnych naczyń, uprzątnięcie stołu między daniami, doraźne zmywanie sztućców czy talerzyków za chwilę znów potrzebnych. Pomoc w sprzątaniu po gościach.
- Odprowadzenie babci do taksówki lub przystanku.
Przy stole
Przy stole bardziej uroczystym zachowujemy się tak jak zwykle, czyli zgodnie z kindersztubą, poza tym normalnie, wesoło, swobodnie. U siebie w domu wypełniamy z góry ustalone zadania typu przynieś-wynieś, usiadłszy nie rzucamy się na jadło, tylko czujnie zerkamy, co komu podsunąć, słuchamy o czym mowa, zagadujemy do siedzących najbliżej. Trzeba nastawić się na gości, trudno, to nie moje święto, tylko imieniny taty -ja tu pracuję, przynoszę, obnoszę, podnoszę, wynoszę. Jeśli przy stole
„młódź"
siedzi na szarym końcu, jak to dawniej bywało, i bawi się w swoim gronie, to nie powinna zagłuszać wszystkich dookoła radosnym rżeniem. Jeśli rozmowa jest ogólna, można - a nawet należy - się odzywać, ale nie przerywać innym. Nie do pomyślenia: kłócić się z rodzicami przy gościach, odmówić wykonania jakiejś ważnej czynności, zachować się lekceważąco wobec rodziców lub gości, demonstrować swoją niezależność. Rodzice będą mieli o to żal, gdyż trudno zrobić im większą przykrość. Przy gościach demonstruje się tylko pozytywne uczucia rodzinne.
Ależ wyrósł !
Z pewnością przyjdzie ten idiotyczny moment, kiedy zaczną mówić o tobie. I z pewnością będzie to przykre, nawet jeśli będą mówić pochlebnie. Nic nam jednak nie pozostaje jak ścierpieć, gdyż goście przeważnie chcą być dla dzieci domu mili, tylko nie zawsze wiedzą jak. Zatem zaciskamy zęby i uśmiechamy się promiennie. Przeważnie to wystarczy, na wyraźny komplement trzeba jednak odpowiedzieć ; najlepsze jest zwyczajne „dziękuję". Na retoryczne pytanie "Jak tam w szkole", odpowiadamy zależnie od osoby pytającego : „wspaniale, dziękuję", „daję sobie radę, dziękuję" lub coś równie ogólnego. Następnie oni zwykle pytają, czy masz dużo nauki. Należy odpowiedzieć twierdząco, to ich zadowoli i uznają, że mogą już wrócić do swoich spraw. Chyba że zechcą jeszcze wiedzieć, „czy chłopcy już za tobą biegają ?".
- Ależ oczywiście - odpowiadamy, jeśli rozmowa toczy się w stylu żartobliwym - całymi stadami.
- Nie zauważyłam - cedzimy chłodno, gdy zależy nam na daniu do zrozumienia, że pytanie było niestosowne. Ale lepiej powstrzymać się od takich demonstracji. Niektórzy dorośli, traktujący młodzież jak ludzi, rozmawiają po prostu o wszystkim ze wszystkimi. Niektórzy potrafią żartować. Są też tacy, którzy lubią pożartować nie tyle z młodymi, co z młodych. Sprawia im zwłaszcza przyjemność, kiedy dziewczyna czerwieni się z zażenowania i nie wie, co powiedzieć. W takim momencie można się wykręcić obowiązkami domowymi: „och, przepraszam, obiecałam pomóc mamie...", i w nogi.
Sceny ponure
Piszę tu o dobrym wychowaniu, a przecież nie jest tajemnicą, że stykamy się w sytuacjach towarzyskich i odświętnych z widokami i scenami koszmarnymi. Czy w takich okolicznościach obowiązuje jakiś bon ton? W pewnym sensie nie, bo jakież to światowe życie, kiedy trzeba trzeźwić wuja pod kranem? Obowiązuje natomiast zwyczajna przyzwoitość i rodzinna solidarność. Nie można zostawić matki samej z kłopotem w postaci zataczającego się ojca. To chyba oczywiste? Dorastający syn powinien pomóc ojcu w ekspediowaniu chwiejących się gości do taksówki itp. Zdarza się, że podpici panowie, tracąc hamulce, zalecają się do obecnych nastolatek, obłapiają, obcałowują itp. Jeśli ofiara nie radzi sobie sama, jeśli nie ma w pobliżu rodziców, musi jej pomóc ktoś trzeźwy, kuzyn lub brat (stanowczo, lecz w milczeniu). Uwaga ! Gospodarze i ich dorastające dzieci w czasie przyjęcia piją tylko symbolicznie, gdyż muszą czuwać nad przebiegiem przyjęcia.
Wizyta z rodzicami
Z towarzyskiego punktu widzenia jest to impreza trudniejsza niż goście w domu, gdyż nie można uciec do kuchni ani wykręcić się od rozmowy obowiązkami domowymi. Wizyta z rodzicami to często okazja do zetknięcia się z nieznanymi ludźmi. Być może rozmowy, w których będziemy uczestniczyć, okażą się szalenie ciekawe, a może zupełnie dla nas niezrozumiałe. W drugim przypadku sztuka polega na tym, żeby nie okazać, jak bardzo się nudzimy, tylko zająć się czymś innym - przeglądaniem albumów, czytaniem czasopism, oglądaniem telewizji (ale cicho, żebyśmy nie byli najważniejszym gościem na przyjęciu). Nie wypada też z miną męczeńską chodzić i jęczeć: Ja chcę do domu".
Moi goście w naszym domu
Jeśli ma ich być więcej, trzeba zapytać rodziców, czy tego dnia mogą przyjść, nawet jeśli to nie żadne przyjęcie, tylko takie sobie „wpadnijcie". Jeśli wpadają niespodzianie lub sami ich niespodzianie sprowadzamy, starajmy się, żeby nie wynikło żadne zamieszanie, zwłaszcza jeśli mama akurat myje głowę, a tata rozłożył w dużym pokoju swoje ulubione szpargały.- Nowych przedstawiamy rodzicom (mamo, tato, to jest Aldona, Iwona, Mirek).- Samodzielnie parzymy i podajemy herbatę (na pomoc mamy możemy liczyć podczas imprez zapowiedzianych).

- Jeśli ktoś z naszych gości dostanie amoku albo ma szczególne poczucie humoru i zaczyna wrzeszczeć lub tupać, wyciszamy go z uwagi na dobrosąsiedzkie stosunki.
- Urządzając imieniny, urodziny lub inne „party", starajmy się zaprosić tylko tych, których znamy i wiemy, że gwarantują sympatyczny przebieg imprezy.
- Przyzwoitość nakazuje po zabawie doprowadzić mieszkanie do stanu poprzedniego.
Inne domy
Nie chodzi się bez zapowiedzi do tych domów, w których jest telefon, ale nie wszędzie jest. Wpadamy do koleżanki w ważnej sprawie. Jesteśmy tu pierwszy raz :
- Dobry wieczór pani, ja jestem koleżanką Ewy. Czy mogłabym z nią chwilę porozmawiać ? Przepraszam, że wpadam tak niespodzianie, ale to ważna sprawa. Przychodzimy nieoczekiwanie do zaprzyjaźnionego domu: - Dobry wieczór, czy nie przeszkadzam? Stęskniłam się za Aśką. Mama kazała panią pozdrowić. Niezależnie od stopnia znajomości zawsze, wpadając niespodziewanie, musimy się zorientować, czy nie przeszkadzamy i - w razie czego - wycofać się.
Wchodząc do dalszych pomieszczeń, mówimy „dzień dobry" lub „dobry wieczór" osobom, które tam zastaliśmy. Jeśli ktoś nas przedstawia ojcu, babci, cioci, podchodzimy i witamy się (osoba domowa pierwsza podaje rękę).
Wyjść w porę
Umiejętność wyjścia w porę to nieoceniona zaleta towarzyska. Rzadka, gdyż lubimy „odsiedzieć". Bywa, że gość przychodzi, zagnieżdża się i nic go nie ruszy, zanim nie zje i nie wypije wszystkiego, co było w lodówce. Jadowitą odmianę tej wady stanowi przyjście „trochę później" i siedzenie „trochę dłużej". Zdarza się, że zmienia to charakter wizyty i wprawia gospodarzy w wielki kłopot. Sprawiają to, na przykład, goście zaproszeni na popołudniową kawę na godzinę piątą, przychodzący o siódmej. Rzecz jasna, o tej porze już nie można podawać kawy z tortem, trzeba zrobić kolację. Miło się rozmawia do jedenastej - w sumie goście zajęli gospodarzom, czekającym już od piątej, sześć godzin. Przesada! Przychodząc trzeba punktualnie, siedzieć nie dłużej niż trzy godziny, chyba że to bal, wesele, brydż. Postrach towarzystwa stanowią goście nie do wyrzucenia, w których dopiero około dwunastej w nocy budzi się chęć pogadania z gospodarzami o duszy lub o zawiłościach swojego życiorysu. Bywają tacy także wśród egocentrycznych nastolatków. Rozdrapy wewnętrzne nachodzą ich o nietypowych porach i w nieoczekiwanych okolicznościach, na przykład w przedpokoju, kiedy właśnie mieli już wyjść.
Bon ton domowy
W domu jesteśmy u siebie, rozluźnieni. Dom to wygoda, niewymuszony sposób bycia, luz. I w tym luzie, proszę państwa, musi być szczypta elegancji i dużo wzajemnej życzliwości. Człowieka kulturalnego od wytresowanego odróżnia sposób bycia w domu. Wytresowany zrzuca z siebie dobre wychowanie jak kaganiec, kulturalny po prostu jest kulturalny, bo nie umie być inny. Po domu chodzimy w strojach wygodnych i funkcjonalnych, ale to nie znaczy, że wolno nam wyglądać niechlujnie, niezgrabnie i szaro. W domu nie obowiązuje ceremoniał, ale trzeba mówić sobie komplementy: że smakuje nam kolacja, że podłoga pięknie wyfroterowa-na, że ten kwiatek w tym miejscu świetnie wygląda, że mamie jest do twarzy w tej bluzce itp. Nawet nie macie pojęcia, jak ociepla dom taki zwyczaj: choć jeden komplement dla każdego codziennie.
Mały test dla domowników
Śmieci wynosisz :
- z niedbałą elegancją, tanecznym krokiem zdążasz ku śmietnikowi o każdej porze dnia, gdyż to jest czynność normalna
- ukradkiem, po zmroku, ale jednak sumiennie i regularnie
- z obrzydzeniem, pod przymusem
- ewentualnie czasem, po awanturze.
  *_