.:: QUIZ ::: GRZEGORZ Korzeniecki ::: Lomza ..:: www.korzeniecki.za.pl ::.. KG
_* Czy bon ton to skorupa, którą zrzucamy w swoim gronie? Czy może skóra, której zdjąć nie sposób? No, wobec tego, kiedy jesteśmy wśród swoich, nie obowiązuje nas makijaż, a przeciwnie - luz, swoboda, wygoda, żart. Tylko nie wiemy, kiedy ten luz się kończy i o co obrazi się wrażliwa koleżanka albo ambitny kolega. Wśród rówieśników możesz się wygłupiać do woli, ale nie wtedy, jeśli to krzywdzi kogoś, kto nie może lub nie potrafi się bronić. Wolno ci siedzieć na dywanie w pozie niedbałej, ale nie tyłem do swojej dziewczyny. Możesz mieć swoisty sposób ubierania się, ale kiedy cię kolega zaprosi na imieniny, przyjdź schludny i świeżutki, inaczej on, a zwłaszcza jego rodzina, uzna to za lekceważenie. Ponieważ w środowisku młodzieży nie istnieją sztywne zasady zachowania, a raczej szybko się zmieniające mody i prądy, trzeba decydować samemu. To, co przeczytacie dalej, potraktujcie jako materiał do myślenia, czyli informacje i znaki zapytania pomagające w podejmowaniu decyzji. A oto pierwsza kwestia do decyzji: przystosować się czy nie ? Wiele środowisk, nie tylko młodzieżowych, opanowała moda na picie, chamstwo, świntuszenie i ordynarny seks, narkotyki, „olewanie" wszystkiego, brutalność. Czasem towarzyszy temu jakaś efektowna teoria, kult (dajmy na to, coś w rodzaju satanizmu, faszyzmu itp.). Nie jest to nic nowego ani wyjątkowego. Tak było zawsze. Na całym świecie jest tak, że jakiś procent ludzi lubi to, co inni uważają za niedopuszczalne. W kwestii picia i mało eleganckiego stylu zabaw nie jest to zresztą żaden margines, przeciwnie - przynajmniej 50%, lekko licząc. Nie jest lepiej wśród dorosłych. Wiele osób piszących do pism młodzieżowych skarży się na to, że każda zabawa w ich miejscowości kończy się popijawą i bijatyką. Więc : „Co robić? Czy być samotnikiem i dziwakiem, czy dostosować się i zostać takim samym jak oni prymitywem ?". Zdarza się, że ten rodzaj rozrywki jest modny na wczasach, na wycieczce, w akademiku itp. Co robić ? Jak się bronić? Gdzie znaleźć innych ludzi, bo przecież istnieją ?
Druga kwestia jest zbliżona, ale potraktujemy ją odrębnie, bo dotyczy wielu dziedzin życia, nie tylko stylu rozrywki. A więc : być \ takim samym jak inni, czy nie? Proszę zwrócić uwagę na ciekawe zjawisko : każdy z nas opowie się - teoretycznie - za innością, prawem do indywidualnych poglądów, wierzeń, upodobań, planów. Praktycznie - boimy się wystawić głowę ponad średnią krajową, nie lubimy także, kiedy ktoś inny „się wywyższa", „nie pasuje", Jest śmieszny", „oburzający", obraża nas wszystkich". Odmieniamy przez wszystkie przypadki piękne słowo „tolerancja" i mądre słowo „pluralizm", ale zdarza się nam gardzić innymi z powodu różnicy poglądów i pochodzenia (wystarczy, że nie z naszego miasta). Kwestia ta daleko wykracza poza zasady dobrego, a nawet najlepszego wychowania, tyczy bowiem kultury umysłowej, duchowej, politycznej. Jednak miarą przyzwoitości jest stosunek do innych, różnych, obcych. Wracając na grunt bardziej swojski - czy ubierać się tak jak wszyscy, czy oryginalnie? Lubić te same filmy, książki, style muzyczne ? Tych samych profesorów, te same przedmioty ? Dostosowywać swoje plany do innych, czy do zamierzeń własnych ? Znów wyjechaliśmy daleko poza obszar bon tonu.
Wielki skarb - przyjaźń
Niektórzy uważają nawet, że jest to skarb największy, bo miłość przemija, ludzie kochający rozstają się, a przyjaciele pozostają i zawsze można na nich polegać. Nic jednak nie przychodzi samo, wszystko w życiu wymaga pewnych starań. W przypadku przyjaźni będą to starania przyjemne. Czy umiesz się przyjaźnić ?
Test dla dziewcząt. Na męskiej przyjaźni z natury rzeczy się nie znam, chłopcy mogą sobie te pytania zmodyfikować według potrzeb.- Czy wiesz, jak ma na imię mama twojej przyjaciółki ? Kiedy są jej imieniny ?
- Czy twoja przyjaciółka woli jajecznicę na gęsto, czy na rzadko ?
- Czy masz cierpliwość wysłuchiwać co parę dni jej wciąż tych samych narzekań na tematy domowe ?
- Czy zależy ci na tym, żeby się dobrze prezentowała, czy też pilnujesz, żeby nie była lepsza od ciebie ?
- Czy zdarzyło ci się w ostatnich czasach coś jej obiecać i na śmierć zapomnieć ?
- Jak byś się czuła, gdyby ona wyjechała do innego miasta ?
- Czy mówisz jej czasem coś podnoszącego na duchu: że ładnie wygląda, dobrze coś powiedziała, napisała, zagrała ?
- Czy kiedy ktoś jej robi przykrość, czujesz, że to także ciebie dotknęło ?
- Czy zdarzyło ci się zostawić ją na środku drogi (lub w innej tego typu sytuacji) i pójść w przeciwną stronę, bo spotkałaś kogoś, na kim ci bardziej zależy ?
- Czy zmieniasz ustalone wspólnie plany albo zamiary bez uprzedzenia, bo ci się odechciało, odwidziało ?
- Czy pamiętasz, żeby zapytać ją o coś, co dla niej jest bardzo ważne, o czym ona cały czas myśli, nawet jeśli ciebie ta sprawa wcale nie dotyczy ?
- Czy zyskawszy nowych przyjaciół lekceważysz dawnych, uważając, że oni i tak wszystko zniosą i wybaczą ? Kodeks przyjaźni
Nie ma takiego dokumentu, nikt też, o ile wiem, nie próbował go stworzyć. Może to nawet lepiej, bo przyjaźń nie da się zamknąć w żadnej klatce. Każdy przypadek jest inny, a ludzie, którzy się przyjaźnią, sami ustalają obowiązujące ich prawa. Przeważnie dzieje się to nawet bez słów. Myślę jednak, że można wymienić kilka zasad oczywistych. Nie ulega przecież wątpliwości, że : Obowiązuje
- lojalność,
- poleganie na sobie nawzajem,
- wzajemna pomoc w każdej sytuacji,
- dyskrecja,
- tolerancja.
Nie obowiązuje
- wyłączność,
- zwierzanie się ze wszystkiego.
Nie należy
- Podporządkowywać sobie przyjaciół, uzależniać ich od siebie, żądać, aby w każdej sprawie nas się radzili, obrażać się, gdy tego nie robią. Każdy ma prawo do swojego życia, swoich tajemnic, nie o wszystkim muszą wiedzieć przyjaciele (i przyjaciółki). W przyjaźni trzeba cenić odrębność, indywidualność. Często dziwimy się przyjaźni ludzi różniących się od siebie, a ich przyciąga do siebie właśnie inność, uzupełniają się, uczą się od siebie różnych rzeczy. Jeden jest systematyczny, dokładny i staranny, drugi ma rozmach i polot, ale trzeba ściągać go na ziemię. Razem tworzą tandem zdolny do nadzwyczajnych przedsięwzięć, na przykład dalekich, dobrze przygotowanych wypraw.
- Decydować za przyjaciela na zasadzie: „ja wiem lepiej, czego mu (jej) trzeba"; nie powinna kupować zielonej czapki tylko żółtą, nie powinna uczyć się łaciny tylko francuskiego itp.
- Okazywać swojej wyższości albo większego szczęścia, podkreślać, jakie to ja mam o wiele większe powodzenie, dłuższe nogi, ciekawsze pomysły i więcej pieniędzy.
- Nawet żartem peszyć przyjaciela (przyjaciółki), chyba że się wie, iż doskonale da sobie z tym radę i odpowie w podobnym stylu.
Nie wolno
- Zdradzać tajemnic przyjaciela, opowiadać, nawet pod słowem, tego, co nam zwierzył w tajemnicy (lub pod wpływem emocji, zapominając prosić o dyskrecję).
- Odbierać dziewczyny przyjacielowi, odbijać chłopca przyjaciółce. Wybór między miłością a przyjaźnią to bardzo często spotykany dylemat. Co jest silniejsze ? Na czym bardziej nam zależy ? Bez kogo nie potrafimy się obejść ? Komu wyrządzimy większą krzywdę ? Wielki problem, bardzo trudna sytuacja. Kto się w niej znajdzie, nie powinien mieć złudzeń : jeśli wybierze miłość (czyli zdradę przyjaciela), będzie to oznaczało koniec przyjaźni. Mowa oczywiście o uczuciach serio, a nie o ulotnych sympatiach, choć z tymi także trzeba uważać. W bardzo młodym wieku zdarza się, że dwóch przyjaciół „kocha się" w jednej dziewczynie, że dwie przyjaciółki „uwielbiają" jednego chłopca. Po prostu razem jest im raźniej i mają o kim sobie pogadać. Zagrożenie dla przyjaźni następuje w chwili, kiedy zainteresowanie ze sfery wyobraźni wkracza do realnego życia, gdyż właśnie poznaliśmy przedmiot uwielbienia osobiście.
- Wtrącać się czynnie w sprawy znane nam tylko z daleka, na własną rękę próbować na przykład pogodzić jego rodziców, skompromitować przyjaciółkę ojca, zemścić się na okrutnej cioci itp. Z najlepszą wolą i w najlepszych intencjach można w ten sposób narobić krzywd nie do naprawienia.
Warto
Chronić przyjaźń polegającą na wzajemnym podciąganiu się :
okropnie wyglądasz, musisz zmienić uczesanie. Co. to za porządki, jak ty tu żyjesz, w tej chwili pozamiataj! Dlaczego czytasz takie głupoty ? Szkoda czasu! Jak to, nie widziałaś jeszcze tej wystawy ? Lecimy! Nic się nie bój, z pewnością dasz sobie radę, ja cię jutro przepytam. I co, chcesz odmówić? Dlaczego? Przecież potrafisz, tylko się boisz! To ja już idę, bo widzę, że się uczysz. Zadzwoń po klasówce. Uważam, że masz zdolności do języków i nie powinnaś rezygnować. To podciąganie jest bardzo ważne, bo mamy jednocześnie doping i oparcie. Wzajemne podciąganie może też dać w efekcie umiejętność ubierania się, wyrobienie gustu w sprawach sztuki, poszerzenie wiedzy w sprawach, którymi przyjaciel się interesuje. Przyjaźń to szkoła życia w najsympatyczniejszej z możliwych form. Trzeci, zbędny ?
Poznajemy na wycieczce, na wakacjach, w nowej szkole kogoś miłego i zaprzyjaźniamy się. Chcemy, aby była to przyjaźń trwała, ale przecież w domu czeka na nas stara przyjaźń. Co robić? Jak to rozegrać?
Ukryć w obawie, że „stara przyjaźń" poczuje się dotknięta? Jakby nigdy nic spotykać się raz z jedną osobą, raz z drugą? Obu osobom opowiedzieć o nich nawzajem, oczywiście zachęcająco. Doprowadzić do spotkania.
Najgorszy jest chyba wariant pierwszy, jak każda sytuacja, w której coś ukrywamy i z jakiegoś powodu kłamiemy. Najczęściej wynikają z tego tylko duże przykrości i komplikacje nie do rozplatania.
Polecałabym - po namyśle - wariant trzeci w wydaniu spokojnym, bez egzaltacji. Te dwie osoby, które my lubimy, też mogą się zaprzyjaźnić i zdarza się to przeważnie. Mogą jednak także poczuć do siebie niechęć i nie należy o to mieć żalu. Przyjaźń w trzy osoby, czyli układ trójkowy, również w rodzeństwie bywa kłótliwy. Tak się jakoś składa, że zwykle dwie osoby występują przeciw jednej, potem ta jedna przeciąga którąś na swoją stronę, i wszystko się odwraca. Bezpieczniej jest przyjaźnić się w czwórkę. Wystarczy poszukać czwartego, jak do brydża. Przyjaciół można mieć wielu, pod warunkiem, że wobec wszystkich zachowujemy się przyzwoicie, dla wszystkich mamy czas i wszystkim potrafimy poświęcić sporo uwagi. Są też dawni przyjaciele, od których oddaliła nas sytuacja, przeważnie zmiana szkoły lub adresu. Bywa, że nie mamy nawet czasu na regularną korespondencję, ale zawsze, kiedy się spotykamy, wraca dawna zażyłość i zdaje nam się, że rozstaliśmy się wczoraj. Te przyjaźnie są bardzo ważne, trzeba je cenić i w miarę możności podtrzymywać. Tworzą przecież nasze środowisko naturalne. Przyjaźń wyklucza zazdrość, nie wolno mieć pretensji o nowe znajomości. Wyłączność obowiązuje w miłości, w przyjaźni lepsza jest otwartość.
Gdzie ja mam głowę ?!
Są sprawy, do których może ty nie przywiązujesz wagi, ale przyjaciel, przyjaciółka - tak, i dlatego nie masz wyboru, musisz to szanować. Jeśli nie znosi telefonów po dziesiątej, to nie dzwoń, jeśli niechętnie rozstaje się z książkami - nie pożyczaj, jeśli nie lubi opowiadać o swoich sprawach sercowych - nie wypytuj. Nie czyń drugiemu nie tylko tego, co tobie niemiłe, ale i co jemu. To zresztą obowiązuje nie tylko w stosunku do przyjaciół, ale wobec wszystkich ludzi. Jeśli zrobimy komuś przykrość (nawet bezwiednie), która dla nas przykrością by nie była, to nie wolno nam sprawy bagatelizować, śmiać się i wyjaśniać, że nic się nie stało. Przepraszamy i zapamiętujemy, aby tego nie powtórzyć. Na wszelki wypadek notujemy w kalendarzu ważne dla przyjaciół daty, aby nie zapomnieć o imieninach, wyjeździe, powrocie, egzaminie, występie itp. „Nie spodziewałam się, że będziesz pamiętać" - słyszymy potem, czując, że zrobiliśmy dużą przyjemność.
Pomóż mi !
Każdy z nas w pewnych momentach życia bardzo potrzebuje czyjejś pomocy. Jedni potrafią dać to do zrozumienia, poprosić albo nawet domagać się jej, inni prędzej zemdleją niż przyznają się, że sobie nie radzą. Zarazem - milcząc - mają cichy żal, że nikt zaprzyjaźniony nie zauważył ich kłopotów. Zapamiętajmy zatem: to, że przyjaciel, kolega, krewny o nic nas nie prosi, niczego nie żąda, jeszcze nie znaczy, że niczego nie potrzebuje. Dlatego w rodzinie, wobec przyjaciół i bliskich kolegów obowiązuje wzajemna troskliwość. Trzeba ludzi widzieć, zauważać, czym są zaprzątnięci, co im przeszkadza, co ich martwi, na czym im zależy. Pomagając, staramy się czynić to serdecznie i taktownie, tak aby przyjaciel nie czuł się od nas gorszy, słabszy, głupszy, o wiele biedniejszy i w ogóle sam sobie winien. Unikamy prawienia kazań w rodzaju: Już dawno powinieneś umieć rozwiązywać tego typu zadania bez niczyjej pomocy". Nie pozwalamy sobie na satysfakcję typu: „a nie mówiłam?! I co teraz będzie?!". W żadnym przypadku nie podkreślamy, jak wielkie jest nasze poświęcenie, trudy, strata czasu itp. Raczej bagatelizujemy tę stronę sprawy. Żeby nie wiem co, nigdy nie wypominamy nikomu, że cokolwiek dla niego uczyniliśmy - to bardzo niegrzeczne. Uważa się, że człowiekowi, który jest głodny, nic trzeba dawać złowionej ryby, tylko wędkę. Niech łowi sam. Jest w tym wielka mądrość, którą można zastosować do większości sytuacji, a zwłaszcza do pomocy w nauce. Zdarzają się okoliczności, w których trzeba kogoś wyręczyć albo odciążyć, zwłaszcza kiedy jest chory lub spadły na niego nadmierne obowiązki. Najczęściej jednak wyręczanie nie jest ani wskazane, ani miłe. Kiedy kolega (koleżanka) mówi: „Zostaw, już lepiej ja to zrobię, ty nie potrafisz" - człowiek czuje się wręcz upokorzony. Lepiej powiedzieć: „Teraz ty spróbuj, a ja ewentualnie dokończę". Pomoc nie powinna być popisem własnej doskonałości. Pomaga się z potrzeby serca, nie czekając na objawy zachwytu.
A teraz odwróćmy sytuację: to nam właśnie potrzeba pomocy. Proponuję nie czekać, aż ktoś to zauważy, tylko bez żadnych oporów zwrócić się do bliskiej osoby (osób). Przyjęcie pomocy nie jest żadnym wstydem. Trzeba się starać, by wzajemna wymiana usług była codziennym zwyczajem. Do czego zobowiązuje przyjęcie pomocy? Do gotowości odwzajemnienia, kiedy tylko zajdzie potrzeba, i do podziękowania.
Uwaga ! Nie wolno obmawiać osoby, która nam pomogła, skarżąc się na przykład na brak gorliwości z jej strony.
Jeśli wynikają jakieś nieporozumienia, można o nich przecież porozmawiać wprost. Śmieszne pretensje brzmią mniej więcej tak: „Sobie piszesz dobre wypracowania, a mnie byle jakie".
Sukces i klęska
Trzeba umieć wygrywać i przegrywać. Zacznijmy od sukcesów. To jasne, że zwycięstwo cieszy i chcielibyśmy, żeby tę radość podzielali wszyscy wokół. Ale :- Nie zanudzaj! Nie opowiadaj o swoich sukcesach bez przerwy, po kilka razy, rozwlekle, ze szczegółami, które tylko zainteresowanym coś mówią.
- Zdobądź się na delikatność, nie mów o swoich sukcesach przy ludziach, którym mogłoby być przykro, bo z jakichś powodów nigdy akurat w tej dziedzinie niczego nie osiągną. Trzeba być bardzo taktownym zwłaszcza wtedy, gdy tą przyczyną jest nieszczęście lub choroba.
- Nie wymagaj szczególnego traktowania, objawów szacunku, taryfy ulgowej, zwolnienia z oczywistych obowiązków itp.
- Nie okazuj pogardy pokonanym, nie ogłaszaj wszem i wobec, że są beznadziejni, nie przygotowani, słabi, nieinteligentni, szpetni itp., zależnie od tego, co było przedmiotem rozgrywki czy konkursu. Pokonanym okazuje się szacunek, zgodnie z zasadami fair play, czyli szlachetnej gry.
- Niedobrze jest nabierać przekonania, że oto zostaliśmy gwiazdą. Los jest zmienny, dwa razy pod rząd wygrywa się nieczęsto. Kiedy minie pierwszy zawrót głowy, należy się przygotować na przegraną. Nic smutniejszego niż ktoś, kto raz wygrał i uwierzył, że tak już będzie zawsze. Wygrywać jest przyjemnie, ale trzeba umieć dźwigać ciężar sukcesu. Możliwe, że ciężar porażki jest mniejszy, za to goryczy więcej, a zatem, co to znaczy umieć przegrać? To znaczy, że :
- Przyjmuje się werdykt jury spokojnie, jak coś naturalnego (ktoś wygrywa, ktoś przegrywa, na tym polega gra), a nie spisek złowrogich sił czy wyrok skazujący na wieczne cierpienie.
- Zamiast szukać winnych (bardzo częsty, bardzo niesympatyczny objaw: zgłaszanie pretensji do otoczenia, że nie dość pomogło, źle doradziło, pożałowało pieniędzy itp.), trzeba chłodno przemyśleć, co się stało, gdzie tkwił błąd, jak go usunąć.
- Zwycięzcy należy pogratulować, czyniąc wysiłki, by wypadło to sympatycznie: opanowanie, uśmiech, swoboda.
- Nie obmawia się zwycięzcy, nie rozgłasza się podejrzeń, że wygrał z przyczyn ubocznych jako kuzyn sędziego, przyjaciel jurora itp.
- Ryzykowne jest obiecywanie (przyjaciołom, zwolennikom), że wygra się następnym razem. Tego przecież nie można przewidzieć, po co się ośmieszać ?
- Nie bagatelizuje się całej sprawy, rozpowiadając, że był to mało ważny konkurs (zawody, olimpiada itp.) i właściwie cała rzecz nie ma znaczenia.
Uwagi powyższe tyczą nie tylko zwycięstw i porażek w konkursach, zawodach, olimpiadach itp., ale także w życiu w ogóle. Zwykle przecież porównujemy się z innymi, staramy się im dorównać lub ich zdystansować. Raz nam się to udaje, innym razem nie, ważne, żeby przy okazji nie tracić ani głowy, ani twarzy. *_