Archiwistka

Biurowiec z szarego piaskowca, stał na obrzeżach miasta. Okolica była równie przytłaczająca jak pogoda. Spore tereny leżące odłogiem, porośnięte trawą i przeróżnymi krzakami. Wokoło porozrzucane kamienice, popadające w ruinę. Wszystko tam nadawało się do rozbiórki. Szare niebo nie zapowiadało nic dobrego. Poranek był chłodny i jakiś taki, złowrogi. Słońce z trudem przebijało się przez stalowe, ciężkie niebo. Ludzie idący do pracy, również wyglądali na ponurych, jakby jesień już wszystkich oplotła swoimi zimnymi ramionami, pozbawiła nadziei.
- Daria zamknęła za sobą drzwi z wyraźną ulgą. Mimo że już zmierzała wąskim korytarzem do swojego pokoju, wciąż czuła chłód poranka na twarzy. Kiedy wreszcie zatrzymała się przed drzwiami swojego pokoju, wyjęła z torebki klucze i gmerając chwilę w zamku, weszła do środka. Natychmiast uderzył ją ten wszechobecny zapach starych papierów. Nieodparty urok archiwum, szare ściany i jarzynowe oświetlenie, nie poprawiały nastroju. Zanim jeszcze zdjęła płaszcz, podkręciła grzejnik stojący przy starym odrapanym biurku.
- Zapowiadał się kolejny koszmarny dzień, ponury i nudny jak flaki w oleju. Co ja tutaj robię, zastanawiała się. Zachciało mi się ciepłej posadki na państwowym garnuszku. To teraz mam. Wciąż rozmyślała że gdzieś tam, poza jej zasięgiem, jest zupełnie inny świat. Świat pełen kolorów, szklanych biurowców i w ogóle świat, jakiego nie miała okazji poznać. Wszystko wokół niej zdawało się być takie beznadziejne, przytłaczające jak to cholerne oświetlenie, rzuciła w myślach zerkając na mrugającą neonówkę. Znowu będzie mi burczała cały dzień. Zgłosiła to już tydzień temu, ale wciąż nikt nie zjawił się żeby to wreszcie naprawić. Wszystko tutaj idzie jak po grudzie. Z tą myślą postawiła wodę na gorącą herbatę. Od kiedy jesień zawładnęła okolicą, zaczynała dzień od filiżanki gorącej herbaty. Jakby to było jakieś antidotum.
- Powoli rozpoczynał się kolejny dzień. Kolejne osiem godzin spędzone w archiwum.
- Drobne biurowe rytuały zdawały się wybijać rytm pracy Darii. Kiedy wypiła już herbatę i zabrała się do swojej żmudnej pracy, po niecałej godzinie przyszła Halina. Jak co ranek. W ten sposób spędzała kolejną godzinę na pogaduszkach, firmowych plotkach. Co kto komu, z kim i tak dalej. Halina była starsza, od Darii o jakieś dziesięć lat. Dobijała już czterdziestki. Była jej łącznikiem z resztą biura, które gineło w gmatwaninie korytarzy i tysiąca małych i mniejszych pokoi. Kiedy już dowiedziała się wszystkiego, co tylko mogła, została sama w swoim pokoju wraz z ogromnymi regałami za swoimi plecami, które uginały się od dziesiątek tysięcy dokumentów. Papierzyska w dużej części zdążyły już pożółknąć. Zastanawiała się, dlaczego nikt tego jeszcze nie spalił w cholerę. Po co komu takie starocie, rozważała kręcąc głową. Po chwili pokój wypełnił monotonny stukot maszyny do pisania. Musiała trochę popracować.
- Przez cały czas starała się unikać spoglądania w kierunku okna. Szarzyzna panująca za nim zdawała się wlewać do archiwum. Nawet więcej, zdawała się wlewać w nią, otumaniać ją całą, wypełniać jej duszę ogromną pustką, tęsknotą za czymś nieuchwytnym. Musiała tego unikać, w przeciwnym razie popadała w apatię. Czuła się bezwolna jak jakiś manekin.
- Przerwała pracę i wyszła do toalety. Kolejne miejsce, którego należało unikać w tym przeklętym biurowcu. Kremowe lamperie i wystające ze ścian umywalki nie zachęcały swoją surowością do zbyt długiego przebywania w tym pomieszczeniu. Kiedy zatrzymała się przed zaśniedziałym lustrem, zatopiona w swoich ponurych myślach, nagle z letargu wyrwał ją jakiś dźwięk. Zaskoczona wyprostowała się i rozejrzała dookoła. Nikogo nie było widać, ale dźwięk powtórzył się. W zasadzie to, kiedy już sobie zdała sprawę z tego dziwnego hałasu, uświadomiła sobie że jest to miarowy pomruk, jakieś szuranie. Zdała sobie sprawę że nie jest sama. Powoli, bardzo ostrożnie, sama się dziwiła, dlaczego tak się zachowała, podeszła w kierunku kabin. Bardzo szybko trafiła na odpowiednią.
- Na tą, z której dobiegał ten tajemniczy miarowy odgłos. Zbliżyła się do drzwi, wciąż zachowując ciszę i nadstawiła ucha.
-- W ciągu sekundy zdała sobie sprawę, co jest tego przyczyną. Oblała się rumieńcem. Uświadomiła sobie że w zasadzie od pierwszej chwili gdzieś w jej podświadomości, oczywiste było źródło dźwięku. Stąd ta przezorność, nieco nie na miejscu. W toalecie ktoś uprawiał seks. Skrzywiła się na myśl o słowie uprawiał. Uprawiać to można marchewki, pomyślała. Zaciekawiona stała cicho tuż przy drzwiach wsłuchując się w cichutkie pojękiwanie kobiety i szuranie butów po posadzce.
- Zerknęła na drzwi i dostrzegła niewielki otwór, jaki pozostał po usuniętym zamku.
- Nachyliła się. Kiedy rzuciła okiem do środka, pełna strachu, obawy że zostanie przyłapana na podglądaniu, mogła wreszcie zobaczyć jurną parę. Nie mogła ich rozpoznać. Nie z tej pozycji. Mogła za to zobaczyć wysoko zadarte kolana kochanki, pomiędzy którymi nagie pośladki mężczyzny poruszały się szybko i rytmicznie wchodząc pomiędzy jej uda to znów wysuwając się.
-- Sama nie pamięta ile tak stała. Może minutę, może więcej. W każdym razie, kiedy się otrząsnęła z całego zajścia, wyszła z toalety i pobiegła niemal do swojego archiwum. Takie rzeczy, myślała gorączkowo, to ci dopiero, kto by pomyślał.
- Kiedy zamknęła za sobą drzwi swojego pokoju, poczuła się jakoś tak, bezpiecznie. Odetchnęła siadając za biurkiem. Jeszcze była poruszona. I kiedy tak siedziała w zaciszu tych wszystkich dokumentów, regałów i brzęczącej neonówki, zdała sobie sprawę że całe to zajście nie pozostało obojętne dla jej organizmu.
-- Czuła że jest jej gorąco. Złapała się na tym, kiedy nerwowo zaciskała uda, ocierając jednym o drugie, niby to zakładając nogę na nogę. Uświadomiła sobie że jest podniecona. Przypomniało się jej że już wieki całe nie miała mężczyzny. Jej ukrwiona norka, nabiegła od krwi zaczęła pulsować nerwowo. Czuła drażniące mrowienie między udami. Ocieranie nogami przynosiło tylko połowiczną ulgę. Sama była zaskoczona że by zrobiło to na niej takie wrażenie. Jednak sztywne sutki nie pozostawiały wątpliwości, podobnie zresztą jak mokre majtki razem z rajstopami, które miała nałożone. Powinnam była ubrać spodnie, pomyślała naiwnie jakby to miało cokolwiek zmienić.
- Wtedy ktoś otworzył drzwi. Niemal podskoczyła na krześle, zdezorientowana i zaskoczona. W drzwiach stanął Andrzej z księgowości. Mężczyzna starszy kilka lat od niej, bardzo chudy, nie należał do obiektu westchnień w firmie. Spojrzał na nią i uśmiechając się krzywo zaczął coś do niej mówić. Daria spłoszona starała się zachowywać jak tylko mogła najzwyczajniej. Jednak czuła że paląca twarz, zdradza ją. Wstała i ruszyła w głąb archiwum po papiery, o które prosił.
- Szła pomiędzy stertami dokumentów w popłochu starając się zebrać myśli. Wciąż nie mogła zejść na ziemię. Do tego ta niespodziewana wizyta. Boże, co on ode mnie chciał. Zastanawiała się, ogarnęło ją coś w rodzaju paniki. Musiała krzyknąć w głąb pokoju zadając mu pytanie. Przyszedł do niej i jeszcze raz wyjaśnił. Ruszyła dalej, ale czuła że idzie za nią. Zastanawiała się czy widać po niej, w jakim jest stanie.
- Czy pomyśli może że jest chora. Nawet nie zdawała sobie sprawy że nawet idąc, robiąc to zupełnie nieświadomie, wciąż zaciskała i rozluźniała mięśnie wokół swojej nabrzmiałej, mokrej i spragnionej muszelki.
- Zatrzymała się w miejscu, w którym spodziewała się odnaleźć potrzebne dokumenty. Wertując kartki spoglądała kątem oka na Andrzeja. Obserwował ją, zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Przypomniało się jej jak podczas jednej z pogaduszek z Haliną, dowiedziała się że to właśnie on słynie w firmie z rozmiarów swojego PTASZKA. Pewnie jakaś bzdura, pomyślała, jest taki chudy i nijaki. Jednak natrętna myśl o dużym, twardym członku, który mógłby poskromić jej wygłodniałą pulsującą CIPECZKĘ, przeszły ją przyjemne dreszcze.
-- Niby nie robiąc nic, zaczęła go kokietować. Wszystko to trudno byłoby opisać. To takie ulotne. Spragniona kobiet, której każdy gest, każdy ruch bioder, daje Ci do zrozumienia że jej ciało krzyczy do ciebie, weź mnie. Jak rozleniwiona kotka, falując biodrami nachylała się nad dokumentami, nie za mocno. Tylko na tyle żeby spódniczka obciągnięta na krągłej pupie, nęciła i prowokowała. Zastanawiała się, co on może myśleć. Czy odbiera jej sygnały czy może idzie to w próżnię.
- Chciała się przekonać, chciała doprowadzić go do takiego podniecenia żeby mogła się przekonać czy faktycznie jego spodnie wypcha coś godnego uwagi. A może to tylko plotki. Jednak, jeśli nie - jej myśli leciały z prędkością światła. Sama również popadała w coraz większe podniecenie.
- Sięgnęła po drabinkę stojącą opodal i podsunęła ją sobie. Zdecydowała że poszuka papierków na górze. Powoli, stopień po stopniu ruszyła w górę. Czuła że Andrzej stoi blisko. Zrobił chyba nawet krok do przodu. Wiedziała że jej zgrabne nogi w brązowych rajstopach, w butach na niedużych, ale jednak, obcasach, muszą go podniecić. Kiedy już była na tyle wysoko że jej tyłek znajdował się mniej więcej na wysokości jego głowy, zaczęła szperać w papierach. Zapach zmurszałego papieru w tamtym momencie wydawał się jej już dużo bardziej przyjemny niż zazwyczaj. Nawet szarość za oknem, stała się taka jakby bardziej przyjazna. Jak zasłona na jej brudne myśli. Jeszcze spróbowała wypiąć odrobinkę swój tyłek w jego stronę.
- Wtedy usłyszała trzask. Spojrzała w dół. Okazało się że Andrzej już dawno trzymał w ręku szukane papiery. Zdała sobie sprawę że właśnie zrobiła z siebie idiotkę.
- Rumieniec palił ją okropnie.
--- Jednak on, rzucił papiery na ziemię i podszedł do drabinki. Położył swoje dłonie na jej łydkach, lekko je ściskając jakby rozkoszował się jedwabnym dotykiem pończoch. Jego długie żylaste dłonie przesuwały się w górę. Dotarł do kolan i przesunął swoje palce na wewnętrzną stronę jej ud.
- Drgnęła z podniecenia.
- Jej skóra podniecona od dłuższego czasu, stała się niesamowicie wrażliwa na dotyk.
- Kiedy czuła jak brnie, ślizgając się niemal po gładkim materiale pończoch w górę, poczuła że jej szparka zalała się kolejną falą soczków. Ale było jej już wszystko jedno. Nie dbała o to że jej majtki przesiąkły jej kobiecością. A dłonie znajdowały się tak blisko. Odruchowo rozchyliła swoje nogi. Ułatwiając mu dostęp. Nie mogła patrzeć na niego.
- Stała tyłem i była z tego powodu szczęśliwa. Nie potrafiłaby spojrzeć mu w oczy.
- Rozpalona kotka.
- Mógł z nią już zrobić wszystko, nie mogła odmówić. Jednak dopóki nie mieli kontaktu wzrokowego, wszystko wydawało się jakoś takie, bardziej irracjonalne, jakby się nie zdarzyło naprawdę. Zupełnie jak będąc małą dziewczynką, zamykała oczy, kiedy działo się coś złego, jakby to mogło ją ochronić przed czymkolwiek.
-- Tymczasem jego dłoń dotarła do tego miejsca, w którym było tak ROZKOSZNIE mokro i ciepło.
- Kiedy już zdobył ten Wzgórek, zacisnął na nim swoją dłoń. Zrobił to niespodziewanie i na tyle mocno że jęknęła na głos z podniecenia.
- Nie spodziewała się że będzie taki zachłanny, jednak właśnie tego potrzebowała. Czuła jak ściska palcami jej CIPECZKĘ i zaczęła odruchowo falować biodrami.
- Zrozumiał natychmiast i zaczął ocierać się palcami o jej majtki. Zanim zdążyła się otrząsnąć, poczuła jego zęby na swoim pośladku. Zaczął ją lekko przygryzać. Masował jej pośladki swoimi ustami że by za chwilę ukąsić ją delikatnie. Czasem mocniej.
-- Wypięła pupę w jego stronę jeszcze mocniej. Zdawał się ROZKOSZOWAĆ jej jedwabnymi rajstopami opinającymi jej seksowny tyłek. Wreszcie złapał ją mocno i szarpnął ręką drąc je w miejscu, w którym ukrywała przed nim upragniony skarb. Jęknęła jeszcze raz nieco zaskoczona jego bezczelnością i stanowczością, ale i z podniecenia.
-- Kiedy już utorował sobie drogę, poczuła jego gorący, zachłanny oddech na swoich mokrych majtkach.
-- Z podniecenia jej Szparka zacisnęła się mocno. Chwilę po tym poczuła jego usta jak przywierają w miejscu, w którym była tak bardzo mokra. Zaczął ją pieścić ustami przez Wilgotny materiał majtek. Ocierał się swoimi ustami, języczkiem.
- Kiedy zachęcająco wystawiła jeszcze bardzie swój tyłek rozchylając jeszcze mocniej swoje uda, odchylił jej majtki i przyssał się do Szparki zachłannymi ustami.
-- Poczuła jak jego język przepycha się przez nabrzmiałe już do bólu Wargi i wpycha się do Gorącej, Mokrej norki. Trzymała się regału zapominając niemal o całym świecie.
- Jego język był bardzo pracowity, miała wrażenie jakby był wszędzie. Raz wpychając się mocno do środka, raz biorąc całą jej CIPECZKĘ w usta wysysał z niej soczki i pieścił nerwowo. Jakby sam był zaskoczony że został dopuszczony do tego królestwa. Jakby bał się że Daria w każdej chwili może się rozmyślić. Jednak jej nie to było w głowie.
- Dała mu do zrozumienia że chce zejść na podłogę. Oderwał się z niechęcią od jej Muszelki i pozwolił jej zejść z drabiny. Kiedy już była na dole, wciąż nie odwracając się do niego, unikając jego wzroku, wypięła pupę w jego stronę dając mu do zrozumienia żeby ją wziął od tyłu.
- Andrzej natychmiast sięgnął do rozporka żeby po chwili wyjąć go na zewnątrz.
- Stała podniecona i rozgrzana, pełna ciekawości, co też tam przed nią ukrywał.
- Wreszcie poczuła jak przysunął go do jej norki.
- Westchnęła zadowolona. Czuła go pomiędzy udami. Już wiedziała że Halina nie kłamała.
- Był duży. Nie włożył jej od razu. Najpierw przyłożył go do jej mięciutkiej Muszelki i zaczął się nim ocierać o nią. Nie było problemu, była taka mokra że jego Członek ślizgał się po jej Wargach bez najmniejszego oporu.
- Zacisnęła na nim swoje uda i sięgnęła ostrożnie dłonią w dół. Wstydziła się wciąż, mimo że byli już w takiej sytuacji. Jednak ciekawość wzięła górę.
- Mimo że zacisnęła na nim swoje uda, on jeszcze wystawał jej z przodu.
- Dotknęła go. Był sztywny i pulsujący.
--- Zdjęła skórę z Napletka i paluszkami zaczęła głaskać jego Żołądź. Dopiero po chwili rozluźniła uścisk pozwalając żeby go wycofał a zaraz potem wszedł w nią ostrożnie.
- Daria jęknęła, kiedy wbił się w nią nieoczekiwanie, bez zapowiedzi.
- Czuła jak jego spory narząd wpycha się do środka, czuła jak jej miękka CIPECZKA rozchyla się ustępując mu miejsca. Jak zaciska się natychmiast na nim i pieści go. Wszedł w nią do końca i trzymając za biodra zaczął poruszać się miarowo.
-- Wbijał się do samego końca za każdym razem niemal wychodząc całkowicie z rozpalonej Szparki.
- Cały świat zdawał się wirować jej w głowie.
- Wydawało się jej że szare niebo zza okna wlało się do środka i wijąc się pomiędzy regałami otulił ich, ukrywając przed niepożądanymi spojrzeniami.
- Poczuła że powoli zaczyna odpływać. Andrzej stojący tuż za nią, pracowicie brał ją od tyłu nie przerywając ani na moment.
- Jej oddech stał się coraz bardziej płytki, szybki, jak z oddali usłyszała że i on również zaczyna jęczeć coraz głośniej. Oboje zbliżali się do szczytu.
- Wreszcie osiągnęła ten upragniony punkt. Moment, którym wszystkie jej pragnienia, jej podniecenie Eksplodowało dając jej niewyobrażalną nirwanę. Z zamglonymi oczami stała wciąż wypięta w stronę Andrzeja. Jej siły uleciały w ciągu sekundy.
- Wciąż czuła że jest w niej. Głęboko penetrując ją od środka.
- Jednak po krótkiej chwili, kiedy jęknął głośno, również i on wystrzelił w nią gorącym strumieniem SPERMY.
- Przez chwilę w pokoju mieszały się ich oddechy. Przyśpieszone, powoli uspokajające się. Jedynym świadkiem tego zajścia była wciąż mrucząca i mrugająca neonówka.
- Kiedy już doszli do siebie, Andrzej stanął na prostych nogach i chwilę stojąc, jakby chciał coś powiedzieć, wreszcie wyszedł.
- Była mu wdzięczna. Nie wiedziała, co mogłaby mu powiedzieć. Zmęczona, ale i szczęśliwa wróciła do swojego biurka i ciężko siadła. Była wykończona ...


* KONIEC *

© Grzesio, 2018.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `