Witaj, jak zwykle przywitała mnie tym samym szeptem. - Chodź, niecierpliwiła się. Tak bardzo chcę poczuć w sobie ten skarb. * KONIEC *
- Czekała na mnie w przedpokoju, znów w swym zwiewnym szlafroczku, który nic nie ukrywał.
- Koronkowy stanik nie mógł okiełznać jej dużych piersi, a przez jego prześwitujący materiał widać było sterczące, niczym szpikulce, sutki. Jak najszybciej podszedłem do niej, zamykając za sobą drzwi mieszkania i jak zwykle też, chwyciłem w swoje dłonie te wspaniałości wyłuskując zniewolących je więzów.
-- Ujrzałem sterczące sutki i okalające je duże różowe, aureole. Delikatnie przygryzłem ich końce i polizałem, wtulając się w rowek pośród tych wspaniałych Wzgórz. Uwielbiałem te krągłe, obfite, pełne i jak zwykle obrzmiałe z podniecenia piersi. Dziś Agata była bardzo niecierpliwa, gdyż od razu jej dłonie zaczęły gmerać przy rozporku mych spodni, szukając energicznie PTASZKA.
- Podnieceni, ruszyliśmy ku sypialni, gdzie dokończyłem, rozpoczęte jeszcze w przedpokoju, zrzucanie ubrania. Tymczasem Agata ponętnie wypięła tyłeczek i kręcąc nim zalotnie czekała, aż podejdę do niej od tyłu.
- Pomiędzy wspaniałymi półkulami jej dużych pośladków widać było delikatną nić majteczek. Na początek objąłem ją w pasie, gładząc krągłe biodra przytuliłem się do niej wciskając swego, sterczącego jak maszt, PTASZKA pomiędzy naprężone pośladki.
-- On zaś czując bliskość jej kuciapki, natychmiast wcisnął się szelma pomiędzy rozchylone Wargi CIPECZKI. Swą główką natychmiast natarł na ów czarowny guziczek, który jest centrum kobiecej ROZKOSZY. Agata stała cały czas tyłem, oparta o brzeg łóżka i radośnie mruczała z ROZKOSZY, zaś mój PTASZEK prężąc się borował jak świder owo dorodne gniazdko. Dłonie moje powędrowały ku CIPECZCE od przodu. Czułem pod palcami delikatny kosmyk, włosków podgolonych w wąską, cienką linię, pozostałość po depilacji, która wskazywała drogę spragnionemu wędrowcowi do źródła ROZKOSZY. Po chwili zainteresowanie swe skierowałem ku górze, wędrując poprzez brzuch dotarłem do luźno opadających masywnych piersi. Wspaniale, pomyślałem o nich z podnieceniem i chwytając je oburącz zacząłem mocno ugniatać. Gniotłem, masowałem i drażniłem sterczące sutki, a piersi ożyły. Powiększyły się jeszcze, napęczniały całe, że ledwie objąć je mogłem palcami.
- Agata w tym czasie prężyła się jak kotka i delikatnie drapała paluszkami po mych jądrach, PTASZEK zaś szalał wbijając się w jej CIPECZKĘ. Wciąż pchał i wychodził, rozpychał na boki, za chwilę wysuwał się z mokrej waginy i tarł rozchylone, niczym płatki róży, tak cudnie obrzmiałe CIPECZKI wargi duże.
- Znów Agata jęknęła z ROZKOSZY i pchając mocno swą CIPECZKĄ na chuja, poruszyła z wdziękiem swym dużym tyłeczkiem, tak, że rozchylona róża swymi płateczkami przywarła do chuja, aż po same jądra. Głęboką Agatka ma CIPECZKĘ swoją, tak chętną na rżnięcie i spragnioną chuja. Chętna i łakoma, strasznie niewyżyta, można rżnąć jak piłą, niczym świder wiercić, a ona wciąż pragnie i bardziej się pali.
- Tak było i teraz, bo nagle, już czuję, że schodzi mi z chuja, kładzie się na plecy i rozkłada nogi. Widać pomiędzy udami soczystą dolinkę, z płonącą pośrodku rozpaloną różą, która już faluje płatkami, co kolor mają już różowy i są napęczniałe, obrzmiałe ROZKOSZĄ.
-- Chodź, wejdź proszę szybko, prosi z uległością. Daj CIPECZCE nektaru.
- Chwytam więc swą pytę i wkładam do kwiatka, trąc jego płateczki, przyciskam guziczek i pcham mocno dalej. Chętna jest i soki płyną z wnętrza, gasić podniecenie. Obejmuje sromem, obrzmiałym z ochoty, mojego PTASZKA i pulsując wnętrzem, podnieconej CIPECZKI, daje przyzwolenie i woła o więcej. Chuj ostro ją kłuje, wpycha się głęboko, czując przed swym rozpalonym czubem ściankę, która drży z ROZKOSZY. Tymczasem Agata, oplata mnie swymi udami i trzyma mnie w sidłach, spragniona ROZKOSZY.
- Dociskam się mocniej do Łona diablicy, ściskam ją za biodra, krągłe i wulgarne. Rozpycham zachłanną i łakomą CIPECZKĘ, pchając w bok po skosie, i w przeciwną stronę.
- Znów słyszę jej pomruk, pręży się, napina. W jądrach mych już lawa gorąca, wrze i chce się wyrwać, by zalać jej CIPECZKĘ. Płonę przecież żarem rozpalonych jąder i kutas mój sprawnie obrabia kuciapkę.
- Wtedy ma Agatka, rozpustna niewiasta, pulsować zaczyna mocniej swą pizdeczką. Obejmuje chuja dokładnie i ściśle, nie pozwala wcale ruszyć się chujowi, a on przecież płonie tak samo jak jądra. Główka jego wielka, pała jak maczuga, sztywna z podniecenia i gotowa cała, żeby zalać, Agaty ogródek. Czuję też jej srom, co przyssał się do mieszka i falując lekko łaskocze jąderka. ROZKOSZ, podniecenie, coraz większe we mnie i w mym rozpalonym, przez Agaty CIPECZKĘ, kutasie i wtedy, gdy kolejny raz zadrżała kuciapka.
- Drżenie, gdzieś od wnętrza zwolniło zaporę i trysnęła SPERMA lejąc się do wnętrza, zalewając rozpaloną Szparę.
- - Ahh ! – Krzyknęła z ROZKOSZY, spełniona kobieta.
-- O tak ! Jeszcze niech płynie ten lubczyk – szeptała po cichu, ściskając mnie w pasie swymi udami.
-- Jak cudnie, jak miło.
- Zwolna poluźniła uścisk swój miłosny, przyzwalając na to, bym uniósł jej nogi, a lubczyk mój płynął ze Szparki powoli. Wzięła w dłonie chuja i z delikatnością, pogłaskała główkę co jej tyle dała radości. Gładząc go po łebku, na chwilkę króciutką, przytknęła do CIPECZKI i rozsmarowała po jej płatkach SPERMĘ, której wciąż pragnęła.
- Wzięła więc PTASZKA i ucałowała w sam jego czubeczek, szelma drgnął na chwilkę, prężąc się z ROZKOSZY. Agata wciąż chętna na dalsze zabawy, objęła wargami całą jego główkę. Zlizując dokładnie resztę kropel SPERMY. Ząbkami skrobnęła PTASZKA czubeczek, wsadziła go głębiej i cofnęła znowu. Chuj jak rumak młody, nabrał wnet ochoty, krew nie woda przecież więc wnet stanął dęba. Agata tymczasem ssała i ciągnęła z wielką wprawą druta.
- Nie zapominała też o reszcie sprzętu co przy chuju buja się w worku. Lizała, woreczek, drapała paznokciami i delikatnie skubała budząc go do życia. Widać doświadczona z Agaty kochanka, jądra napęczniały, PTASZEK znów był sztywny, gotowy do dzieła. Więc przedłużyliśmy miłosne zapasy...