Afterparty

Ogarnęłyśmy z Aga mieszkanie, wzięłyśmy prysznic i położyłyśmy się do łóżka w salonie. Poczekaj powiedziała ona.
– Wyciągnęła z szafki jakąś kasetę i włożyła do magnetowidu.
– Dwie babki uprawiały Seks. Aga wróciła do łóżka, przysunęła głowę do mojej twarzy, pobawimy się ? Hmmm. Byłam mocno zestresowana. Czułam się z deka niepewnie. Chodź Marta. Babki w telewizorze jęczały mocno. Uniosłam lekko plecy, aby Aga mogła rozpiąć mój Stanik. Serce waliło mi niczym spłoszonemu kanarkowi. Aga rozebrała się. Była naprawdę Śliczna. Duże, okrągłe PIERSIĄTKA, płaski brzuch, okrągłe biodra. Ciasteczko. Zaczęła lizać moje Brodawki. Zajebiście po prostu :) Ani za lekko, ani za mocno. Właśnie tak, jak sama bym sobie to zrobiła. Sięgnęła między moje nogi. Były już szeroko rozwarte. Czekały na nią. Marta, onanizujesz się ? Nie. odpowiedziałam powoli. Dlaczego ? Nie wiem, Aga. Nie myślałam nigdy o tym. Dziewczyno, nie wiesz co tracisz. Zaraz Ci pokażę. Czułam się jak na planie Pornola ;) Może dlatego, że oprócz nas były jeszcze te dwie Jęczące dziewczyny w telewizorze. Aga włożyła głowę między moje nogi, zaczęła mnie lizać. Rewelacja po prostu ;) Miałam wrażenie, że jestem japońskim sprzętem AGD, którego instrukcję Aga pilnie przyswoiła i znała na pamięć. Ruszałam się rytmicznie, a w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że wydaje z siebie odgłosy podobne do tych z filmu video. Ona jednocześnie Pieściła mnie Ustami i wkładała we mnie palce. Doskonale wiedziała, kiedy miałam swój mały ORGAZM i przestała mnie dotykać Ustami w najbardziej odpowiednim momencie. Cały czas jednak poruszała we mnie palcami, co przyznaję, było bardzo przyjemne. Nagle znów poczułam jej ciepły język, dokładnie w tym miejscu w którym chciałam poczuć. I wtedy tez przeżyłam najpierwszy prawdziwy ORGAZM, bo wszystkie poprzednie miały się do tego właśnie jak mały, maleńki pikuś. Pomyślałam wtedy, że jestem lesbijką. Bo tylko z kobietą może właśnie tak być. Jesteśmy tak podobne i owo podobieństwo pozwala nam zaspakajać swoje ciała dokładnie tak, jak one tego chcą. Nie myślałam wtedy kategoriami związku. Skupiałam się po prostu na odczuciach fizycznych, których doznawałam. Teraz wiem, że związek dwóch kobiet może być doskonały wyłącznie w aspekcie fizycznym (choć też nie do końca;) Podobieństwo umysłów tylko pozornie jest fajne.
– W rzeczywistości bowiem przechyla ono szalę niebezpiecznie w jedna stronę. A życie potrzebuje równowagi. Obcego pierwiastka, który wskoczy na tę huśtawkę i przeważy w swoja stronę. Natura kobiety będzie kazała jej próbować z całych sił przeważyć na tej bujawce, jednocześnie nie wyobrażając sobie braku tej wrogiej ;) siły na drugim końcu huśtawki. Z głębokich przemyśleń :) wyrwała mnie Aga. Chodź Marta, teraz ty. Pierwszy raz posmakowałam wtedy kobiety. Delikatnie kwaśny, lekko metaliczny smak.
– Nie myślałam nawet, że jest ładny. Był podniecający. Zachęcający. Obiecujący. Odnajduje teraz klimat tamtych chwil w powieściach Jeanette Winterson. Jej książki nie pachną farbą drukarską. Pachną kobiecością. ROZKOSZĄ. To przez Agnieszkę do dziś używam wyłącznie perfum o delikatnych, kwaskowatych zapachach. Bo tak pachnie kobieta...


* KONIEC *

© Grzesio, 2018.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `