Moja Czarna "15" Finał Minął następny upojny tydzień. * KONIEC *
- Miłość i seks.
- Seks i miłość.
- Dni jak w letargu, noce w erotycznym amoku. Pomału dochodzimy do tego, że jednak potrzebny jest nam "małżeński rozsądek". Coraz gorzej idące mi bieżące "bzdety biznesowe" ograniczam do codziennych 8 godzin i maksymalnie do godz.17:00 później już Monika, Monika i tylko Monika!
- Wprowadzamy pewne ograniczenia w seksie do trzech "razy na dobę", rano po obudzeniu się kto pierwszy ten wygrywa ze swoimi fantazjami, drugi raz po 17:00 maksymalnie jedną godzinę "zabawy", trzeci raz po 22:00 na zdrowy sen z prawem do nocnych poczynań o ile drugi partner będzie mieć na to siły i ochotę. Przeważnie ma. Z domu dochodzą mnie same alarmy, klnę na Bałtyk, że wystąpił z brzegów i zalał ze 100 km Wybrzeża wraz z całym Gdańskiem i pochłonął ginącą w smutku moją rodziną, tak mniej więcej wygląda to z relacji moich bliskich w domu.
- Żona się piekli i odgraża, córka lękliwie się dopytuje "kiedy nareszcie wrócisz tatusiu"? Odganiam się od wszystkich i wszystkiego, niedługo, później, jeszcze trochę, na pewno, bądźcie cierpliwi, nie martwcie się, kocham was, e nie, nic mi się nie stało, nie mam kłopotów! Dobrze, że Janusz (adwokat) trochę rozsądniejszy ode mnie jako tako czuwa nad moimi sprawami jednak zaczynam dostrzegać, że też się opuścił bo zrobił się jakiś inny, gdy zaczął znikać na całe popołudnia z Danką. Wyprostował się, zmienił swój zewnętrzny image, jednym słowem wyprzystojniał, a Cycata Danusia chyba zaczęła sobie mnie odpuszczać bo jest jakaś bardziej uśmiechnięta i życzliwsza tym bardziej, że Monika na nią już nie warczy i co dziwniejsze widzę, że jak by role się zmieniły. Teraz Danka trochę burczy na moją piękną Czarną, ech kto zrozumie kobiety? "Złoty interes" miał być wielkim kantem ze mną w roli głównej jako jeleniem, ci durnie chyba mnie źle wytypowali bo mam wrodzony instynkt spadania na cztery łapy, w nic nigdy nie wierzę i wszystko trzy razy sprawdzam nim raz kiwnę palcem w bucie chociaż pozornie zazwyczaj rżnę beztroskiego głupka na luzie. Pomału czas zwijać żagle.
- A co z rozkwitającą Moniką ?
- Nauczyłem się ją czytać jak żadną inną dotychczas bliską mi kobietę nawet tę po wielu latach. Mam na nią jakiś dziwny i niewytłumaczalny wpływ, wmawiam sobie, że to chwilowe zauroczenie, że to zwyczajny erotyzm i chemia wzajemnego oddziaływania na siebie. Czuję jednocześnie jak coraz bardziej grzęznę, ona mnie całkowicie zniewoliła, wszystko we mnie po ostatnią komórkę żyje Moniką, nawet śmierć dla niej nie byłaby wielkim poświęceniem. Dokładnie na sobie testuję termin "trzymać głowę w piasku", teraz jestem królem strusiów! Budzę się którejś gorącej przepoconej nocy, Czarna twardo śpi, lekko ją dotykam palcem, drży i porusza się.
- Bezmyślnie, bez celu, po śpiącej na brzuchu mojej Piękności pieszczotliwie wodzę palcem po jej kręgach szyjnych w dół, lekko porusza się, przy pupci zaczyna sapać głośniej, dotykam cipki - robi się mocno wilgotna, schodzę jeszcze niżej pod wzgórek łonowy i haczykowato zagiętym palcem lekko podciągam do góry biodra śpiącej, myślę, że to ona ze mną się tak bawi bo przecież nie używałem żadnej siły aby ją podnieść ?
- Cofam rękę, śpiąca opada bezwładnie i nadal twardo śpi. Zastanawiające ?
- Próbuję innych eksperymentów palcem. Przewracam ją z boku na bok, nieomal kulam nią, na końcu sadzam, podnoszę jej nogi, rozchylam je, a ona ciągle śpi albo udaje ? Chyba jednak nie bo czasami coś mamrocze przez sen.
- Teraz ją pieszczę po rozpalającej się wilgotnej cipce i z lekka ją przyciągając do siebie z intencją posadzenia Moniki na sobie w pozycji "na jeźdźca", po krótkiej chwili ciągle śpiąca i półprzytomna siedzi na mnie z penisem w jej wnętrzu, zaczyna się zabawnie kiwać i podrygiwać jednak tak jak gdyby za moment miała upaść. Czuwam nad nią. i staram się do niej dotrzeć, ona nadal śpi, a jest już całkowicie seksualnie i erotycznie rozbudzona więc ją trochę tonuję stymulując stosunek płciowy niemal bez ruchu, tylko wewnętrznie.
- Zaczyna się dziwna gra, ma półotwarte oczy którymi nic nie widzi, siedzi na mnie spokojnie, a jednocześnie wewnątrz szaleje w niej burza, mam wrażenie, że ona ma "tam" trzecią rękę albo jakieś drugie usta które wyczyniają ze mną szaleńczą orgię. Orgazm dopada nas prawie jednocześnie, słyszę jak dygocąc popiskuje, teraz już ma całkowicie zamknięte oczy, śpi na siedząco. Po dobrej chwili myślę sobie dość tego udawania i zabawy w ciuciubabkę! Dość szorstko kładę Monikę i nią potrząsam - nie udawaj! Niechętnie otwiera oczy i ciągle śpiąco mówi - miałam taki piękny sen - jeszcze dygocę i jestem z wrażenia spocona, zobacz i kładzie mi moją dłoń na swoich gorących i mokrych od potu piersiach. Nie śpię, myślę o tym wszystkim, postanawiam się jeszcze raz przekonać i jeszcze raz i jeszcze raz, każdym razem wszystko tak samo wygląda. Mój palec a czasami cała ręka działa na Monikę jak doskonały pilot do sprzętu RTV, a nawet jeszcze bardziej uniwersalnie bo potrafi ją podnosić, nieomal przekręcać w jedną bądź w drugą stronę, przechylać, rozchylać, podniecać, dziwne uczucie.
- Rano Czarna nic nie pamięta, mówi, że to ja tak fajnie fantazjuję i opowiadam jakieś bajki. Sprawa próby "gigantycznego oszustwa" związanego z moim pobytem w Krakowie nie udaje się, definitywnie ze wszystkiego się wycofuję. Minęło 4 tygodnie, bardzo kosztowne tygodnie, ale zarazem miłe, niczego nie żałuję. Zastanawiam się nad "winą i karą", nie ma winnych, nie ma kogo karać, a Monika właściwie nic mnie nie kosztuje, za wszystko stara się sama za siebie płacić. Wyrywa się wielokrotnie aby jeszcze za mnie płacić chyba "arabskimi" pieniędzmi myślę i tym bardziej na nic nie pozwalam. Monika wyrwała się na jeden dzień do domu, Tarnów tam i z powrotem to cały dzień, wróci wieczorem. Około południa dopada mnie Danusia z bardzo tajemniczą i konspiracyjną miną, ma mi wiele do powiedzenia akurat sobie myślę - widocznie Janusz już ją spławił - zastanawiam się ?
- Koniecznie chce iść ze mną do hotelu bo to co usłyszę to może mnie przewrócić na ulicy, a ona nie chce sensacji w miejscu publicznym, więc idziemy. Jestem ostrożny, nie chcę Danki ale też nie chcę jej drażnić.
- Bezczelnie uśmiechając się pyta mnie - czy ja wiem, że Monika ma 15 lat?
- A skąd ?
- Co ty bredzisz?
- Oczywiście, że ma 15 lat i to nie jest żadna maturzystka, a absolwentka szkoły podstawowej z dużymi kłopotami, bo miała rekordową ilość opuszczonych godzin nauki co innego ona, ma 18 lat i ukończoną jakąś śmieszną szkołę zawodową - kuśnierz czy coś takiego. Jestem w szoku, pytam - przecież widziałem jej szkolną legitymację z LO przy meldunku oraz wiek 19 lat?
- Wszystko lewe, wszystko fałszywe, nawet nasza rola, jej i Moniki związana ze mną też została z góry zaaranżowana przez znajomych Moniki rodziców, aby mnie "walnąć po rogach" (oszukać) Jak to możliwe myślę?
- To jakiś koszmar, widzę siebie w więzieniu, skandal, czuję się jak ostatni kretyn. Pytam się jaka jest jej rola w całym przedsięwzięciu?
- Właściwie to żadna - łączniczki między Moniką a oszustami. Pytam dalej kto to są "ci kombinatorzy - oszuści"? Z opisu wynika, że to jacyś oszuści, przemytnicy powiązani z bandytami i biznesem jubilerskim z kryminalną przeszłością. Danusia kontynuuje opowieść dekonspirującą koleżankę, mam bezwzględnie rzucić Monikę i wziąć ją bo to ona mnie kocha prawdziwie i ona już nie może patrzeć jak ta wredna oszustka i kurwa mnie wrabia, aha myślę - to jakaś zazdrość panienek z rewiru jednak coś w tym jest, co ?
- Spławiam Danusię i kontaktuję się z Januszem przekazując mu wszystkie dane, natychmiast bierze się do roboty i sprawdza swoimi kanałami co jest prawdą a co kłamstwem np. zazdrosnej jednej panienki o drugą. Po kilku godzinach Janusz wszystko potwierdza, nawet wiek Moniki - ma nieukończone 15 lat brakuje jej paru dni ma dość bogatą przeszłość - rodzice dobrze sytuowani z niewiadomym źródłem dużych dochodów. Śmierdząca sprawa - po pięknej miłości nie ma już śladu, czekam na Monikę w międzyczasie likwiduję hotel z dniem jutrzejszym. Wreszcie jest, jeden rzut oka i wie wszystko nim cokolwiek zdążyłem powiedzieć, widzę w jej oczach czarną rozpacz. O nic nie pytam - sama wszystko tłumaczy - mniej więcej jak to wg niej wyglądało. Nieświadomie potwierdza wszystko co opowiedziała Danusia tylko że, teraz mam więcej szczegółów, co mi po nich gdy się czuję tak jak bym stał oboma nogami nad grobem, albo był skazany na co najmniej wieloletnie więzieniu pomimo zapewnień Janusza, że na 75% mnie wyciągnie z tego bagna a 25% to co ?
- Pytam Młodej czy wie jaki będzie finał naszej niefortunnej przygody?
- Wie, ale myśli, że zdoła mnie przebłagać bo tak naprawdę to poza początkową zgodą na "przewałkę" to nic złego nie zrobiła, a twój zatajony wiek 15-latki - pytam? Nie wiem jak mam się zachować chociaż jedno jest pewne - chcę jak najszybciej się stąd wyrwać, tchórzliwie i po cichu uciec z tego obrzydliwego Krakowa, co za miasto, co za ludzie - a o sobie myślę jakim ja jestem skończonym cymbałem. Nie mam siły ani chęci do dalszej rozmowy, wykręcam się koniecznością pilnego powrotu do domu, już teraz, natychmiast. Hotel masz do jutra mówię, ja wyruszam natychmiast. Monika wściekle dopada do drzwi, przekręca klucz i go chowa jednocześnie mówiąc: o nie, tak nie wyjedziesz, coś mi się chyba należy od ciebie? W odpowiedzi pytam bezczelnie: ile mam ci zapłacić, na co ona wściekle rzuca mi klucz pod nogi ze słowami: wsadź go sobie w dupę razem ze swoimi pieniędzmi, ja mam coś lepszego, też twojego. Zastanawiam co ona takiego może mieć, dane z notebooka, jakieś notatki, może dokumenty, ech, chyba buja ale na wszelki wypadek postanawiam się czegoś od niej dowiedzieć. Powie mi jeśli pozostanę do rana i wszystko sobie wyjaśnimy nawet jeśli mamy naprawdę się rozstać bo trochę mnie rozumie, więc zgadzam się i przekładam wyjazd nieodwołalnie na jutro rano.
- Głośno rozmyślam - przecież ty jesteś dokładnie trzy razy ode mnie młodsza ? Tak - pyta ? Wcześniej tego nie wiedziałeś i było ci dobrze, a teraz wszystko naraz źle bo jestem za młoda? Opanowuję się, wraca mi zimna krew, jestem gotowy rozprawić się z Moniką i rozstać się z nią raz na zawsze, koniec, kropka! Trochę ośmielona moją zmianą zachowania zaczyna nieśmiało się uśmiechać, jest dość opanowana i wcale nie płacze więc dochodzę do wniosku, że ona jest twardsza ode mnie bo działa z premedytacją to i ja nie mogę być gorszy i śmieszniejszy od piętnastolatki, też postanawiam być perfidny. Przy okazji postanawiam rozwiać wszystkie moje niejasności z okresu całego naszego miesiąca.
- Byłam "agentką" tylko do rana pierwszej doby naszej znajomości - zapewnia, niczego i nikomu nie donosiłam i cały czas w jakiś sposób chciałam ci o wszystkim powiedzieć - dalej kłamie, kiwam głową - tak - tak ? Chociaż z drugiej strony to nikt mi nic nie zaszkodził w niczym a to, że chciano mnie nabić w butelkę to nie raz chciano więc właściwie nic nowego - myślę.
- Jest już późno, proponuję iść spać, ledwo kończę zdanie, a Monika już jest w łóżku nawet bez wieczornej toalety - szybka małolatka myślę w duchu. Grzebię się w łazience i na złość zakładam drugi raz w tym naszym miodowym miesiącu piżamę, niech wie co o niej myślę. Monika ogląda mnie krytycznie i z poważną miną mówi: szkoda, że nie masz kufajki to byłoby ci cieplej, powiedz kiedy masz urodziny to ci taką podeślę, niechętnie ściągam moje śmieszne nocne ubranko. Monika natychmiast mnie pochłania jak ośmiornica, ma nie cztery kończyny, a dziesięć i oplata mnie nimi, jestem już jej, nic po mojej zamierzonej perfidii poległem z kretesem, jestem miękki jak wosk z twardym jak stal kutasem i śmiesznie sobie przypominam ruski dowcip "jak chuj twardy to serce miękkie, a jak chuj miękki to serce twarde" pasuje jak ulał do mnie, nie ma to jak mądrości różnych narodów. Czarna hetera bezceremonialnie już jest na mnie i zaczyna swój dziki taniec jakby nic złego między nami nie zaszło, nie mam na nią siły, to ona tu dowodzi, wie o tym i umie to doskonale wykorzystać, to jakiś urodzony talent kobiecych możliwości, czuję się trochę jak "mały kazio", całkowicie poddaję się i jej ulegam.
Dostaje wielkiego przedorgazmowego podniecenia i zaczyna znowu coś niezrozumiale mówić, nie rozumiem w ogóle co mówi ni to po niemiecku ni to "po jakiemuś", muszę się zapytać co to za język. Szybko jej mija gorączkowa ekstaza, otwiera oczy i pyta - a ty ? Nie schodzi ze mnie i próbuje swoich wewnętrznych sztuczek z "trzecią ręką", dobrze jej idzie bo zaczynam się wiercić i robić uniki, twardo trzyma mnie "za łeb" i wysysa ze mnie ostatnie soki, poddaję się i już jest po moim wstrzymywanym orgaźmie, młoda triumfuje. Wyraźnie rozanielonej Moniki pytam - w jakim niezrozumiałym języku czasami coś mówisz tak jak przed chwilą? Ja coś mówię, niemożliwe? Ach! To może w jidysz bo jestem z pochodzenia węgierską Żydówką, ale tam taka "piąta woda po kisielu" i uczę się czasami języka z książek które mi przysyła stryjeczna babcia z Florydy. No tak teraz wszystko jest jasne o jej egzotycznym wyglądzie. "Zew krwi" myślę po cichu bo sam też jestem z pochodzenia Żydem co prawda może tylko z jedną kroplą krwi, ale jestem brany przez Żydów "jako swój", przynajmniej z wyglądu. Ponad 300lat temu mój żydowski przodek za jakieś szpiegowsko - bankierskie zasługi został nobilitowany (wcześniej ochrzczony), otrzymał herb i bardzo polskie nazwisko od króla Augusta II Sasa, dalej to już wyłącznie polska katolicka droga. Nie mówię tego Czarnej bo po co jeszcze bardziej komplikować wzajemne relacje, niech sobie myśli, że jestem 100% gojem o ile w ogóle coś myśli na ten temat chociaż jednak języka intensywnie się uczy? Po co ci jidysz pytam ? Bo "tamta" babcia chce ją przysposobić i to jest jej wymóg, musi być prawdziwą Żydówka. Badam "wątek arabski", jeśli byłaś taka oblatana to dlaczego tak krwawo wyglądał nasz pierwszy raz - pytam ? "Bo Arabowie byli jakimiś dziwakami i chyba biseksualni ze wskazaniem na homoseksualizm", kilka razy miała jakieś kontakty z jednym z nich - młodszym ale zawsze po jakichś narkotykach i całym misterium które wydawało się jej bardzo śmieszne i niepotrzebne a tak poza tym to głównie pełniła rolę ich reprezentacyjnej dziwki, śmieje się. Inni, to jej kilku młodych kolegów ze śmiesznymi peniskami, seks w biegu, byle gdzie, byle jak i dla szpanu, nie brało ją to, ale tak wypadało, a pierwszy raz był na 13 urodziny też strasznie głupi z jeszcze głupszym bardzo "dorosłym" 16-latkiem, nadal się śmieje teraz już chyba ze mnie. Spokojnie młodej tłumaczę, że nie mamy żadnych szans na nic, sprawy zaszły za daleko, jest zdecydowanie za młoda, skandal, żona i moja rodzina mi tego nie odpuściłaby za żadne skarby i najważniejsze - jestem zdecydowanie za stary, zdecydowanie.
- Monika bezgłośnie płacze, kiwa głową, że wszystko rozumie i nie ma do mnie żalu bo wiedziała od początku o takim końcu, ma mokrą i zasmarkaną twarz chociaż przez łzy stara się uśmiechać do mnie. Czy ona sobie zdaje ze wszystkiego sprawę, chyba?
- Pieszczę ją machinalnie bez kontekstów po kręgosłupie, zaczyna się podniecać co wcale nie było moim zamiarem, jest silnie podniecona, prosi - jeszcze ten ostatni raz. Z trudem jestem gotowy do seksu, ale jakoś wymęczyłem i sprostałem jej wymaganiom. Po dłuższej chwili milczenia już o poranku zrywa się z łóżka, siada koło mnie i całując wszędzie, od stóp do głów mówi - teraz powiem ci co mam twojego i myślę, że udanie to mam.
- Mam wielką nadzieję, że jestem w ciąży.
- To jakiś nowy żart, a może prawda?
- Piękna Monika tłumaczy mi - przed naszą znajomością kilka dni wcześniej skończył się jej 3-dniowy okres, nie używa żadnej antykoncepcji, z nikim innym od miesięcy się nie zadawała, jesteś tylko ty! Miesiąc minął a ja nie mam okresu, na pewno już jestem w ciąży i mnie to cieszy zresztą zrobiłam to z pełną premedytacją bo tak chciałam i koniec.
- Wariatka - myślę, to jeszcze gorzej niż przewidywałem, teraz to już z niczego się nie wygrzebię bo naprawdę każdy nasz stosunek kończył się w jej pochwie poza pierwszym razem kompletnie bez żadnych zabezpieczeń, wierzyłem w jej iluzoryczne zapewnienia, że używa jakiejś antykoncepcji.
- Co ci odbiło pytam? Nic, kocha mnie, nie lubi wielkich słów bo są gówno warte, wie od początku, że nie możemy być razem, wyjeżdża do USA do babci, samotnej i bogatej, będzie wniebowzięta, gdy się dowie w jakim jest odmiennym stanie, jest bajecznie bogata, a swoich rodziców przepędzi na cztery wiatry gdy kiedykolwiek się jej pojawią na oczy. Łzawe pożegnanie trwało do południa. To był prawdziwy koniec, po 3 miesiącach Janusz mnie zawiadomił, że Monika już jest w USA i chyba wg Danusi była w ciąży, z nikim nie utrzymuje żadnych kontaktów, prawdopodobnie zmieniła nazwisko. Przeżyłem ciężką domową burzę, wiodę żywot drobnego kapitalisty, czasami śnię o Pięknej i dziwnej Monice zastanawiając się ile w tym wszystkim prawdy...