Niedawno pomyślałem, że Erotyka ma różne barwy. Każda z nich może istnieć w innej tonacji tworzącej nastrój dla Seksu. Tonacje jasne tworzą atmosferę beztroski, ciemne - mocnych doznań, na które niełatwo się zdecydować, bo nie jest rzeczą prostą odszukać ROZKOSZ w bólu, upokorzeniu i niepokoju. Jeżeli jednak ktoś zdecyduje się oddać we władanie partnera, to lepiej bezpowrotnie, bo zmysły uczą się reagować i uzależniają się od ciemnej barwy Seksu, a erotyka jest jak nocna ćma atakująca płomień świecy. * KONIEC *
– Moja kobieta jest drobna, niewysoka i filigranowa. Pozornie krucha i delikatna, jest w świecie Erotyki demoniczną boginią, czerpiącą ROZKOSZ z brutalnych pieszczot. Ma na imię. to nieistotne. Nazywam ją Gwiazdeczka..
– Świat erotycznych doznań Gwiazdeczki nie ma praktycznie granic. Nie istnieją dla niej żadne reguły, gdy jej psychika przekracza próg wyrafinowania. Wtedy gotowa jest na wszystko, a jej wyobraźnia tworzy sytuacje, których nikt jeszcze nie odważyi się wymyślić.
– Jest na północno-wschodnim krańcu Polski mała miejscowość, w której brukowane uliczki wiodą do potężnego zamku. Jest w nim galeria sztuki, restauracja i hotel.
– Urzeczeni nastrojem tego miejsca, zatrzymaliśmy się tam kiedyś, wynajmując pokój. Okazało się, że jest to pokój szczególny, bo przestronny, z antresolą-sypialnią; bardzo sprytnie zaadaptowany z surowego, gotyckiego wnętrza..
– Kiedy tylko zamknęliśmy za sobą drzwi, zobaczyłem w oczach Gwiazdeczki błyski już wiedziałem, że to miejsce będzie inspirujące. Kolację zjedliśmy w zamkowej restauracji, do której szło się kilkanaście metrów podcieniami. Atmosfera była znakomita, sporo gości, świetnejedzenie z akompaniamentem Egri Bikaver. Przed północą byliśmy w pokoju i znowu ten błysk w oczach Gwiazdeczki..
– Miała na sobie czarną sukienkę na cienkich ramiączkach (był lipiec). Była bez biustonosza i majtek, ale za to w pończochach z podwiązkami i w szpiikach. Uklęknąłem przed nią, żeby zdjąćjej pantofle.
– Zostaw - syknęła. Będę w butach i.
– Podniosłem na nią wzrok. Wjej oczach był teraz płomień.
– Zgaś światło. Chcę ciemności.
– Zgasiłem światłb. Noc była jasna. Wygwieżdżone niebo za oknem rozjaśnilo niecomrok w pokoju, który teraz wydawał się większy. Gwiazdeczka usiadlaw fotelu i skinęła na mnie.
– Daj mi papierosa - rozkazała.
– Zrobiłem, co kazała i podalem ogień. Zaciągnęla się głęboko..
– Uklęknij tu - wskazała miejsce przed sobą.
– Uklęknąłem. Podsunęła mi stopę.
– Całuj.
– W ciemności trafiłem Ustami na krawędź pantofla i śliskość pończoch, którą musiałem zwilżyć Śliną, by pocałunek przeniknął przez nią i dotarł do ciała.
– Jeszcze ! – Zakomenderowała.
– Ująłem stopę i, ślizgając się Ustami po pończosze, powędrowałem wyżej. Gwiazdeczka wyprostowała nogę, wspierając drugą stopę na moim udzie.
– Dosyć! Powiedziała. Rozbierz się !.
– Wstałem i zacząłem rozpinać guziki koszuli. Zdejmując ją, zobaczyłem, jak ognik papierosa rozjarza się, gdy Gwiazdeczka zaciąga się dymem. Błędny ognik w środku nocy.
– Przynieś pejcz - usłyszałem rozkaz. i zapal świecę..
– Wszystko mieliśmy z sobą. Zapaliłem więc świecę i podałem skórzany bat. Gwiazdeczka zgasiła papierosa, wstała i popchnęła mnie w stronę drewnianych bali podtrzymujących antresolę.
– Postaw świecę na podłodze i stań tutaj! Wskazała pejczem kąt pod antresoią. Łączenie ścian wypełniała pionowa belka, od której rzochodziły się grube legary..W świetle świecy znowu zobaczyłem błysk w jej oczach, gdy lustrowała wybrane miejsce.
– Dobrze- stwierdziła zadowolona. – Odwróć się. Twarzą do kąta.
– Złap się belek. No, stój spokojnie !
– Miałem gęsią skórkę z emocji, chociaż nie bałem się wcale. To nie było pierwsze bicie, a zresztą bardziej liczy się gra niż rzeczywista tortura.
– Nie uderzyła mnie od razu. Najpierw zdjęła sukienkę, pozwalając mi nawet bezkarnie zerknąć na swoją nagość..
– Była fascynująco piękna w samych tylko pończochach i pantofelkach na szpilkach..
– Potem, kiedy upomniała mnie, żebym odwrócił głowę, poczułem koniec pejcza muskający moje ramiona, zsuwający się przez plecy do Pośladków i wwiercający się między nie.
– Rozstaw szeroko nogi – rozkazywała.
– Wypnij tyłek.
– Pejcz powędrował między moje Uda, drażniąc intymność.
– Ty bezwstydna świnio! Jak możesz ?! - burzyła się Gwiazdeczka, gdy zauważyła, że się podniecam.
– Pierwszy, niespodziewany i piekący cios padł jak błyskawica, przeszywając mnie dotkliwym bólem.
– Uderzyła w udo, a odgłos tego ciosu odbił się echem od gotyckiego sklepienia. Jęknąłem.
– A. boli ? - ucieszyła się.
– Następne uderzenie pejcza dosięgnęło moich Pośladków, a kolejne zaczynały działać jak eksplodujące na moim ciele kule gorąca. Zaszumiało mi w głowie. W uszach pojawił się tętent pulsującej w żyłach krwi. Ból przeistaczał się powoli w napierające falami podniecenie. Każde następne uderzenie uruchamiało kolejną drogę przez labirynt tkanki nerwowej, kończąc się pobudzającym impulsem w moim Kroczu.
– Członek urósł do gigantycznych rozmiarów i trwał w-uniesieniu, tężejąc pod nowymi razami pejcza..
– Pomimo opisanych doznań ból jednak istníał fizycznie, a jego przyczyna musiała być już dobrze widoczna, skoro Gwiazdeczka zaprzestała nagie biczowania i przywarła do moich pieców. Objęła mnie mocno, ocierając się o mnie niemal konwulsyjnie. Mamrotała przy tym słowa i zdania, których nie rozumiałem, a wreszcie kazała mi się odwrócić i sama odwrócona podsunęła mi do ust wypięty tyłeczek. Wlizałem się w niego posłusznie i upominany dostosowałem rytm i intensywność pieszczot do potrzeb Gwiazdeczki. Tej nocy chciała „klasycznego” Iizania Warg. Powolnego, szerokiego, bez wnikania w głąb CIPECZKI. Robiłem to z satysfakcją, bo lizanie niezmiennie mnie podnieca. Gwiazdeczka być może przypomniała sobie o tym, ponieważ przerwała moją błogość.
– Pieść mnie teraz palcami – mruknęłe i rozchyliła Wargi, bym mógł bez przeszkód wejść dojej POCHWY. Wepchnąłem od razu trzy, bo intymny zakamarek ociekal już wilgocią.
– Zostaw ! Nie ruszaj ! - Gwiazdeczka wsparła dłonie o ścianę i kołysząc się, nadziewala się na moje palce, sama regulując tempo. Było powolne, więc musiałem być cierpliwy i choć cierpla mi ręka, nie śmiałem przerwać ekstatycznego nastroju mojej pani. Wreszcie jej przyśpieszony oddech dał znać, że zaczyna zbliżać się do krawędzi Seksualnego akme. Wygięła ciało, wbijając głęboko w siebie moje palcejak dragę w dno rzeki i zaczęła wzlot w feeryczny ORGAZM. Nieoczekiwanie dla mnie odenivała ręce od ściany i wykonala piruet, uwalniając się od mojej dłoni. Schwyciła mnie za włosy, przyciągnęła do siebie i podając biodra do przodu, wtopiła CIPECZKĘ w moje Usta. Wpakowalem język w zagłębienie między rozwartymi Wargami, a Gwiazdeczka osiągnęła szczyt ROZKOSZY, gwałcąc cipą moje Usta..
– Brakowało mi tchu. Język drętwiał. Dławiłem się obfitością kobiecego soku, ale wytrwałem do końca jej ORGAZMU.
– Chwilę później zaprowadziłem Gwiazdzeczkę do łóżka na antresoli. Ułożyłem ją na posłaniu. Zdjąłem buty i pończochy i przytuliłem Usta do jej nagich stóp. Zacząłem obcalowywać palce, lizać je i ssać. Moja fascynacja jej stopami była zdobyczą niedawną, ale nikt do końca nie wie, co w istocie „siedzi mu w głowie”, więc Pieściłem stópki mojej pani coraz częściej. Oboje czerpaliśmy zresztą z tego niezwykłe doznania. Ona - będąc obsługiwana, ja - czując wobec niej uniżoność..
– Teraz Gwiazdeczka miała już dosyć moich czułości. Pchnęła mnie na łóżko. Usiadła na moich Udach. Owinęła pończochą nasadę mojego PTASZKA razem z Jądrami. Uwięziony w nylonowej pętli a wzwód stał się teraz bolesny i zdeterminowany.
– Gwiazdeczka zapaliła papiero sa i zaciągnęła się głęboko.
– Pozwalam Ci się onanizować - powiedziała. No ? Na co czekasz ?
–Ująłem w rękę Sterczącego PTASZKA i zacząłem się Masturbować. Gwiazdeczka sięgnęła do moich jąder i ściskała je rytmicznie, stosownie do ruchów mojej ręki.
– ORGAZM rozpoczął się wolno, rozprzestrzeniając ROZKOSZ od dłoni w górę ciała. Wypełnił mi mózg, atakując wszystkie pola przyjemności. Z oszołomionego mózgu uniesienie przeniknęło ponownie do PTASZKA i wystrzeliło gejzerem SPERMY. Gwiazdeczka zacisnęła w dłoni moje Jądra, jakby chciała wycisnąć z nich całą intymną zawartość. Poczekała, aż sam skończę Masturbacyjny finał i dopiero wtedy wyplątała mnie z pończochy, a potem delikat- nie wytarła nią mój brzuch i Uda. Rzuciła pończochę na podłogę i wtuliła się we mnie.
– Kocham Cię, wiesz ? Szepnęła.
– Ja też Cię kocham - odszepnąłem...