Dziewięć i pół minuty

Ilekroć oglądałem "9 i pół tygodnia", tylekroć podobała mi się scena w której to Miki Rurka karmił Kim Basinger mającą przepasane oczy. Raz tak spróbowaliśmy kiedyś, aczkolwiek studencka lodówka raczej na pustą niż pełną żarcia wyglądała.
- Teraz postanowiłem powtórzyć to w domu biorąc wszystko co się nadaje do jedzenia. Rodzice wyjechali na imieniny, siora poszła do faceta, tak więc na kilka godzin mieliśmy chatę dla siebie.
- Wyciągnąłem butelkę osobiście pędzonego wina z głogu. Na jednej się nie skończyło. Musiałem ściągnąć jeszcze dodatkowo litr. Wtedy przypomniał mi się ta scena i natychmiast postanowiłem ją wprowadzić w życie. Zeszłem z góry, taszcząc w rękach dwie pełne butelki wina "głogowskiego". Ukradkiem zajrzałem do pokoju. Magda wyglądała na znudzoną a właściwie śpiącą. Rozwaliła się na fotelu ledwo na nim siedząc, a właściwie leżąc. Miała na sobie krótką spódniczkę czano-białego moro. Ładnie w niej wyglądała. Choć jej nogi do chudych nie należą, to mnie zawsze podniecał widok jej grubszych ud. Jej mania zakładania pończoszek również mi się podobała, choć kolorystycznie czarne pończoszki jakoś się kłóciły z kolorystyką spódnicy. Do tego niebieska koszulka ze znaczkiem supermena, którą przywiozłem jej z Ameryki. Sami możecie sobie to wyobrazić, że wyglądała raczej jak osoba co wyszła z lumpex'u. Położyłem winko na stole i padłem na kolana przed jej cipką. Z zaciekawieniem wpatrywała się w telewizor i kiedy zacząłem całować jej nogi bez emocji spytała: - Co robisz miśku ? A co niby miałem robić.
- Miałem ochotę na sex i wacek też domagał się swego.
- Ręce położyłem na jej łydkach i posuwałem je od łydek w górę do kolan i z powrotem, masując jej nogi. Całowałem jej uda, choć lizanie materiału do przyjemnych rzeczy nie należy.
- Włożyłem głowę pod jej spódnicę i czułem zapach dobiegający z jej szparki. Łagodny, słodki i ciepły zapach.
- Rozbieraj się - rzekłem stanowczo.
- No a ty ?
- Ja później, teraz ty, Wstała.
- Rozpięła swą kieckę, która lekko zsuwała się po jej nogach łagodnie opadając na podłogę.
- Zdjąłem jej bawełniane majtki, które starannie obwąchałem. Pachniały jak jeszcze żaden kwiat na ziemi nie pachniał. Uniosła ręce w gorę, czekając, aż zdejmę jej koszulkę. Teraz jej piersi podniosły się do góry. Zamiast ściągać jej bluzkę, chwyciłem dłońmi jej piersi i masowałem. Wolnymi ruchami aczkolwiek silnie ugniatałem je.
- Zbliżyła swe usta do moich i mocno do nich przyległa. Była już mocno podniecona choć ze swojej strony nie wykonałem zbyt wiele co spowodowałoby jej natychmiastowe podniecenie (może winko?).
- Wpychała swój język, kręcąc głową na lewo i prawo. Jakby tak miała reanimować człowieka to raczej trudno by było myśleć o tym, że on to przeżyje.
- Natychmiast skierowałem swą rękę w kierunku jej cipki. Pomasowałem jej włoski, kręcąc dłonią ruchy koliste. Dotarłem do jej warg sromowych po których szorowałem dłonią jak szczotką przy myciu podłogi. Moja dłoń była już mokra.
- Wsadziłem palec do wnętrza jej groty. Była już zdecydowanie podniecona co potwierdzała swymi krótkimi cichymi jękami.
- Przerwałem tę zabawę i ściągnąłem jej bluzkę wraz ze stanikiem. Teraz jak Ewa w raju, Młoda była nagusieńka. Położyła się na fotelu jak w swej pozycji wyjściowej. Miałem wspaniałą sytuację do pieszczot.
- Szeroko rozchylone nogi nie ograniczały mi drogi do pochwy. Od razu zacząłem robić jej minetkę. Obie dłonie skierowałem na jej cycki dając każdej po jednym do zabawy. Wodziłem językiem po jej łechtaczce i wargach sromowych. Od czasu do czasu przygryzałem je, ciągnąc do granic możliwości. Język szalał w czeluściach jej piczki, a ręce masowały jej piersi. Co chwilę spoglądałem na wyraz jej twarzy podnosząc głowę do góry. Miała zamknięte oczy. Prawą rękę trzymała na mojej głowie pokazując mi jak mam jej sprawić radość, natomiast palec lewej ręki trzymała w ustach przygryzając go co chwilę i wydając odgłosy podniecenia w stylu: "och, ach, cudownie." Magda podniecona jak hoho zbliżała się do orgazmu. Spytałem: - zrobisz dla mnie wszystko? - Tak miśku, zrobię - odparła wysokim podnieconym głosem Młoda, zapewne myśląc, że chodzi mi o zrobienie mi loda - Ok. To poczekaj chwilę. Magda patrzyła na mnie zdziwionym wzrokiem. "Jak on mógł teraz przerwać" zapewne myślała sobie. Wyszedłem z pokoju po czym wróciłem za chwilę trzymając w rękach duży, zimowy szalik Unii Leszno.
-- Co ty kombinujesz wariacie ? - Powiedziałaś że zrobisz wszystko. Tak więc zwiążę ci teraz oczy. - No ale ja byłam w afekcie. To się nie liczy. - Nie tłumacz się. Dawaj, zawiążemy ci oczka. Mocno nie będzie. Zaciągnąłem Magdę z zawiązanymi oczami do kuchni. Przytargałem koc, rozłożyłem na podłodze i kazałem jej usiąść. - Co robisz ? - spytała, gdy ja krzątałem się po kuchni wyciągając z lodówy żarcie. - A kolację przy świecach, ale ty jesteś niewidoma teraz. Jako, że Młoda niezbyt mi ufała postanowiłem związać jej ręce, co by za bardzo nie szalała. Przytargałem kajdanki, które nie były ulubionym atrybutem Magdy. Szybkim ruchem jak wprawiony w boku antyterrorysta związałem nimi ręce mej ukochanej.
- Ej, skarbie. To mi się nie podoba. Rozwiąż mnie - jękała wystraszonym głosem - To dla twojego dobra. Siedź spokojnie. Za chwilę wszystko przygotuję. Poprzynosiłem wszystko co nadało się do jedzenia i picia. Majonez, dżem truskawkowy i wiśniowy, powidła, ketchup, musztardę, ser topiony, czekoladę, szynkę, banany, chleb i ulubiony miód Magdy. Do tego to co zostało jeszcze od obiadu czyli pyry, kapustę, buraczki i kotlety. Do picia przytargałem dwa duże kieliszki wina. Wąskie u dołu, szerokie u góry. W jednym było winko z głogu, w drugim słodkie wino z jabłek. Zaryzykowałem i wziąłem ze sobą także kieliszek wódki. Sporo było tego jedzenia. Dookoła kocyka otaczało nas z naście słoików, parę talerzyków.
- Dobra panno Tulipanno. Teraz będzie konkurs jaka to potrawa.
- Jak zdasz bezbłędnie doprowadzę cię do orgazmu. Zaczynajmy Moja Niunia siedziała oparta o kuchenną szafkę z rękami z tyłu zakutymi w kajdanki. Szeroko rozłożone nogi na kąt prosty ukazywały cipkę w całej swej okazałości. Od czasu do czasu podrażniałem ją palcem by podniecenie nie opadło niżej ustalonego poziomu. Na łyżeczce podałem Magdzie majonez. Od razu zgadła.
- Lubię majonezik. Co masz dalej - rzekła Podawanie na łyżeczce jedzenia niezbyt mi odpowiadało. Odstawiłem łyżkę na bok. Jej miejsce zajęły teraz palce. Zanurzyłem palec w musztardzie.
- A teraz zmiana klimatu. Zagadnij co to Wsadziłem Magdzie palec do ust, którego położyłem na jej języku. Od razu wyczuła ostry, pikantny smak za którym nie przepadała.
- Kur de ostra musztarda - próbowała mówić z mym palcem w jej ustach. Posłusznie jednak zlizała wszystko z mego palca. Podniecona zaczęła ssać go dosyć mocno.
- A masz coś do picia bo pali mnie w środku.
- Otwórz szeroko usta to ci wleje do buzi. Posłusznie odsunęła głowę do tyłu szeroko otwierając usta. Chwyciłem kielicha w rękę i energicznie wlałem go do środka. Drugą ręką zamknąłem jej usta by nie wypluła na zewnątrz.
- Pij i nie szalej Krzywo wygięła się aczkolwiek przełknęła wszystko. Usta wygięły się w grymasie niezbyt przyjemnego smaku.
- Wariacie wódkę mi dałeś. Po dupie dostaniesz. Daj mi jakąś popite.
- Masz zagrychę - rzekłem nabierając w ręce pozostałości kapuchy po obiedzie. Jadła łapczywie próbując zabić smak alkoholu.
- Ale Miśko, to miało być przyjemne i podniecające a ty mi robisz tortury. Tak się nie bawię.
- No dobra. To był mój chytry plan. Teraz będą same przyjemności. Obiecuję.
- To wpierw pocałuj cipcie bo napięcie spada. Padłem na glebę. Ułożyłem Magdę w pozycji bardziej leżącej niż siedzącej by mieć lepszy dostęp do jej kuciapki. Faktycznie, zaczęła się tam robić pustynia. Studnia wysychała i trzeba było coś na to poradzić. Zanurzyłem język w czerwonym winie z głogu i tak co chwilę lizałem jej łechtaczkę. Długo nie czekałem kiedy piczka zaczęła wracać do żywych. Ociekająca winem piczka produkowała również swe naturalne soki które mieszały się z czerwonym alkoholowym napojem. Delikatny słodki naturalny zapach cipy mieszał się z zapachem pół-wytrawnego wina. Zapachy i smaki kłóciły się ze sobą. Podnieciło mnie to maxymalnie w jednej chwili.
- Wyskoczyłem z łachów i teraz ja też cały byłem goły. Chwyciłem w rękę kieliszek tego czerwonego wina i zacząłem polewać cipkę Madzi.
-- Zbliżyłem kieliszek do jej pępuszka i powoli przechylałem go, powodując, iż wino zaczęło spływać po jej łonie, włoskach, łechtaczce i wargach docierając do wejścia do jej wnętrza. Spływający powoli strumyk podniecał Młodą. Jej piersi zaczęły twardnieć, a ust wydobywały się odgłosy zadowolenia. Teraz zlizywałem to co powylewałem. Językiem szorowałem po jej podbrzuszu docierając do włosków. Tam było sporo napoju. Ssałem jej włoski, próbując wciągnąć wszystkie krople wina.
- Zsunąłem się do łechtaczki i warg. Pojedynczymi liźnięciami od dołu do góry drażniłem skarb mej dziewczynki. Gryzłem jej wargi. Na koniec wjechałem swym językiem do jej groty, pełnej teraz soków. Sprawdzałem każdy jej zakamarek.
- Podniecona Magda wiła się i dyszała. Przerwałem zabawę.
- Dobra, dalsza cześć programu. Nie martw się jeszcze tam zaglądnę.
- Ale super, kochanie. Daj mi buzi. Nabrałem w usta teraz białego winka z jabłek i przywarłem do jej ust. Magda nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Wino wyciekało kącikami ust. My jednak całowaliśmy się jak zwierzęta, jakbyśmy się nie widzieli z dwa lata. Magda była ostro napalona. Przerwałem pocałunek. Ja również podjarany prawie do granic możliwości, wsadziłem chujka w słoik miodu. Zanurzyłem tyle i dałem radę. Dużo tego nie było, ale trochę więcej niż sama główka.
- Teraz ociekał chuj miodem.
-- Otwórz usta bo teraz będzie duży kawałek ciasta. Magda szeroko otwarła usta. Zanurzyłem go na tyle, by całość ociekająca miodem znalazła się w jej ustach. Szyderczy uśmiech pojawił się na jej twarzy.
- O, miodzik z wkładką.
- No, twój ulubiony więc wyliż całego. Lizała jak stara kurwa. Ssała jak odkurzacz. Jej język szalał cudowny taniec dookoła mego wacka. Kiedy skończył się miód na chujku, zaczęła mi robić wspaniałego loda. Myślałem, że wystrzelę tak wcześnie jak jeszcze nigdy w życiu. - Jeszcze miodziku - zażyczyła sobie. Nie będę chamem i nie zrobię jej przykrości. Powtórnie powtórzyłem czynność tą a potem jeszcze kolejne dwa razy. Przerywałem w chwili kiedy kutas domagał się ORGAZMU. Chwyciłem w dłonie plastikową butelkę kotlińskiego ketchupu. Zbliżyłem ją do jej cudownych cycuszków i mocno ścisnąłem ją. Ketchup lał się po jej piersiach. Ściskałem tak długo aż brodawki nie znikną pod pokrywą czerwonej pomidorowej mazi. Magda oczywiście tego też nie spodziewała się. Łaskotał ją ketchup cieknący z jej piersi. Odrzuciłem butelkę na bok i zlizywałem z niej ketchup. Jako "ketchup'ożerca" miałem przyjemność konsumpcji mego ulubionego żarcia z sutków mej panienki. Kiedy powoli ketchup znikał z jej piersi przytrzymałem je obie w rękach i gryzłem jej sutki, co chwile przechodząc od jednej piersi do drugiej. Spodobało się to Magdzie i znowu jej ciało domagało się pieszczot i spragnionego, a ciągle oddalającego się orgazmu. Postanowiłem kończyć tą zabawę. Ostatni raz wsadziłem kutasa w miód i podałem go Magdzie do konsumpcji. Teraz jej głowa chodziła jak silnik spalinowy. Szybko i mocno ssała, zanurzając go całego w swych ustach. Finał nastąpił szybciej niż się spodziewałem.
- PTASZEK wyrzucał z siebie salwy spermy z których żadna nie wydostała się z ust Magdy. Kiedy ja już dostałem tego czego pragnąłem, zrewanżowałem się dziewczynce. Położyłem ją na podłodze tak że leżeliśmy w pozycji 69. Wylałem na jej pochwę pozostałości wina w kieliszkach. Zlizywałem to aż cipka nie była sucha. Drażniłem jej łechtaczkę. Jej orgazm nadchodził. Ale droga do finału nie tak miała wyglądać.
- Wsadziłem trzy palce do jej cipki. Torowałem nimi drogę. Wyjąłem rękę ze środka i chwyciłem w ręce banana. Wsadziłem, zanurzając go do tego stopnia by cały tam nie zniknął. O ile Magda nie lubiła tego rodzaju pieszczot i nie znosi gdy coś innego niż penis jest w jej środku, teraz bez sprzeciwu poddawała się tej zabawie. Wyciągałem go całego, by po chwili znowu znalazł się w jej piczce. Jeszcze kilka szybszych ruchów i Magdą wstrząsnął wielki orgazm. Wyginała się jak baby na rozkładówce Playboy'a. Gdy emocje już opadły jak po wielkiej bitwie kurz, obrałem banana i podałem go Magdzie.
- Skosztuj tego co przyniósł ci orgazm.
- Nigdy nie przypuszczałam, że to może być tak przyjemniej. Oj misiu, ucz swą małą bezwstydnicę nowych sztuczek.
- Dobrze skarbie, ale na dziś dosyć...


* KONIEC *

© Grzesio, 2018.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `