Działo się to w czasie ferii zimowych, które spędzałem jak co roku w górach i na których jak zwykle czułem się strasznie samotny; co prawda grono przyjaciół zapewniało świetną zabawę ja jednak w dalszym ciągu nie potrafiłem znaleźć swojej drugiej połówki. * KONIEC *
– O tym że jestem gejem nikt nie wiedział, co wcale nie pomagało mi w poszukiwaniach Tego jedynego, wymarzonego, który byłby w stanie pokochać mnie takim jakim jestem ze wszystkimi moimi zaletami i wadami.
– Pewnego ranka jak zwykle wybraliśmy się na stok pojeździć na nartach, było świetnie, pogoda doskonała, co nie często zdarza się w naszych górach. Marek - mój najlepszy kumpel - namówił mnie żeby wypożyczyć snowboard, powiedział że jak świetnie dajemy sobie radę na dwóch deskach, to na jednej też nie powinno być problemu. Przesiadka z nart na snowboard na początku nie była zbyt przyjemna, o czym mogło świadczyć to że mój cały poobijany tyłek po godzinie nauki jazdy bolał jak cholera.
– Postanowiłem że jeszcze raz zjadę z góry i na tym koniec, nie miałem ochoty całego następnego dnia przeleżeć na brzuchu. Wgramoliłem się więc na początek trasy, założyłem snowboard na nogi i o dziwo jakoś Udało mi się utrzymać równowagę i coraz szybciej jechałem na dół. Wszystko było by OK. gdyby nie to że zafascynowany jazdą zupełnie nie zwracałem uwagi na innych użytkowników stoku, sam nie wiem skąd Nagle przede mną pojawił się jakiś koleś, zupełnie nie miałem możliwości żeby się zatrzymać więc jedyne co mogłem zrobić to przewrócić się, jednak zupełnie nie kontrolowałem tego upadku, po prostu za szybko jechałem. Wpadłem na Niego tak mocno, że wszystko zaczęło mi się przewracać przed oczami, zrobiłem kilka fikołków aż w końcu zatrzymałem się na plecach.
– Dość szybko doszedłem do siebie, wstałem i zauważyłem że On leży na plecach i się nie rusza, wystraszony podbiegłem do niego, bo pomyślałem że mogło mu się coś stać, a to że leżał bez ruchu wcale nie było dobrym znakiem. Okazało się jednak, że On podobnie jak ja nie wiedział w pierwszym momencie o co chodzi, po prostu leżał i zastanawiał się co się stało, dlaczego się przewrócił.
– Zacząłem go przepraszać, że to wszystko moją wina bo właśnie zaczynam się uczyć jeździć na jednej desce no i nie wyhamowałem. On powiedział że nic się nie stało; postawię mu coś ciepłego do picia i będziemy kwita. Zgodziłem się na to, bo sam byłem już nieźle przemarznięty, więc oddałem snowboard Markowi powiedziałem mu o całej sytuacji, a sam z moim nowym znajomym poszedłem do pensjonatu.
– Weszliśmy do kawiarenki w której o tej godzinie nikogo nie było toteż obsługa była błyskawiczna, zamówiłem dwie herbaty z cytrynką. Po raz pierwszy znalazłem się w takiej sytuacji, że zaprosiłem na herbatę chłopaka, którego dopiero co poznałem, ale jakoś wcale dziwnie się nie czułem, traktowałem to wszystko jak normalną rzecz, bo w gruncie rzeczy przecież tak było.
– Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, było fajnie; On miał na imię Damian i mieszkał niedaleko Katowic w jakiejś małej śląskiej mieścinie, mówił, że przyjechał z rodzicami na ferie, miał 22-lata i studiował na UŚ. Jak tak sobie rozmawialiśmy mogłem bez żadnych problemów mu się przyglądać, był całkiem przystojny, krótkie ciemne Włosy, ciemna karnacja, dość wysoki, fajnie zbudowany, niczego sobie młody mężczyzna.
– Zaproponował mi żebym wpadł do niego jutro bo jego rodzice już wyjeżdżają, a On jeszcze zostanie do końca weekendu, zgodziłem się, podał mi swój adres; powiedział że będzie czekał na mnie o 18:00. Pożegnaliśmy się i każdy z nas poszedł w swoją stronę.
– Przyszedłem do pokoju wziąłem gorący prysznic, po chwili przyszli moi znajomi jak zwykle przynieśli kilka piwek (kilka na głowę) no i zaczęło się codzienne, wieczorne picie. Jednak impreza nie trwała zbyt długo, zmęczenie dało się nam we znaki, już o 22:00 wszyscy spali.
– Nazajutrz sam nie wiem dlaczego, zupełnie zapomniałem o Damianie, dopiero gdzieś koło godziny 17:00 przeszukując kieszenie znalazłem kartkę z jego adresem. Czym prędzej zacząłem się przebierać, no i przed szóstą ruszyłem w drogę. U Damiana byłem grubo po szóstej, bo nie mogłem znaleźć jego domu, który zresztą dość nieźle się prezentował. Zapukałem do drzwi - nic, zadzwoniłem poczekałem chwilkę i już miałem odejść kiedy usłyszałem odgłos otwieranych zamków.
– Moim oczom ukazał się on, zupełnie inaczej wyglądał niż wczoraj, a może tylko mi się wydawało, muszę przyznać że wyglądał dość dziwnie. Czarne spodnie, fajny góralski sweter i grube ciepłe bambosze, zaprosił mnie do środku. Usiadłem na wygodnym fotelu przed kominkiem, a Damian skoczył do kuchni po coś do picia. Po chwili przyszedł w jednej ręce trzymał zgrzewkę "Brackich" w drugiej butelkę dobrego czerwonego wina. Ponieważ za winem nie przepadam zaproponowałem piwka; On tylko przytaknął postawił je na stole, a wino odniósł do kuchni. Jak wracał w ręku niósł jeszcze dwie zgrzewki "Brackich".
– Siedzieliśmy, sączyliśmy piwko i rozmawialiśmy chyba na wszystkie możliwe tematy, nawet nie zauważyłem kiedy zdążyliśmy opróżnić po pięć puszek piwa. Damian miał już nieźle w czubie, ale mimo to zaproponował że przyniesie jeszcze po cztery piwka na głowę, ja odpowiedziałem że mi to co już wypiłem wystarczy, a poza tym miałem jeszcze jedno nie otwarte piwko.
– Nawet nie wiem kiedy zaczęliśmy mówić na tematy Erotyczne (jak to brzmi "tematy Erotyczne"). On powiedział że jest gejem; to mnie strasznie zaskoczyło, nigdy bym nie przypuszczał że Damian może być gejem, co prawda znałem go dopiero od kilku godzin, ale wydawało mi się że znam go już kilka dobrych lat. Zawsze jest tak że ludzie, mimo iż mnie nie znają, mówią mi o wszystkim, niekiedy mnie to wkurza, bo w końcu też mam swoje problemy i nie lubię być zasypywany kolejnymi, ale przeważnie staram się jakoś pomóc. Damian zaczął się rozklejać, płakał, powiedział mi, że myślał nawet nad samobójstwem, gdyż nie wyobraża sobie takiego życia. Wtedy nie wiem dlaczego, powiedziałem mu, że też jestem gejem i że nikt oprócz niego o tym nie wie. Dziwnie się na mnie spojrzał, widziałem w jego oczach coś czego nigdy wcześniej nie widziałem - nadzieję, nie wiem czy tak to można nazwać, czy to dobre słowo. Przestał płakać ja podszedłem do niego bardzo mocno do siebie przytuliłem i powiedziałem że zawsze może na mnie liczyć.
– Było już dość późno dochodziła 2:00 powiedziałem że lepiej już pójdę, ale Damian zaproponował mi, żebym został na noc, nie potrafiłem odmówić. Posprzątałem troszkę na stole, wyniosłem puste puszki i poszedłem, a raczej zaniosłem Damiana na górę, był już nieźle wstawiony, ledwo chodził, sam dziwiłem się sobie, dlaczego ja się tak dobrze trzymam po sześciu piwach. Wskazał mi tylko drzwi do swojego pokoju, weszliśmy do środka, położyłem go na łóżku, rozebrałem, jeszcze raz przytuliłem, cały się trząsł, przykryłem go kocem, sam zszedłem na dół położyłem się na kanapie, wysłałem jeszcze smsa, żeby się o mnie nie martwili i zasnąłem.
– Na drugi dzień rano obudził mnie zapach jajecznicy, ledwie otworzyłem oczy zobaczyłem jak Damian krząta się po kuchni; próbowałem się podnieść, ale zrobiło mi się niedobrze, zakręciło w głowie. - KAC jak cholera. Damian zauważył, że już nie śpię, więc przyszedł do mnie, postawił przede mną na stole szklankę wody, a do ręki dał mi dwie Aspiryny.
– Po śniadaniu postanowiliśmy że ten dzień spędzimy razem, zadzwoniłem do swoich znajomych i uprzedziłem ich że nie wrócę jeszcze dzisiaj bo wylądowałem na super imprezie i mam zamiar się jeszcze zabawić, słyszałem w Marka głosie jakby trochę złości ale myślę, że zrozumiał o co chodzi; Marek rozumiał mnie zawsze.
– Tymczasem my (Ja i Damian) postanowiliśmy wybrać się na długą wyprawę w góry, wzięliśmy wszystko co było nam potrzebne, no i wyruszyliśmy. Było naprawdę super, szliśmy niedostępnymi szlakami, gdzie prawie wcale nie było turystów; rozmawialiśmy, śmialiśmy się, trochę wygłupialiśmy. W pewnym momencie Damian zapytał się mnie czy może trzymać mnie za rękę, nie wiedziałem co mam odpowiedzieć, ale postanowiłem zadziałać, złapałem go za rękę, ścisnąłem, a On nic nie powiedział tylko się uśmiechnął.
– Dalej szliśmy trzymając się za ręce, ludzie którzy nas mijali jakoś nie mieli nic przeciwko, co mnie zresztą bardzo zdziwiło bo wiadomo jak bardzo nietolerancyjne jest nasze społeczeństwo.
– Kiedy zaczęło robić się już ciemno postanowiliśmy wrócić do domu, po drodze jeszcze tylko trzeba było coś zjeść na mieście, bo nie wiem czy komuś by się chciało przygotować w domu kolację.
– Najedzeni, zmęczeni, ale myślę że chyba szczęśliwi przyszliśmy do domu. Musieliśmy się jeszcze tylko odświeżyć więc pierwszy skoczyłem pod prysznic. Ubrałem się i wyszedłem, Damian już czekał na swoją kolejkę. Kiedy skończył zawołał mnie do siebie, przez głowę przeleciały mi tysiące myśli; co on może chcieć, po co mnie woła, a tu się okazało że kompletnie zmoczyłem ręcznik i po prostu nie miał się w co wytrzeć.
– Poszedłem więc do szafki którą mi wskazał i wyciągnąłem ręcznik; zapukałem do drzwi łazienki, które dość gwałtownie po chwili się otworzyły. Moim oczom ukazał się zupełnie Nagi, mokry Damian. Nie mogłem oderwać wzroku od jego ciała, było piękne. Umięśnione, ale nie za mocno, opalone, skóra wydawała mi się strasznie delikatna. Trochę się speszyłem podałem mu ręcznik, on się tylko do mnie uśmiechnął. Wychodząc z łazienki zamknąłem za sobą drzwi i zszedłem na dół.
– Po chwili przyszedł do mnie, pachniał tak cudownie że wypełnił swoim zapachem cały dom. Zaproponował żeby dzisiaj już nie pić za dużo, chciał tylko opróżnić butelkę wina, którą od jakiegoś czasu trzymał w kuchni; zgodziłem się na takie rozwiązanie. Damian skoczył do kuchni, przyniósł winko, dwa kieliszki i kilka świec. Porozstawiał je po pokoju, zapalił, zgasił światło, atmosfera zrobiła się bardzo, bardzo ciekawa.
– Otworzyłem wino i nalałem po pół kieliszka, Damian usiadł obok mnie na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Nawet nie zauważyłem jak opróżniliśmy całą butelkę, nie wiedziałem też kiedy zbliżyliśmy się do siebie na tyle, że aż ocieraliśmy się o siebie. Nie było już za bardzo o czym gadać, skończyło się wino, ale to nawet lepiej, bo już mi troszkę szumiało w głowie.
–– Zbliżyłem się nieco do Damiana, objąłem go ramieniem; strasznie się trząsł. Wyrzucił z siebie, że jeszcze nigdy tego nie robił i że nie wie czy tego chce. Więc nie chciałem dalej "nacierać" i po prostu objąłem go i tak sobie siedzieliśmy przez parę chwil, zaniepokoiło mnie to że Damian trząsł się coraz bardziej. W pewnym momencie powiedział, że jest gotowy i że mogę "zaczynać" (też takie dziwne słowo). Zapytałem się go tylko czy jest tego pewien i czy nie będzie nazajutrz tego żałował, On powiedział że na 100% nie.
– Zbliżyłem się do niego i delikatnie pocałowałem w policzek, on się uśmiechnął. Później pocałowałem go w Usta, muskałem delikatnie jego ciepłe, Wilgotne i mięciutkie Usta. Wsunąłem mu język do środka, gdzie było jeszcze więcej ciepła i wilgoci, rękoma gładziłem go po szyi, Włosach, plecach. ¦ciągnąłem mu koszulę i położyłem na plecach, zacząłem całować po szyi, torsie, brzuchu, pieściłem jego pępek, bardzo mu się to podobało, sapał głośno od czasu do czasu pojękiwał. Moje ręce błądząc po jego ciele w końcu musiały trafić na jego PTASZKA, zacząłem go pieścić przez spodnie, odpiąłem mu rozporek, dopiero przez bokserki wyczułem jaki jest ciepły, wręcz gorący.
– Kazałem mu wstać, ściągnąłem mu spodnie i skarpety, sam też się rozebrałem. Staliśmy przed sobą prawie nadzy, mieliśmy na sobie tylko bokserki, które odstawały na maxa. Ponieważ na kanapie nie było zbyt wiele miejsca, przenieśliśmy się na dywanik przed kominkiem. Tym razem ja położyłem się na plecach dając mu do zrozumienia, że też oczekuję od niego pieszczot, On od razu przystąpił do rzeczy, zaczął mnie całować, po całym ciele, delikatnie przygryzał moje Sutki, przez bokserki dotykał mojego PTASZKA. Pieściliśmy się może ze dwie godziny, byłem już na maxa podniecony, zacząłem ściągać mu bokserki. Damian powiedział, że się boi i znowu zaczął się trząść. Zapytałem się go czego się boi, a on powiedział że bólu, powiedziałem, że nie mam zamiaru pchać go w tyłek, on się uśmiechnął, chciał coś powiedzieć, ale zamknąłem mu Usta pocałunkiem. Zacząłem całować go coraz niżej i niżej, aż w końcu doszedłem do jego PTASZKA, delikatnie pocałowałem go w Główkę zacząłem lizać jego Jądra, ssać, przygryzać.
– Nie trwało to dość długo, jego ciało zaczęły przechodzić dreszcze, a po chwili jęczał tak głośno i Eksplodował mi do ust.
– Ponieważ muszę się przyznać, że nie przepadam za łykaniem SPERMY, wyplułem wszystko na jego brzuch. I znowu namiętnie go całowałem. Na chwilkę mi przerwał i powiedział, że czuje smak swojej SPERMY, uśmiechnąłem się do niego.
– Teraz to on zaczął ssać i całować mojego PTASZKA, jak na pierwszy raz robił to doskonałe, już po kilku chwilach Eksplodowałem, to było wspaniałe uczucie. Leżeliśmy jeszcze kilka chwil, po czym poszliśmy razem pod prysznic, całowaliśmy się namiętnie. W końcu wylądowaliśmy nadzy w jego łóżku i wtuleni w siebie zasnęliśmy.
– Rano obudziłem się pierwszy, Damian spał smacznie wtulony we mnie, czułem ciepło jego ciała, jego PTASZEK dotykał mojego Uda, był taki mięciutki, ciepły. Gdy się obudził, mocno go pocałowałem, nie mogłem się oderwać od jego ust. W końcu jednak mi się to Udało, położyłem go na brzuchu i zacząłem całować po plecach, szyi, ssałem jego śliczne, malutkie uszka.
– Zbliżyłem się do jego Pupy, całowałem ją, wepchnąłem język do środka, później wsadziłem jeden palec i zacząłem najdelikatniej jak umiałem nim poruszać; Damian sapał coraz głośniej. Wsadziłem drugi, a potem trzeci palec, strasznie musiało mu się to podobać, jęczał jak oszalały. Po chwili odwrócił głowę w moją stronę i powiedział żebym to zrobił, popatrzyłem na niego, pocałowałem czule. Wyciągnąłem paluszki, a do środku wsadziłem mojego PTASZKA. Musiało go to zaboleć, bo jęknął i jakby się ode mnie odsunął; zapytałem czy przestać, ale on nie protestował, popatrzył na mnie i powiedział żebym był delikatny.
– Najpierw powoli, później nieco szybciej, później już ostro waliłem go jak szaleniec. On jęczał, cicho krzyczał. Później nieco zmieniliśmy pozycję, położyłem go na plecach, jego nogi odsunąłem w górę, znowu wszedłem w niego, już bez żadnych problemów. Tym razem moje ruchy były wolne, rytmiczne. Całowaliśmy się namiętnie, mogłem też bawić się jego PTASZKIEM; po kilku chwilach poczułem że dochodzę Damian powiedział, że chce poczuć mnie w środku. Spuściłem się w nim, on też po chwili skończył spuszczając się na brzuch.
– Leżeliśmy wtuleni w siebie tak długo aż na dworze zaczęło się ściemniać. Chciałem żeby ta chwila trwała wieki, było mi tak dobrze. Jednak nieubłaganie zbliżał się czas jego wyjazdu. Odprowadziłem go na dworzec PKS, on dał mi swój adres, ja dałem mu swój numer telefonu i adres. Przyjechał autobus, pożegnałem go czule, miałem ochotę go pocałować, ale nie odważyłem się na to, mimo iż był wieczór wokół było pełno ludzi. Jak wsiadał do autobusu i zajął miejsce przy szybie widziałem jak ukradkiem wyciera łzy - płakał. Do autobusu wszedł ostatni pasażer, zamknął za sobą drzwi, kierowca zapalił silnik, autobus odjechał pozostawiając mnie samego na placu pełnym ludzi.
– Poszedłem coś zjeść, czułem się jakby ktoś mi ukradł coś najcenniejszego co posiadam. Złapałem taksówkę i pojechałem do pensjonatu. Znajomi zaczęli mnie pytać jak był na imprezie; wymyśliłem na szybko parę historyjek.
– Do naszego wyjazdu pozostało jeszcze dwa dni, nikt oprócz Marka nie zauważył że coś jest ze mną nie tak. Bardzo mało się odzywałem, choć normalnie nawijam jak głupi; pewnego wieczora przyszedł do mnie Marek i powiedział, że widzi że coś jest nie tak i że wie że nie ma sensu pytać co, bo i tak mu nie powiem. Powiedział też, że zawsze mogę na niego liczyć i jak będę chciał z kimś porozmawiać, to on zawsze jest do mojej dyspozycji, podszedł przytulił mnie strasznie mocno. Ja zacząłem płakać, Marek tulił mnie do siebie tak długo, aż się uspokoiłem, a muszę przyznać że trwało to dość trochę. Dobrze, że w tym momencie byliśmy sami bo nie mógł bym znieść tych wszystkich pytań, co się stało, co ci jest itp. Marek znał mnie dobrze i wiedział, że jak ja nic nie mówię to lepiej o nic nie pytać. Zaproponował mi wypad na piwko. Zgodziłem się i poszliśmy do knajpy, wypiliśmy kilka piw było bardzo fajnie. Marek jest dla mnie bardzo ważną osobą, wiem na 100% że go kocham, nie w ten sam sposób jak Damiana, ale jest mi bardzo potrzebny.
– Aż w końcu nadszedł czas wyjazdu, spakowaliśmy rzeczy, sprawdziliśmy rozkład jazdy pociągów i poszliśmy na dworzec. Na całe szczęście znaleźliśmy wolny przedział, rozłożyliśmy się wygodnie, czekało nas cztery godziny jazdy. Jeszcze jak byłem w pociągu zadzwonił do mnie Damian, bardzo mnie to ucieszyło. Zaproponował spotkanie, powiedział że nie potrafi beze mnie normalnie funkcjonować, cały czas o mnie myśli, nie widział mnie tylko 72 godziny, a już nie może beze mnie żyć.
– Wszystko ułożyło się świetnie, mimo iż mieszkamy prawie 100 km od siebie, jesteśmy razem. Staramy się widywać nie rzadziej niż raz w tygodniu, nasz związek jest niemalże idealny i trwa już prawie rok. Spędziliśmy razem wakacje, razem bawiliśmy się w Sylwestra, no i oczywiście mamy zamiar razem pojechać w ferie w góry. Kto wie może w końcu nauczę się jeździć na desce...