Od kilku dni męczył mnie ból brzucha i postanowiłem, że odwiedzę w końcu lekarza. O zdrowie trzeba dbać. Ponieważ akurat trwały wakacje, w przychodni ani żywego ducha. Pani w rejestracji spojrzała na mnie dziwnie i kazała pójść pod pokój nr.12. * KONIEC *
– Usiadłem przed gabinetem i grzecznie czekałem. Nie minęło 5 minut, gdy z pokoju wyjrzała ubrana w biały fartuch, bardzo atrakcyjna, młoda kobieta, która spytała: "A pacjent na co czeka ?". Wyprostowałem się natychmiast, a ona rozkazała: "Do gabinetu !".
– Wszedłem. Pani doktor kazała mi usiąść na kozetce i opowiedzieć z czym przyszedłem. Sama usiadła naprzeciwko mnie, przy biurku. Kiedy tak siedziałem, nie mogłem nie zauważyć pod biurkiem, że lekarka ma Śliczne nóżki i kusą spódniczkę, która - gdy tylko pani doktor zmieniała pozycję - ukazywała kryjące się pod nią czarne, koronkowe majteczki. Nic dziwnego, że mówiłem bez składu i zacząłem się pocić. Serce waliło mi jak szalone.
– Pani doktor powiedziała, że musi mnie teraz osłuchać, więc mam zdjąć koszulę. Sama stanęła obok, założyła stetoskop i pochyliła się nade mną.
–– Mój wzrok zawędrował pomiędzy guziki fartucha. O zgrozo ! Kobieta pod fartuchem miała tylko biustonosz. Ale jaki ! Cieniutki, prześwitujący, wyraźnie ukazujący duże, Sterczące Sutki. Tego było już za wiele ! Poczułem, że w spodniach rośnie mi twarda maczuga, kóra za chwilę rozerwie bokserki i wydostanie się na światło dzienne. Pani doktor też to zauwazyła. "Niech pacjent się położy i zsunie trochę spodnie". Ale jak ? ! – Pomyślałem. Przecież jeśli zsunę spodnie, to mój PTASZEK pokaże swoją Główkę ! Przesunąłem więc tylko trochę spodnie w dół mając nadzieję, że to wystarczy. "No co jest ?" - Spytała lekarka. "Nie tak ! Tak !" To mówiąc opuściła mi spodnie prawie do ud, ukazując stwardniałego PTASZKA. "A co tu się dzieje ?" - Spytała lekarka. "Eeeee" wyjąkałem, ale właściwie już po chwili zrozumiałem, że niepotrzebnie przejmuję się swoją bezradnością. Pani doktor ujęła w rękę PTASZKA i przesunęła dłonią parę razy w górę i w dół z niewątpliwą wprawą. "Widzę, że w tych rejonach wszystko w porządku ?" - Spytała zaczepnie. Po chwili wysunęła język i jakby badając, czy jestem sodki, dotknęła czubka maczugi, dokładnie tam, gdzie jest Dziurka.
– Przesunęła języczkiem wokól Dziurki i mlasęła. Nadal nie wiedziałem, co robić, więc na wszelki wypadek nie robiłem nic. A pani doktor, po upewnieniu się, że większej sztywności na pewno już nie uzyskam, bezceremonialnie przesunęła majteczki na bok i... usiadła na mnie. Tego nie wytrzymałem.
– Jęknąłem głośno, a kobieta usiadła wkładając sobie PTASZKA aż do jąder. "No ! To jest PTASZEK!" - wysyczała. Najwyraźniej w domu brakowało jej podobnych atrakcji. Położyłem się wygodniej na kozetce, a pani doktor ujeżdzała mnie coraz szybciej. Jej soki zmoczyły mi całe jądra i zaczynały spływac na prześcieradło kozetki. Ale nie dane było mi tego doczekać. Lekarka jęknęła parę razy, zatrzymała się na moment i opadła z sił. Wstała ze mnie i kilkoma zdecydowanymi ruchami ręki na członku doprowadziła do silnego tryśnięcia SPERMY na ścianę.
– Gęsty płyn spływał z farby, a pani doktor doprowadzała się do porządku. Jakby nigdy nic, wypisała mi lekarstwo i z miłym uśmiechem powiedziała: "Do widzenia"...