Dwudziesty siódmy sierpnia - moje trzydzieste urodziny. Okrągła rocznica. Z tego powodu postanowiłam zrobić imprezę, w gronie najbliższych przyjaciół. Przygotowywałam się do tego już od tygodnia. Zrobiłam mnóstwo dobrego jedzenia, a do tego kupiłam kilka litrów wódki, kilka kartonów soku grejpfrutowego, balony i serpentyny dla przyozdobienia mieszkania. Ubrałam się w czarną, krótką spódniczkę, białą, obcisłą bluzkę z dużym dekoltem, a do tego pończoszki samonośne i szpilki. Długie, czarne, kręcone Włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone. Patrząc na swoje odbicie w lustrze powiedziałam do siebie na głos: * KONIEC *
– No, no dziewczyno wyglądasz całkiem apetycznie. Tylko, dlaczego nie masz faceta ?
– Mój były zostawił mnie dla młodszej.
– A niech to, nie wie co stracił.
– W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi zwiastujący nadejście gości. Wpadło na raz, do mieszkania dziesięć osób. Każdy z nich podchodził do mnie składać życzenia. Najpierw Kaśka ze swoim Zbyszkiem, Aneta z Adamem, Łukasz z Karolcią, Marcin ze swoim chłopakiem Robertem i na końcu moją najlepsza przyjaciółka Agnieszka z jakimś obcym facetem.
– Mam dla ciebie małą niespodziankę Ewuniu. Chciałabym ci przedstawić mojego kuzyna Rafała - powiedziała Agnieszka.
– Podszedł do mnie wysoki, przystojny blondyn o błękitnych oczach. Jego przenikliwe spojrzenie sprawiło, że na ciele poczułam przyjemny dreszcz. Uśmiechnął się do mnie promiennie i złożył mi najserdeczniejsze życzenia z okazji urodzin.
– Wszyscy przenieśliśmy się do pokoju. Najpierw był tort, a potem jedzenie i picie. W tle grała klubowa muzyka. Goście byli zajęci rozmową między sobą, a Rafał przysiadł się do mnie i zagadnął:
– Czym się zajmujesz na co dzień ?
– Nic ciekawego, pracuję w banku. A ty ? – Zapytałam i zaczęłam powoli sączyć mojego drinka składającego się z wódki, soku grejpfrutowego i kilku kostek lodu.
– Ja jestem rzeźbiarzem. Rzeźbię w drewnie.
– O... to ciekawe - mówiąc to zwróciłam uwagę na jego duże, męskie dłonie pokryte odciskami, prawdopodobnie od trzymania dłuta rzeźbiarskiego.
– Skoro jesteś kuzynem Agnieszki, to dlaczego wcześniej nie miałam przyjemności Cię poznać ?
– Dużo podróżuję, a ostatnie kilka lat spędziłem w Paryżu.
– Pięć lat temu byłam tam na wycieczce zorganizowanej przez biuro podróży. Bardzo mi się podobało, a szczególnie Wersal i Luwr. Cała masa znakomitych dzieł wybitnych malarzy i rzeźbiarzy. Nie dziwię Ci się, że tam postanowiłeś zamieszkać - powiedziałam.
– Rafał uśmiechnął się, po czym chwycił mojego drinka i odstawił na stół.
– Zatańczymy ? – Zapytał, wyciągając w moim kierunku dłoń.
– Chętnie - powiedziałam, odwzajemniając uśmiech.
– Silnymi ramionami przyciągnął mnie do siebie i zaczęliśmy powoli tańczyć w takt nastrojowej piosenki Claptona. Czułam ciepło jego ciała, przyjemny zapach wody po goleniu i równy oddech na swojej szyi. Po pewnym czasie poczułam jak, coraz mocniej, przyciska mnie do siebie i wącha moje Włosy. Jego oddech zaczął przyśpieszać, a ręce błądzić po moim ciele. Dłoń położył na moim Pośladku.
– Nie dotykaj mnie tak - powiedziałam, zaskoczona jego śmiałym gestem.
– Cofnął dłoń z powrotem na moje plecy i delikatnie pocałował mnie w szyję.
– Po skończonej piosence Claptona, którą Marcin zadedykował swojemu chłopakowi, znowu włączył muzykę klubową. Zaczęliśmy wszyscy szaleć do utraty tchu.
– Potem kolejna wolna piosenka. Tym razem, do tańca porwał mnie Adam, mąż Anety. Po kolejnych kilku utworach, zmęczona usiadłam przy stole. Rafał znowu przysiadł się do mnie i oboje w milczeniu piliśmy drinki.
– Nagle poczułam jak jego dłoń zaciska się na moim kolanie. Od stóp aż po czubek głowy przeszył mnie dreszcz. Jego palce wędrowały coraz wyżej i muskały moje udo. W tym momencie podeszła Kaśka i powiedziała, że wszyscy będą się powoli zbierać do domu, bo zrobiło się bardzo późno. Spojrzałam na zegar, który pokazywał godzinę trzecią nad ranem. Każdy z gości, po kolei, żegnał się ze mną i kierował do wyjścia. Rafał podszedł do mnie i zapytał:
– Czy mogę zostać i pomóc Ci sprzątać ten bałagan ?
– W sumie to czemu nie, będzie szybciej - powiedziałam.
– Kiedy zostaliśmy sami poszłam do pokoju, aby sprzątnąć ze stołu. Rafał mi pomagał i szybko uporaliśmy się z bałaganem. Kiedy w końcu, usiedliśmy na kanapie poczułam, że chętnie wypiłabym jeszcze jednego drinka.
– Napijesz się jeszcze ? – Spytałam
– Tak, poproszę - odparł.
– Wstałam i ruszyłam w kierunku kuchni, ale on nie pozwolił mi tam dotrzeć. Złapał mnie w pasie, rzucił na kanapę i położył się na mnie. Miażdżył mnie pod sobą w Gorącym, namiętnym pocałunku. Poczułam jak robię się coraz bardziej Mokra. Nie spodziewałam się po sobie tak nasyconej pożądaniem reakcji na jego przemoc.
– Przestań - krzyknęłam !
– Pod szorstką dłonią czuł jak trzepocze mi serce.
– Oplotłam go mocno nogami.
–– Weź mnie, błagam, teraz, szybko i ostro.
– Wsunął rękę pod moją krótką, obcisłą spódniczkę i rozerwał cieniutkie majtki, jakie miałam pod spodem. Wszedł we mnie. Krzyknęłam, kiedy przeniknęło mnie ROZKOSZNE uczucie wypełnienia. Krzyknęłam ponownie, znacznie głośniej, kiedy wtargnął we mnie Głębiej i mocniej. Chłonęłam go zniewolona przez swoje własne szalone Żądze. Rozłożył mi kolana, bardzo szeroko i wbił się z całej siły. Niepochamowana namiętność i niewysłowiona ROZKOSZ, że mógł dać upust dzikiej chuci. Słyszeliśmy tylko skrzypienie kanapy, gdy nasze ciała ocierały się o siebie. Słyszał, że coraz szybciej i gwałtowniej oddycham.
– Nie mogę już wytrzymać ! Zaraz dojdę ! – Krzyknęłam.
– On, też nie mógł się już dłużej hamować, był bliski szaleństwa. Dygotałam i drżałam kiedy wylewał się ze mnie potężny strumień i oblewał jego. Do mojego wnętrza spłynął jego biały płyn.
– To był najprzyjemniejszy prezent urodzinowy jaki dostałam - powiedziałam do niego czekając na więcej...