Dzwoneczek. * KONIEC *
- Ma na Imię Marta i to, co nas łączy, to nie tylko niebieskie z przewagą zielonego, które oczywiście jest jej, a ja zwyczajnie to kocham.
- Zresztą, akurat to zawsze było bez wątpienia.
- Związek... tak to zabawka nie do zabawy stanowczo jest, dla bardziej dojrzałych emocjonalnie dzieci niż ja i zapewne nie tylko, bo zależy, z kim chcesz się związać. E= Mc2, indeks górny, jeśli wiesz, co chce powiedzieć.
- Wino i rozmowy do rana.
- Ona była dzieckiem zapatrzonym w gwiazdy. Odkąd pamiętam, najlepiej ze wszystkich udawało jej się opisać nie tylko to, co czują inni. Robiła to wręcz bezsłownie. Bezszelestnym ruchem warg. Mało skomplikowane i zbyt proste, mawiała. Nigdy nie lubiła matematyki, ale nie tyle samego przedmiotu ile nauczycielki. Podobny wstręt miała do przedmiotu, który ktoś nieopatrznie nazwał statystyką i ekonomią. Nienawiść wręcz nie pozwalała jej racjonalnie myśleć.
- Mam wakacje. Pomyślała zapatrzona w czyste błękitne niebo, które podobno boli najbardziej. Tu również chodziło o sam jego bezbłędny wyraz. Nie powinnam się przemęczać. Przez myśl przemknęły jej dwa zmarnowane ostatnie lata - a może nie do końca ?
- Zadzwonił telefon. Numer, o którym śmiertelnik nie ma bladego pojęcia, o ile posiada takowe w ogóle.
- Panno Porterr, wydaje mi się, iż pani indeks jest niekompletny i wypadałoby go uzupełnić.
- Głos znajomy, pytanie tylko, co dalej ?
- Zdaje sobie z tego sprawę, ale na chwilę obecną nie ma mnie w stolicy, więc uważam zadanie za odrobinę awykonalne na chwilę teraĽniejszą.
- A kiedy mogłaby się pani u nas zjawić ? Prawdę mówiąc świętego nigdy, ale może coś dałoby się zrobić z tym wszystkim. Ciężko jest mi określić siebie co do terminu. Proponuję spróbować. Jak bardzo chciałaby wiedzieć, z kim rozmawia, jednak jej inteligencja w tym wypadku zawiodła. Głos po głosie ludzi się ocenia, ten był sympatyczny i ciepły, jakby Kala ?
- Domyślna bestia - uzupełnisz wpisy ?
- Wiesz, że chciałam zrezygnować ?
- A uważasz, że powinnaś ?
- A uważam, iż wszystko jedno.
- Może zechciałabyś od początku.
- Leniwie przeciągając się na krześle, zaczęła opowiadać i w ten sposób zmieniłam zamiary. Wiesz, że wiedziałam o tym od dawna ? To cud, śnił mi się po nocach. Nie rozumiem jednego. Zapewne faktu powstania Dzwoneczka ? Zapewne tego nie da się pojąć ot, tak po prostu, sądzę, że to należałoby przeżyć, z tym, że każdy po swojemu. Odkąd pamiętam, nie uśmiechała się. Zresztą nawet jeśli, to tak sztucznie i ironicznie, iż tylko ludzie inteligentni wiedzieli, o co chodzi.
- Kala zawsze była najmądrzejsza, od liceum, natomiast Ev... - tak właściwie, to mam na imię Asia. - Że co ?
- Zdziwienie Kali nie było zdziwieniem co do imienia, bo je znała, dotyczyło raczej czegoś czysto wewnętrznego i bardziej skomplikowanego. Od kiedy się przedstawiasz imieniem ? Odkąd nie mam nic do ukrycia. Czyżbyś ?
- Dzwoneczek.
- Stawia sprawę jasno i prosto. Wykłady z filozofii były moją mocną stroną, aczkolwiek nie zawsze byłam na nich przytomna. Nigdy też nie mówiłam nikomu, że ma do mnie mówić dokładnie tak, jak mam w dowodzie. Niby po co ? - Przeszło jej przez myśl.
- Mże kawa - Powiedziała Kala lekko pociągającym głosem, jak jej się wydawało.
- Nie, dziękuję, kawę zwykłam pijać ostatnio tylko w wyjątkowo dobranym towarzystwie zawsze byłaś podła, ale by aż tak ? Marta. Ją trzeba było poznać, żeby zrozumieć. Lub zwyczajnie wiedzieć dlaczego. Ale to nie ma większego sensu, ponieważ ci co chcą, pojmują od razu. Teraz zaczekaj, opowiem Ci pewną bajkę.
- Po czym poznać, że związek ci się sypie ?
- Po tym, że zaczynasz mieć myśli typu, chyba nie znam dokładnie kobiety, z którą jestem, bo ostatnio zachowuje się dziwnie.
- Co masz na myśli mówiąc dziwnie ?
- Załóżmy, że nigdy przy tobie nie piła, przynajmniej niedużo i może raz zdarzyło jej się tracić przytomność, ale to też nie na długo. I w pewnym momencie zwyczajnie się zalewa i robi to nałogowo tłumacząc się np. dużą ilością pieniędzy, które ma, a o których nigdy nic nie wiedziałaś.
- A ma ?
- Owszem, tak samo jak i miliony tajemnic przed tobą.
- A więcej ?
- Oczywiście.
- Zaczyna znikać, jest przy tobie, ale jest nieobecna, tłumaczenie to pogoda, zły stan, chwila, na którą akurat nie ma ochoty. Spokój, dość dziwny, choć zawsze była spokojna i przerażające milczenie, które nigdy cię nie przerażało.
- Czyli że...
- Czyli, że kobieca intuicja podpowiada ci, że dalej tak nie ujedzie.
- Kochanka ?
- Nie... wewnętrzne wypalenie, póĽniej reszta.
- Jak długo ?
- Przeważnie niedługo, zbyt długo to niemożliwe jest.
- Chciałabym wiedzieć, jak to działa w sposób bardzo prosty. Czyli, że ? Czyli, że ludzi się ograniczać w niczym nie powinno.
- Sugerujesz coś ?
- Nie, mówię tylko jak jest.
- A można coś na to poradzić ?
- Przed, po czy w trakcie ? Najlepiej przed.
- Wyczucie i intuicja to coś czym nie wszyscy grzeszą, musiałabyś przewidzieć przyszłość.
- Przecież to nie jest możliwe.
- Mylisz się, nie ma rzeczy niemożliwych.
- Zawsze ładnie się uśmiechała i była mądra. Nie staraj się zrozumieć słów tam, gdzie ich nie ma, one po prostu pojawiają się z czasem. Choć jest jedna ważna rzecz w życiu.
- Niewypowiedziane słowa nie mają takiej wartości, jaką im przypisujemy.
- Pamiętaj. Nawet jeśli ktoś wie, o czym myślisz, sama musisz o tym powiedzieć. Działa prosto i szybko.
- Powiedz mi, czy poznasz, kiedy to przyjdzie ?
- Nie miewam z tym problemu, przeważnie sama pisuję dobre scenariusze, ten jeden w życiu mi nie wyszedł.
- Lekcja fizyki. Prawo Newtona czasami zawodzi a Faraday był od oświecenia.
- Czujesz się jak zdanie wielokrotnie złożone bezspójnikowe ? Nic dziwnego, czasami każdemu w życiu brakuje przecinka i jakiegokolwiek łącznika ze światem.
- A oczy ?
- Niebieskie... podobno z przewagą zielonego.
- A Muzyka.
- A to pojawia się z czasem, kiedy wybierasz się na spacer w miejsce, które zwykłym ludziom jest odległe.
- Ne darzysz ich zbytnią sympatią ?
- Powiedziałabym raczej, że brak mi w tym i kilku innych przypadkach zaufania do tak kruchych i nieestetycznie nastawionych stworzeń.
- Wszystko w życiu musisz nazywać ?
- A znasz chwilę, która nie miałaby swojego imienia ?
- Owszem, wydaje mi się, iż ta nie ma go na przykład.
- Zwątpienie, podobnie jak zrozumienie, przychodzi z czasem i wynika z głęboko wewnętrznych potrzeb jednostki.
- Ale ja się w dalszym ciągu pytam o imię.
- Ale to twoja chwila i twoje pięć minut i tylko od Ciebie zależy, jak je nazwiesz.
- Czy to ma znaczenie ?
- Ogromne, nic w życiu nie wraca takie samo i nie ma zwyczaju powtarzać się.
- Czyli że carpe diem ?
- Czyli że z rozsądkiem.
- Rozważna i romantyczna ?
- To dobra lektura dla przedszkolaków była, teraz mamy troszeczkę inne czasy i nie zawsze to skutkować musi.
- A jak działa ?
- Jak chwila bez imienia.
- Czyli że w ogóle ?
- Czyli że naucz się w pewien sposób...