Dedykacja

Jest wieczór. Leżę na swoim łóżku.
- Moja córa jeszcze nie śpi, mrucząc ostatnią zwrotkę jakiejś piosenki, a ja w pewnym momencie czuję że muszę to zrobić .
- Przykrywam się kołdrą i opuszczam dłoń coraz niżej i niżej, spragniona rozkoszy.
- Zaczynam powoli, kolistymi ruchami pieścić mały pączek, który zdaje się rozkwitać pod moimi palcami. Przyjemność ogarnia najpierw okolice czułego miejsca, ale po chwili zaczyna rozchodzić się coraz dalej niczym kręgi na powierzchni wody. Dociera do mojej muszelki, a później aż do następnej dziurki. Mięśnie nóg mimowolnie napinają się, wtedy zwalniam na moment dla odprężenia, by po chwili znów wprawić się w stan pełnej gotowości. Wzdłuż kręgosłupa, po plecach rozlewa się rozkoszne ciepło, uderza ogniem w moje policzki. Oddech staje się szybszy i krótszy, puls przyśpiesza, a jednocześnie nie mogę wydać z siebie ani jednego podejrzanego dźwięku żeby się nie zdradzić.
- W pewnej chwili całe moje ciało ogarnia drżenie, pieszczę się coraz szybciej i szybciej, zamykam oczy, by nic mnie nie rozpraszało. I nagle - rozkosz jakby wraca w to miejsce, w którym się narodziła. Wstrząsa mną krótki spazm, a moją kobiecość zalewa ostatnia fala rozkoszy. Ten orgazm był dla Ciebie, Skarbie. Staram się utrwalić w pamięci każdą chwilę, każdą jego fazę po kolei, by opisać Ci dokładnie to, co chciałabym, abyś zobaczył, spróbował, poczuł, przeżył ze mną, we mnie.
- To prawda że kobieca seksualność ma charakter cykliczny. Moje ciało potrafi trwać w "uśpieniu" przez kilka-kilkanaście dni, by nagle przebudzić się - i wtedy już nie ma kompromisów. To nie był mój jedyny orgazm wczorajszej nocy, a i dzisiejszy dzień rozpoczęłam od chwili rozkoszy. Jakże inaczej wtedy spogląda się na świat, radośniej, łagodniej. Szkoda że nie ma przy mnie kogoś, kto potrafiłby cieszyć się tym razem ze mną...


* KONIEC *

© Grzesio, 2018.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `