⬅ Powrót

Majka - ten pierwszy raz

Jestem zwykłym, przeciętnym nastolatkiem. Średni wzrost, średnia budowa ciała, przeciętna uroda, nie powalająca dziewczyn na kolana, ale też nie odstraszająca. Miałem trochę dłuższe włosy, bo słuchając ostrej heavy metalowej muzyki musiałem zgodnie z zainteresowaniami wyglądać. Zawsze byłem gładko ogolony i schludnie ubrany. Pachniałem też przyjemnie. Nie było ze mną aż tak źle, ale dobrze też nie było, bo nie miałem dziewczyny i nie zanosiło się, że zakocham się w najbliższym czasie. To znaczy: zakochany byłem przez cały czas i to w różnych dziewczynach jednocześnie, ale nic z tego nie wychodziło. W tym przecież cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz, a to był delikatny problem. Dziewczyny z klasy czy szkoły nie były tak chętne, jak to się spotyka w przeróżnych serialach. Umówić się na randkę, to owszem, ale gdy przychodziło do czegoś bardziej intymnego zawsze było bezwarunkowe stop. Cholerne świętoszki! A ja przecież miałem swoje potrzeby.
— Okres dojrzewania ma to do siebie, że cechuje się wyjątkowo wzmożoną aktywnością seksualną. U mnie też tak było. Miałem w sobie zbyt dużo nagromadzonej energii seksualnej. Ona powodowała niezwykłe napięcie. Aby nie zwariować musiałem ją jakoś uwolnić.
— Mój penis praktycznie przez cały czas pozostawał w stanie erekcji. Gdy tylko miałem okazję, to starałem się spuścić z siebie to naprężenie.
— Uwielbiałem się onanizować. Masowanie własnego penisa potrafiło mi ulżyć. Przynajmniej na pewien czas. Poza tym walenie konia okazało się całkiem fajnym hobby. Oddawałem się mu z prawdziwą pasją.
— Zaczynałem już od samego rana. Budziłem się, a w majtkach miałem dużą kłodę drewna. Siedemnastocentymetrowy bolec rozpierał moje slipy i nie uspokoił się dopóki nie wszedłem do łazienki, by go pomasować i uwolnić spermę z moich jąder. Robiłem to pod prysznicem. Specjalnie wstawałem wcześniej, aby mieć czas na ulżenie sobie, bez pukających do drzwi rodziców i rodzeństwa.
— Zdarzało się nawet, że robiłem to po powrocie ze szkoły. Tym razem w ubikacji nad otwartym kiblem.
— Obowiązkowo robiłem to wieczorem. Zamykałem drzwi na klucz, kładłem się nago na łóżku z balsamem i paczką chusteczek higienicznych. No i rozpoczynała się jazda.
— Standardowo w erotycznych historiach w takich momentach wchodziła do pokoju siostra i z zapartym tchem obserwowała co robi jej brat. Pomyślałem, że nie miałbym nic przeciwko temu. To byłoby naprawdę bardzo ciekawe. Trochę perwersyjne, ale co tam?…
— Jestem heteroseksualnym lekko rozbuchanym erotycznie 16—latkiem. Bardzo lubiłem dziewczyny, ale jako prawiczek nie wiedziałem co to jest prawdziwy seks. Wiedziałem o nim tyle, ile zobaczyłem w internecie na stronach dla dorosłych. Myślałem tylko o jednym: o jak najszybszym zaliczeniu panienki. Chciałem zrzucić z siebie jarzmo dziewictwa, które wisiało nade mną jak Miecz Damoklesa. Z Majką była największa możliwość, że ten miecz spadnie i nie zrobi nikomu krzywdy.
— Zostawał mi jednak tylko onanizm. Pobudzałem własne narządy płciowe aby osiągnąć satysfakcję seksualną. To zawsze przeprowadziło mnie do orgazmu. Stymulowałem się przy pomocy własnych dłoni. Jakoś nie odpowiadały mi przeróżne zabawki erotyczne specjalnie do tego celu stworzone. Nie ma to jak własna ręka. Już dawno temu ktoś zauważył, że najlepsza baba to własna graba.
— Masturbacja to powszechne zjawisko u obojga płci w różnych grupach wiekowych. Szczególnie w mojej.
— Zresztą znajduję się w bardzo niebezpiecznym okresie swojego życia, tak gdzieś między 16—tką a 80—tką, gdzie zainteresowanie seksem jest szczególnie wysokie.
— Dobrze, że nie żyję w czasach gdzie masturbacja była traktowana jako choroba psychiczna. Uznawano ją niegdyś za objaw choroby fizycznej i mentalnej. Według ówczesnych “naukowców” walenie konia prowadzić miało do wielu schorzeń. Ślepota, głuchota, duszności, choroby serca, rzeżączka, zaparcia, bezpłodność, suchoty, epilepsja — te i jeszcze wiele innych rzeczy groziło masturbującym się młodym chłopakom i dziewczynom. W porywach — nawet utrata życia.
— Ale głupoty, co nie?!
— Dziewczyny także to robią. Tylko, że kobieca masturbacja w bardzo różni się od męskiej i nie jest potrzebą rozładowania napięcia seksualnego, ale stanowi po prostu część kobiecej seksualności. Jak dla mnie jest to poezja. Wiem, bo sam widziałem ją na żywo.
— To był piątek, a więc z reguły tego dnia mama robiła zwykle większe pranie. Zebrałem więc swoje brudne rzeczy, a także używaną pościel do podręcznego koszyka na bieliznę i zszedłem na dół do piwnicy, aby zostawić rzeczy przy pralce. Schodząc po schodach zatrzymałem się w pół kroku. Do moich uszu doszły jakieś dziwne odgłosy. Ostrożnie zrobiłem więc kilka kroków i spojrzałem w lewo. Tu oniemiałem. Majka siedziała na pralce z rozłożonymi nogami. Była prawie naga. Jej rozpięta bluzka odsłaniała parę dużych i zgrabnych cycków. Jej spódniczka była podciągnięta do góry. Na nogach miała parę wysokich pończoch i grzebała sobie między nogami. Jej majtki leżały na podłodze. Moja bardzo ułożona siostra oddawała się cielesnym uciechom na własną rękę.