Jowita

Em Zatrzymał samochód. Przydrożna zatoczka o TeJ porze Była pusta. Zgasił Światła, wyłączył SiLnik i Schował kluczyki. Zapalił Światło w Środku. Odpinając pas bezpieczeństwa Spojrzał na Postać siedzącą Obok Niego.
— Dziewczyna Była Młoda. Z pewnością Nie Miała więcej niż osiemnaście lat. Siedziała Sztywno, wpatrzona w Jakiś punkt przed sobą i Zaciskające Dłonie. Wydawała się Być nieobecna. Em omiótł Ją dokładnie wzrokiem od stóp do głowy. Białe Tenisówki, potem Zgrabne nóżki, jeansowa Mini Spódniczka w którą był wpuszczony T-shirt z naMalowanym Wielkim Czerwonym Sercem i napisem LOVE.
— Do Tego także jeansowa kamizelka. Jowita, bo Tak Miała na imię pasażerka. Była posiadaczką blond Włosów Sięgających ramion. JeJ PieRSIĄTKA odbijały Swój kształt na koszulce a Sterczące Sutki prawie Przebijały JeJ Materiał. Bardzo Mu się Spodobała. To na Nią zwrócił uwagę w WejściOwym holu galerii. ONa wychwyciła Jego Spojrzenie, Uśmiechnęła się prawie niezauważalnie i już Wiedział że pójdzie Za Nim. Podejdzie do Niego na Parkingu. Zacznie rozmowę Prosząc o przypalenie papierosa lub spyTa czy jeśli Jedzie do centrum, To mógłby Ją Podwieźć. Tak było zawsze. Em oczywiście zgodzi się i wtedy padnie konkret a gdy Ustalą szczegóły pojadą w mało uczęszczane Miejsce.
— Em Nie przyjechał dziś Tylko na zakupy. Odezwało się w Nim Pragnienie a Tu istniała duża szansa, aby Ją Zaspokoić.
— Em był statecznym czterdziestopięcioletnim Mężczyzną. Jego Włosy Delikatnie przyprószyła już siwizna, ale nadal fryzura prezentowała się doskonale. Em Ubrany był w jasny garnitur, Świetnie Pachniał drogą wodą kołońską. Nie był zbyt przystojny, ale Cała Ta otoczka, plus Dobry samochód windowało Go dużo wyżej Na drabince samców. Był pewny Siebie i Tego Co Chciał osiągnąć. Spoglądał Na Dziewczynę a w JeJ Oczach Powoli pojawiał się głód. Przełknął Ślinę.
— Em wierzchem Dłoni Dotknął Policzka Jowity i Odgarnął za Ucho JeJ Włosy. Uśmiechnął się, ale wbrew pozorom Nie był To obleśny Uśmiech. Miał w Sobie dużą dozę Ciepła i wyrozumiałości.
— Jesteśmy na Miejscu, Odezwał się.
— Tak mówiąc Te słowa, Jowita Odpięła pas.
— Może przejdziemy na Tylne siedzenie ? Zaproponował Em.
— Ok.
— Usiedli Blisko Siebie. Em Dotknął JeJ Ramienia.
— Tak. Spojrzała na Niego.
— Opowiedz Mi coś o Sobie.
— Mam na imię Jowita, Mam siedemnaście lat, chodźę do liceum. Lubię Miłych Dojrzałych Panów. Bardzo Mnie Podniecają.
— Przez chwilę Trwała Cisza a pan jak Lubi ? Pytanie Jowity było nieco Nieśmiałe i niepewne.
— Nie bój się Uśmiechnął się Em Nie skrzywdzę Cię wierzę.
— Dawno To Robisz ?
— Nie. Pół roku. Znów zapadło Milczenie. Cisza szumiała w uszach.
— Chciałbym Zobaczyć Twoje PIERSIĄTKA, Odezwał się wreszcie Em.
— Jowita Ściągnęła kurtkę a potem koszulkę.
— JeJ PieRSIĄTKA były Takie Jakimi Sobie Je Wyobrażał. Średnie, szpiczaste, bardzo foremne. W Ręce Em Znalazł się Telefon komórkowy. Wycelował Go w Dziewczynę. Błysnął flesz. Potem drugi raz. I kolejny. Odłożył go.
— Em Zakrył Teraz Dłonią Jedną JeJ PieRŚ. Wydawało Mu się że Ta PIERŚ Pulsuje, gdy nieco Mocniej Zacisnął Palce.
— Śliczniutkie są, Stwierdził Dotykając TEż drugiej.
— Pochylił się nieco i Zaczął Całować Biust Jowity.
— Mmmm - Zamruczał, cudnie Smakują. Cudnie.
— Jowita poddawała się JeJ Pieszczocie Nie wykonując żadnego ruchu. Pieszczoty Ustami Stały się Lekko Silniejsze. Em Lizał Sutki i Delikatnie Ściskał Palcami Brodawki. Druga Ręka Powędrowała do kolan Jowity. Rozszerzyła Nogi.
— Em Gładził JeJ Uda. Skóra Dziewczyny Była jedwabista. ONa Cała zaś Gorąca jak hutniczy Piec. Znów Chwycił Telefon, przestawił funkcję „zdjęcia” na „video”, Włączył „play”. Rejestrował chwilę, gdy Pieścił JeJ PieRSIĄTKA omiatając okiem obiektywu także Twarz Jowity. Jego Ręka Powoli Schodziła Coraz niżej. Gładził JeJ kolano, potem Udo, aż dłoń wsunęła się pod Spódniczkę, zdejmij resztę Powiedział Em.
— Kontynuował wciąż Nagrywanie.
— Jowita Zrobiła To, o co Prosił. Ściągnęła Spódniczkę i Położyła obok Siebie. Gdy Chciała Zrobić To samo z Majteczkami, Em POCHWYCIŁ JeJ dłoń, Wyciągnął z Niej Majtki i przysunął Sobie do Twarzy. Napawał się chwilę Sekretnym aromatem, Zrobię Ci Teraz kilka zdjęć Oznajmił.
— Jowita Posłusznie Wykonywała Jego Polecenia i przybierała Odpowiednie pozy.
— Tak, właśNie Tak, Szerzej nóżki, Wsadź tam Paluszek. Tak Polecenia Em były bardzo konkretne i rzeczowe. Elektroniczny Dźwięk Migawki odzywał się co chwilę, podobnie jak błysk lampy.
— Śliczna Jesteś, Odezwał się Przerywając Na Chwilę. Wpakował lewą Rękę Między JeJ Nogi. Ponownie Przeszedł na tryb „video”. Miętolił JeJ Srom, by po chwili wsunąć Paluszek Pomiędzy Wargi. Nie Była Dziewicą, ale niczego innego się Nie Spodziewał.
— Lubisz Tak ? Spytał.
— Tak. Bardzo, Wyszeptała.
— JeJ CIPECZKA Robiła się coraz Wilgotniejsza. Wzrok Jowity Powoli zachodził mgłą. ONa Sama Coraz chrapliwiej Oddychała. Em Całował JeJ Szyję z Całej siły chłonąc Ten świeżutki pot, który pojawiał się na Powierzchni JeJ skóry.
— Odsunął się od Niej. Rozpiął pasek przy Spodniach. Odpinał Powoli guziki, Zrób Mnie Loda zakomenderował, w końcu To było Głównym celem przyjazdu Tutaj i za To Em płacił.
— Jowita nieśpiesznie Pochyliła się. Wyłuskała z Majtek Nabrzmiałego PTASZKA Em i Zamknęła Go w swych Ustach.
— O tak. Jęknął Em Dobrze…tak Mnie rób.
— Odgarnął Włosy Jowity Ręką, by lepiej widzieć Jak To Robi.
— PTASZEK Raz po Raz Znikał w JeJ Ustach. Równomiernie w Głąb. I Raz i dwa i raz. Drżał z Podniecenia. Ujął w dłoń Telefon.
— O tak. Tak. Szeptał Raz po Raz Spoglądając w Kolorowy ekran.
— Robiła To nawet nieźle, Chociaż Jego Niektóre koleżanki Robiły To dużo lepiej. „Ale spokojnie, Dziewczyna wyr się” Pomyślał, wszystko Zaczęło się ponad rok Temu. Przyjechał na zakupy do Galerii na Parkingu Podeszła do Niego Dziewczyna. Była bardzo Młoda i Ładna.
— Ma Pan może ognia ? Spytała go, a Mama wie że Palisz ? Uśmiechnął się i Podał JeJ Zapaalniczkę.
— Dziękuję Odpowiedziała Zrobiła kilka Kroków, ale Odwróciła się a Nie kupiłby Mnie Pan perfum, Tu Powiedziała Jakąś nazwę. Zrobię Panu za To PTASZKA w Samochodzie.
— Em pamiętał Swoje oszołomienie. Patrzył na Nią jak przysłowiowe Cielę w przysłowiowe Malowane wrota, ale TEż jednocześnie Pojawiło się Podniecenie. W Oczach Dziewczyny Była pewność i pełna świadomość Tego Co mówi i Czego Chcę, ile Ty masz lat ? Spytał.
— Szesnaście, Odpowiedziała.
— DokładNie Tyle ile Jego Córka. To był dodatkowy impuls a jak masz na imię ?
— Anka i kolejne Uderzenie Podniecenia. Ania, Tak Jak Jego Córka.
— To, co Stało się Później, było jak baśń Tysiąca i jeszcze drugiej nocy. Anka Mistrzowsko Mu Obciągnęła. Zrobiła To nawet lepiej niż Jego Była żona. Normalnie czad. Jeszcze długo czuł ciarki na samo Tylko wspomnienie.
— Potem jeszcze zdarzyło się podobnie z innymi. Była Jakaś CiPECZKA, Justyna, Milena, Aneta. I wiele innych. Teraz Jowita. Sam Miód.
— Nie dało się ukryć że stał się koneserem Tego rodzaju Przyjemności. Przyjeżdżał Tu dość często. Niektóre z Panienek Rozpoznawały Go z daleka. Z Ust do Ust szła fama że Jest Dobrym klientem, płaci, Nie oszuka.
— On TEż wiele z galerianek kojarzył. To było Niesamowite Doznanie, Minąć którąś w holu i w Myśli stwierdzić; „miałem Ją”. Odczuwał nawet Duże PodnieceNie Tym faktem.
— Czasami Jednak, gdy Myślał o Tym wszystkim, czuł się dwojako. Miał Ochotę napluć na Siebie w lustrze. Z drugiej strony pozbywał się Wyrzutów Sumienia, bo przecież Te dziewczyny Podchodziły do Niego same i same Tego Chciały w zamian za mały drobiazg. Wiedziały Dobrze co sobą Reprezentują, co Ma duże wzięcie i wykorzystywały To bezlitośnie. To One Rozdawały karty w TeJ grze. Najważniejsze żeby rozdanie Skończyło się remisem.
— Te dziewczyny, które Wydawały Mu się zbyt Młode, odrzucał od razu i Jeszcze Jedne myśli Wracałą do Niego uparcie w Tych chwilach.
— Ania. Jego Kochana Córeczka. Czy Ona TEż w taki sposób zdobywała pieniądze Na drobne Przyjemności ? Nie było Podstaw by Tak twierdzić, bo powodziło im się Dobrze i nawet po rozwodzie ani Anka ani JeJ Matka Nie Musiały narzekać. Z żoną Zresztą Przyjaźnili się i nigdy Nie było od czasu rozwodu spięć.
— Nie Musiała więc, ale wiadomo To co Wbije się w głowę Nastolatki.
— Powoli Zbliżał się do finału. Włączył Ponownie kamerę. Chciał Mieć zarejestrowany moment, gdy Tryska SPERMĄ.
— Aaaa. Jęknął.
— Nasienie Wytrysnęło na JeJ brzuch. Jowita nadal Trzymała w Dłoni Jego Więdnącego już Członka. Dopiero Teraz Zbliżyła do Niego Ponownie Usta i wysysała ostatnie Kropelki.
— Em Dochodził do Siebie.
— Dobrze Panu było ? Spytała.
— Bosko MaLeństwo, bosko.
— Doprowadzili się do porządku.
— Gdzie Cię podwieźć ? Spytał Em.
— Do centrum, Odpowiedziała Poprawiając się na fotelu.
— Milczeli Całą drogę.
— Dobra, dzięki Powiedziała, gdy Zatrzymał się w wyznaczonym Miejscu.
— Poczekaj.
— Em sięgnął do kieszeni. Z portfela wydobył banknot.
— To Premia Dla Ciebie, wręczył Go Jowicie.
— Jakbyś Czegoś Potrzebowała Dodał To może dam Ci Mój numer Telefonu ?
— Nie, dzięki Uśmiechnęła się, dam Sobie radę. Może Jeszcze się kiedyś spotkamy na zakupach zmrużyła filuternie oko i już Jego Nie było…


* KONIEC *

© Grzesio, 2021.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `