Kinga Leżała na Łóżku i w rytm muzyki wymachiwała Nogami. Przeglądała gazetę dla Nastolatek Pełną Porad, co Robić aby Nie Mieć pryszczy i Żeby chłopcy interesowali się Tobą. Zrzuciła gazetę z Łóżka i sięgnęła po książkę. Ledwo Zaczęła Czytać, kiedy do Pokoju Weszła JeJ Mama. * KONIEC *
— Jadę na konferencję i Zostaniesz z ojcem Sama - Matka Usiadła na brzegu Łóżka i Złapała wierzgającą Piętę córki. Kinga Zaśmiała się i Przewróciła na lewy bok, wyrywając Delikatnie piętę z uścisku. Lubiła zostawać z ojcem w domu. Zamawiali pizzę, oglądali filmy i rzucali się czasami popcornem.
— A gdzie Cię niesie ? Zapytała Dziewczyna Poprawiając grzywkę.
— Do Krakowa, wiesz że zapisałam się na kursy i... Kinga Przewróciła oczyma i Westchnęła. Matka zawsze opowiadała tę samą historię Kilka Razy. Zmieniała wydarzenia, Przekręcała kolejność. Kinga Ta Nie Cierpiała.
— Jak wrócę To trzeba jechać po nowy Biustonosz Dla Ciebie, Zauważyła Julia łaskocząc córkę po Szczupłym Brzuchu. Kinga zawierzgała Nogami i śmiejąc się Układała w głowie, co kupią na jutrzejszy wieczór z ojcem. Matka Wyszła Zostawiając po Sobie Cierpki zapach perfum. " Cieszę się że Mama Jedzie, Nie mogę się Doczekać. Może wypożyczymy Jakiś horror Tak jak kiedyś, kiedy Musiałam spać z Tatą Pod kołdrą, bo Tak się Bałam" - Kinga Położyła Dłonie na Swoich małych, Jędrnych PIERSIĄTKACH i Stwierdziła że biustonosz jest faktycznie za mały. Wstała z Łóżka i Poprawiła Włosy. Za Chwilę Miała naukę tańca w pobliskiej szkole. Założyła kask i ochraniacze i Wzięła Swojego deskę. Uwielbiała na Niej Jeździć. Czuła się wtedy Wolna i wyjątkowa. Nawet kask Miała pod Kolor deski. Zbiegła ze schodów, cmoknęła Ojca w przelocie i już JeJ Nie było. Przemknęła jak burza.
— Paweł Wziął gazetę i Usiadł na werandzie. Spojrzał Za Córką, która z gracją jechała Na desce. Przełknął Ślinę i Rozłożył gazetę. Czuł że Ja Córka jest Piękna, Mądra, wyjątkowa i utalentowana. Był Zazdrosny, kiedy spotykała się z jakimiś kolegami i Nie Chciał, aby Ja Mała Dziewczyna dorosła. Zęby Miała Chłopaka Żeby Się z Nim Całowała, Uprawiała Seks. Paweł zamyślił się i przygryzł Wargę. Jutro Zostaną sami To będzie Z córką. Zacisnął pięści.
— Kochanie ? Julia Wyszła z domu i Usiadła obok Nia, Całując Go Namiętnie - Nie ma Kingi, masz Ochotę ? Uśmiechnęła się zabójczo. Skinął głową a kiedy już w sypiali Osiągali ORGAZM, On Zastanawiał się Jakby To było z córką. Przygryzł Wargę i oddał się ROZKOSZY.
— Po chwili zganił się za tę myśl, po Raz kolejny obwiniając za Nie córkę. Musi z Nią Porozmawiać.
— Czy Nie sądzisz że powinna ubierać się Mniej wyzywająco ? Zagadnął Leniwie Wypuszczając z Ust dym papierosa. Julia Spojrzała na Nia spod zmarszczonych Jasnych brwi.
— O kim mówisz ? Zagadnęła, zarzucając niedbale szlafrok w lamparcie cętki. Mimo swych 37-lat JeJ Ciało wciąż było Jędrne a skóra aksamitnie gładka. Dbała o nie, szczególNie Teraz, kiedy przytyła kilka kilogramów i Rozmiar 44 Zaczął Być już niewystarczająco duży.
— Paweł obojętnie Spojrzał na żonę, po czym cmoknął w powietrze, Wypuszczając następną Chmurę siwa dymu.
— Mówię o naszej córce. Powinniśmy bardziej JeJ Pilnować. Nie podoba Mi Się że Pozwalasz JeJ Wieczorami wychodzić z Tym chłopakiem. Jak Mu tam.
— JeJ głos był niespokojny, co wywołało na Twarzy Kobiety Uśmiech.
— Janek Dokończyła, ubierając koronkowe figi. Chodzi z Nią na zajęcie z Tańca, znaJą Się od kilku lat. Zresztą nasZa Córka już Nie jest małym dzieckiem. Sam widzisz Jak Szybko dojrzewa ! Dodała, przeczesując Palcami szatynowe Włosy męża.
— Jak dla Mnie zbyt Szybko ! Burknął a wizja Młodych, Delikatnych PIERSIĄTEK Kingi, falujących pod Różowym tShirtem wywołała u Niego Erekcję widzę że ktoś Tu ma Ochotę na jeszcze. Szepnęła Julia, Wkładając Dłonie pod kołdrę. Paweł Szybko Jednak Zdjął Je ze swej Męskości.
— Nie Chcę Byś spóźniła się na Pociąg. Nie WybaCzyłbym Sobie, gdyby ominęły Cię kursy na które Czekałaś pół roku - rzekł wymijająco, gładząc policzek małżonki. Jedyne Co Teraz Pragnął To móc w końcu znaleźć się z córką na jednej kanapie, przytulić, Powiedzieć Jak bardzo Ją Kocha. Ja Nie WybACzyłabym Ci Tego ! Zażartowała Julia, wyrywając Go Z Zamyślenia. Chodźmy Na dół, śniadanie pewnie już wystygło.
— Gdy Julia Opuściła dom, Paweł począł Przygotowania do Wieczornego Seansu. Kusiło go, by oglądnąć z Córką Coś Mocniejszego niż klasyczny horror. Coś, co było Tylko Dla dorosłych.
— Kinga po Zajęciach tanecznych Poszła Razem z Jankiem do supermarketu. Kupiła trochę paczek chipsów, colę i Swoje ulubione żelki.
— Niezła impreza się szykuje, z kim ? Zapytał chłopak kiedy Stali już przy CIPECZCE z Tatą - Uśmiechnęła się Kinga na widok zdziwionej Miny Przyjaciela - Mój Tata jest absolutnie boski, Uwielbiam z Nim oglądać filmy, gadać i śmiać się, szkoda że nie Lubi Ciebie - Kinga przypomniała Sobie jak Ojciec reagował kiedy przychodziła z Jankiem. Znikał gdzieś, albo Krzyczał że Oni zaraz będą się Całować na Górze a On na To Nie Pozwoli. Dziewczyna Westchnęła i Zapłaciła za zakupy, dorzucając jeszcze Truskawkowego Lizaka. Pożegnali się i Kinga Ruszyła na Swojej desce prosto do domu.
— Świece są, film jest, Paweł Podniósł kilka pudełek z płytami DVD, Ręce Mu Drżały z Podniecenia. Już czuł zapach skóry córki, JeJ oddech i Uniesienie. Zaśmiał się pewny Siebie. Nie Widział w Swoich Myślach i Przygotowaniach nic złego, wręcz przeciwnie uważał że Córkę przygotuje do Życia wśród dorosłych napalonych Mężczyzn. Poszedł do kuchni i Wyciągnął wino, Dodał trochę wody i cukru, aby Kinga na pewno wypiła. Usiadł na fotelu i Zaczął czytać spokojnie gazetę. Tylko Jego Fantazje Erotyczne GALOPowały Szybko i intensywnie.
— Jestem Tatku, Do Pokoju Wpadła zziajana Kinga z rozwianym WłOsem, na kanapę rzuciła zakupy i Rozejrzała się dookoła. Komedię Romantyczną będziemy oglądać ? Zaśmiała się patrząc na świece dookoła Telewizora.
— Tak Jakby, słoneczko - Powiedział Ojciec patrząc na Rozporek JeJ Spodni. Kinga zmieszała się Lekko, ale Stwierdziła że na pewno Wydawało JeJ się że Tak patrzy natrętnie.
— To Ja Się wykąpię, bo się spociłam na tańcach, ubiorę w piżamę i przyjdę, Dobra ? Zapytała idąc w stronę Swojego Pokoju.
— Ubierz tę Różową Piżamę. Powiedział Ojciec. Bez "proszę" lub "czy Mogłabyś". Kinga Kiwnęła głową i Ruszyła do Łazienki. Wymyła się bardzo Szybko, bo przecież Na dole czeka Ojciec i film i jedzenie. Rozczesała Włosy i Ubrała Różową Piżamę. Góra Była już trochę przyciasna, drobne PIERSIĄTKA Lekko Rozpychały Guziczki przy Szyji a Spodnie opinały się na Tyłeczku Zgrabnie. Kinga przejrzała się krytycznie stwierdzając że wygląda okropnie. Jak każda Nastolatka w Tym kraju. Zeszła Na dół w Swoich Miękkich, włochatych kapciach.
— O ! Jest księżniczka TatuSia, już Siadaj, Paweł poklepał Miejsce obok Siebie. Kinga Usiadła i Uśmiechnęła się.
— Ładnie Pachniesz, Paweł pogłaskał córkę po głowie, Szyji i Jakby od Niechcenia po PIERSIĄTKACH.
— Kinga Uśmiechnęła się. Jak zawsze Tatuś wszysko od razu Zauważał i doceniał, Nie To co Janek. On nigdy Nie mówił JeJ że Ładnie Pachnie. Ojciec Włączył film i na ekraNie Telewizora Pojawiły się napisy Początkowe i leśny plener w oddali. "Przygoda w leśniczówce" brzmiał Tytuł. Dziewczyna skrzywiła się. "Pewnie Jakieś nudy" Pomyślała, ale Nie Powiedziała Tego Na Głos. Nie Chciała urazić Ojca, w końcu To On wybierał film.
— Usiądziesz Mi na kolanach ? Spytał Jakby od niechcenia. Przytaknęła głową i wskoczyła na Nia z rozpędu. Ojciec Stęknął.
— Uderzyłam Cię ? Spytała, Lekko Zmieszana.
— Nie, nie, wszystko w porządku. Oglądaj a więc Oglądała. Fabuła Była niezbyt Ciekawa a akcja toczyła się Głównie w owej leśniczówce. Bohaterowie prowadzili nudne dialogi i cały film Powoli Ją Usypiał. Oparła się plecami o PIERŚ Ojca i wdychała Jego Zapach wody po goleniu. Miał na Sobie Tylko luźną, Rozpiętą koszulę i wytarte dżinsowe Spodnie. Poruszyła się na Jego Kolanach, były Jakieś niewygodne. Coś Twardego uciskało Ją Wciąż w Pupę. Poruszyła Ponownie Biodrami a Ojciec syknął przeZ Zaciśnięte Zęby.
— Coś Cię Boli Tatusiu ? Spytała z troską.
— Nie, w porządku, Maleńka Powiedział Cicho, mrukliwym głOsem. Położył JeJ Rękę na Udzie i Ścisnął Lekko. Kinga Położyła Swojego dłoń na Jego dłoni i Spojrzała Ponownie w ekran. Jakaś para Zaczęła się Całować i kierowali się w stronę Łóżka. Dziewczyna Westchnęła Zrezygnowana. "Ten film jest coraz głupszy... " Czekała obojętnie, aż scena się Skończy, ale Ta wcale Nie Miała się końcowi. Wręcz przeciwnie, gdy para Dotarła do Łóżka, Rozebrała się do Naga, Nie przestając się Całować i Pieścić. Kinga Otworzyła Usta Ze zdziwienia na widok Stojącego PTASZKA Mężczyzny. Poczuła że Policzki JeJ się Palą. Ręka Ojca Przesunęła się Trochę wyżej, Dotykając JeJ Łona. Drugą Chwycił JeJ drobną PIERŚ i Zaczął Jego Masować.
— Tato ? Co Ty Robisz ? Spytała ze strachem a wszystkie Mięśnie Naprężyły JeJ się jak do skoku.
— Nic, nic, oglądaj - wydyszał Ojciec. Kinga zmieszała się a Ten Dziki strach wzmógł się. Jeszcze nigdy Ojciec Tak się wobec Niej Nie Zachowywał. Zaczęła się Go bać. Spojrzała niechętnie na ekran i Zobaczyła TO Ze Wszystkimi szczegółami, których nigdy Nie Pokazuje się w normalnych filmach. Wiedziała dobrze na Czym polega Seks, ale Jeszcze nigdy Nie Widziała Tego Tak Dokładnie jak w TeJ chwili. Poczuła dziwne Mrowienie w okolicach podbrzusza. Ojciec Puścił JeJ PIERŚ i Usłyszała jak odpina Rozporek przy Spodniach. Drugą Rękę Wsunął pod Spodnie JeJ Piżamki i Zaczął Głaskać JeJ Łono. JeJ Oddech Stawał się coraz szybszy.
— Tato ! Przestań !
— Zaczęła się szarpać, ale Ojciec Trzymał Ją Mocno i Nie Chciał puścić. Rozpłakała się.
— Puść Mnie ! Wyszarpnęła się Mocno, ale Ojciec Trzymał Swoje Dłonie na JeJ chudych Biodrach. Kinga Zaczęła szlochać i się wyrywać. "Boli, Boli, Boli. " Powtarzała Sobie szarpiąc się. Paweł Puścił córkę i Opadł na Łóżko, Męskość Pulsowała Mocno. Czuł się spełniony Pierwszy Raz od czasu małżeństwa, Pierwszy Raz podczas SeksU. Nie był To Może Taki Prawdziwy Seks, ale wszystko przed Nimi. Uśmiechnął się i dokończył robotę Ręcznie. Kinga Uciekła na Górę, Zamknęła się w Łazience. Oparła Dłonie na umywalce i Zaczęła szlochać z przerażenia i Bólu. Wiedziała skąd się biorą dzieci, Wiedziała trochę na Ten Temat, ale to co JeJ Ojciec Robił. Zapłakała głośno i odkręciła wodę. Weszła i dokładnie wymyła się, szorując długo i Dokładnie Miejsca gdzie Dotykał Ją Ojciec.
— To Tylko Sen Tatuś by Mnie Nie skrzywidził, Nie Dotknął, nie. Mruczała do Siebie Połykając łzy. Wyszła z Łazienki i Szybko Przebiegła do SwoJego Pokoju, Nie Chciała widzieć Ojca, Jego Czerwonej Twarzy i słyszeć Jego Syczącego głosu. Zamknęła starannie drzwi i wskoczyła na Łóżko, sycząc z Bólu. Miejsca gdzie Ojciec Trzymał Dłonie na Biodrach piekły, PIERSIĄTKA dziwnie Bolały. "Dlaczego Mamusiu Pojechałaś ?" Załkała Kinga w poduszkę. Zwinęła się w kłębek i cały czas Zastanawiając się dlaczego Ojciec Zrobił JeJ krzywdę. Jak boli, Zasnęła.
— Paweł w Tym czasie Obejrzał od nowa pornosa, ROZKOSZOWAŁ się nowym doświadczeniem SeksUalnYM. Wstał i Zgasił świeczki. Myślał, aby iść jeszcze do Kingi, przytulić Ją i Pocałować Jak Ojciec, ale Stwierdził że nie Zrobi Tego. Przecież już Nie jest Ojcem. Jest Przewodnikiem po świecie SeksU i uniesień. On już Pokaże Temu Jędrnemu Ciałku co Potrafi Robić. Poszedł do lodówki i Wziął piwo. Otorzył w Pokoju okna, posprzątał rozdarty Dół piżamy córeczki (przed wyrzuceniem jeszcze Go powąchał, Przypominając Sobie zapach Ciałka dziecka). Usiadł na kanapie i Zasnął.
— Gdy Pierwsze promiennie słoneczne wdarły się do Pokoju Kingi Ta niechętnie Otworzyła oczy. Dopiero po chwili Jak przez mgłę, Dotarły do JeJ świadomości wspomnienia poprzedniego wieczoru. "To Nie był koszmar", uświadomiła Sobie z Rozpaczą, zakrywając Twarz kołdrą. Nie Chciała wstawać, schodzić Na dół i jeść śniadania z Nim. Nie, On już Nie był JeJ Ojcem, JeJ Tatusiem. Nie Była W stanie nawet Tak o Nim myśleć a Co dopiero Głośno Go Tak nazwać. Czuła się znieważona i Wykorzystana. Po Raz kolejny zapragnęła znaleźć się w ramionach Matki, które niegdyś dawały JeJ schronienie przed najmniejszym złem. Teraz Jednak były zbyt odległe i zbyt obce, by Mogła do nich uciec. Doskonale Zdawała Sobie sprawę że przyjdzie JeJ spełnić najbliższy Miesiąc Tylko z Nim. Zrzuciła Ciężką kołdrę w błękitne Mi Się na Podłogę, z trudem wstając z Łóżka. Wszystko Ją bolało, Czuła się Tak Jakby cały poprzedni dzień Spędziła na ćwiczeniach w sali gimnastycznej. Dopiero, gdy Wstała i Ubrała dres Spostrzegła, iż na ŚnieżnoBiałym prześcieradle znajduje się plama moczu. Łzy Stanęły JeJ w Oczach, Jednak Powstrzymała się od płaczu i odruchowo zaniosła prześcieradło do kosza na bieliznę Stojącego Na dole.
— Po drodze Minęła Ojca, który pośpiewywał Swojego ulubioną PiOseNkę, szykując JaJecznicę na bekonie. Przez chwilę Wydał się JeJ taki jak kiedyś, czuły i Kochany, Jednak gdy Spojrzał na Nią, Dostrzegła w Jego Oczach Coś nienaturalnego, przerażającego i Ekscytującego zarazem.
— Była sobota a To oznaczało, iż pojedzie dziś w odwiedziny do babci, która Mieszała Zaledwie kilka kilometrów od nich. Przez głowę Przeszła JeJ myśl, by o wszystkim opowiedzieć JeJ Matce. "Muszę To Zrobić To jedyny sposób, by od Niego uciec !", Pomyślała z nadzieją, Zaciskając pięści pod wpływem Poczucia siły i władzy. On poniesie zasłużoną karę, Mama wróci Szybciej a Ona Sama już nigdy więcej Nie Poczuje Ta okropnego Uczucia !
— Z Zamyślenia Wyrwał Go JeJ Krzyk. Śniadanie Czekało.
— Przygotował TeJ małej pyszną JaJecznicę. Taką jak zawsze, Taką jak co sobota. Czuł się Zrelaksowany, Podniecony i radosny. Nareszcie Zrobił Coś o czym Marzył od zawsze, Dotknął własne dziecko. Kinga Weszła do kuchni. Miała na Sobie dres, ale nawet Wyglądała w Nim Zgrabnie. Paweł Uśmiechnął się i Pochylił, aby Pocałować Ją W policzek. Dziewczyna zachwiała się Lekko. Przesunął Usta po Policzku i Cofnął.
— Smaczna, Moja królewno Powiedział Podstawiając JeJ talerz i mleko z Miodem. Kiedy Dziewczyna Siadała przez JeJ Twarz Przebiegł wyraz Bólu. Czuła się okropnie, Zaczęła grzebać widelcem w JaJecznicy. Nie Mogła, Nie Potrafiła Podnieść wzroku. Przytakiwała Tylko ojcu, który Prowadził ożywiony monolog. Nagle Wstał i Wyszedł z kuchni, Kinga przęłknęła Ślinę i Stwierdziła że nie było źle że będzie Dobrze że Tylko Raz się to zdarzyło Ojcu.
— Mam Coś Dla Ciebie, kotku - Mruknął JeJ Nagle do Ucha, Przytulił Twarz do JeJ Włosów, JeJ Ręce Trzymały Duże pudełko. W Środku były zapewne czekoladki. Kinga Nie Mogła się ruszyć. Siedziała jak sparaliżowana, ledwo Oddychała. Nagłe Blisko i Ciepło Ojca przeraziło Ją. "Odejdź ! Tylko Nie rób Mnie Tego Co wczoraj !" - Krzyczała w duszy, w rzeczywistości Tylko Westchnęła. Stojący za JeJ Plecami Paweł Odgarnął JeJ Włosy z karku i Pocałował. Dziewczyna wzdrygnęła się.
— Nie Jestem głodna, idę do Pokoju Powiedziała drżącym głOsem. Paweł Nie Słuchał, Oszołomiony JeJ Bliskością, Ciepłem i Jędrnością skóry. Położył Swoje Dłonie na JeJ PIERSIĄTKACH a Usta Zaczęły składać Pocałunki na Policzkach i płaczących Oczach. Paweł Poczuł słone łzy, ale Nie przejował się.
— Tatusiu Tatusiu, puść Mnie Ja Nie Chcę Ja ... Kinga Zaczęła się wyrywać, szlochać i wierzgać. Paweł Odwrócił Ją TwarZą do Siebie, dłońmi Objął JeJ Twarz i Spojrzał w JeJ Przestraszone oczy. " Tak Cię będę Miał, wiesz o Tym. Przecież Jesteś Moją !" Mężczyzna Uśmiechnął się Ciepło. "Puść Mnie, chyba !" W głowie Dziewczynki Przeleciał wesoły głos. Paweł Jednak Zamknął oczy i Pochylił się do Twarzy Swojej córki.
— Tato, co Ty. Słowa Zostały zatkane Pocałunkiem. Dziewczyna Zaczęła bić pięściami Ojca po głowie, szarpiąc się i płacząc. Czuła się jak lalka, którą każdy Dotyka jak byle śmieć, Jak poniżone zwierzę. Paweł Nagle się Odsunął, Przestał Pieścić Ją i Całować. Przypomniało Mu się Że Musi Zrobić parę rzeczy. "Co się odwlecze To Nie uciecze". Pomyślał odchodząc od Swojej ofiary. Kinga zerwała się z krzesła i Pobiegła do Pokoju zwymiotowała, gdy Tylko drzwi się Za Nią Zamknęły, łzy płynęły JeJ Po Policzku. Brzuch Pulsował z Bólu. Oparła się o drzwi i Wzięła do Ręki komórkę, Zaczęła pisać do Mamy, błagać Ją, aby już Wracała, aby Ją Ratowała. Nagle Poczuła wstyd, wstyd, który Wypełnił Ją Całą, zalał falą. Zrobiło JeJ się Gorąco, skasowała sms-a i rzuciła Telefon na Łóżko. Swojego ulubioną koszulkę starła podłogę, krzywiąc się z obrzydzenia. Słyszała Kroki Ojca Na dole, Chodził po kuchni, otwierał lodówkę, zmywał.
— Szykuj się Jedziemy, Doleciało z dołu, Musiało Minąć dużo czasu, do babci Zawsze jechali w południe. Wstała z podłogi po Dłuższej chwili i Zaczęła ubierać, Mimo że na dworze było Ciepło Ubrała sweter i Grube Spodnie. Tak Jakby Mogło Ją To obronić Jakby stanowiło tarcze. Wzięła Telefon i przeczytała wiadomości, które Dostała. Znajomi zapraszali Ją Na wieczór, ale Nie Miała Ochoty ich widzieć, Była pewna że zorientuJą Się że Ma To wypisane na Twarzy że Jest ofiarą że Jest beznadziejna. Skasowała wszystkie. Nawet Ten od Mamy. Nie czytając. Ojciec Krzyczał, aby się pośpieszyła. Znów Zebrało JeJ się na torsje, ale Powstrzymała je. W Łazience przepłukała Usta i Zeszła Na dół.
— Ściągnij Ten sweter, bo będzie Ci za Gorąco Powiedział zmartwionym głOsem, zimno Mi. Mruknęła, Była To prawda, JeJ Ciało Drżało Jakby z zimna.
— Ściągnij, ściągnij. Jedziemy na zakupy. Nigdy Tak na Nią Nie Patrzyła, zawsze był ostoją Ciepła i bezpieczeństwa. Teraz Czuła od Niego smród papierosów, które Palił i Nieprzyjemny męski zapach potu i Podniecenia jaki Wydawał. Robił Mu się już brzuszek od piwa, które Miał zwyczaj popijać Wieczorem. Siwe pasemka pojawiały się w dotąd Ciemnej czuprynie. I Twarz. Teraz Widziała w Niej Coś nikczemnego, Coś potwornego. Przestał Być Tym, który wygania potwory spod Łóżka, Stał się jednym z nich. Ściągnęła sweter i Stała z Oczami Wbitymi w podłogę.
— Nie Jedziemy do babci ? Zapytała z nadzieją.
— Nie, w Tym Miesiącu nie. Szkoda tracić czas prawda Księżniczko.
— Dziś sobota, babcia na Pewno będzie zawiedziona że JeJ Nie odwiedzimy Odbąknęła z trudem Powstrzymując Drżenie Rąk. Ojciec w Odpowiedzi machnął Dłonią Tak Jakby JeJ spostrzeżenie było mało Znaczące. Ona Sama Zresztą Czuła się niepotrzebna.
— Niespodziewanie Mężczyzna Chwycił Ją Za nadgarstek i Siłą Przyciągnął do Siebie. Dziewczyna Czuła Jak Jego Serce Zaczyna Coraz Mocniej bić.
— Chodźmy na Te zakupy Szepnęła, choć Coś Podpowiadało JeJ, iż już nigdy Nie opuści Tego domu, na Przekór TeJ Myśli Paweł przytaknął Skinieniem głowy. W biegu POCHWYCIŁ portfel, klucze i dokumenty, po czym Wyszedł przed dom odpalić Czerwonego vana. Kinga Stała Chwilę, zszokowana Nagłą zmianą Ojca. Przez chwilę Miała nadzieję że więcej JeJ Nie skrzywdzi. Już Zaczynała wierzyć, iż Mężczyzna szczerze żałował swych działań z Poprzedniej nocy, gdy Ten Skinął na Nią Palcem, zapraszając do Samochodu na Przekór Jego życzeniu Usiadła z Tyłu, co Go Zdenerwowało, wolisz siedzieć tam jak małe dziecko ? Może jeszcze fotelik samochodowy Ci Załatwię ? Burknął, odpalając auto i Wciskając gaz. Z piskiem opon ruszyli w kierunku centrum handlowego, w którym Robili niedzielne zakupy.
— Gdy Tylko znaleźli się w Środku, Paweł Ponownie POCHWYCIŁ Ją Za Ramię Tym razem o wiele za Mocno. Dziewczyna zaprotestowała, ale widząc JeJ Szkliste, pełne gniewu i Podniecenia spojrzenie, poddała się.
— Nie radzę Ci próbować nigdy więcej Mi Się sprzeciwiać. Jego głos był Twardy, Przeszywający. Kinga Powstrzymała łzy, Pozwalając zaciągnąć się mężczyźnie do sklepu z damską bielizną.
— Oglądali wspólnie koronkowe koszulki nocne, Biustonosze, figi i Stringi. Czuła się nieswojo, podczas gdy cały umysł Pawła zaprzątały Myśli o Tym Jak Jego mała Księżniczka będzie Pięknie Wyglądać w bordowym. Płacąc przy Niej za zakupy Paweł napomknął do kasjerki, iż Jego żona ma niedługo urodziny. Kinga doskonale Wiedziała że Ona Kolejne kłamstwo w głowie Zrodził się JeJ Plan ucieczki, w którym schronienie dałaby babcia.
— Kiedy Wychodzili ze sklepu Zadzwoniła komórka Pawła. Podał córce reklamówki z bielizną i Uśmiechnął się Ciepło.
— Hej Kochanie, Powiedział radośnie. Kindze Serce Zaczęło bić Szybciej. Tak Teraz powie Mamie, Skończy się To Dotykanie, spojrzenia i zakupy. Dziewczyna Wypuściła z Dłoni reklamówki i Odsunęła się Trochę od Ojca. A nic szczególnego Nie Robimy, oglądaliśmy wczoraj film, Jesteśmy na zakupach i dzisiaj Pójdziemy może gdzieś na Pizzę Paweł Spojrzał Na Córkę uważnie. Karolina Stała Wyprostowana i Patrzyła w podłogę. „Na Pizzę Pójdziemy ! Będziemy z ludźmi, nic Mi Się Nie stanie, nic…!” Tak, pamiętam że Ma dzisiaj tańce, Chcesz z Nią Pogadać, już daję Paweł Podał córce Telefon a sam Stękając schylił się po reklamówki. „Nie mów matce że Cię Dotykałem, Nie mów JeJ, przecież Cię Kocham i Chcę z tobą jak najlepiej…” Mężczyzna Przygryzł Wargę.
— Cześć Mamuś Powiedziała drżącym głOsem Dziewczynka. Bała się że Matka Coś pozna że powie że To wszystko wina Kingi że … - Tak pamiętam o tańcach ! Uśmiechnęła się, będzie Trochę czasu Poza domem, Ojciec nic JeJ Nie Zrobi. Kiedy wracasz ? Zapytała płaczliwie Kinga, bo jak Mama będzie w domu To Ojciec będzie lepiej Ją Traktować, będzie jak zwykle. Paweł Zaczął stąpać z Nogi na Nogę, Podziwiał Swojego Piękną córkę i Wyobrażał Ją Sobie w Tych Ubraniach. Oblizał Wargi. Dziewczyna zakończyła Rozmowę i oddała Telefon ojcu. „Czyli dzisiaj pizza Tańce, Nie będzie źle” Zacisnęła pięści idziemy do domu, będziemy się Dobrze bawić.
— Ale… taniec i pizza ? Co z Nimi… ? Dziewczynka z napięciem Czekała na słowa Ojca.
— Dzisiaj Sobie odpuścisz Mruknął i ruszył do Samochodu. Kinga Stała w Miejscu, oczy zaszły JeJ łzami, Ciało Zaczęło drżeć, Odezwały się zadrapane PIERSIĄTKA i wstyd. Paweł Odwrócił się i Spojrzał Na Córkę. Taka Przerażona, Cicha i zagubiona. Taka smutna i spokojna. Przecież Ta dziewczyna wyła wulkanem Radości. Zawrócił i idąc w JeJ stronę, Zastanawiał się co się Stało że Tak się Ta mała zmienia z dnia Na dzień. Domyślał się że Chodzi o JeJ Pieszczochy i Marzenia Erotyczne, ale przecież On Tylko Chce Wprowadzić Dziewczynę w tajniki życia dorosłego. Rodzic ma uczyć dziecko prawda ? Pomagać zdobywać wiedzę. Właśnie On Chciał nauczyć Swojego Córkę wszystkich doznań Erotycznych.
— Chodź Mruknął. Dziewczynka pokiwała przecząco głową i Zaczęła szlochać. Była jak sparaliżowana, Czuła że ZaraZ zacznie Krzyczeć i wyzywać Ojca od zboczeńców. Nie umiała, Nie Potrafiła, bała się. Powoli Ruszyła się, widzisz jak Ładnie idziesz ? Zaśmiał się Ojciec. Zaśmiał się Tak jak Śmiał się Kilka dni Temu Jak tatuś a Nie zboczeniec. Kinga otarła łzy i Powoli szła. Zaczęła Sobie Przypominać Jak zawsze Tata Ją Przytulał, Dotykał i Całował. Czasami klepał po Pupie, ale przy Mamie i Śmiał się że wyrośnie z Niej niezła Dziewczyna. Gdzie się podział Ten Ojciec ? Dlaczego właśnie wczoraj. Jakże świat Kingi zmienił się przez jeden dzień !
— Kinga Siedziała na Łóżku i skubała Rękaw swetra. Przed sobą Miała komórkę. Zastanawiała się czy zadzwonić. Z jednej strony Wiedziała że Ojciec Nie powinien JeJ Całować, Dotykać w taki sposób w jaki To Robił i szeptać dziwne słówka. Myśli Jednak cały czas biegły ku Temu że To JeJ wina. Może Powiedziała, Zrobiła, Spojrzała lub Ubrała się Tak że JeJ Tata Pomyślał Sobie że Ona… że Ona Chce… Kinga pociągnęła Mocniej NOsem i roztarła łzy. Wstydziła się zadzwonić, bała się że Się ośmieszy że babcia, Mama albo koleżanka powiedZą że Nią, Kingi wina. Przygryzła Wargę i zamyśliła się Mocniej. W pewnej chwili drzwi się Uchyliły i Wszedł Paweł. Dziewczyna Gwałtownie podskoczyła i Wbiła się w kąt Łóżka, Przykrywając Sobie poduszką Brzuch. Paweł Trzymał w dwóch Dłoniach, dwa Emaliowe kubki z napojem. Paweł Miał plan. Wiedział co Robić i był pewny Siebie. Stwierdził że pierwszy razy z Kingą będzie Trochę dla Niej Nieświadomy żeby Dziewczyna się wczuła i Wiedziała, Jakie To jest Przyjemne.
— Sok Przyniosłem Powiedział Siadając na brzegu Łóżka, Dziewczyna nadal Patrzyła na Niego bez słowa. Paweł Poprawił się i zignorował Pożądanie, które w Nim Zaczęło pulsować. Zawiesił na Sekundę wzrok na Twarzy córki, potem Wyobraził Sobie JeJ PIERSIĄTKA i Delikatną skórę. Ja… Przepraszam Powiedział przełykając Ślinę i Układając plan Przepraszam po stokroć ! Ja Nie Chciałem, Ja Nie Wiem… Ja… - uronił Krokodyle łzy. Kinga Poczuła że Ojciec mówi szczerze, Przesunęła się i Wzięła kubek z napojem. Paweł bez słowa wypił Swój a Kinga zamoczyła Usta. Smakował dziwnie i jakoś piekł w Gardło, ale wypiła wszystko Posłusznie. Paweł Uśmiechnął się do Niej i jak Smakował twój Pierwszy drink ? Kinga Otworzyła szeroko oczy. Wiedziała że drink To wódka z Sokiem, ale nigdy Nie piła i niespodziewała się że Ojciec JeJ da Coś takiego. Zerwała się z Łóżka, zostaw Mnie Powiedziała patrząc na ojca groźnie a bielizna ? Wydałem przecież na Nią dużo pieniędzy, dzisiaj będzie Twój Wielki dzień, ale To zaraz Paweł Wyszedł z Pokoju i Zszedł Na dół, Czując że zaraz się spełni że zaspokoi Swoje rządze. W Tym Momencie Kinga Postanowiła że zadzwoni do babci. Usiadła na Łóżku i wykręciła numer.
— Babciu ? Załkała w słuchawkę.
— Kinguś ? Głos babci. Taki Łagodny i Ciepły. Co się Stało dziecko ? W Tym Momencie Kinga Poczuła że drżą JeJ Nogi że wódka wżera JeJ się We wnętrzności że zaczyna JeJ się kręcić w głowie, Zobaczyła że Czerwona narzuta Łóżka jest dziwnie jaskrawa.
— Babciu, bo Ja dostałam PTASZKA w szkole, Po Minutowej rozmowie Dziewczyna się rozłączyła. Nie Wiedziała ile było wódki w Tym kubeczku, czy Ojciec Nie Włożył tam jeszcze pigułki, albo Czegoś. Usiadła na Łóżku i załkała żałośnie. Paweł Zabrał SeksownE Majtki i mały Biustonosz, pończochy. Powoli Szedł po schodach do Pokoju córki, Chciał Z Nią się Kochać na Podłodze u Niej w Pokoju. W Miejscu, gdzie będą się Temu przypatrywać wszystkie zabawki, książki Dziewczyny. Powoli Uchylił drzwi, Zobaczył zarys Postaci córki na Łóżku. Przez okno wpadały ostatnie promienie słońca nachodziła pora nocna. Paweł rzucił zakupy na fotel i Podszedł do Dziewczyny, kucnął przy Niej i Oparł Swoje Dłonie na JeJ kolanach.
— Proszę, nie… Tatusiu… Nie Dotykaj, hep… Mnie, Proszę… - Kinga Podniosła oczy i patrząc Na dwójkę ojców Zaczęła szeptać i błagać. Paweł pogratulował Sobie że podał JeJ wódkę i połowę tabletki nasennej. Chciał, aby Dziewczyna Przeżyła Seks świadomie, ale przecież mógł zacząć Jak będzie spać.
— Chwilę przypatrywał się bezbronnemu, Młodemu Ciału córki. Drżącymi dłońmi Rozpiął czarne guziki JeJ wełnianego swetra. "Spokojnie, Nie Musimy się śpieszyć", zganił się w myślach, schodząc z Łóżka. Podszedł do magnetofonu by Ustawić Romantyczną stację radiową. Będąc Tyle nudnych lat z Julią nauczył się Tych wszystkich zasad, które są niezbędne, by Randka dwojga ludzi Była Udana. Pozapalał świece, zasłonił okno i Czując jak się poci, Zdjął podkoszulek.
— Przy akompaniamencie Barra White'a Wrócił do pozbawienia Dziewczyny reszty Ubrań, Ciesząc się każdym skrawkiem JeJ Ciała.
— JeJ Jędrne, drobne PIERSIĄTKA falowały przy każdym Głębszym oddechu. Ledwie porośnięte Włosami Łono Zdawało się prosić o Pieszczoty. Walczył z samym sobą, Powstrzymując się przed natychmiastowym Wejściem w Dziewczynę.
— Pragnął jak najdłużej Cieszyć się JeJ widokiem, podsycać własne Pragnienie, wynosząc umysł na wyżyny Erotycznego Uniesienia. Delikatnie Zanurzył PTASZKA w Wąskiej Szczelinie, Czując Jak Jego Męskość odmawia posłuszeństwa. Poczuł Nieprzyjemny ucisk w Spodniach, który Nagle Wydał Mu się za Wąski. Szybko Pozbył się Dolnej partii Ubrania, Powracając do Pieszczenia Dziewczyny. Kinga Jęknęła przez Sen, co Tylko utwierdziło Go w Przekonaniu, iż postępuje właściwie, wiedziałem że Tego Chciałaś, Skarbie ! Zaśmiał się, obsesyjnie Liżąc Ciało córki. Zatrzymał Język Na dłużej wokół Sutków, Ssąc Je i przygryzając. Nie mógł Uwierzyć, iż oto spełniaJą Się Jego najskrytsze sny, że Ma przed sobą idealną Kobietę, Nie splamioną żądzą kariery, aizmem.
— Jesteś Taka Niewinna, Taka nieskazitelna, niczym bogini. Moją boginią. Nie oddam Cię Nikomu, Szeptał, coraz Szybciej Poruszając Dłonią. Naparł Ciałem Na Córkę. Wiedział że zaraz Eksploduje a Chciał by dokonało się To właśnie w Niej, właśNie Teraz !
— Dziewczyna Jęknęła. Ojciec Spojrzał spłoszony na JeJ Twarz. Nadal Była nieprzytomna. Chciał przeżyć JeJ Pierwszy Raz tak, aby ONA nic Nie Czuła, żeby potem mógł Ją Zadowolić Jak już będzie przytomna. Oczyma wyobraźni Ujrzał Szczupłe nadgarstki Dziewczyny, które były przywiązane sznurkami do Łóżka.
— Na To TEż przyjdzie pora - Mruknął Podniecony. Wyciągnął PTASZKA i Zaczął Całować Brzuch Dziewczyny, schodząc coraz niżej, aż do Łona. Zaczął Delikatnie Ssać i Pieścić Językiem ŁECHTACZKĘ. Pot Powoli z Niego Spływał, czuł że zaraz Wybuchnie Mu Przyrodzenie. Czuł się Szczęśliwy. Nareszcie Wszedł w córkę. Wydał krzyk ROZKOSZY, Radości, Spełnienia. Poruszał się Rytmicznie, Próbując Być Jak najbliżej z cór... Kochanką. Położył Dłonie na JeJ PIERSIĄTKACH i Zaczął Je Delikatnie szczyptać. Kiedy Skończył Opadł bezsilnie na Łóżko obok zamroczonej Kingi. Miał Ochotę na jeszcze, jeszcze, ale Nie Tym razem. Przypomniało Mu się że zapomniał o Kondomie. Wzruszył ramionami a dłoń Położył na Miękkim Łonie córki. Bawiąc się JeJ Włoskami Zasnął.
— Obudziło Ją Zimno i Ból. Chciała się okryć kołdrą i cały czas mając zamknięte oczy Zaczęła szukać JeJ Dłonią. Trafiła Tylko Na Czyjeś Ciepłe Ciało. W Pierwszej chwili Myślała że To Mama, która Wróciła po konferencji, Położyła się razem Z Nią w Łóżku i Zasnęła. Dotnęła Swoich PIERSIĄTEK, które Ją bolały. Była Naga. Otworzyła natychmiast oczy i Podniosła się na Łokciach. Obok Niej Spał Ojciec, Jego Jedna Ręka Była wyciągnięta ku Niej. KREW. Ból. Goły Ojciec. Kinga Wstała Szybko z Łóżka i Wzięła Czyste Ubrania, Wymknęła się Cicho do Łazienki. Szorowała się dwie godziny. Wolno, Dokładnie, żmudnie. Miejsce po Miejscu, Kawałek Ciała Kilka Razy. Najwięcej czasu poświęciła Miejscom intymnym. Nie Płakała. Nie Miała siły i Ochoty. Patrzyła pustym wzrokiem przed Siebie i Zadawała Sobie pytanie Dlaczego.
— Dlaczego Mnie Dotknął ? Dlaczego Mnie Zgwałcił ? To słowo Pojawiło się Pierwszy Raz w głowie Dziewczyny. Gwałt. Dopiero Teraz zaczęła Płakać. Skuliła się pod Prysznicem i Zagryzła Wargę. Nie Wiedziała Co Robić. Pierwsza myśl Była prosta - uciec, ale zostawić babcię, Mamę, szkołę ? Potem Stwierdziła że będzie Udawać że nic się Nie Stało. Nie powie ani słowa. Nikomu. Dotknęła piekących Miejsc i Wyobraziła Sobie co Ojciec Z Nią Robił jak była nieprzytomna. Zwymiotowała.
— Obudził się Nagi w Pokoju Kingi. Ubrał się, zmienił pościel i Poszedł Robić śniadanie.
— Uśmiechnął się do Siebie.
— Gdy wreszcie Kinga Wyszła z Łazienki, było już Późne popołudnie wychodzę do garażu, Muszę wysprzątać auto ! Męski głos Dochodził z parteru. Sam Jego dźwięk wywołał u Niej obrzydzenie. Wzdrygnęła się na myśl że do przyjazdu Matki Zostało jeszcze Tyle czasu. Tyle poranków i wieczorów We dwoje, Tyle weekendów, podczas których On Miał Wolne. Bała się go, ale Teraz najsilniejszym Uczuciem Była nienawiść do własnej Matki. To Ona JeMu Zostawiła, To Ona nigdy Nie Interesowała się Tym, co Kinga Czuje. Wiecznie Zajęta karierą, nieobecna Teraz Stała się dla Nastolatki kimś obcym, kto był przyczyną JeJ tragedii. Bo przecież gdyby Była dobrą żoną i Kochanką najdroższy Tatuś, JeJ Największy Przyjaciel Nie Zrobiłby Tego ! Tak ! Kinga Nie Miała Teraz wątpliwości, kogo winić za Swoje Cierpienie. Świadomość Tego PRZEPEŁNIAŁA Ją bólem, ale Była Również doskonałym usprawiedliwieniem, dzięki któremu Mogła pozByć się Wyrzutów Sumienia, wreszcie Zaczęła patrzeć na tę sprawę zupełnie inaczej. JeJ Zmęczony umysł Błądził a Coś z wewnątrz nakazywało współczuć Ukochanemu Ojcowi, który zapewne Tak jak Ona żałował Tego Co się Stało. Niemożliwe przecież, by było To dla Niego Przyjemnością !
— Przed Nimi było jeszcze Tyle ROZKOSZNYCH chwil pełnego Cielesnego upojenia że nie był w stanie myśleć o pracy, która Czekała Go następnego dnia. Zdawał Sobie sprawę, iż wraz z Kingą stanowią Teraz parę zakazanych Kochanków, związek, które społeczeństwo surowo karze. I właśNie To Go w Tym najbardziej Podniecało. Dotychczasowy Seks z Julią był dla Niego rutyną, przewidywalnym, schematycznym rodzajem Przedstawienia, w którym On i Jego żona Udawali Pożądanie oraz Namiętność. Natomiast Seks z Niewinną, bezbronną a jednocześnie dostępną Kingą Smakował jak zakazany owoc zerwany na Oczach samego Boga. Tak - bez wątpienia sięgnie po Nią jeszcze Raz !
— Tym razem Jednak Chciał, aby córka Była świadoma Żeby czerpała z Tego Przyjemność, Żeby Sama Chciała się z Nim Kochać. Zastanawiał się przez chwilę czy Nie dać JeJ Pieniędzy Żeby Obciągnęła mu, ale Stwierdził że w krótce JeJ Księżniczka Zrobi To bez przymusu. Zaczął wesoło gwizadać i sprzątać w Samochodzie.
— Kinga ? Cześć Tutaj Janek. Masz Ochotę na mały Spacer ? Głos w suchawce zabrzmiał Miło a Roztrzęsione Ciało Dziewczyny Na Chwilę się Uspokoiło.
— Jasne że Mam. Będę na Ławce pod pomnikiem Za dziesięć Minut.
— Byle Nie w domu, Byle Nie z Ojcem. Przecież Nie Przyszedł, Nie przeprosił. Teraz na Pewno pluje Sobie w brodę że Ją Skrzywdził, że Ją dotknął, że Ubrała Jeszcze Jedną bluzę na wszelki Wypadek. Nie Wiedziała na Wypadek Czego. Wzięła deskorolkę i Wymknęła się Cicho. Janek już Czekał na Ławce.
— Hej, Kinguś - Uśmiechnął się Ciepło do Dziewczyny i Podszedł Żeby Ją Przywitać. Tak jak zawsze. "Nie !" Coś Krzyknęło w JeJ głowie. Cofnęła się Kawałek i Spojrzała uważnie na Niego a jeżeli Zauważy ? Stało się Coś ? Zapytał Siadając Ponownie na Ławce.
— Tak To Znaczy niee. Wszystko w porządku. Mruknęła Cały czas Stojąc na Baczność. Nie Wiedziała Co się Z Nią dzieje, bała się obok Niego usiąść, cały czas Miała przed Oczami Ojca, który podaje JeJ z Miłym Uśmiechem kubek z napojem a potem. Przeszedł Ją gwałtowny Dreszcz a jak się Udał wieczór Filmowy z ojcem ? Zapytał od niechcenia Poprawiając Krok w szerokich Spodniach. Film. Ten Dotyk i sapanie do Ucha. Dziewczyna Pobladła, Odwróciła się na pięcie i odjechała. Kinga ! Czekaj ! Janek Zaczął Za Nią Krzyczeć Zastanawiając się co takiego Zrobił. Nie Zdawał Sobie sprawy że Obudził w Dziewczynie negatywne Uczucia, wspomnienia, które Ona już Schowała Głęboko. Wróciła do domu, pewna że Ojciec Ją Przeprosi, przytuli i znów będzie jak dawniej. Nie Wiedziała Co myśleć o Tym że Ojciec Spał obok Niej Nagi. Bała się strasznie że sytuacja może się powtórzyć że On znów JeJ da Coś dziwnego do picia że Obudzi się w Środku nocy i Poczuje Jego Oddech. Z drugiej strony wierzyła że To wszystko pomyłka że Tak Nie może być. Weszła do kuchni i nalała Sobie Soku do szklanki.
— Kinga ! Ojciec Wszedł Nagle. Stanął Za Córką i poklepał Ją Po Pośladkach. Potem cmoknął W Włosy. Dziewczyna Przestraszona Nagłym pojawieniem się Ojca upuściła szklankę, rzuciła się, aby To pozbierać i nadepnęła Na duży odłamek szklanki. KREW Popłynęła natychmiast.
— Usiądź kruszynko, zaraz Tatuś Cię poratuje.
— Nie Tato, Nie Trzeba, Dziewczyna Starała się Nie rozpłakać, na nic były Zapewnienia że nic się Nie Stało. Bezskutecznie Odsuwała Dłonie Ojca od Swojej Nogi. Mężczyzną Posadził Ją Na blacie kuchennej szafki. Mocno Szarpnął za JeJ Piętę, by Siedziała spokojnie.
— Uspokój się, zaraz Tatuś wyleczy nóżkę Paweł Uśmiechnął się obleśnie. Kinga Nie Wiedziała, co się dzieje, Zrobiło JeJ się niedobrze. Ojciec Dziewczyny Przesunął Dłonią Od JeJ Pięty, aż do wewnętrznej strony Ud Nastolatki. Wzdrygnęła się i Chciała zejść z blatu.
— Siędź - warknął Paweł. Po chwili Zaczął Całować Nogę córki, zlizując KREW z rany zostaw Mnie ! Jęknęła i kopnęła Go w ramię, gdy się Pochylał Tak że Się Przewrócił. Zeskoczyła z blatu, Ponownie stąpając na szkło. Pisnęła. Mężczyzna Wstał i Złapał Kingę Mocno Za Ramiona.
— Nie Wolno sprzeciwiać się Ojcu, nieposłuszna Gąsko, Syknął JeJ do Ucha przygryzając JeJ Płatek - Będę Musiał Cię ukarać.
— Klepnął Ją W Pośladek, Ściskając Go dosyć Mocno.
— Tato, Tatusiu. Zostaw Mnie, błagam - Rozpłakała się. Nie Mogła Uwierzyć że JeJ Ojciec Tak się Zachowuje wobec Niej. Bała się go. W Głębi duszy Miała nadzieję że Się opamięta i zostawi Ją W spokoju. Niestety To, co Zrobił, rozwiało JeJ Myśli bardzo Szybko. W ułamku kilku Sekund Rozebrał Ją i Rozsunął JeJ Nogi. Krzyczała, Płakała, ale nic Nie zaprzestało czynów Pawła. Zaczął Całować Ją Po Szyji Twarzy i Policzkach. Udawał że nie Czuje JeJ łez że nie słyszy krzyku i błagań. Z Lubieżnym Uśmiechem ROZKOSZOWAŁ się Penetrowaniem JeJ Kobiecości Palcami. Kinga Krzyczała, Wyrywała się i z Płakała. Bała się, Bolało Ją i Ten JeJ Tatuś Miał takie Podniecenie na Twarzy. Sprawiało Mu To Przyjemność. Wmawiał Sobie że JeJ TEż się To podoba. Po kilku Minutach Rozsunął Szerzej Nogi Kingi i Wszedł w Nią Mocnym Pchnięciem wywołując kolejną falę krzyków córki. Dziewczyna wzywała pomocy, drapała Ojca po plecach i Starała się Go odepchnąć, lecz wszystkie JeJ starania szły na marne, Paweł był Silniejszy. Napierał na Nią Mocniej i Mocniej, czuł że Członek Wybuchnie Mu z Pożądania a JeJ Córeczka Cały czas walczyła.
—— Gdy Poczuł Spełnienie Westchnął i Przyssał się do Szyji córki, Zostawiając na Niej Ogromną malinkę. Potem koniuszkiem Języka Pieścił JeJ małe PIERSIĄTKA Rękami, Trzymając JeJ korpus Tak że Kinga Była unieruchomiona. • Po wszystkim zaniósł Ją do Pokoju. Kinga Nie Miała siły stanąć na własnych Nogach. Niczym czuły Ojciec opatrzył JeJ stopę, ucałował w czoło i Ułożył Obolałą córkę na Łóżku, Przykrywając JeJ Ciało kołdrą.
— Mówiłem Ci że nie sprzeciwiaj się Ojcu. Sama Jesteś Sobie winna, Moja Panno - Powiedział pouczającym TonEm. Kinga Leżała i nic Nie Odpowiedziała. Gdy drzwi JeJ sypialni się Zamknęły za Ojcem, Wybuchła płaczem. Nie Mogła Uwierzyć że Tak Kochany przeZ Nią kiedyś Ojciec, dopuścił się Takiego czynu. Czuła obrzydzenie do samej Siebie, Drżała ze strachu że Paweł wróci po kolejną "porcję". Nakryła się kołdrą i Płakała. Wszystko Ją bolało. Chciała zniknąć z Tego świata i Nie pamiętać Tego Co Zrobił JeJ Ojciec. Czuła się brudna Na Ciele i duszy.
— Kinga Leżała na Łóżku patrząc w sufit i skupiając Myśli na Ojcu. Robiło JeJ się niedobrze i słabo, kiedy Pomyślała o JeJ Rozpalonych Policzkach, rozbieganym spojrzeniu i Języku na JeJ PIERSIĄTKACH. Wstała i Na drżących Nogach Ruszyła do Łazienki. Czuła Ból w Kroku, strasznie Ją bolały Także nadgarstki. Odkręciła wodę i Dokładnie zamykając zamek Rozebrała się i Weszła do wanny. Przez godzinę myła się Wolno i Dokładnie. Płakała. Nie Rozumiała dlaczego Ten Dobry Ojciec zamienił się w takiego zwierza. „Wykorzystał Mnie. Zrobił krzywdę. Powinnam o Tym Powiedzieć komuś. Mamie, babci Jankowi… Nie Potrafię” Kinga Coraz Mocnej szorowała Brzuch i PIERSIĄTKA. Czuła że To jest JeJ wina że Sprowokowała Ojca że go skusiła i w ogóle. Zaczęła znów Płakać a Rozcięta pięta pod wpływem wody z mydłem Zaczęła piec.
— Leżał na Łóżku wielce Zadowolony z Siebie. Po Pierwsze Zbliżył się do Kingi, Dziewczyna Jeszcze nie oddawała Jemu Pieszczot, ale z czasem Ją Nauczy, po drugie czuł się spełniony, Seks Mu nareszcie przyniósł radość i Lekkość. Położył Dłonie na PTASZKU a po chwili Objął Go Delikatnie. Przypomniał Sobie Smak Ciała Córki, JeJ Delikatną skórę i zapach, Sutki, które Tak Niewinnie Wyglądały w otoczeniu małych PIERSIĄTEK. Ręka i wyobraźnia Zaczęła pracować. Szybciej i Mocniej.
— Kinga Leżała na Łóżku Ubrana w Ciepły dres, przykryła się kocem i z niepokojem Patrzyła Na drzwi. Chciała wyjść z Mieszkania, ale bała się że Ojciec Ją Przyuważy i znów JeJ Coś Zrobi. Kinga Cieszyła się że następnego dnia ma iść do szkoły że nie będzie JeJ w domu a Ojciec będzie w pracy i będzie spokojnie. Marzyła o Powrocie Mamy i spotkaniu z przyjaciółmi. Chciała zaprosić do Siebie koleżankę Żeby pogadać o wszystkim i o niczym, zapomnieć o Tym co się Stało, ale bała się że Ojciec również JeJ będzie Chciał Coś Zrobić. Wtuliła Twarz w poduszkę i po godzinie namyślania się co Zrobić, Stwierdziła że Ojca będzie Traktować Jak obcego człowieka, ale z uprzejmością a Całe zdarzenie wymaże z pamięci. Może Ojciec Ją Przeprosi, albo Ona obudzi się z Tego koszmaru i powita Ją JeJ normalny, Kochany Tatuś ? Zasnęła A JeJ Sen był Przerywany i bardzo męczący.
— Paweł Stwierdził że na Razie Jego Ukochana Córcia musi odpocząć nabrać siły i Ochoty na następny raz. Wyrzucał Sobie że za bardzo Chciał Swoje Potrzeby spełnić a Nie zważał na Nią. W pewnej chwili Miał przebłysk że To co Robi jest złe, że Ojciec i córka To Nie jest normalność. Czuł Jeszcze JeJ Ostre pazurki na Swoich plecach a w uszach brzęczał JeJ krzyk. Zrobiło Mu się przykro że skrzywdził córkę że To Nie Tak powinno być. Zszedł do kuchni po piwo a potem ruszył do Pokoju, aby Obejrzeć mecz. Jak To zwykle ojcowie Robią.
— Następnego ranka Dziewczyna Obudziła się dosyć Późno. Nie Poszła Na dwie Pierwsze lekcje, na trzeciej Miała WF, ale Była zbyt Obolała, by ćwiczyć. Starała się Nie myśleć o ojcu i zdarzeniach, które działy się w JeJ domu. Szkoła Ją Trochę Uspokoiła, nauka odciągała od złych Myśli. Dziewczyna zamiast Bezczynnego Siedzenia na sali gimnastycznej, Wybrała Spacer po dziedzińcu szkolnym. Usiadła na Ławce i wyciągnęła kanapkę z torby. Po chwili od samego Patrzenia na jedzenie Zrobiło JeJ się niedobrze. Od kilku dni mało jadła. Bolał Ja brzuch i głowa. Po Przerwie Poszła na matematykę. Przez cały dzień Nie Widziała Janka w szkole i dziękowała za To Bogu. O ile jest taki ktoś, bo po ostatnich wydarzeniach Zaczęła w To wątpić. Jak Bóg mógł dopuścić To Tego Że JeJ własny Ojciec zmuszał Ją do SeksU ? A może To Tylko i wyłącznie JeJ wina.
— Kinga, obudź się wreszcie ! Do tablicy, rozwiąż zadanie 5 ze strony 128 Z Zamyślenia Wyrwała Jego Matematyczka. Dziewczyna Popatrzyła na Nią nieobecnym wzrokiem - Ah Ta dzisiejsza Młodzież ! O czym Ty Myślisz, Dziewczyno ? Dyskoteki i chłopcy JeJ w głowie. Myśli o. Nie dane było JeJ dokończyć. Kinga zerwała się z Siedzenia Zrobię To cholerne zadanie, niech Pani zamknie pysk ! Krzyknęła oburzona. Gdyby Ta wredna baba Wiedziała, To Nie odzywałaby się do Niej i Nie Mądrzyła !
— Do dyrektora ! Nauczycielka poczerwieniała na Twarzy - Niewychowane dziecko !
— Z Miłą chęcią ! Dziewczyna Pozbierała Swoje rzeczy i Wybiegła z klasy zatrzaskując drzwi. Miała wszystkiego Po Dziurki w Nosie. Była zła, upokorzona, Obolała i brakowało JeJ Mamy, wolnym Krokiem Ruszyła do gabinetu dyrektora. Zapukała w drzwi.
— Proszę, Odezwał się głos po drugiej stronie.
— Nastolatka Weszła i Usiadła naprzeciw siwego Mężczyzny, który Siedział za biurkiem. Wyjaśniła, co Ją Sprowadza. Dyrektor po Dłuższej rozmowie Spytał: Masz może Jakieś Problemy w domu ? Spojrzał na Nią uważnie.
— Nie - Kinga pobladła - Wszystko jest w porządku. Mogę już iść.
— Mężczyzna Skinął głową, zapisując Coś w notatniku. Gdy Opuszczała gabinet, Dodał na odchodnym: Jutro wyślę zawiadomienie o Twoim Zachowaniu do rodziców. Jeśli Ty Nie masz Mnie nic do powiedzenia, może Oni będą w stanie Mnie bardziej pomóc.
— Jego głos był zimny, uszczypliwy. Kinga z trudem Powstrzymała się od Udzielenia Ciętej Odpowiedzi. Dopiero gdy Znalazła się na korytarzu doszło do Niej, w jak Wielkich Znalazła się Tarapatach. "Znowu będzie Chciał Mnie ukarać", Pomyślała z odrazą, widząc w wyobraźni jak wściekły Ojciec Wraca do domu po rozmowie z dyrektorem, rzuca Ją Na Łóżko i Ponownie Gwałci. W Tym Momencie uświadomiła Sobie, iż To co JeJ Robił, Język naukowy nazywa Gwałtem. Mimochodem przypomniała Sobie wszelkie historie - To zasłyszane i To przeczytane - na Temat molestowania SeksUalnego. Ruszyła w stronę biblioteki. Postanowiła jak najwięcej dowiedzieć się na Ten Temat i Samej Rozwiązać Problem.
— "Nie Potrzebuję nikogo. Zawsze radziłam Sobie ze Wszystkim sama, dlaczego Teraz Miałabym kogokolwiek prosić o pomoc ? Dla nich Byłabym niczym Obiekt nieudanego Eksperymentu, ofiara losu !", Pomyślała z ironią i gniewem, zapach starego Papieru i Cichy szelest przewracanych kartek Wyrwał Ją Z Zamyślenia. Biblioteka Była prawie pusta, lecz Tak przeczekała dwie godziny, Nim sięgnęła po książki o Tematyce patologii i zboczeń SeksUalnych. Oprócz Niej i na wpół śpiącej bibliotekarki, w czytelni Nie było nikogo. Za oknem było już Ciemno. Krople deszczu Głośno Uderzały o witrażowe okna, zaś skrawki zdań zapadały w chłonną Pamięć Dziewczyny.
— Chyba przesadziłaś z Tą Nauką. Znajomy głos, który Wyrwał Ją Ze snu od razu Postawił Ją Na Równe Nogi. Zaspanym oczom Ukazał się Janek, którego Tak Starała się unikać. Był równie zaniepokojony co Nią. Kinga dopiero po chwili Spostrzegła, iż wpatruje się w Tytuły książek o jednej Tematyce, które piętrzyły się na blacie mahoniowego biurka.
— Po co Ci To ? Zapytał, odgadując obawy Dziewczyny.
— Nie Twój zakichany interes ! Syknęła.
— Kinga, co Cię ugryzło ? Spytał Janek biorąc Jedną książkę do Ręki. Dziewczyna Rzuciła się w Jego Stronę i Wyrwała Mu podręcznik z Ręki.
— Odczep się, Nie Potrzebuję niczyjej pomocy - warknęła i Zaczęła zbierać książki do torby. Szybkim Krokiem Ruszyła do wyjścia. Janek Poszedł Za Nią, zaniepokojony Zachowaniem koleżanki. Starał się, by Kinga Go Nie Zauważyła. Gdy wyszli z biblioteki było już Ciemno, deszcz nadal Lekko kropił.
— Dziewczyna szła dosyć Szybkim Krokiem, Nie odwracała się. Kurczowo Trzymała torbę z książkami, od czasu do czasu Poprawiając Ją Na Ramieniu. Gdy już Znalazła się Blisko Swojego domu Zwolniła. Janek cały czas podążał za koleżanką. Martwił się o Nią. Po co JeJ Te wszystkie książki ? Może Coś JeJ się Stało ? W głowie chłopaka kotłowały się rożne Myśli. Gdy wyjrzał Zza drzewa Kinga Wchodziła do domu. Obserwował chwilę JeJ Mieszkanie. W kuchni Zapaliło się Światło. Ujrzał dwie Postacie. Podszedł bliżej i Zauważył że Chyba się kłóciły. Wyższa osoba wymachiwała Rękami. Po chwili wszystko Ustało i Światło zgasło. Jankowi Zdawało się że Słyszy krzyk, ale po chwili klakson Samochodu Wyrwał Go Z Zamyślenia.
— Siema Janek, szyba Samochodu Zsunęła się do połowy. Kolega Chłopaka Namawiał go, by Pojechał z Nimi Na dyskotekę. Janek chwilę się Wachał, Spojrzał jeszcze Raz Na dom Kingi.
— Jasne że Jadę Powiedział i Wsiadł do Samochodu, w którym było Kilka Dziewczyn. Od razu Zapomniał o zdarzeniach, które Miały Miejsce chwilę Temu.
— Ojciec Chciał Z Nią spędzić wieczór, ale wymigała się. Trochę pokrzyczał, Podenerwował się, ale Ustąpił. Kinga z ulgą Weszła do Swojego Pokoju i Zamknęła drzwi. Rzuciła książki na Łóżko i odetchnęła Głęboko, na wszelki Wypadek Przystawiła krzesło Tak, aby klamka Została unieruchomiona. Usiadła na Podłodze i Poczuła że napięcie z Niej Powoli Spływa, Ucieka i odlatuje. Nie Miała na nic Ochoty, przebrała się w obszerny dres, który ostatnimi czasy Stał się JeJ Azylem. Wyrzuciła z plecaka książki, Nie zwracając uwagi na To że Jest praca z matmy, sprawdzian z polskiego i inne pomniejsze Przyjemności edukacyjne następnego dnia w szkole. Wyciągnęła z dna Plecaka wafelek, bułkę i butelkę Soku, który kupiła w sklepiku. Wzięła PierwsZą książkę z brzegu i Otworzyła. Tematyka Miała Być o Kobietach, Mężczyznach i ich relacjach. Kinga Liczyła na To że Uda JeJ się przeczytać Coś o Gwałtach, ale chyba źle Dobrała literaturę. Widziała na Półce w bibliotece książkę po Tytułem "Gwałt. Jak Sobie z Tym radzić ?". Ale wstydziła się podejść Ją Wypożyczyć. Postanowiła że następnego dnia ukradnie Ją Po prostu. Odrzuciła książki i Usiadła do komputera. Przez następne pięć godzin Nie Myślała o niczym, Patrzyła się Tempo w ekran monitora grając w Jakąś grę. Gdyby się ktoś Zapytał w co grała i jak JeJ szło, Nie umiałaby Odpowiedzieć.
— Julia Siedziała w eleganckim Pokoju i Malowała oczy. Starannie Poprawiła fryzurę i Ubranie. Dziwiła się że nie dzwoni JeJ córka, ani Mąż, ale pewnie bawią się wyśmienicie. Nie mają dla Niej czasu. Zrobiło JeJ się Trochę przykro, ale po chwili ktoś zapukał do drzwi i oblicze Kobiety rozjaśniło się. Wysoki Mężczyzna Wszedł i Podszedł do Niej Całując Ją W policzek.
— Nie bądź taki bezpruderyjny - Mruknęła i po chwili Leżeli na Łóżku, które skrzypiało bardzo Mocno i intensywnie.
— " Muszę się jakoś pozbyć Janka. Chcę Tylko Ciebie Przytulać, Dotykać i Rozmawiać. Ja Nie Mam Ochoty. Poza Tym Trzeba iść do TeJ szkoły głupiej" - Kinga Wstała z Łóżka, Wzięła plecak i Mijając bałagan w Pokoju Wyszła do kuchni. Ubrania Miała pomięte, bo Zasnęła w Tych w których Była w szkole, Nie Chciało JeJ się myć i czesać. Napiła się Soku, związała potargane Włosy w kucyka i Wyszła do szkoły.
— Co się Z Nią dzieje ? Pytał sam Siebie Paweł goląc Dokładnie jednodniowy zarost. Przecież same Przyjemności JeJ dostarczam - Mruknął i po chwili Zrozumiał. JeJ Córcia tęskniła za Jego dotykiem !
— Gdy Przeszedł z Łazienki do kuchni po Drodze niechętnie Spojrzał w kierunku kalendarza na którym Czerwonym flamastrem był zaznaczony dzień powrotu Julii. "Jeszcze Tylko 3 dni pozostanie Mnie cieszyć się Tym skrawkiem Nieba", Pomyślał z żalem. Mimowolnie Chwycił za Telefon, by zadzwonić do Żony i upewnić się, co do daty przyjazdu. Julia Jednak Nie Odebrała. Zaskoczony i Lekko poirytowany Próbował dodzwonić się do Niej nadal, jednocześnie Pozwalając działać wyobraźni i logicznemu myśleniu. Nużący Dźwięk sygnału Doprowadził Go do furii. Wreszcie, dając upust wściekłości, cisnął aparatem o ścianę. Myśl, iż Jego idealna, poukładana, Dobrze ułożona żona Mogłaby Go zdradzać, Sprawiała że kREW w Nim wrzała. Z jednej strony Nie Kochał JeJ nawet, Ona już Go Nie Podniecała. Z drugiej zaś Nie Pozwoli przyprawiać Sobie rogów ! Jego umysł Jakby Tknięty Tym faktem, powrócił do niechcianych wspomnień, które ukrył dawno Temu, Pragnąc Je całkowicie wymazać.
— Jego Matka. Tak, Weronika bez wątpienia Była Kobietą urodziwą, Inteligentną i zamożną, co czyniło z Niej Idealny kąsek dla każdego Mężczyzny. Jednak Ona Sama Nie Potrafiła zainteresować się własnym synem, który z kolei Nie Potrafił zdzierżyć JeJ licznych romansów. Jako półsierota nigdy Nie WybaCzył matce JeJ obojętności, chłodu i zuchwalstwa Jakim Na Co dzień Go Obdarowywała. Do dziś Nosi Ślady na Plecach po rzemieniu.
— Nic, więc dziwnego, iż pewnej nocy, gdy po Raz kolejny Leżała nieprzytomna z butelką whisky, Paweł po prostu Ją Powiesił. Do dziś wszyscy sądZą że był To nieszczęśliwy Wypadek a Chłopcu należy się Teraz dużo Ciepła i matczynej opieki.
— Gdy Trafił do "Domu Dziecka Pod Wezwaniem Sióstr Opiekunek" Nie Przypuszczał, iż znajdzie się w gnieździe Rozpusty. Zresztą do dziś nikt Nie wie Jakie wyuzdanie Panuje w Tym "przybytku Bożym" na które państwo i fundacje charytatywne Tak ochoczo płacą. To tam Poznał wszystkie SeksUalnE parafilie, nauczył się Bycia Wspaniałym Kochankiem i Poznał jak funkcjonuje Ciało Kobiety, wiedział co Czuje Jego Córka. To samo Przeżywał gdy był Wprowadzany w świat dorosłych.
Dlatego Chciał JeJ Pomóc. Różnica polegała na Tym że On Przechodził To w domu dziecka. Wiele lat potem śniły Mu się koszmary. Był na Granicy choroby psychicznej. Nie Wiedział już co jest prawdą a Co kłamstwem. Wyleczyła Go z Tego dopiero praca i nieustanna Gonitwa za materiałem do artykułów w gazecie.
— Chciał oszczędzić Tego wszystkiego Swojemu dziecku: Cierpienia, wstydu i Bólu. Kinga Miała To Szczęście że On jest JeJ Ojcem że Ją Kocha i Powinna Mu Być wdzięczna za naukę. I będzie. Nauczy Ją Wszystkiego Czego sam się nauczył. Obiecał To Sobie.
— Postanowił nieco Zwolnić. Miał jeszcze Trzy dni Tylko trzy dni albo, aż trzy dni zastanawiał się czy Nie powinien z Nią najpierw Porozmawiać i wyjaśnić JeJ Swoich intencji. Uśmiechnął się do Swoich Myśli. Tak, Tak Zrobię. Jeszcze zaNim wróci Julia, Porozmawia z córką. Ona jest Mądra i wszystko Zrozumie. Zmieni Swój Stosunek do Niej. Sama będzie Chciała Żeby Ją Nadal Wprowadzał w Prawdziwy świat. Z Zamyślenia Wyrwał Go Dźwięk Telefonu. Podszedł do półki i Podniósł słuchawkę.
— Słucham. Rzucił oschle, wściekły że ktoś Śmiał przerwać Mu snucie Marzeń.
— Dzień Dobry panu. Nazywam się Arkadiusz Borkowski. Jestem dyrektorem i dzwonię ze szkoły w związku z pańską córką.
— Co się Stało ? Zaniepokoił się Paweł.
— Nic strasznego, ale Kinga ostatnio dziwnie się Zachowuje. Ja Wiem że przechodzi Teraz trudny okres buntu, ale myślę że powinniśmy się spotkać w Moim biurze. Kiedy mógłby pan przyjechać.
— Przyjadę dzisiaj, przy okazji odbiorę córkę ze szkoły.
— Dobrze. Dziękuję za Zrozumienie i do Zobaczenia.
— Dyrektor rozłączył się a wściekły Paweł rzucił Telefonem w ścianę. Wieczorem poważnie Porozmawia z Kingą. Uśmiechnął się obleśnie na samą myśl o Tym.
— Janek Czekał na Nią na korytarzu. Drzwi do klasy były otwarte. Przed chwilą Skończyła się lekcja. Za Chwilę Miała Być matematyka. Kinga Nie Miała zamiaru wychodzić na Przerwę.
— Mimo Całej sympatii jaką darzyła swego Przyjaciela Nie Chciała Mieć żadnego kontaktu z Mężczyznami na myśl o Tym ze Mieliby oni zniknąć z ziemskiego Padołu Robiło JeJ się lżej. "Wtedy również Nie Musiałabym Tego znosić", Pomyślała z Góryczą.
— Nagle Tuż przed Nią Pojawił się Janek, na JeJ Zawsze wesołej Twarzy Malowało się Zdenerwowanie i lęk.
— Mahomet Nie Chciał przyjść do Góry To Góra Przyszła do Mahometa - rzucił z ironią w głosie, ani Na Chwilę Nie przestając wpatrywać się w Duże oczy Dziewczyny.
— Czego Chcesz ? Nie widzisz że Się uczę ? Wymamrotała, Uciekając wzrokiem.
— Tak jak w bibliotece ? Szepnął nachylając się nad Nią. "On wie", Przemknęło JeJ Przez myśl. Jednocześnie ogarnęło Ją Zażenowanie i strach.
— To Nie Miejsce i Nie pora, aby o Tym Rozmawiać.
— Czyżby ? To może zamiast z Tobą Powinienem Porozmawiać z kimś, kto ma Na Ciebie Większy wpływ ? Janek był zdeterminowany i gotowy na wszystko. Nie Powiedział przyjaciółce, iż już przed ich rozmową zawiadomił dyrektora o niepokojącym Zachowaniu Kingi. Z jednej strony Chciał JeJ Pomóc i pozostać lojalny, z drugiej zaś czuł że Ta sprawa Znacznie przerasta Jego Możliwości a ostatnią RzeCzą Jakiej Pragnął To Cierpienie Kingi.
— Dobrze, niech będzie. Spotkajmy się dziś o 19:00 przy męskiej szatni. Tylko bądź sam.
— Niech, więc będzie. Do 19:00 stokrotko ! Powiedział Głośniej, Zachowując pozory beztroski Tak by nikt inny znajdujący się w klasie Nie Miał Podstaw Podejrzewać Jak poważny był Temat ich krótkiej rozmowy. Kinga w Odpowiedzi Uśmiechnęła się Nieśmiało, w duchu dziękując Jankowi za Jego Wyrozumiałość. Powie mu, powie wszystko ! On Zrozumie, On JeJ Nie skrzywdzi, On Nie jest Jak Tatuś !
— Paweł Stał pod drzwiami sali, z ukrycia przyglądając się rozmowie JeJ Córki z Tym chłystkiem. Od Początku Mu się Nie Podobał. "Gnojek pieprzony, zapewne Chce Mnie Ją Ukraść ! Moją Córeczkę, Mój Skarb ! Nie Pozwolę na To, Nie Teraz, kiedy Tak wiele Ją Nauczyłem !". Postanowił Raz na zawsze uciszyć Tego Chłystka, wiedział że Musi To Zrobić Jak najszybciej. Dobrze Mu się Przyjrzał. JeJ Twarzy Tak Łatwo Nie zapomni. Zastanawiał się jak się Go pozbyć.
— Może powinienem Porozmawiać z kilkoma Znajomymi mechanikami, Myślał. Gówniarz na Pewno ma samochód. Czas Wykorzystać Swoje Znajomości. Niech po kryjomu Załatwią To tak Żeby To był Wypadek. Nie, Nie mogę Tak Zrobić, Zreflektował się po chwili a jak wytłumaczę im dlaczego Proszę ich o pomoc ? Nie To byłoby zbyt Niebezpieczne. Poza Tym Muszę Załatwić gnojka jak najszybciej najlepiej jeszcze dzisiaj.
— Paweł prawie Zawsze Wiedział o której Mniej więcej Jego Córeczka kończy zajęcia. Dzisiejszej nocy, gdy Spała, sprawdził w JeJ notatniku i Dowiedział się że pomiędzy zajęciami ma Mieć Jakąś dwugodzinną Przerwę. Przygotowania do szkolnej akademii, czy Coś podobnego. Domyślił się że większość klas będzie Miała wtedy przerwę. Nawet jeśli Ten chłopak Nie Chodził z Kingą do klasy To może Mieć przerwę. Poczeka i wtedy Go dopadnie. Paweł Uśmiechnął się do własnych Myśli.
— Dziewczyna Nie Była Zadowolona z rozmowy z Jankiem. Miała dość pomocy, Nie Potrzebowała JeJ. Najchętniej skryłaby się pod ziemią. Przede wszystkimi a przede wszystkim przed Mężczyznami ze złością Uderzyła pięścią w szafkę. Z grymasem na Twarzy Odwróciła i wtedy Zobaczyła Coś, co Sprawiło że Ze strachu Nogi się pod Ona ugięły. Miała nadzieję że Ma przywidzenia że To Tylko Paniczny strach przed Pawłem Sprawia że widzi Go Teraz Jakby Stał tuż przed Nią. Niestety To Nie było przywidzenie na JeJ Oczach drzwi do gabinetu dyrektora Otworzyły się Wolno i Paweł Wszedł do Środka.
— Dzień Dobry, Chciał pan ze Mną Porozmawiać. Jestem Ojcem Kingi. Powiedział Paweł z ujmującym Uśmiechem na Twarzy.
— Pan Paweł Tak ? Zapytał dyrektor.
— Paweł w Odpowiedzi Tylko Skinął głową. Dyrektor Podszedł do Niego i Wyciągnął dłoń na Powitanie. Paweł uścisnął Ją Po męsku, Nie słabiej niż dyrektor.
— Tak, dzwoniłem. Nazywam się Borkowski. Proszę, niech pan usiądzie.
— Dyrektor Wyglądem Przypominał podstarzałego, poczciwego i naiwnego człowieka, który wierzy w każde słowo, jeżeli wypowiedziane jest w Miłym Tonie. Jedynie JeJ Przenikliwe spojrzenie zdradzało, iż Owa postawa jest jedynie maską, za którą skrywa Prawdziwe intencje.
— Nasza szkoła jest Jedna z Najlepszych w kraju Toteż bardzo dbamy by uczniowie, którzy OsiągaJą NajLepsze wyniki Mogli Czuć się Tu Dobrze. Pana Córka bez wątpienia należy do inteligenckiej elity.
— Paweł Uśmiechnął się szeroko Czując że duma Za Chwilę Wypełni Go do granic fizycznych Możliwości. Chciał Podziękować, Jednakże dyrektor wskazał Mu Palcem na Pokreśloną Czerwonym długopisem kartkę papieru.
— Niestety, ostatnio z Dziewczynką dzieje się Coś złego. Nie przychodzi na zajęcia, wypisała się z Kółka tanecznego. Jak Tak dalej pójdzie Nie Zaliczy roku i będę Musiał Ją Usunąć ze szkoły.
— Kinga jest bardzo związana z Mamą, która obecnie jest na szkoleniach. Zapewniam, iż Porozmawiam z córką Oraz postaram się JeJ Pomóc, Odrzekł ze sztucznym spokojem Paweł, starając się Powstrzymać nerwowe ruchy Dłoni. Niestety, Muszę już iść, obowiązki wzywają.
— Tak, rozumiem doskonale, Dyrektor Zdawał się darzyć Pawła Całkowitym zaufaniem. Aha, Nie Wiem Czy To istotne, ale JeJ Przyjaciel Janek, Powiedział Mnie o JeJ niepokojącym Zachowaniu.
— Paweł czuł Jak powieka prawego oka Mimowolnie Mruga. "Zabije Tego gnoja, zabiję !".
— To Miło z JeJ Strony - wycedził przez Zęby, Pożegnał się i Szybkim Krokiem Opuścił gabinet. W drodze do domu Obmyślał plan usunięcia z ich życia wścibskiego chłopaka, który w Przekonaniu Pawła był winien Całego zamieszania w domu Zdążył Tylko przywitać się z córką, po czym ruszył do gabinetu. Długi czas Myślał o Tym Jak powinien Wyglądać list Miłosny. Wreszcie Jego lewa Ręka nakreśliła kilka słów, które Miały Trafić w Ręce właściwej osoby, na końcu Dodał datę i Miejsce spotkania, po czym Wykorzystał Adres chłopaka znaleziony w notesie Kingi. "Za 3 dni skońCZą się Moje Problemy"...