Był upalny dzień lipcowy. Nie chciało mi się kąpać. Wszedłem do lasu i usiadłem na pniu z książką. * KONIEC *
— Komary cięły jak cholera, ale przynajmniej było chłodniej. Z oddali dobiegały odgłosy kąpiących się, szeleściły poruszane lekkim wiaterkiem liście. Nagle poruszyły się krzaki i zachrzęściły gałęzie.
— Uniosłem wzrok. Przez krzaki przedzierała się Dziewczyna.
— Była w opalaczu.
— Stanęła, rozejrzała się trwożliwie dookoła, nie zauważyła MnIe i niecierpliwie pociągnęła za tasiemki.
— JeJ Nagie Ciało zalśniło na tle zieleni.
— Wstrzymałem oddech, nie panowałem nad sobą. Zerwałem się i w mgnieniu oka znalazłem się przy Dziewczynie.
— Krzyknęła.
— Nie zważałem na to.
— Klęknęła, Chwyciłem Ją za biodra i wessałem się w JeJ CIPECZKĘ.
— Dziewczyna szarpnęła się, niezbyt jednak gwałtownie, kiedy zaś Wsunąłem Język w głąb otworka i Lizałem JeJ ŁECHTACZKĘ westchnęła i znieruchomiała.
— Lizałem CIPECZKĘ jak wierny psiak dłoń Swojej pani. Zataczałem Językiem koła, muskałem Wargami pąsowe Płatki róży i Drażniłem Guziczek. Wkrótce pojawił się soczek. Był tak obfity że nie nadążałem Go łykać i kleiste strugi spływały mi po brodzie. Dziewczyna nie myślała już o oporze.
— Wzdychała i Jęczała, czułem, jak Drżą JeJ kolana. Nagle osunęła się łagodnie w trawę i Rozłożyła Uda. Nie PrZeRyWaŁem Pieszczot. Pochlebiam Sobie że jestem wprawnym mineciarzem. Nie potrzebuję wiele czasu, aby usatysfakcjonować partnerkę.
— Jakoż wkrótce Dziewczyna uniosła biodra, zawyła i doznała ORGAZMU.
— PTASZEK wystawał mi zza slipek i dopominał się o swoje. Przeźroczysta kropla śluzu lśniła na czubku Główki. Nie zamierzałem dać ochłonąć Dziewczynie Ale nie zdążyłem JeJ przyszpilić, bo nagle zerwała się i wzięła mi do Buzi.
— Słodkie usteczka zacisnęły się na grzybku i zaczęły Przesuwać się po nim tam i z powrotem. Westchnąłem. Zwinny Języczek zataczał kręgi wokół Główki, chodził niżej, wzdłuż żyłkowatego trzonka, wracał i wciskał się koniuszkiem w cewkę. Byłem pełen podziwu dla JeJ kunsztu. Musiała mieć za sobą niemałą praktykę.
— Jęczałem coraz głośniej. ROZKOSZNE prądy raz po raz przepływały po mym ciele. Potrafię panować nad ROZKOSZĄ, przedłużać Ją i odwlekać, ale Dziewczyna okazała się lepsza.
— Wkrótce PoCzUłEm że dochodzę i poruszyłem biodrami jak przy stosunku. SPERMA w kilku obfitych porcjach wychlusnęła na mnie, niczym z sikawki. Jęcząc osunąłem się na ziemię. Wtedy Dziewczyna stanęła nade mną w Rozkroku.
— Nieładnie Powiedziała i splunęła SPERMĘ Podglądać Dziewczyny ! Przez mgiełkę ustępującej ROZKOSZY patrzyłem w milczeniu na Rozwartą nade mną CIPECZKĘ. Nitka Soczku wyciekała z niej i kapła mi na twarz, oblizałem Wargi.
— Mimo ORGAZMU PTASZEK mi nie oklapł.
— Dziewczyna kucnęła i Zaczęła się na Niego nadziewać. WaRgI SrOmOwE zacisnęły się Ciasno na trzonku i wchłonęły Go aż po jaja. Zaczęła się jazda.
— JęDrNe Pośladki unosiły się i opadały z plaskiem. PIERSIĄTKA majtały się jak wymiona. Owiał MnIe Zapach olejku i opalonej skóry. Pozycja "na jeźdźca" wymaga od Kobiety dużej zaprawy fizycznej. Moja partnerka musiała być jakąś sportsmenką, bo podskakiwała jak plażowa piłka. Zaczęła od wolnego kłusa, potem szybko przeszła do galopu i ani na chwilkę nie zwalniała tempa. Była tak zwinna, JeJ CIPECZKA zaś tak Ciasna i Mokra że wkrótce ogarnęła MnIe błogość, która narastała z każdym kolejnym podskokiem. Kiedy byłem już bliski kresu, przejąłem inicjatywę. Pchnąłem Dziewczynę na kolana i wziąłem Ją na pieska.
— Nie Sprzeciwiała się i Zaczęła Jęczeć. Przede mną Różowił się splocik Odbytu. Wsadziłem tam palec i poruszałem nim z rytmem PTASZKA.
— Jęczała coraz głośniej. Czułem że zaraz dojdzie i przyśpieszyłem. Wkrótce cały las rozbrzmiał przejmującymi jękami na dwa głosy. Oboje osunęliśmy się na trawę.
— Doznaliśmy równocześnie ORGAZMU. Byłem wyczerpany, dyszałem jak miech. Dziewczyna leżała przy MnIe cichutko.
— Potem równie cicho wstała, WłOżYła opalacz i oddaliła się...