Pusty park, ławka nad brzegiem jeziora, znam tę scenerie choć tu jeszcze nigdy. Moja ciężka skórzana kurtka nagrzewa się w ostatnich promieniach słońca, rozkładam Ją na trawie, gestem zapraszam byś usiadła. * KONIEC *
— Jest Gorąco jak w piekle. Patrzysz na moje Mokre WłOsY, Wilgotną koszulę, bose stopy. Co z tego że jestem Mokra, sadowię się wygodnie na Twoich Udach, Nogi wokół Twojej tali owijam. Jest mi dobrze kiedy twarz do MoJeJ szyi tulisz, spijasz kropelki wody gromadzące się w zagłębieniu obojczyka, koszule Rozpinasz i zgarniasz Ją z Mojego ciała pozostawiając jedynie ślady palców na skórze. Słońce skryło się za chmurami zawstydzone naszym Pożądaniem. Powiew wiatru konkuruje z Twoimi dłońmi błądzącymi po moim ciele, wprawiając w lekkie drżenie.
— Nasze USTA spotykają się, Twoje tak cudownie miękkie i Wilgotne, moje Spragnione jak sucha ziemia deszczu. Języki splecione w orgiastycznym tańcu wywołują burzę. Czuję wypełniającą MnIe Wilgoć a pierwsze krople Ciepłego deszczu spływają po Rozpalonej skórze. Oswobadzam Cię z koszulki, moje dłonie plączą się w Wilgotnym materiale. Śmiejesz się ze mnie, nie próbując pomóc układasz w miękkiej trawie.
— Chce protestować, ale USTA kolejnym Pocałunkiem zamykasz. Półnaga, bezbronna leżę pod tobą i czekam co będzie. Deszcz rozpryskuje się na Twoich plecach i na moich wyciągniętych ramionach.
— Zsuwasz się niżej nie przestając Pieścić USTAMI każdego skrawka Rozgrzanej słońcem skóry.
— Chwytasz USTAMI spływające krople deszczu, bawisz się wybornie MnIe doprowadzając do szaleństwa.
— Rozpinasz mi spodnie i ściągasz wprawnie. Układasz się na MnIe wygodnie wsuwając kolano miedzy moje Nogi. Językiem błądzisz po moich PIERSIACH, USTAMI otulasz Sutki, przygryzasz Delikatnie sprawiając dziką Przyjemność. Dłonią badasz wnętrze moich ud, czasem muskając ledwie trójkąt Wilgotnych włosów. Udaje mi się wreszcie oswobodzić ręce, unoszę Twoją głowę tak by spojrzeć Ci w oczy. Mam Ochotę błagać Cię o litość, ale w moich oczach wyczytałaś już wszystko.
— Znów łączymy się w głębokim Pocałunku, a Twoja dłoń już zdecydowanie podąża do Wilgotnego źródła ROZKOSZY.
— Rozchylam Uda, otwieram się przed Tobą, wsuwasz Ostrożnie palec, po chwili drugi. Jęk ulgi i zadowolenia wyrywa mi się z Ust. Uśmiechasz się patrząc mi w oczy, Twoja dłoń pracuje bezustannie poszukując właściwego rytmu. Zamykam oczy, tulę się do Ciebie.
— Pierwsza fala ORGAZMU nadchodzi zanim zorientowałam się w sytuacji. Porywasz MnIe do gwiazd, Ciało drży cale napięte. Wycofujesz się ale nie pozwalasz odpocząć. Pieścisz ŁECHTACZKĘ, Masujesz, ugniatasz Delikatnie. Zabierasz mi Swoje cudowne USTA przerywając Pocałunek. Wracasz nimi do moich PIERSI, znów całujesz i kąsasz. Czuję że za chwilę Eksploduję, mruczę z zadowolenia, gładzę Twoje plecy. Pewnym ruchem znów wchodzisz we mnie. Zamieram na chwilę zaskoczona. Cofasz palce ale JA przytrzymuję Twoją dłoń, wychodzę Ci naprzeciw unosząc lekko Pośladki. Tym razem to moje falujące biodra nadają rytm. Twoje USTA znów błądzą po mim ciele. Długie minuty Pieszczot nieuchronnie prowadzą do spełnienia. Pierwsza błyskawica przecina chmurne niebo wypełniając MnIe światłem Kolejnego Szczytowania. Zatapiam paznokcie w Twoich plecach Drżąc jeszcze. Mojemu zadowolonemu mruczeniu towarzyszy groźny pomruk nieba...