Psia pogoda. Kompletnie przemoczone wróciłyśmy do domu po tak miło zapowiadającym się spacerze. Ubłocone buty porzucone na ganku, przemoczone kurtki gdzieś w przedpokoju. Skulona z zimna nawet nie chcesz się do MnIe przytulić bo JA też jestem cała Mokra. * KONIEC *
— Bez zbędnych ceregieli Ściągam z Ciebie sweter i wyrzucam Go do łazienki, posyłam Cię zaraz za nim nie odstępując na krok. Napuszczam wody do wanny przyglądając się jak drżysz mimo woli. Zdejmuję z Ciebie resztę ubrania i wpycham Cię do Gorącej wody, nie protestujesz, układasz się wygodnie i zamykasz oczy. JA wychodzę, wracam na czas by stwierdzić że woda już trochę ostygła. Zrzucam z siebie przemoczone ciuchy i bez Pytania wpraszam się do wanny. Sadowię się za Tobą, otulam Cię ramionami i pozwalam przez kilka minut trwać w błogim półśnie Woda stygnie szybko, Ty przestałaś już Drżeć więc chyba czas najwyższy opuścić ten przybytek ROZKOSZY. Twój niezadowolony pomruk świadczy o tym że pomysł nie przypadł Ci do gustu. Prawie siłą wyciągam Cię z wanny i wycieram szybko puszystym ręcznikiem. Otulona w Ciepły szlafrok czekasz, aż i moje Ciało będzie zupełnie suche. Nie doczekanie Twoje, JA nie znoszę korzystać z ręczników zwłaszcza jeśli nie zamierzam się już ubierać. Zamiast się wytrzeć owinęłam się tylko ręcznikiem i zabieram Cię z łazienki. Przed kominkiem na grubym dywanie leży kilka poduszek, obok stoi niski stolik a na nim no tak, czeka już na Ciebie grzane piwo i pieczeń ze śliwką. Lubisz taką . Patrzysz na MnIe zdumiona zastanawiając się chyba czy przypadkiem nie spędziłaś w tej wannie więcej czasu niż Ci się wydawało. Siadamy wśród poduszek. Jedyne światło pada od ognia płonącego na kominku.
— Przytulnie, Ciepło.
— Ty masz Swoje piwo, JA pozwalam Sobie na szklaneczkę martini. Z Przyjemnością patrzę jak jesz, pozwalam się karmić jak małe dziecko. Czas płynie leniwie a minuty rozciągają się w godziny. Kolejne polana płoną na kominku, a my nadal nie mamy dość swojego milczącego towarzystwa. Zmieniam pozycję po drodze gubiąc ręcznik. Znów znajduję się za Twoimi plecami, ale Tobie to chyba nie przeszkadza ?
— Zsuwam szlafrok z Twoich ramion i tulę się do Ciebie całym Nagim Ciałem.
— Klęczę przy Tobie a Ty opierasz się o MnIe wygodnie siedząc między moimi nogami.
— Kładziesz dłonie na moich napiętych Udach, ocierasz się, odchylasz głowę odsłaniając szyję, przywieram do niej USTAMI. Pozwalam Językowi błądzić po jedwabistej skórze, dłoniom odszukać PIERSI. Odgarniam Ci WłOsY z karku, całuję, gryzę Delikatnie. Podnosisz dłoń do MoJeJ twarzy i Ją obdarowuję Pieszczotą moich Ust, kolejno całuję wszystkie palce, opuszki muskam koniuszkiem Języka. Czujesz jak moje Ciało przeszywa dreszcz, jak szybko i nieubłaganie rozpalam się do granic Wytrzymałości. Chcesz się odwrócić, nie pozwalam, przytrzymuję Cię w miejscu. Siedzimy przez chwilę bez ruchu. JA tulę Cię w ramionach, Ty pozornie spokojna, gładzisz Moją twarz.
— Sięgam po szklankę z martini, zwilżam USTA szlachetnym trunkiem i przywieram nimi do Twoich Ust. Odwzajemniasz Pocałunek, zlizujesz Słodkie krople, szukasz więcej zatapiając Język głęboko w moich USTACH Uwielbiam kiedy MnIe całujesz. Pozostałą zawartość szklanki wylewam na Ciebie. Szkarłatny płyn spływa w dół Wąskimi stróżkami, kilka kropel wdziera się pomiędzy nasze ciała. Niecierpliwym ruchem wyplątuję Cię z Krępującego szlafroka i już spokojniej układam wygodnie na dywanie. Łagodny uśmiech na Twojej twarzy kiedy patrzysz mi w oczy o czym świadczy. Całuję Cię głęboko, z pasją i w tym Pocałunku jest wszystko. Wiesz już że moje Podniecenie sięgnęło zenitu. Chcesz temu zaradzić, ale znów Cię powstrzymuję przytrzymując niecierpliwe ręce przy podłodze nad Twoją głową.
— Unoszę się trochę i spoglądam z góry na ten obrazek, wyglądasz cudownie. Zsuwając dłonie w dół po Twych rękach szepczę Ci do ucha, ”niech tam zostaną”. Nie protestujesz, nie próbujesz opuścić rąk, to mi pozwala się uspokoić, całą uwagę mogę teraz skupić na sprawianiu Ci Przyjemności.
— Moje zwinne dłonie już znalazły Sobie miejsce na PIERSIACH i zajmują się nimi troskliwie sklejone z Twoją skórą Lepkimi smugami. Nasze splecione ciała dają więcej Ciepła niż płonący na kominku ogień. Opary alkoholu i Podniecenia unoszą się wokół. Pozwalam dłoniom błąkać się samopas po Twoim ciele, niby nieświadomie a jednak uparcie zmierzając do celu. Spijam z Twojego ciała Słodki nektar trunku zmieszanego z drobnymi kropelkami potu.
— Wsuwam dłoń między Twoje, napięte teraz Uda. Rozchylam JE powoli nie stawiasz oporu. Ostrożnie zmierzam coraz wyżej. Uważnie obserwuję Twoją twarz, oddychasz głęboko, spod przymkniętych powiek obserwujesz ogień szalejący na palenisku.
— Muskam ledwie Twoje Wilgotne Wargi. Odwracasz twarz, spoglądasz mi prosto w oczy Cofam dłoń, wydajesz się zawiedziona, a po chwili zdumiona moim zachowaniem. Patrząc Ci w oczy oblizuje dokładnie moje Lepkie palce, tak by nie pozostał na nich nawet ślad alkoholu. Nie znajdując już smaku martini pozwalam Sobie wrócić do przerwanej Pieszczoty. Wilgotna od śliny dłoń porusza się pewniej, jakby zwinniej, szybko odnajduje miejsce z którego umknęła, a potem zwalnia Penetrując uważnie nieznany dotąd obszar Twego ciała. Obserwuję Twoje reakcje próbując wybadać co sprawia Ci Przyjemność a czego unikać. Zwinne palce wślizgują się między Wilgotne Płatki poszukując drogi do Gorącego wnętrza. Jeszcze raz oblizuję palce teraz smakujące Tobą pozostawiam na nich lśniącą warstewkę śliny.
— Wchodzę w Ciebie bez problemu. Rozchylasz szerzej Uda by zrobić mi miejsce. Czuję jak otulasz MnIe szczelnie, pochłaniasz. Moje palce tańczą w Twoim wnętrzu poszukując właściwego Tobie rytmu. Tobie się to podoba. Zamykasz oczy i znów ten niesamowity uśmiech pojawia się na Twojej twarzy.
— Wsuwam kolano między Twoje Nogi, napieram udem na Moją pracującą dłoń Zapominam się.
— Czuję na plecach Twoje niespokojne dłonie, obejmujesz MnIe za szyję i przyciągasz Moją twarz do Swojej. JA nie potrafię kochać się w ciszy, chcę coś powiedzieć ale zamykasz mi USTA szaleńczym Pocałunkiem. Nigdy nie CaŁoWaŁaś MnIe w ten sposób. Przywierasz do MnIe cała. Świat zamiera, zapadam się w Ciebie, zapominam że żyję Czuję JA drżysz z dłonią uwięzioną w plątaninie moich włosów. Kocham Cię, kocham Szepczę wprost do ucha.
— Nie sądziłam że i tak mogę osiągnąć taką Przyjemność...
— Leżymy przytulone czekając, aż nasze ciała znów się obudzą .