Jesteśmy razem z Basią już 7-lat. Tworzymy bardzo Udane małżeństwo. Lubimy te same Książki, te same filmy, Mamy wspólne hobby i podobne zapatrywania na życie. W tym oczywiście na Seks. * KONIEC *
— Nie jesteśmy młodzi, Mamy po trzydzieści parę lat, lecz dzięki temu jesteśmy otwarci na wiele i próbowaliśmy wiele. W zeszłym roku np. spędziliśmy wakacje, których nigdy nie zapomnę.
— Było piękne lato, słońce prażyło, cała natura tętniła życiem. Beztrosko spędzaliśmy ze sobą czas, czerpiąc radość z przebywania z sobą. Jednak lato w mieście to nie to samo, co wakacyjny wyjazd. Namówiłem Moja ukochaną, aby wzięła urlop. Moi znajomi prowadzą w górach przytulny pensjonat, więc przygotowałem dla niej małą niespodziankę. Zadzwoniłem i w mig Ustaliliśmy termin naszego przyjazdu. Szybko spakowaliśmy niezbędne rzeczy i w drogę. Po kilku godzinach Jazdy, około południa, zapukaliśmy do drzwi pensjonatu.
— Dostaliśmy piękny, słoneczny pokój. Zmęczona Basia Ekspresowo wzięła prysznic i oświadczyła, że musi się chwilkę zdrzemnąć. Ja postanowiłem zrobić mały rekonesans. Wyszedłem na spacer czując przemożną ochotę oderwania się od miejskiego klimatu. Wszędzie, dosłownie na każdym kroku spotykałem pogodnych tubylców i turystów. W końcu - pełnia sezonu.
— W drodze powrotnej zrobiłem jeszcze małe zakupy i zaopatrzony w butelkę dobrego wina i bukiet kwiatów dla Basi, skierowałem się z powrotem. Właśnie chciałem przyśpieszyć kroku, gdy usłyszałem za sobą głośne "PAFFF" - coś z Łoskotem uderzyło w chodnik. Trochę zdezorientowany, odwróciwszy się, napotkałem wzrok tak samo jak Ja zaskoczonej blondynki:
— Ojej, moje zakupy ! Prawie się rozpłakała.
Uszko słabej reklamówki w którą zapakowała sprawunki oderwalo się. Zrobiło mi się jej żal. Stała bezradnie nad wielką czerwoną plamą upstrzoną kawałkami szkła z rozbitej butelki.
— Proszę nie lamentować, może to na szczęście - zagadnąłem.
— Kupiłam to wino, żeby zrobić niespodziankę mężowi - chlipała Myślałam, że wypijemy lampkę wieczorem.
— No tak, ma Pani pecha - nachyliłem się nad rozbitą butelką:
— Zaraz, czy to przypadkiem nie ten sam gatunek ? Wręczyłem jej swoją reklamówkę - proszę wziąść, przecież nie będzie Pani wracać do miasta, żeby kupić drugą !
— Jak Ja się Panu odwdzięczę ? Uśmiechnęła się przez łzy.
— To proste, proszę pozwolić, że Panią odprowadzę !
Zdębiałem, usłyszawszy nazwę pensjonatu. To mój pensjonat.
— Rozstaliśmy się z Beatą Bo tak miała na imię blond piękność - w hallu, jak najlepsi przyjaciele. Pobiegłem uskrzydlony do swojego pokoju. Basia jeszcze spała po męczącej podróży. Wstawiłem kwiaty do wazonu i delikatnie pocałowałem Ją w uszko:
— Pora wstawać, niedługo kolacja.
— Do kolacji wprawdzie zostało trochę czasu, ale nie chciałem aby niepotrzebnie się śpieszyła.
— Już ? Przeciągnęła się jak kotka.
Podczas gdy bez pośpiechu krzątała się po pokoju, Ja opowiadałem jej spotkanie w mieście. Zauważyła, że nowa znajoma podekscytowała mnie, lecz nie miała mi tego za złe. Przecież razem już wiele doświadczyliśmy. Właściele pensjonatu preferują posiłki w formie szwedzkiego stołu. Teraz też tak przygotowali kolację. Pięknie urządzona Jadalnia, a właściwie kameralna salka bankietowa powoli zapełniała się wczasowiczami. Mój dylemat - czy nałożyć sobie sałatkę ze świeżych, z własnego ogródka warzyw, czy raczej poczęstować się znakomitą wędliną - przerwała niezbyt delikatnym kuksańcem Basia:
— Odwróć się i uśmiechnij ! Właśnie posłała komuś uroczy uśmiech.
— W dzwiach stał przystojny mężczyzna z atrakcyjną blondynką pod rękę. Zobaczyłem jak szepnęła mu coś na ucho i skierowali się ku nam.
— Dobry wieczór ! Adasiu - zwróciła się do męża - to właśnie ten Pan wyratował mnie dzisiaj z opresji.
— Adam kulturalnie przedstawił nam swoją żonę, potem siebie, my uczyniliśmy to samo. Po kilkunastu minutach rozmowy okazali się przemiłym małżeństwem i miałem wrażenie, że Oni odbierali nas tak samo. Im bardziej ubywało nam sałatek na talerzach i wina w kieliszkach, tym więcej przybywało sympatii do Siebie. Uznali nas za godnych zaufania, gdyż po kolacji zaprosili do siebie na jeszcze jedną lampkę wina, aby - jak to określili - pogłębić tak miło rozpoczętą znajomość. Nie mieliśmy z Basią nic przeciwko temu, więc Udaliśmy się za nimi po krętych schodkach na pięterko, do ich pokoju. Poprosili, byśmy usiedli. Beata przygotowała kieliszki które Adam zaraz napełnił.
— Za nas wszystkich ! I aby nasza znajomość zamieniła się w przyjaźń - wznieśliśmy toast na stojąco.
— Usiedliśmy naprzeciw Siebie, kontynuując rozpoczętą w Jadalni rozmowę. Luźne tematy, frywolne żarty roziskrzyły atmosferę. Wszystkim nam udzielił się nastrój chwili. Beata od czasu do czasu poprawiała się na niezbyt wygodnym tapczaniku. Tak długo się wierciła, że w pewnym momencie Kusa sukienka podjechała do góry odsłaniając Koronkę białych Pończoch.
— Basia czasem mówi, że jestem ćwierćfetyszystą. Wcale nie zaprzeczam, zawsze lubiłem Kuszące, kobiece drobiazgi. Teraz też bezwiednie utkwiłem wzrok w miejscu gdzie kończyła się Koronka. Beata zauważyła to, szybkim ruchem złapała za brzeżek sukienki chcąc Ja Naciągnąć. Jednak nie zdążyła. Adam był szybszy. Delikatnie, lecz stanowczo nakrył swoją dłonią jej drobną Rączkę, a potem z namaszczeniem podniósł do Ust i Pocałował. W tej chwili zrozumiałem wszystko. Jeśli mogłem mieć wcześniej jakieś wątpliwości, to uleciały tak szybko, jak uleciał wstyd Beaty. Pocałowała Adama w Usta a On położył dłoń już na całkiem Nagim Udzie żony. Uchwycił brzeg sukienki który przed chwilą próbowała pociągnąć i pociągnął, lecz w przeciwną stronę, odsłaniając Koronkowe, tak skąpe, że niemal niewidoczne Stringi żony.
— Patrzyliśmy z Basią na scenkę rozgrywającą się przed naszymi oczami urzeczeni jej Pięknem. Musieliśmy chyba pomyśleć o tym samym, bo Basia przytuliła się do mnie, a Ja pocałowałlem Ją. Wysunęła Języczek, który z apetytem Wessałem. Było w tym coś niesamowitego, Całować się tak lubieżnie na oczach drugiej pary. Kątem oka widziałem, że Oni też nie próżnowali. Całowali się tak jak my, od czasu do czasu zerkając na nas. Postanowiłem posunąć się dalej. Byłem ciekaw, jakie są ich granice, ile są gotowi zaakceptować. Prawdę mówiąc, jeszcze bardziej interesowało mnie, ile może zaakceptować Basia.
— Odwróciłem Ją plecami do Siebie i ciągle siedząc, czule pogłaskałem przez materiał sukienki jej plecy. Przesunąłem rękę wyżej. Poczułem jak po jej ciele przeszedł dreszcz. Schyliła głowę, abym miał lepszy dostęp do wrażliwej szyji. Odsunąłem długie, kruczoczarne włosy. Poddała się Pieszczocie. Zajmowałem się nią tak, jak lubi najbardziej, Drażniłem delikatne Płatki Uszu, przeczesywałem włosy, wracałem do szyji. Wystarczylo niewiele czasu, aby Moja ukochana straciła poczucie rzeczywistości. Uznałem, że lepszego momentu nie będzie. Teraz, albo nigdy ! Położyłem całą dłoń na jej PIERSIĄTKACH. Drgnęła, ale po chwili uspokoiła się. Udzieliła milczącej zgody. Oparła się o mnie plecami, aby dać mi dostęp także do drugiej PIERSI.
— Jej sukienka, stylizowana na togę rzymską, oraz brak Stanika bardzo ułatwiły mi zadanie. Po prostu włożyłem dłonie pod spód i objąłem czule oba Cycuszki. Westchnęła cichutko...