Laura odeszła. Słyszałem JeJ kroki coraz dalej i dalej, aż w końcu zupełnie ucichły. Już zaczynałem żałować Swojej decyzji. Zastanawiałem się czego mogła chcieć. I czy uwierzyła że nie ma MnIe w pokoju ? Wąskie łóżko nie nadawało się do zabaw we dwoje. Leżeliśmy z Jolką Ciasno przytuleni. Właściwie to nie wiadomo było gdzie kończę się ja, a zaczyna ona. Czułem JeJ Ciepło, napierające na MnIe z każdej strony. * KONIEC *
— Znów miałem naście lat. W USTACH PoCzUłEm znajomy smak. Mieszankę Pożądania i strachu. Zupełnie jak wtedy, gdy na harcerskich obozach tuląc do siebie miękkie ciała moich pierwszych Kobiet, uważnie nasłuchiwałem czy obok namiotu nie słychać złowieszczych kroków drużynowego. Dziś sam byłem drużynowym. Tym, którym miał pilnować porządku. Stać na straży moralności nastolatków, których powierzono naszej opiece. Jolka Przytulała się do mnie. Było w tym geście coś niezwykłego. Niewinność. Ufność. Oddanie.
— Już dawno nikt nie Dotykał MnIe tak spokojnie. Zwyczajnie. Bez oczekiwań. ZaCzĄłEm głaskać JeJ włosy. Były mięciutkie i pachniały bardzo dziecinnie. Właściwie to cała była taka jakaś. subtelna. Nigdy jeszcze nie miałem takiej Kobiety. Tak bezbronnej i Delikatnej. Która twarz była JeJ prawdziwą twarzą? Która maską? Palcami ZaCzĄłEm Dotykać JeJ Buzi.
— Zamknęła oczy i spokojnie poddawała się moim Pieszczotom. Wodziłem opuszkami po JeJ dziecinnych policzkach, po Płatkach małego noska. Muskałem jasne brwi, długie rzęsy. Miała wyjątkowo piękne USTA. Krągłe, jak lipcowe truskawki. Słodkie jak malinowy sok dodawany do herbaty w długie, zimowe wieczory. Dotknąłem ich swoimi Wargami. Lekko odwzajemniła Pocałunek. PoCzUłEm w USTACH koniuszek JeJ Języka. Był Śliski i ruchliwy. Taka mała pszczółka na amfetamince. Zaczęła nim Penetrować moje USTA. Czułem jak moje Podniecenie narasta. Ona pewnie też czuła. Przygniatałem Ją swoim Ciałem mocno, czuła każde napięcie moich mięśni, każde PuLsOwAnIe Krwi. Odrobina przyzwoitości, która jak zapomniana piosenka kołatała mi w głowie, nakazywała natychmiast przestać, odsunąć Ją od siebie, wyprosić z pokoju Ale było już za późno. Moje Ciało przyjęło obietnicę JeJ ciała. Zawierzyło JęDrNym Pośladkom, sprężystym PIERSIOM. Przyjęło szybki taniec gibkiego Języka. Czekało na więcej.
— Nagle Jolka usiadła na mnie. Otworzyłem oczy. I zaraz JE zamknąłem. Wyglądała kusząco. Szczupłe, ale jednocześnie pięknie umięśnione Ciało pochylało się nade mną prowokując MaLeŃkimi Różyczkami Sutków, gładkim brzuchem, Ciepłą grotą pępuszka. PoCzUłEm jak Rozpina moje spodenki. Mój samczyk WyStRzEliŁ do góry w całej Swojej krasie. PoCzUłEm jak obejmuje Go dłonią. Palcami drugiej Zaczęła przeczesywać moje ŁoNo. Gwałtownie łapałem oddech. Czułem się jak ryba, wyrzucona na brzeg. Walczyłem o przetrwanie. Jolka pochyliła się nade mną jeszcze niżej. Pyszczki JeJ Ciepłych PIERSI Dotykały Mojego klejnotu. Drażniły każdy nerw. Byłem na krawędzi szaleństwa. JeJ USTA zaczęły wodzić po niebezpiecznym terenie.
— Język z wdziękiem ślizgał się po gładkiej skórze. Raz zaznaczała nim małe kółeczka, zaraz potem malowała długie, kręte szlaki. Przygryzałem Wargi, aż PoCzUłEm na nich Słodkie kropelki Krwi. Ręce i Nogi trzęsły mi się niczym w tropikalnej Gorączce. Płonąłem jak las w suchej porze. Ogień ogarniał moje Ciało z coraz większą siłą. Byłem coraz bliżej spopielenia. Jeszcze minuta, dwie i nic ze MnIe nie zostanie. Będę tylko garstką rozdygotanych nerwów, zwarzonej Krwi. Nie zdążyłem pomyśleć czym jeszcze mogę się stać jeśli Jolka nie przerwie wędrówki UST po moim ciele.
— Nie zdążyłem nawet ostrzec JeJ że jestem tak blisko.
— Eksplodowałem. Gorący gejzer Wytrysnął z Mojego ciała prosto na nią. Oddałem JeJ Swoją moc do ostatniej kropli. Byłem bezwładny. Nie mogłem zmusić do pracy żadnego mięśnia. Energia, która jeszcze przed chwilą rozrywała MnIe na tysiąc kawałków, uleciała ze MnIe jak powietrze z dziurawego balonu. I gdy tak leżałem wyczerpany, ktoś złapał za klamkę. Serce w MoJeJ PIERSI stanęło na krótką chwilę, by zaraz zacząć walić jak oszalałe. Wszystko to, co mogło kryć się za nocną wizytą złożoną mi przez nocną marę. Moja wyobraźnia podsuwała mi Słodkie widoki splecionych w uścisku ciał, pomieszanych oddechów, zaspokajania i bycia zaspokojonym.
— Moje Ciało zaczęło się napinać. Każdy mięsień, każdy nerw, każda komórka Mojego ciała rozgrzewały się od wewnętrznego żaru, by w końcu zapłonąć jasnym ogniem pragnienia. Boże, jak niewiele potrzeba mężczyźnie w samotną noc, by zatracić zmysły, by uśpić sumienie, by zabić czujność. Stała w drzwiach. Owinięta szlafrokiem, na nogach miała kapcie w kształcie króliczych łebków. Chyba po raz pierwszy zobaczyłem jakie ma Wielkie oczy. Wielkie i niewinne. Czemu do tej pory skrywała JE za grubą warstwą makijażu ? Czemu Zasłaniała ich blask ? JA chciałam pana przeprosić. JA wiem że nie mam prawa niczego od pana żądać, o nic pana prosić, wiem że jestem tylko głupią gówniarą uczennicą i że na pewno zna pan lepsze Dziewczyny ode MnIe Głos JeJ się załamał i zamilkła jeszcze niżej spuszczając głowę. Chyba płakała, bo ZaUwAżYłEm że Drżą JeJ ramiona. Zrobiło mi się JeJ szkoda. Przecież to nie JeJ wina że urodziła się o kilka lat za późno, a może to JA urodziłem się trochę za wcześnie ? W każdym razie oboje urodziliśmy się nie w porę, by wieść wspólne szczęśliwe życie. Podszedłem do niej i przyjacielskim gestem objąłem JeJ Drżące Ciało. Przytuliła się do MnIe z wdzięcznością. Odruchowo ZaCzĄłEm głaskać JeJ plecy. Tuliłem Ją w ramionach, jak tuli się małe przestraszone zwierzątko. Może właśnie tym była. Małą, bezbronną, przestraszoną istotą. Może oblicze które dotąd znałem zaczepne, prowokujące, odważne było tylko maską ? Kostiumem wkładanym by nie przetrwać w tłumie współczesnych nastolatków ?
— PoCzUłEm na PIERSI Gorące łzy. Płakała teraz jeszcze głośniej i mocniej. Przytulałem Ją do siebie coraz bardziej i bardziej, aż Moja głowa spoczęła na JeJ głowie, aż Moja twarz przytuliła się do JeJ twarzy. Nie wiem kiedy JeJ USTA odnalazły drogę do moich UST A może to JA pierwszy Dotknąłem JeJ Warg ? Nerwowy, krótki Pocałunek, który od biedy można było uznać za przyjacielski zamienił się w długi taniec Warg. JeJ były Słodkie i pachniały Różową gumą "Orbit". CaŁoWaŁa MnIe Delikatnie, może nawet dziecinnie. To nie były Pocałunki, które dotąd znałem zachłanne, zniewalające. Była w nich niewinność i ufność. Gdzie podziała się tamta Jolka? Pewna siebie, gotowa Połknąć Swoją ofiarę jednym kłapnięciem ?
— CaŁoWaŁem JeJ małą Buzię, smukłą szyję. Odwzajemniała Pocałunki. Moje ręce odruchowo sięgnęły do paska szlafroka. Śliski materiał jak za dotknięciem tajemniczej różdżki zjechał z JeJ ramion. Nie spodziewałem się że pod szlafrokiem jest zupełnie Naga. Wstrzymałem oddech kiedy przytuliła do MnIe swe Drżące Ciało. Tuliłem Ją do siebie, a w MoJeJ głowie z prędkością światła przemykały różne myśli. Może gdyby Jolka zrobiła chociaż gest, coś co przypominało by dawną agresywną adoratorkę, może wtedy wszystko potoczyło by się inaczej. Może łatwiej było by mi odepchnąć Ją od siebie ? Stała jednak bez słowa poddając się moim Pieszczotom. Jeszcze sam nie wiedziałem że wygrała tę batalię. Moje Ciało, moje zmysły były gotowe na wszystko. Mogła MnIe mieć teraz całego. Swoją uległością, pokorą doprowadziła MnIe do szaleństwa.
— Byłem gotów ponieść największą z kar byle tylko teraz, choć przez kilka chwil czerpać radość z JeJ Młodego ciała obcować z JeJ małymi dłońmi, gładką skórą. Byle tylko poznać drogę do JeJ wnętrza. Byle zatonąć w tym świeżym źródle ROZKOSZY. Podniosłem Ją do góry i ZaCzĄłEm iść w kierunku łóżka.
— Przepraszam pana - Jolka nieśpiesznie podnosiła się z moich kolan. JeJ dłonie mocniej oparły się o moje Uda gdy próbowała utrzymać równowagę na swoich wysokich obcasach. W pewnym momencie PoCzUłEm JeJ palce na zamku spodni. Zanim zdążyłem zareagować cofnęła rękę. Przypadek, czy celowa prowokacja ? Spojrzałem JeJ prosto w oczy szukając potwierdzenia moich podejrzeń. Puściła do MnIe oko i jakby od niechcenia przesunęła czubkiem Języka po dolnej wardze. Prowokująco i zmysłowo.
— Była Napaloną nastolatką. Burzą hormonów umieszczoną w Ponętnym ciele. Młodej skóry nie zdążył jeszcze nadgryźć okrutny ząb czasu. JęDrNa i opalona, napięta na każdym milimetrze jak powierzchnia dojrzałej brzoskwini. Mogłem podziwiać Ją na każdej lekcji wuefu, bo Jolka preferowała skąpe stroje gimnastyczne. Myślę nawet że gdyby JeJ koszulki i szorty były choć o milimetr węższe pękły by przy pierwszej próbie założenia Ale trzeba przyznać, miała nienaganną figurę.
— Małe, okrągłe PIERSI z dumą prężyły Swoje Różowe pyszczki pod obcisłymi ciuszkami. Zmysłowe Pośladki opięte spodenkami zdradzały że ich właścicielka chętnie nad nimi pracuje. Ciekawe czy na siłowni, czy preferuje może inne dyscypliny sportu ? Rany, stary, o czym ty myślisz Zganiłem sam siebie Wystarczy odrobina luzu, trochę wiosennego słońca, autobus pełen rozkrzyczanej Młodzieży, a twój moralny kręgosłup robi się jak z gumy. Dość tych sprośnych myśli ! Pora zająć się faktycznym celem tej wycieczki. OdWrÓcIła głowę w Moją stronę i uśmiechnęła się Ciepło. Zerknąłem na tytuł książki, którą próbowała wstydliwie ukryć w torbie. "Tantra Sztuka świadomego kochania" Przeczytałem półgłosem i dopiero wtedy dotarł do MnIe sens tego tytułu. Laura rozejrzała się lękliwie czy nikt nie usłyszał moich słów. Na szczęście najbliżej siedzący uczniowie byli zbyt zajęci grą w karty. Uspokajająco PoŁoŻyŁem JeJ rękę na ramieniu. Chciałem żeby wiedziała że JeJ nie potępiam. W końcu jest dorosłą Kobietą i ma prawo czytać co chce. Nawet jeśli książka jest o fizycznym aspekcie Miłości.
— Nawet jeśli pokazuje jak kochać się naprawdę długo i naprawdę zmysłowo. Wiem, bo sam przeczytałem Ją kilka lat temu. Niestety, jak dotąd nie spotkałem Kobiety, która chciałaby wraz ze mną przenieść się w magiczny świat Seksu tantrycznego. Moje Dziewczyny były zawsze piękne, pociągające, pełne wdzięku, ale żadna z nich nie miała tego czegoś. Tej iskry, która pozwoliłaby mi w pełni zatracić się w powolnych ruchach zjednoczonych ciał. Tej pewności pozwalającej na prowadzenie kilkugodzinnej gry w której napięcie narasta jak w dobrym thrillerze. Tej świadomości, która potrafi zaprowadzić Kochanków w najwyższe szczyty. W długie przeżywanie wzajemnego zespolenia, nasycenia, spełnienia A teraz siedzi tu przede mną Ona.
— I jak gdyby nigdy nic chowa do torebki klucz do Mojego największego z pragnień...