Po sylwestrze

Wróciłem z zabawy sylwestrowej około czwartej nad ranem. W mieszkaniu było cicho. Przez okno wpadało już trochę światła. Wszędzie pobojowisko, jak po przejściu tajfunu. Na stole i podłodze stały w dużych ilościach butelki po winie, wódce i szampanie. Stały wszędzie. Na kanapie, obok stołu z niedojedzonymi zakąskami, spały dwie osoby.
— W sypialni w poprzek małżeńskiego łóżka moich rodziców spały trzy osoby, widziałem to w szczelinie uchylonych drzwi. Wszyscy w ubraniach, wymięci, skuleni. W łazience nikt nie spał na szczęście. Wlazłem pod prysznic, umyłem zęby i poszedłem do swojego pokoju. Tu przez zasłoniętą roletę nie było jeszcze widać wstającego dnia. Zrzuciłem z siebie ręcznik, sięgnąłem po podkoszulkę do spania i moja ręka trafiła na śpiącą osobę. Zamarłem w bezruchu. Zapaliłem małą lampkę. Długie włosy, sukienka. Poznałem, to była pani Ania, znajoma moich rodziców. Pani Ania była wysoką i wyniosłą kobietą. Nigdy nie myślałem o niej jak o kobiecie.
— Zgasiłem lampkę i szybko wsunąłem się pod kołdrę. Aż bałem się poruszyć. Sprawa rozwiązała się sama po chwili. Pani Ania wstała i ruszyła w stronę drzwi, nim je otworzyła, obiła się o ścianę i potrąciła krzesło. Nawet nie zamknęła drzwi. Słyszałem, że weszła do ubikacji, potem nalewała sobie czegoś do picia, po chwili znów weszła do mojego pokoju. Zamknęła drzwi.
— Widziałem w bladym świetle przebijającym się przez rolety, że rozpina bluzkę, ściąga Stanik, zsuwa rajstopy i majtki. Potem odwinęła kołdrę i położyła się od ściany, tam gdzie przedtem leżała. Znów zamarłem, ale coś mi przeszkadzało, po chwili zorientowałem się, że to moja obudzona Męskość aż unosiła kołdrę.
— Pani Ania odwrócona do mnie plecami, wyciągnęła rękę i jakoś tak zaskakująco dla mnie natychmiast trafiła na tego mojego Sterczącego PTASZKA.
— Złapała go u nasady i trzymała lekko w dłoni. Czułem pulsowanie krwi, zaschło mi w gardle, nie wiedziałem jak mam oddychać, a Ona leżała nieruchomo, trzymała swoją ciepłą dłonią za mojej napęczniałej do bólu Męskość i nawet nie słyszałem jej oddechu, gdyby nie przyjemne, ciepło przechodzące z jej Delikatnych palców, mógłbym przysiąc, że to sen.
— Jej palce lekko przesunęły się do samej góry na szczyt, poczułem jak gładzi sam czubek, już Wilgotny i pokryty śluzem, byłem zły na siebie, że nie panuję nad swoim ciałem. Wszystko to działo się wbrew mnie, nie mówię, że to mi się nie podobało, ale to nie było wynikiem mojej woli. Złapała mnie za PTASZKA, jakoś tak zrobiła niewielki ruch i byłem już w jej Gorącym środku. Wciąż leżała tyłem do mnie, nie widziałem jej twarzy, a już czułem jej Gorące Pulsujące wnętrze. Nadała mi swoją dłonią niekończący się ruch, a ja czułem przenikając ją za każdym Delikatnym, a zarazem energicznym Pchnięciem, narastającą przyjemność.
— Kiedy kochałem się ze swoimi Dziewczynami było to gwałtowne, energiczne czy wręcz ostre, a tu płynąłem jakoś tak dziwnie, stykając się w jednym miejscu z jej kobiecością. Z każdym wślizgnięciem czułem inaczej jej zaciskające się Wargi, ale obejmowały mnie mocniej i przyszedł taki moment, kiedy usłyszałem jej Głośniejszy oddech, uniosła nogę i oparła ją o ścianę. Wbijałem się coraz szybciej, teraz już chcieliśmy tego samego, czułem to Pulsujące pożądanie. Uchwyciłem się jej bioder i wbiłem do Gorącego wnętrza. Pani Ania przemówiła, wydyszała, wystękała z siebie krótkie: .
— Daj mi, zostaw.
— Nim uspokoił się mój oddech, usnąłem.
— Kiedy wstałem około południa, byłem sam. Na swoim biurku zobaczyłem małą damską wizytową torebkę, otworzyłem ją, w środku były dokumenty pani Ani, popatrzyłem na datę urodzenia. Była 12-lat starsza ode mnie z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu. Kiedy podniosłem słuchawkę usłyszałem: .
— Tu Anka, zostawiłam u was przez roztargnienie torebkę z dokumentami, podrzucisz mi ją przy okazji ? Może nawet teraz ? ...


* KONIEC *

© Grzesio, 2021.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `