Podróż tramwajem może być bardzo

Podróż tramwajem może być bardzo nieprzewidywalna. Nie Tylko pod względem stanu technicznego rzeczonego tramwaju, Wypadku czy starszej babci, która zaklinowała się na Środku torów. Nie. Również ze Względu na Zawartość ludzką może być Ciekawym doświadczeniem Podróżowanie tramwajem.
— Kiedy Wsiadłam do owego pojazdu z nausznikami i muzyką w uszach od razu Zauważyłam tłum dzieci. Wiek przedszkolny, Ja się Znam i Wiem że To te smarkacze rozwrzeszczane były. Jedna Dziewczynka Miała lepszą komórkę ode Mnie, inny chłopiec kurtkę z ogromnym napisem PUMA a Jakieś tam dziecko, płci Mi Nie znanej Miało Różowe kozaczki, które błyszczały się Różowym brokatem, ale Ja Nie o Tym Miałam.
— Otóż Stanęłam Sobie obok rureczki, Złapałam Ją i z tępym wyrazem Twarzy Zapatrzyłam się na świat. Szczerze Mówiąc To Myślałam o Tym, czy na Pewno Wzięłam reklamówkę Ekologiczną na owoce. Bo Ja taki Lekki ekolog Jestem, ale znów odchodzę od tematu. Zrobiły się dwa, czy trzy Miejsca Wolne. Dzieci od razu się rzuciły, aby Siadać i gadać, Cieszyć się że Udało im się zająć Miejsce. Wsiadła do tramwaju starsza babcia. Szkraby wredne Zaczęły się upominać że trzeba Ustąpić że Tak jest Grzecznie. No To jedno dziecko zeszło, płeć Nie znana, bo Miało wielką futrzastą czapkę. Nagle dzieciątka Spojrzały na Mnie, wszystkie jak jeden mąż.
— Ta, To jest za Młoda, żeby Dupę paść na siedzeniu Powiedział jeden chłopczyk, Siadając na krzesełku i odwracając ode Mnie wzrok.
— Czuję się podbudowana. Jestem za Młoda na Siadanie a On co ? Dziadziuś.
— Student jest biedny. To jest pewne. Rodzice Nie zawsze są Chętni do dawania kasy, albo JeJ Nie mają wcale. I oto studenci Muszą, chcą Pracować. Żeby zarobić na ksero (uwielbiam ksero), na drobne Przyjemności, na Większe Przyjemność.
— I Tak Oto moi Znajomi chwytają się przeróżnych zajęć. Ja osobiście Udziełam korepetycji, ale To bardzo nietrwałe, bo dziwni ludzie Mi się Trafiłi i albo zarobię, albo nie. Kolega Tomasz pracuje w YPC gdzie dzwoni do klientów i Wciska im że YPC jest Najlepsze. Jedna Kobieta Powiedziała Mu raz, żeby JeJ Nie Obrażał, bo YPC To obraźliwe. I się rozłączyła. Kolega Tomasz Raz Poszedł na kacu do pracy i Zachęcał ludzi do YPC Tymi słowami: „będzie taNiej i takie tam pierdoły a pierdoły To Są Potrzebne, bo wie pan od pierdół nigdy nikogo Nie zabili”.
— Z kolei koleżanka Magda Namiętnie chadza na konkursy karaoke. Czeka, aż wygra główną Nagrodę, na Razie ma Tylko Nagrody pocieszenia i na Przykład w piątek idziemy Całą grupą do baru, bo Magda wygrała pięćdziesiąt darmowych piw. Świetnie ! Moje koleżanki wyprowadzaJą psy, uczą angielskiego, opiekują się dziećmi, sprzątaJą po sklepach.
— Student jest biedny. Nie ma kiedy się uczyć.
— Codziennie idąc na zajęcia Mijam targ. Zawsze przez Niego przechodzę i patrzę co tam nowego na straganach. Na chwilę obecną jest mnóstwo świątecznego gówna. Gówno w kształcie Mikołaja, w kształcie łańcuchów i świecących bombek, gówno czerwone, żółte i na baterie. Najbardziej Mnie zastanowił Wielki wózek na którym było Coś a’la basen. Piękny napis wydrukowany przez Tak zwaną drukarkę głosił: karp 18,99 złotych. Zajrzałam Ciekawie do Środka a tam mnóstwo piany i Taka czarna Rurka. Nie Wiem, może te karpie wściekliznę mają czy Coś.
— Przez Całe życie nienawidziłam niemieckiego. Tak Mi się wydaje że To jest Całkiem normalne, kiedy Twoim głównym, ulubionym Językiem jest angielski a Teraz Nagle na studiach niemiecki jest Miły, Przyjemny i Zrozumiały. Może To zasługa nauczyciela, może Moja. Nie Wiem.
— Kiedy Mamy kolokwium ? Zapytała Moja ulubiona Kobieta od niemieckiego w poniedziałek.
— Bo wiecie Ja Mam zapisane To wszystko w kalendarzu a w głowie Nie Mam nic.
— Ma jednak Coś. Sensowna z Niej babeczka. Pomogła Mi Zorganizować akcję świąteczną, zbierała, przynosiła, gadała i Przyciągała. Naprawdę wykładowca z Niej na medal a niemiecki jest Potrzebny. Byłam w barze w Katowicach. Bar się nazywa „Wunderbar” i serwuje dania niemieckie. Tak Przynajmniej było napisane. Co prawda zamówiłam frytki, ale takich Dobrych Jeszcze nie jadałam a piwo z wiśniówką [o ile Dobrze Zrozumieliśmy, co jest nieprawdopodobne] – wyborne !
— Święta.
— Boże Narodzenie, Wigilia i pasterka. Kolacja, choinka i opłatek. Oczywiście też kolędy. Cudowny nastrój, ROZKOSZNA atmosfera, nic Tylko żyć i Nie umierać a jednak.
— Dwanaście potraw, grzybowa, ciasta, winko, czekolada i kilka kilo więcej w pasie. No To rozumiem. Obżarstwo jest grzechem, każdy o Tym wie a obżarstwo do tego stopnia że ląduje się w szpitalu To przesada, prawda ile trzeba zjeść jak Szybko i Łapczywie, żeby się pochorować. Lekarze radzą umiar i spacer przed lub po posiłku, ale ludzie mają To za nic. Przecież trzeba zjeść każda Potrawę, żeby Zbliżający się rok był obfity i Udany.
— Skosztować a zjeść. Zjeść a skosztować. Chwytacie różnicę ? Nie rozumiem dlaczego wszystkie potrawy Muszą zaraz zniknąć pochłonięte przez nienażartych Członków rodzin, wymioty, biegunka, Bóle Brzucha i Gorączka a w Między czasie karpik i grzybowa. Smacznego a Za Rok będziecie się śmiać że Się Tak obżarliście. Przy Pierwszej, ósmej, dwudziestej potrawie Zrozumiecie że znów grzeszycie. Obżarstwo – jakże popularne. Co więcej, dzisiejszego dnia, aby Sobie odpocząć od jedzenia, Rodacy ruszyli na spacer a dokąd ? Do McDonalda.
— Sylwester.
— Kolejna okazja, żeby wydać tonę pieniędzy i zaszaleć. Ostatnia noc w roku, alkohol i szaleństwo. W Tym roku Postanowiłam że nigdzie Nie idę. Nie liczę na imprezę-spontana, cud że znajdę się gdzieś na balu. Nie. Postanowiłam We wrześniu że w Tym roku spędzę sylwestra Tak jak Ja Chcę. Bez Szykowania się, Małowania, Przeżywania że figura Nie jest Taka jak Powinna być, bez picia niezliczonej ilości alkoholu i obściskiwania się ze Wszystkimi. W Tym roku będzie sylwester po Mojemu. Kupiłam już Sobie wino, które Lubię a u Znajomych budzi Śmiech, kupiłam lody i takie Coś, co Nie mogę Powiedzieć. Mam książkę na którą Polowałam od dwóch lat.
— Sylwester.
— Może Nie huczny i szalony, ale taki... pudełkowy. I Mi z Tym Dobrze a To chyba najważniejsze.
— Jak w Podstawówce.
— Podoba Mi się chłopak. Wiadomo Standardowa Sytuacja. Jako że Jestem otwartą Osobą To Podeszłam, Zaczęliśmy gadać i Tak jakoś poleciało. I widzimy się na korytarzach, czasami Coś gadamy. Czuję się jak w Podstawówce, Szukając Jego spojrzenia, Uśmiechu, czekając na słowa i Uśmiech taki Tylko dla Mnie i dzisiaj Stał się cud.
— Szedł przede Mną, dogoniłam Go na Światłach, Zaczęliśmy Sobie Rozmawiać. Poszedł razem ze Mną na Przystanek tramwajowy, Pojechaliśmy razem. Około pół godziny było rozmowy. Napewno. Przecież Sama podróż tramwajem trwa, ze Dwadzieścia Minut. Potem się pożegnaliśmy, bo Ja jeszcze do biblioteki Musiałam skoczyć. I Czuję się Tak dziwnie. Nie Potrafię Powiedzieć o co Mi chodzi, ale Czuję że Jakby On Chciał. Jak w Podstawówce. Jestem pewna że Miał jechać autobusem, który Jedzie krócej i wysadzą Go pod domem. Z Grzeczności Nie Chciał Mnie zostawić, czy... może...
— Jak w Podstawówce.
— Tylko kołokwium z opisowej na jutro Nie jest takie łatwe. Och.
— Sesja, sesja i po sesji wszystko Mam zaliczone. Wszystko oprócz egzaminu z historii. Uczyłam się nieźle na Niego a Tutaj takie dziwne rzeczy były. Ech. Ze Wszystkich praktycznych Mam tróję. I jak z takimi ocenami się Cieszyć i merdać Ogonem z Radości ? Powinnam się Cieszyć, bo Mam z psychologi pięć i pół. Ale... Psychologia To Coś innego niż angielskie przedmioty. Źle Mi z Tym, źle. Nie umiem innym o Tym Powiedzieć, bo zaraz że Jestem kujon że Powinnam wyluzować, bo zdałam i Nie Mam Poprawek z Tych Najgłupszych przedmiotów, ale Ja bym Chciała być Najlepsza. Przez Całe liceum Byłam. Tak, Wiem że Studia Nie są łatwe, ale można być Najlepszym przecież. Tak więc Moja ambicja wielka podnosi się z dumą. Będziemy walczyć, żeby w następnej sesji być naj.
— Sam Wiesz, O-Kim, wkurzają Mnie ludzie którzy mają Wielkie Mniemanie o Sobie. Nie twierdzę że trzeba chować się w skorupę i Uciekać w Nieśmiałość czy wstydzić się swoich dokonań. Nie. Wielkie Mniemanie przejawia się Moim zdaniem następującą Rzeczą: najpierw się mówi a potem się robi. To co się mówi w ogóle Nie odzwierciedla Późniejszej roboty. Chwalić się osiągnięciami, mówić, pisać kim To się Nie jest a potem dodawać wiersze, które jawnie sygnalizują, Ze Są 'the best' i każda krytyka, sugestia jest przyjęta, Ze Słowami 'ale Ja Nie Poprawiam... ' To przegięcie.
— Sam Wiesz, O-Kim właśnie takie Mniemanie - według Mnie ma o Sobie. Wiadomości, informacje, zabezpieczenia. Na Boga ! Przecież Nie będziemy kraść tej twórczości Jego wybitnej... Ech. Szkoda że Jeszcze nie Dostałam Jego wizytówki.
— Śmieszą Mnie tacy ludzie, bawią i rozbrajają. Nie Wiem, może Ja też myślę o Sobie Nie Wiem co, może też Mam gigantyczne Mniemanie o Sobie, ale się Nie afiszuję z Nim jak Sam, Wiesz-Kto. Pewnie się mylę, ale po prostu dziwne Uczucie spotkać kogoś, kto na dzień Dobry rzuca Ci kim To On Nie jest, dlaczego, kiedy i co osiągnął. No, ale słowa świadczą O człowieku.
— To Ja już zamilknę, bo będzie że obgaduję, zaczęłam pisać książkę. Ambitnie i z polotem. Chciałabym, żeby Tak było. Jednak pisanie To Nie jest takie łatwe Jakby się Wydawało, ale może się Uda. Fajnie by było, bo To Coś o czym każdy artysta marzy. Znaczy - każdy piszący artysta. Co prawda Nie uważam się za artystkę, ale taką książkę, Ze Swoim nazwiskiem. Fajnie by było. Takie małe osiągnięcie, ale Pomysły są, piszę też, ale jakoś całokształt Nie przemawia do Mnie.
— Jednak wszystko z czasem, może się Uda. Jeszcze dwa Miesiące. Dam radę a co Mam Nie dać ! :D zimbardo Przeprowadził Eksperyment. Zebrał dwudziestu jeden Mężczyzn, którzy byli zdrowi: fizycznie i psychicznie. Ulokował ich w więzieniu i zostali oni podzieleni na: strażników i więźniów. Eksperyment Miał trwać dwa Tygodnie, ale Został przerwany po sześciu dniach. Strażnicy nadużywali władzy, więźniowie Zaczęli wariować. Z normalnych ludzi, kolegów i Znajomych zrodziły się potwory, które Nie chcą się znać, chcą być najsilniejszymi. Ludzie byli Przekonani że Są w więzieniu Naprawdę a Nie Tylko uczestniczą w Eksperymencie.
— Trzydzieści lat Później (2001 rok), pewien profesor z warszawskiego uniwersytetu postanawia wykonać podobny Eksperyment. Tym razem jednak, Nie będą To Tylko mężczyźni. Będą i Kobiety i mężczyźni więźniami oraz strażnikami. Żeby było jeszcze Ciekawiej profesor Kowalik postanawia przyjąć do Eksperymentu Tylko małżeństwa oraz Zakochane w Sobie pary. Ciekaw co wyjdzie, umieszcza ich w więzieniu, które Powstało w podziemiach starego budynku.
— Cztery osoby, na których Mamy się skoncentrować to:
— Anna – Kobieta czterdziestoletnia, więzień.
— Michał – mąż Anny, JeJ równolatek, strażnik.
— Są, Ze Sobą już dwadzieścia lat. Czy w Momencie podziału zmieni się Coś w ich związku ? Będą Sobie Pomagać.
— Miśka – lat osiemnaście, zgłosiła się do Eksperymentu z chłopakiem, którego Poznała dzień Wcześniej, za Eksperyment dostaje się pieniądze i oboje zgodnie stwierdzili że kasa się im przyda, strażnik Irek – lat dwadzieścia, wysoki i Silny, koszykarz, więzień, wiosna Przyszła z hukiem i głośnym tupaniem. Pojawiła się w szybach, grzywkach przechodniów i w sercach. Miśka szła Raźnie ulicą Trzymając w lewej Ręce torbę a drugą Przytrzymując szalik, który targany przez wiatr Poruszał się niesfornie. Czy Była Zakochana ? Nie, ale Mogła Udawać. Za trzy dychy za godzinę To Ona Mogła wszystko. No… Prawie. To co Nie wymaga schylania się i pracy fizycznej, To Mogłą Robić. Właśnie taką Ofertę pracy Przedstawił JeJ profesor. Tylko Musiała Mieć chłopaka. No To Znalazła, wczoraj w podziemiach. Siedział na ziemi i grał na Gitarze. Kto by Pomyślał że Sportowiec. Grajek. Też Chciał zarobić kasę. I Tak oto Miśka Rozmyślała o owym Eksperymencie, o Swoim nowo poznanym koledze, aż Stanęła przed murem budynku. Nie Wiedziała na czym ma polegać Eksperyment, jeszcze dwadzieścia trzy Minuty do Rozpoczęcia. Powiedziała że zrobić To Ona może wszystko, Byle się Nie Rozbierać. Miała jakiś Problem z Nagością. Usiadła na chodniku i wyciągnęła przed Siebie Nogi. Odwróciła Twarz do wiosennego słońca i Uśmiechnęła się do Siebie.
— Po dziesięciu Minutach Przyszedł profesor a za Nim kilkanaście par. Miśka, żeby Nie budzić Podejrzeń, gdy Tylko Zobaczyła grajka, Rzuciła się na Niego. Z ochami i achami. Trochę przesadziła a chłopak Lekko się speszył, ale profesor Nie Zauważył tego, tłumacząc że wytłumaczy wszystko w budynku. Czekali Jeszcze na dwie pary.
— Miśka, Jesteś pewna ? Zapytał Ją Chłopak, Łapiąc za łokieć i odchodząc parę Kroków od zgromadzonych ludzi.
— Jestem a Ty ? Zapytała Poprawiając szalik. Uśmiechnął się. A jak będą nas pytać o związek ? Bo same pary chcieli, więc czemu by Nie Mieli pytać. Zastanowił się chwilę a Dziewczyna Poprawiła torbę, znamy się dwa lata, poznaliśmy się na dyskotece, Mam uczulenie na truskawki i Uwielbiam kiedy Uśmiechasz się, znamy się dwa lata, oczarowałaś Mnie na dyskotece, Kochasz koty i Uwielbiam kiedy oblizujesz Wargi.
— Uśmiechnęli się do Siebie zgodnie i złapali się Za Ręce. Nie chcieli budzić Podejrzeń.
— Anna Nie Lubiła się spóźniać. Michał też Nie Lubił a jednak się zawsze spóźniali. Bo jeszcze zapomnieli o kluczu, o ubezpieczeniu, o kwiatkach. I Tak im Zeszła chwilka, potem Jeszcze się poprzytulałi i Zapewnili o Swojej Miłości. Dziesięć po siódmej pojawili się. Zasapani, Zadowoleni i z błyskiem w oku.
— Przepraszamy Powiedzieli zgodnie i Uśmiechnęli się do wszystkich.
— Eksperyment czas zacząć ! ...


* KONIEC *

© Grzesio, 2021.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `