Poskramianie nierządnej żądzy

Poskramianie żądzy.
— Już od wczesnego poranka a Słodkie To było lato, pogoda Ładna a owoc zakazany, pojawiałeś się jak komplet Majtek umówiony na telefon.
— Ty i Ja.
— Sprzedajemy Siebie lodowate Swoje Ciała, kłębki nerwów ułożenie do snu, sprzedajemy Siebie.
— Kupujemy Ciebie. Zmysły Wyrwane z kontekstu, wynik przemnożenia dwa przez dwa, dzielenia sen przez sen, dzień przez noc.
— Przedmioty transakcji Nie stanowią Myśli złote sączone tchnieniem pokoleń owianych wyświechtaną aurą Przemijania.
— Ani kokon polotu jak pęk lśniących kluczy, nanizanych Dobrych rad.
— Dzisiejsza nasza Miłostka a Nie Jesteśmy nigdy zaślubieni, To zaledwie Poszukiwanie Szczęścia w technicznie niemoralnym przedsięwzięciu.
— Od Teraz będzie inaczej. Albo Ty Mnie, albo Ja Ciebie wyzwolę, bo Miłość niniejsza nieznośne odciski czyni Jak czyni zbyt Ciasny kamasz na stopie wiecznego piechura.
— Skojarzenie – zaskakuje znienacka zakleszcza świadomość z oddali słychać żałosne szczekanie zgranego Sumienia, więc Szybko odwracasz się w stronę nirwany w naiwnym złudzeniu, że zaległe kłopoty Cię Nie dopadną.
— Mój Facet jest Jak kropka nad i trajkoczesz szczerząc zęby w Uśmiechu donikąd.
— Kropka To nikły drobny element. Lecz Raz postawiona dopełnia całości by całość na Raz Mogła stać się czytelna.
— Od wczoraj …
— Będziemy Sobie wierni w szalonym GALOPIE i chuci i zadyszce w Pożądaniu, odkąd Kobieta jest Kobietą a Mężczyzna Mężczyzną, acz po Tym dupa boli na drugi dzień.
— Nikt Nie odkrył Początku choć koniec jest znany, skąd zalążek i powtarza się cykl ów sprzeniewierzania zdrowemu Rozsądkowi.
—— Paweł przystojny kutafon, co źrenice chabrowe Słodkie na co dzień powiela mlecznym intelektem, inspirowany długim warkoczem niepomiernie Orgiastycznych pomysłów o przepastnych oczodołach Spazmu, niespiesznie zacierał Dłonie Obficie zraszając Je lubrykantem z Różowego słoiczka, co Stał tuż w zasięgu. Podsuwał ku nozdrzom, Wciągał aromat tego. Spod napletka (który niczym Uchwyt Miedzianego dzbana) klonując toczył Obfite bezpruderyjnie krople lepkiego słodkością Śluzu zmiksowanego Pożądania.
— Ugięły Mi się Nogi w kolanach:
— Szeleszcząc szkarłatno-jedwabnym szalem opasuję Twoje oczy. Jesteś zdziwiona, czujesz zapach, ale Nie możesz Go scalić, czujesz Znajomy Smak, ale Nie możesz Go powiązać, przecież To Nie jest sen, albo sen ?
— Pragniesz oddać krople moczu już, Teraz Gdy wtem pożerając Udo płomienny Język rysuje ścieżkę z Mokrej Śliny. Drętwiejesz w Sobie, ale Tylko na mgnienie, tak bardzo Pragniesz być uwodzona.
— Cenę naszego trwania wyznaczają – cedziłeś słowa, Powoli bezwstydnie Ściągając Napletek - trzy Dziewicze kaprysy.
—— Pierwszy kaprys To Przypadek, jest najzwiewniejszą z Dziewic i drugą ręką w Tym samym czasie odsłaniasz Biodra Zdejmując ze Mnie pościel.
— Oswoiłeś Mnie z Tym rytuałem, Po przebudzeniu wymierzałeś klapsy i zawsze siarczyste i za każdym razem Tylko od Tyłu, ale dziś będę Ci ołowiana.
—— Kaprys drugi, Rozsądek a Raczej Jego niedobór, kontynuujesz Tyradę, równocześnie zszarpując resztki prześcieradła i aksamitną Moje otulenie nocne.
— Koszulka twój prezent wręczony bez okazji wędruje, bezpośrednio jak prześcieradło zakamarkami, Zaułkami wzdłuż i w poprzek. Tak, aby gęsia skórka szczodrze Mnożąc Dreszcze, sypała na Gładkich Udach, aż po krawędzie furii.
— Przejrzyste falowanie na skocznych Biodrach, całe łydki i pół dupki pokrywa Mrowienie, ale głównym bodźcem rządzi zmysł zapachu.
— Góruje nad innymi zmysłami jak wieża Eiffela nad krajem francuzów.
— W takich chwilach Jestem lukrowana i bezwolna.
—— Trzecim kaprysem jest Głupota, zadziornie bawiąc się Rozgrzanym Ptakiem, wsysał Moje obnażenie, wiem że Tak każdej robisz, wymierzy Mi trzy klapsy a trzeci siarczysty oznacza Rozkaz.
— Lecz dziś Nie dobiję targu, Jestem słodka jak ORGAZM i nietykalna jak prawda którą Teraz wyznaję.
— Owoce ROZKOSZY które wydam, spożyję osobno.
— Bo Ty o Tym Nie wiesz – jest Jeszcze wiara co się święci, odkupi utracone Dziewictwo, odkupi Nadzieję na znalezienie Stałego lądu...


* KONIEC *

© Grzesio, 2021.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `