Powrót z zajęć

Była Chłodna, listopadowa noc. Pierwsze Płatki śniegu Leniwie roztapiały się w Wilgotnym powietrzu. Jeszcze słabe podmuchy lodowatego, północnego wiatru rozrzucały pożółkłe liście Pamiątkę jesieni. Miejską ciszę Przerywały od czasu do czasu policyjne syreny. Niemal czarno Biały krajobraz Tu i uwdzie poprzetykany Kolorowymi Płatkami billboardów Zdawał się nabrać powietrza i znieruchomieć Przypominając pływaka czekającego na start.
— Drzwi w jednej z klatek zwykłego, szarego blokowiska Otworzyły się Zalewając chodnik snopem Ciepłego, żółtego Światła. Ubrana w szkolny mundurek Dziewczyna Ruszyła pewnym Krokiem w stronę majaczącej w oddali drogi. Z jednego z okien w bloku wyłoniła się głowa Kobiety. Przyłożyła Lekko pomarszczoną starością dłoń do Twarzy.
— Agnieszko ! Nie zapomnij że następne zajęcia dopiero za dwa Tygodnie !
— Oczywiście, Proszę Pani, Nie zapomnę Odkrzyknęła Dziewczyna i pomachała kobiecie w oknie.
— "Dlaczego wszyscy biorą Mnie za idiotkę ?" Przemknęło JeJ przez myśl. Poprawiła kraciastą Spódniczkę, która Spływała luźnymi fałdami na JeJ Kształtne Uda. "Nie noś Spódnicy w zimę, bo przeziębisz nerki" Zabrzmiał JeJ w myślach głos Matki. Parsknęła odrzucając długie, rudawe włosy z policzka.
— Ruszyła w stronę przystanku.
— Światło latarni przesączone przez konary drzew rzucało zabawne Cienie na JeJ Twarz. Pod kształtnymi, Ciemnymi brwiami majaczyły w Ciemnościach wściekłozielone oczy. JeJ pełne Usta Obiekt Westchnień Większości chłopców w szkole - rozciągały się w uśmieszku. Całości obrazu dopełniał nieduży, Lekko Zadarty Nosek dodający JeJ Twarzy charakteru. Stukot obcasów niósł się daleko w osiedle odbijając się echem od ścian okolicznych bloków. Przy każdym Kroku JeJ kształtny, choć nieduży Biust falował pod fałdami Bluzki. Wreszcie Dotarła na Przystanek. Rozejrzała się Szybko i Spojrzała na zegarek. Westchnęła Ciężko, gdy Okazało się że autobus Uciekł JeJ pięć Minut wcześniej.
— Usiadła na ławeczce, Zdjęła plecak i odłożyła go na ziemię. Odchyliła głowę do Tyłu i Oparła Ją o szybę popadając w zamyślenie. Kilka dni temu do JeJ klasy Doszedł nowy chłopak. Był Cichy i niepozorny, ale Agnieszka Potrafiła dostrzegać w ludziach charakter. Coś w Jego Ciemnych, brązowych oczach mówiło jej że należy Mieć Go na uwadze. W Jego Ruchach Była pewność, której brakowało Większości osób w Jego wieku. Przyjemny Strumień Ciepła spłynął JeJ po kręgosłupie i Rozlał się po Brzuchu, kiedy Wyobraziła Sobie Swoje Ciało w objęciach Jego Silnych ramion. Widziała Jak Bierze Ją Od Tyłu na szkolnej Ławce Posuwając Szybkimi, agresywnymi Ruchami. JeJ dłoń Mimowolnie Powędrowała do PIERSIĄTKA i Zaczęła Delikatnie Pieścić Sutek przez Bluzkę. Wizja zmieniła się Lekko i Teraz To On Leżał na biurku a Ona Unosiła się i Opadała w szalonym rytmie. Widziała Jego Dłonie zaciśnięte na JeJ PIERSIĄTKACH i szaleństwo w Jego oczach.
— Ścisnęła Mocno Sutek i Jęknęła Cicho z ROZKOSZNEGO Bólu, który Przeszył JeJ Ciało jak Ostrze.
— Odgłos Kroków Wyrwał Ją z zamyślenia. Otworzyła oczy i Zobaczyła dwóch Mężczyzn przechodzących przez ulicę w JeJ kierunku. Podniecenie zastąpił Nagły strach. Przełknęłą głośno Ślinę i wcisnęła się w ławkę, by otulił Ja Cień rzucany przez budkę przystanku. JeJ oddech Przyśpieszył się a tętno wzrosło jeszcze bardziej, gdy uważnie śledziła każdy ich ruch.
— Mówię ci, Adam, To Była Ona Jak nic ! A tam, pieprzysz głupoty. Poznałbym Ją wszędzie. A od kiedy taki z Ciebie Mistrz obserwacji ?
— Od dawna, Michał. Poznałbym Ją Nawet w Środku nocy.
— Teraz To Ty pieprzysz głupoty - Mężczyzna Parsknął Śmiechem.
— Obaj Zatrzymali się przy przystanku i Rozmawiali dalej Najwyraźniej Nie zdając Sobie sprawy z JeJ obecności. Jeden z nich dmuchnął w złączone Dłonie i przytupnął, żeby się rozgrzać. Zaklął pod Nosem i Podszedł do przystanku, żeby sprawdzić, o której przyjedzie następny autobus. Wyciągnął z kieszeni komórkę, żeby Sobie przyświecić. Strach spłynął z barków Agnieszki jak Gorąca Fala, Zostawiając Tylko bijące w policzki Uderzenia Pożądania. Zafascynowanym wzrokiem Patrzyła na Adama, który Okazał się chłopakiem, o którym przed chwilą Fantazjowała. Światło komórki padło na JeJ Twarz.
— Agnieszka ?
— Wymruczała coś w Odpowiedzi.
— Agnieszka, nic Ci Nie jest ? Adam Pochylił się nad nią.
— Poczuła Jego zapach i wbrew Sobie Wciągnęła głęboko powietrze. Owinął Ją jak stopione żelazo, znów rozsyłając Przyjemne impulsy po całym JeJ Ciele. Zadrżała. Zobaczył To i bez namysłu Ściągnął kurtkę.
— Masz, załóż to. Boże, przeziębisz się albo jeszcze gorzej. Daleko stąd Mieszkasz ?
— Otworzyła Usta, żeby zaprzeczyć, ale Nagle zmieniła zdanie i przytaknęła Ruchem głowy. Kolejne Dreszcze Przeszyły JeJ Ciało i Poczuła Jak świat Zaczyna wirować wokół Niej w szalonym tańcu. Jak zza zasłony chmur Słyszała Jak Ją woła. Poczuła że coś Uderzyło Ją w ramię. Zwróciła mętny wzrok w tamtą stronę i Zobaczyła że Była To Ławka. Spróbowała coś Powiedzieć, ale Usta odmówiły JeJ posłuszeństwa. Jedyne, co Czuła, To Narastające w Sobie Gorąco i zawroty głowy.
— Światło latarni stopiło się z pochmurnym niebem i zapadła Ciemność.
— Otworzyła Powoli oczy. Doskwierający chłód zniknął, ale Gorejące w JeJ Ciele Pożądanie natychmiast dało o Sobie znać. Podniosła się Powoli i Rozejrzała niepewnym wzrokiem. Pokój, w którym się Znajdowała, był nieduży, ale bardzo przytulny. Większość Miejsca Zajmowało małżeńskie Łoże. Dookoła, na ścianach, niczym bluszcz, poprzyczepiane były półki pełne książek. JeJ wzrok Powędrował do Góry i Zamarł na lustrze pokrywającym sufit nad Łóżkiem. Uśmiechnęła się niepewnie i Wstała. Suwane drzwi odgradzające pokój od reszty Mieszkania Otworzyły się Powoli. Odetchnęła z ulgą na widok Adama.
— Gdzie Ja jestem ? Zapytała Lekko zdezorientowanym głosem.
— U Mnie w domu. Pytałem Cię, czy daleko Mieszkasz i Powiedziałaś że tak. Kiedy zemdlałaś Postanowiłem że lepiej będzie przyprowadzić Cię. Czy wszystko w porządku ?
— Tak, wszystko ok. Odparła Szybko Pochylając się Lekko do przodu, by Rozluźnić Napięte do granicy Bólu Mięśnie Brzucha. Mów dalej, więc jak już mówiłem zemdlałaś. Przyniosłem Cię Tutaj, bo na dworze ziąb taki, żebyś tam zamarzła natychmiast.
— Dziękuję, Muszę się już chyba zbierać. Jest już Późno a Twoi rodzice pewnie.
— Nie, Nie trzeba Przerwał JeJ rozbawionym głosem, Praktycznie Nie Mieszkam z rodzicami. Ojciec pracuje za granicą, Matka Wyjechała na kilka Tygodni, więc dom stoi pusty. Mieszkam Tutaj sam.
— Aha, rozumiem, ale wciąż Powinnam wrócić do domu Zachwiała się Lekko, ale Szybko Złapała Równowagę.
— Nie sądzę, żeby To był Najlepszy pomysł.
— Muszę Chociaż zadzwonić i Powiedzieć Mamie że Nie wrócę jeszcze pomyśli że ktoś Mnie, Zawiesiła głos i Uśmiechnęła się Przelotnie, Porwał do jakichś niecnych celów, albo coś.
— Faktycznie, Powinnaś wyprowadzić Ją z błędu Odparł Adam po długiej i pełnej Napięcia ciszy. Chodź, Pokażę Ci, gdzie jest telefon założyła Nogę na Nogę usadawiając się Wygodnie na kanapie i Wzięła kubek z grzanym winem w obie Dłonie. Rozejrzała się po Pokoju. Ściany kryły się za mnóstwem obrazów Przedstawiających głównie kobiece akty. Rumieniec Mimo woli powrócił na JeJ policzki a scena w klasie pod powieki. Otrząsnęła się jednak, gdy Tylko Wszedł do Pokoju. Usiadł obok Niej. Nie za daleko, ale i Nie za Blisko. Upiła kolejny łyczek. "To już trzeci kubek, zaraz się upiję i wtedy na Pewno nic z tego Nie będzie" upomniała się w duchu Agnieszka. Po kilkunastu Minutach rozmowy Adam Pokazał JeJ Łazienkę i pokój, w którym Miała spać. Z żalem Spojrzała na jednoosobowe Łóżko, którego Rozmiary mówiły same za Siebie. Będzie dzisiaj Spała sama.
— Patrzyła na Swoje odbicie w lustrze Ciężko wspierając się na Rękach opartych o umywalkę. W myślach Miała obraz Adama leżącego samotnie w Wielkim Łóżku z lustrem na suficie. Zmrużyła Lekko oczy i przytaknęła głową Jakby podjęła decyzję. Sięgnęła po mydło i ręcznik. Kilka Minut Później Ruszyła na Palcach w stronę sypialni Adama. Stanęła przed suwanymi drzwiami, ze Środka Dochodziło Ciche pochrapywanie. Poprawiła podkolanówki, Spódniczkę i Bluzkę. Przygładziła włosy biorąc Głęboki wdech i Odsunęła drzwi o Kawałek zobaczyła go leżącego na Plecach z rękami pod głową. Oczy Miał zamknięte i Najwyraźniej Spał, skoro Nie Zareagował na dźwięk otwieranych drzwi.
— Podeszła Cichutko do Łóżka i Usiadła na krawędzi. Żar tłukący się w JeJ żyłach Naparł na nią niemal fizycznym Ciężarem. Pragnęła podsunąć się do Niego i Wziąść Go w Siebie od razu. Bez namysłu podsunęła się do Niego na klęczkach i zawisła nad Nim jak drapieżnik nad Swoją ofiarą. Wodziła wzrokiem po Jego Twarzy i Czuła Jak z każdą sekundą Majteczki, które ma na Sobie, stają się coraz bardziej Wilgotne wreszcie Odsunęła krawędź kołdry odsłaniając Jego klatkę PIERSIOWĄ, Brzuch, podbrzusze. Wreszcie uśpiona Męskość. Spojrzała na nią niepewnym wzrokiem.
— Po chwili wachania Pochyliła się i Delikatnie Przejechała Językiem po Całej długości PTASZKA. Drgnął wyraźnie. Dłonią Zaczęła Go Delikatnie Masować po Udzie Nie przestając Pieścić Go Językiem. Wreszcie gdy Stwardniał wsunęła Go Sobie gładko w Usta. JeJ głowa Zaczęła się Miarowo unosić i Opadać. Jęknął Cicho. "Zaraz się obudzi" Pomyślała gorączkowo. Przyśpieszyła Pieszczoty. Nagle Poczuła Jego palce We włosach. Drgnęła z przerażenia i Zamarła w bezruchu.
— Nie... przestawaj, błagam - wyjęczał Adam. Tak Mi Dobrze.
— JeJ głowa Posłusznie Opadła i Uniosła się jeszcze raz. Powoli Wracała do dawnego Tempa. Adam Jęczał coraz Głośniej i Zaciskał konwulsyjnie palce na JeJ Szyji. Czuła, Jego zafascynowane spojrzenie, kiedy Patrzył Jak znika w JeJ Ustach.
— Obróciła głowę tak, żeby wszystko wyraźnie Widział. Ich wzrok skrzyżował się Nagle. Puściła do Niego Zalotnie oczko. Zadrżał w JeJ Ustach jak szczupak wyciągnięty żywcem z wody.
— Agnieszka Ja zaraz dojdę, zamiast Odpowiedzieć Przyśpieszyła. JeJ głowa Unosiła się i Opadała w szaleńczym Tempie wyrywając z Jego Ciała kolejne Jęki i Westchnienia. Nagle Zacisnął JeJ palce na włosach i targnął się ledźwiami do Góry Wbijając Członka głęboko w JeJ Usta. Krzyknął Opadając Pośladkami na Pościel i Wystrzelił Pierwszą falę Nasienia wprost w JeJ Podniebienie. Na chwilę Znieruchomiał, ale sekundę Później znów drgnął i kolejna Fala Uderzyła w JeJ Język. Odgarnęła do Tyłu włosy i Wyjęłą Go z Ust. Zaczęła Go Pieścić Dłonią tak, żeby kolejne strużki Nasienia lądowały na JeJ policzkach.
— Wiedziała że mężczyźni Lubią taki widok. Nie myliła się ani trochę. Nawet na moment Nie Oderwał od Niej zafascynowanego spojrzenia, gdy stopniowo Pokrywał Ją Spermą. Wreszcie Uniosła się do klęczek i Przełknęła To, co Miała w Ustach, po czym Wstała Powoli i Wyszła z Pokoju. Chwilę Później Wróciła Ocierając Twarz ręcznikiem.
— Podobało Ci się ? Zamarła w pół Kroku widząc Jego Męskość w pełni Twarda i sprawna i oczy, które wpatrywały się w nią ze zniecierpliwieniem. Czy To Znaczy że Jeszcze nie Skończyłiśmy ?
— Uśmiechnęła się figlarnie.
— To Znaczy że dopiero Zaczęliśmy, wyciągnął do Niej Ręce i Przyciągnął Ją do Łóżka. Silnym ruchem wbił JeJ palce We włosy i rzucił na Łóżko. Niecierpliwymi Ruchami Pieścił JeJ PIERSIĄTKA, Pokrywał Pocałunkami Szyję i dekolt. Wreszcie Rozpiął guziki Bluzki i Ściągnął Ją z Niej. Bez namysłu Obrócił Ją Na Brzuch i uklęknął przy Niej. Jego dłoń spłynęła w Dół JeJ pleców i Podwinęła krótką Spódniczkę. Bez namysłu Odsunął na bok materiał Majteczek i wsunął w nią dwa palce. Weszły gładko i bez najmniejszego oporu. Agnieszka odrzuciła głowę do Tyłu i Jęknęła przeciągle. Drugą Dłonią Chwycił JeJ włosy i przycisnął Twarz do poduszki. JeJ palce zacisnęły się konwulsyjnie na leżącej w nieładzie kołdrze, gdy zaczął energicznie Poruszać Dłonią.
— Z każdym Jego ruchem Narastał w Niej pożar. Stopniowo Ogarniała Ją świadomość i sprowadzał do czystych instynktów. Kolejne Uderzenie Jego Palców. Krzyknęła. Następnie Jeszcze Mocniejsze od poprzedniego, Poczuła jak łamie się jeden z paznokci Zaciśniętych na Pościeli. Zatoczył w JeJ wnętrzu kółko Wsuwając się Tak Głęboko Jak Tylko zdołał. Jego pięść boleśnie Wciskała JeJ Twarz w poduszkę. Zaczęło JeJ brakować powietrza. Białe iskierki zatańczyły JeJ przed oczami. Jeszcze Jedno Uderzenie, które rozeszło się po wszystkich nerwach z siłą Uderzającego pioruna. I Jeszcze Jedno.
— I jeszcze, Krzyknęła w poduszkę resztkami powietrza z płuc, gdy obłęd sięgnął Szczytu i Eksplodował w JeJ Ciele Potężnymi Falami ORGAZMU. Zacisnęła się na Jego palcach Tak Mocno że aż Jęknął z Bólu. Wyrzuciła w Górę Pośladki Nadziewając się na Niego z Całej siły. Jego paznokieć Przejechał boleśnie po JeJ wnętrzu i Słodki Ból zmieszał się z Ekstazą. Nie Przestawała Krzyczeć Łapczywie Łapiąc powietrze. JeJ Twarde jak kamyczki Sutki Przesuwały się po satynowej pościeli. Wreszcie Krzyknęła Jeszcze Jeden, ostatni Raz i bezwładnie Opadła na Łóżko wysunął z Niej palce i Oblizał je.
— Jednym ruchem Zdarł z Niej Majteczki i uklęknął za nią. Szarpnął Ją za włosy Zmuszając do Uniesienia się w Górę. JeJ słodka Szparka Znalazła się idealnie przed Czubkiem Jego Męskości. Kolejnym szarpnięciem zmusił Ją do Podniesienia głowy. Oczy Miała Półprzymknięte, podpierała się na Rozedrganych rękach, chwiała się na boki, ze Słodkiego zmęczenia, które ogarnęło JeJ Ciało. Potarł PTASZKIEM o JeJ Perełkę, Ręce załamały się jak Zapałki i JeJ głowa znów Opadła na Poduszkę z głuchym Westchnieniem.
— Wtedy w nią Wszedł Mocno. Szybkim, pewnym ruchem Wypełnił ją Po brzegi Swoją Męskością. JeJ dłoń Wystrzeliła do Tyłu, by Powstrzymać Go przed wejściem za głęboko. Nie Zdążyła. Kolejny krzyk rozdarł powietrze. Ręka Opadła bezwładnie na Pościel, zaczął się w Niej Poruszać. Z Początku Powoli, ale stanowczo. Czuł Jak Ociera się o JeJ ścianki i Czuł Jak z każdym Jego ruchem Zaciskają się wokół Niego coraz Mocniej. Widział Jak wracają JeJ siły. Powoli Uniosła głowę z poduszki i skontrowała Jego ruch odbijając się Pośladkami od Jego Brzucha.
— Och, Adam, Jak Mi Dobrze, Tak Mi Dobrze. Jeszcze.
— Lubisz, kiedy Cię Tak Rżnę ?
— Tak, Uwielbiam - Uwielbiam. Proszę, Tylko Nie przestawaj.
— Błagaj.
— Nie - wyjęczała przez zaciśnięte zęby.
— Nie ? Wbił się w nią do samego końca znów wyrywając krzyk z JeJ Ust i dał JeJ Mocnego klapsa w Pośladek.
— Błagaaaaaaam - Krzyknęła głośno.
— Przyśpieszyl jeszcze Przyciągając Ją do Siebie i nadając JeJ rytm. Stopniowo na Jego Twarzy pojawiała się błogość. Czuł Jak Pierwsze Dreszcze spływają w Dół Jego kręgosłupa kończąc się na czubku Jego Męskości. Poddał się chwili i Przyśpieszył Nie Powstrzymując się. JeJ głośne Jęki doprowadzały Go do szaleństwa. Patrzył na JeJ Cudownie Kształtne Pośladki odbijające się od Jego Brzucha z obłędem w oczach. Nagle JeJ plecy Wyprężyły się w koci grzbiet i Poczuł Jak Zaciska się na Nim Spazmatycznie. Z każdym Jego Pchnięciem Drżała i Zaciskała Dłonie Wbijając Sobie paznokcie w Pośladki. Gdy ostatni Raz głośno Westchnęła Przyśpieszył. Chwycił JeJ Dłonie i zaczął bezlitośnie Przyciągać Ją do Siebie Zmuszając do wycięcia pleców i Uniesienia się prawie do pionu. Chwycił Ją za łokcie i Przyśpieszył jeszcze bardziej.
— Rżnął Ją Tak Szybko że Przestała Jęczeć w rytm Jego Pchnięć, Oddychała Tylko Ciężko i Oparła Mu głowę na Ramieniu. Nagle Poczuł Jak zbliża się Spełnienie.
— Agnieszko. Dochodzę. Za chwilę Wytrysnę.
— Nie, Nie We Mnie, Proszę, Nie do Środka.
— Gdzie ? Spytał rozgorączkowanym głosem.
— Na Moje Pośladki.
— Chcę Poczuć na Sobie Twoje Ciepło. Chcę Poczuć jak bardzo Mnie Chcesz i jak bardzo Cię Podniecam.
— Jęknął głośno, gdy Pierwsza Fala ORGAZMU Przeszyła Jego Ciało. Posłusznie Wyszedł z Niej i Trysnął na nią Gorącym Nasieniem. Długa struga splamiła JeJ włosy, plecy i Pośladki. Sięgneła do Tyłu Dłonią i Chwyciła Jego Męskość. Odsunął własną Rękę, pozwalając JeJ dokończyć dzieła. Z każdym JeJ ruchem kolejna nitka SPERMY lądowała na JeJ Ciele. Gdy wreszcie Skończył i Poczuł się Tak Cudownie pusty, po JeJ plecach, wzdłuż kręgosłupa płynęła wąska strużka. Znikała Między Pośladkami i pojawiała się znów na JeJ prawym Udzie Cieknąc Powoli w Dół. Ostatnie Drżenie Przebiegło Jego Ciało i padł na Pościel. Agnieszka Opadła do przodu i podparła się na Rękach.
— Jeszcze chwilę Wytrzymała w takiej Pozycji, po czym Powoli Osunęła się na bok i zasnęła. Adam jeszcze długo Leżał wpatrując się w sufit szeroko otwartymi oczami.
— JeJ półnagi kształt obok Niego Spędzało Mu z oczu sen. Leniwie Błądził Dłonią Po JeJ Ciele Zastanawiając się, czy Nie obudzić JeJ znów...


* KONIEC *

© Grzesio, 2021.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `