Pies na kobiety

W jesienny, deszczowy poranek Alicja szła przez miasto okryta obszerną skórzaną kurtką i osłonięta zielonym parasolem. Kluczyła między kałużami Żeby jak najmniej zmokły JeJ wysokie buty, miała przecież przed sobą kilka godzin w szkole. To był JeJ debiut jako zastępczyni biologicy, którą pamiętała jeszcze ze swoich licealnych czasów.
— Nauczycielka leżała w szpitalu, a Ona miała wrócić do swej wyuczonej, choć dawno temu zarzuconej profesji. Bała się tego dnia, niepewna jak przyjmą Ją uczniowie. Nie była ani Atrakcyjna, ani zgrabna, a wiadomo, jaka gównażeria potrafi być wredna. Nie była też młódką, a przejścia z ostatniego roku Rozwód i walka o odzyskanie mieszkania odcisnęły silne piętno na JeJ duszy i dodały nieco siwych włosów do JeJ prostej, chłopięcej fryzurki. Starała się nie myśleć o tremie, skupiając się na efektownym slalomie między taflami wody na chodniku.
— Przepraszam, czy mogę panią podwieźć ? Usłyszała miły męski głos, dobiegający przez uchylone okno Czerwonego, sfatygowanego nieco Forda Scorpio.
— "Cholera, następny facet, który myśli że jestem w ciąży i potrzebuję pomocy. Trzeba będzie wreszcie wziąć się za to odchudzanie." Rozwodowe stresy okupiła poważnym przybraniem na wadze, a mieszkając sama jadła byle co i byle jak. To też nie sprzyjało powrotowi do dawnej figury.
— Nie, dziękuję, nie trzeba. nawet nie OdWrÓcIła głowy. Kątem oka dostrzegła że wciąż jechał powoli tuż przy krawężniku.
— Obserwuję panią już od dłuższej chwili i przyznam że nie mogę oderwać oczu. Inni kulą się przed deszczem, a pani idzie, ciesząc się nim. Wygląda pani jakby tańczyła. "Tak, w balecie trzech Różowych świnek w tiulowych Spódniczkach" Zaśmiała się w duchu Autoironię miała doprowadzoną do perfekcji.
— Lubię deszcz Spojrzała wreszcie w Jego stronę i uśmiechnęła się lekko. Całkiem przystojny facet. I nawet w JeJ typie Szpakowaty brunet z szarymi oczami.
— A JA uwielbiam puszyste kobiety. I widzę że idzie pani w Moją stronę Ale tak uroczą kobietę mogę zawieźć dokądkolwiek Sobie zażyczy.
— Z zasady nie wsiadam do nieznanych samochodów, prowadzonych przez obcych mężczyzn, w dodatku nachalnych. Ja ? Nachalny ? Raczy pani żartować.
— Zamilkł na chwilę, a potem podał JeJ coś, wychylając się.
— Proszę, oto Moja wizytówka. Czy teraz da się pani przekonać ?
— "Ale numer, nauczyciel w mojej szkole ! I trener sportów wszelakich. pewnie testuje każdą przyszłą zawodniczkę na leżance."
— Przypomniały JeJ się opowieści, jakie za JeJ szkolnych czasów krążyły o wuefistach.
— Dobrze, ale wiele pan nie zyska tym dobrym uczynkiem, bo idę w to samo miejsce, o ile jedzie pan teraz do szkoły. W tej chwili mężczyzna zatrzymał samochód, wysiadł i otworzył drzwi po JeJ stronie. "O kurczę, myślałam że dżentelmeni żyją już tylko w rezerwatach... Kolejny punkt dla niego."
— Co za zbieg okoliczności ! Nowa nauczycielka ? Bo przyznam że nie przypominam sobie.
— Zastępuję panią Teresę na czas choroby A potem kto wie, może zostanę na dłużej.
— Byłoby wspaniale Odrzekł, posyłając JeJ uwodzicielskie spojrzenie.
— Ach, nie przedstawiłam się Alicja Rosińska. Podała mu dłoń do Pocałunku. Jak szaleć, to szaleć.
— Bardzo mi miło.
— zręcznie obrócił Swoją dłoń tak że Jego palce Wsunęły się między jej, podniósł dłoń Alicji do UST i Pocałował ją, a końca tego Pocałunku nie było widać. Ta cała sytuacja najpierw Ją nieco irytowała, potem bawiła, a teraz dotyk mężczyzny, o tak niedwuznacznym Erotycznym podtekście, był elektryzujący, "Chwilo trwaj, jesteś piękna." Dała się ponieść emocjom, ale po chwili oprzytomniała. Przecież wcale się nie znają. Nauczyciel puścił Ją w końcu i ze wzrokiem rannego łosia rzekł:
— Pewnie usłyszy pani o MnIe różne rzeczy. Gdy się lepiej poznamy, a mam nadzieję że tak będzie, wyjaśnię pani to wszystko dokładnie. Jedno mogę pani powiedzieć już teraz - jestem żonaty. "Też mi rewelacja !"
— Domyślałam się. Ma pan świeży ślad po obrączce. MnIe zszedł po kilku miesiącach.
— Pozwolę Sobie za Pytać: rozwód czy ? Urwał, zakłopotany. Tego się nie spodziewał.
— Jestem rozwiedziona i cieszę się z odzyskanej wolności.
— Alicja, wiedziona tajemniczym impulsem podniosła Jego dłoń i pogładziła kciukiem ślad.
— O Boże, przepraszam. Nie wiem, co MnIe napadło Szybko schowała dłoń przy drzwiach auta.
— A JA chyba się domyślam. Odwieczna siła natury. Jego dłoń dotknęła JeJ policzka. Gładził Go Delikatnie, a potem gwałtownie złapał Alicję za kark i przyciągnął do siebie. Pocałunek był zadziwiająco miękki i czuły. Takiego odstresowania w drodze do szkoły się nie spodziewała.
— No, to bruderszaft mamy już jakby za sobą Skonstatowała Alicja, wciąż jeszcze odurzona tym, co stało się przed chwilą i przyjemną mieszanką woni, otaczających mężczyznę.
— Alicjo, czy mogę w szkole mówić Ci per "pani" ? Niech to będzie taka nasza mała perwersja. Lubisz perwersje ?
— "Lubię" to chyba za mało powiedziane. Tylko czemu JA Ci o tym mówię ?
— Alicjo, dziecko kochane, z nieba mi spadłaś ! Gdzieś Ty się wcześniej podziewała ?
— Tu i tam. Mogę Cię o coś Spytać, zanim znów staniesz się panem Mietkiem ? Ile masz lat ? Bo może nie powinnam tak.
— 46 Ale nie czuję się jeszcze odpadem, jak widzisz.
— "O matko, jedenaście lat różnicy."
— Widzę. I nie wyglądasz na tyle. Zresztą nie znam zbyt wielu mężczyzn w tym wieku, aby się wypowiadać.
— Poznasz, Moja miła, zapewniam Cię. I już się cieszę na to że i Ty dasz mi się poznać.
— "Hej, koleś, przystopuj trochę." Uśmiechnęła się do niego, ale nic nie odpowiedziała. Uruchomił samochód i resztę drogi pokonali w milczeniu. Stanęli przed szkołą. Znów powtórzył się manewr z otwieraniem drzwi.
— Dziękuję za podwiezienie i nie tylko, panie Mietku Puściła do Niego oko. Miała wrażenie jakby znali się od niepamiętnych czasów, choć Jego wiek wprawiał Ją w lekkie onieśmielenie.
— I JA dziękuję, pani Alicjo, droga moja. Kobieta Rozłożyła parasol, uśmiechnęła się do siebie i odeszła szybkim krokiem.
—                 Lekcje przebiegły bez zakłóceń. Dzięki spokojowi i poczuciu humoru Udało się zapanować Alicji nad Młodzieńczą energią uczniów, ale ostrzegła ich że będzie równie wymagająca, jak etatowa nauczycielka. Na dużej przerwie dowiedziała się że dwa razy w tygodniu nauczyciele mogą skorzystać z godziny basenu, pod czujnym okiem pana Mietka. Oczywiście usłyszała też i inne rewelacje. Koleżanki ostrzegły ją:
— Uważaj, to pies na kobiety. Nie przepuści żadnej. Zresztą nie tylko kobietom.
— Jak to ? Jest biseksualistą ?
— Ponoć Uczennice też lubi. Tak mówią. Oczywiście, nic mu nie udowodniono, ale różne historie krążą po szkole.
— To faktycznie nieciekawy typ A JA nie chciałabym, aby mi JaKaś żona wydrapała oczy Mimo swej tuszy, Alicja miała w Sobie coś, co pociągało mężczyzn A i Ona nie pozostawała obojętna wobec każdej nadarzającej się okazji do - jak to nazywała - budowania porozumienia międzypłciowego, cokolwiek by pod tym określeniem rozumieć Ale musiała zachować pozory, przynajmniej wobec koleżanek. Tak Sobie gawędziły w drodze do basenowej szatni Alicja z chęcią skorzystałaby z okazji Żeby uszczuplić Swoje zasoby energetyczne choć o parę gram, ale nie miała kostiumu. Wtedy jedna z pań zaproponowała JeJ strój nurkowy, leżący w jednej z nieużywanych szafek. Rozmiar miał dość pokaźny, więc weszła w Niego swobodnie. Wtem na horyzoncie pojawił się, biegnąc jak rączy jeleń, Jego właściciel.
— Pani Alicjo ! To mój stary kombinezon. Dam pani nowy, nieużywany.
— Nie trzeba, panie Mietku, naprawdę. Nie jestem obrzydliwa, w końcu jestem biologiem.
— No tak i pani i MnIe nic co ludzkie, nie jest obce Uspokojony uśmiechnął się, jakby nieco obleśnie (a może tylko JeJ się zdawało).
— Znacie się ? Skąd ? Koleżanki otworzyły ze zdumienia oczy.
— A, spotkaliśmy się przed wejściem. Pan Mietek był tak miły że pożyczył mi do dorobienia swój klucz do nauczycielskich drzwi. W Młodości ich nie używałam, więc pokazał mi co i jak.
— Aha. To już znasz największego dżentelmena wśród lowelasów i największego lowelasa wśród dżentelmenów To oczywiście zostało JeJ przekazane jadowitym szeptem. "Co za kobiety, przecież nie ma większej Przyjemności niż taki niezobowiązujący flirt. Tylko trzeba umieć to robić."
 Alicja złapała się na myśli o tym że JeJ Nagie Ciało właśnie styka się z materią, która opinała kiedyś kształty tego intrygującego mężczyzny. Co więcej, ta myśl ogromnie Ją Podnieciła. "Całe szczęście że kobiety nie mają Erekcji. śmiesznie bym teraz wyglądała A może to nie byłoby śmieszne, tylko bolesne lateks ma w końcu ograniczoną rozciągliwość.
— Chciałabym móc kiedyś poczuć, jak to jest być facetem." W zamyśleniu, nieśpiesznie pokonywała Kolejne długości basenu. Po godzinie pływania jak spod ziemi wyrósł przy niej poranny adorator.
— Pani Alicjo, jestem pani winien choć zaproszenie na kawę za ten dyskomfort.
— Ależ naprawdę nic takiego się nie stało. Właściwie to JA powinnam przeprosić że tak bez Pytania. Zresztą może porozmawiamy o tym już przy kawie. "Niech ma satysfakcję ze zdobyczy."
— Alicja opłukała się pod prysznicem, pomocny ratownik poratował Ją swoim zapasowym ręcznikiem i z nieco jeszcze Wilgotnymi włosami przeszła do Jego kantorku. Prezentował się osobliwie Z jednej strony wielka, reprezentacyjna witryna pełna błyszczących pucharów i dyplomów z różnych imprez, z drugiej niedbale porzucone sportowe akcesoria. I oczywiście leżanka.
— To w razie zasłabnięcia albo innego wypadku. Pierwsza pomoc to moje hobby.
—  "Szczególnie oddychanie USTA-usta albo Masaż omdlałych dziewczęcych serduszek." Mimo tych podejrzeń nie Potrafiła wzbudzić w Sobie odrazy czy obrzydzenia do niego. Może dlatego że trochę już przeszła w życiu i niewiele było rzeczy, które mogłyby Ją zdziwić czy zbulwersować.
—  Kawa był nawet smaczna, a JeJ aromat skutecznie zabijał Zapachy dochodzące z niedalekiej sali gimnastycznej i przebieralni. Rozmawiali o tym i owym, żadnych osobistych wycieczek, w końcu to teren służbowy. Wreszcie pan Miecio zagaił:
— Pani Alicjo, wiem że nie ma już pani dziś żadnych obowiązków. Czy, jeśli moje towarzystwo nie jest dla pani ciężarem, da się pani porwać do Mojego leciwego, ale solidnej roboty wehikułu ? "Rozbrajający facet tylko trzeba uważać na plotki."
— Może niech MnIe pan porwie po drodze, nie tak spod samej szkoły.
— Rozsądna Dziewczynka. Za ile będzie pani gotowa ?
— Za kwadrans Aha, jeśli pożyczy mi pan ten klucz, to muszę Go dorobić, bo jutro pan tu nie wejdzie.
— To załatwimy po drodze. Zatem - hasta la vista, baby !
— Dziękuję za kawę. Pobudziła mi krążenie Alicja mrugnęła znów do Niego i wyszła, kierując się do pokoju nauczycielskiego.
— Uszła już jakieś 200 metrów od szkoły, gdy z piskiem opon zahamował obok niej Czerwony pojazd.
— Pozwoli pani że Ją zaproszę na lody ?
— Pistacjowe ? Wypaliła Alicja, której utkwiło w pamięci to słowo z Młodzieńczej książki Becketta.
— O tym też pomyślimy Mietek oblizał się z głośnym mlaśnięciem.
—  To wzbudziło w niej czujność, połączoną z narastającym Podnieceniem. Na razie chciałabym załatwić sprawę z kluczem. Najpierw obowiązki, a potem.
— ROZKOSZE Wpadł JeJ w słowo.
— A propos, wie pan że ten nurkowy kostium bardzo Erotycznie mi się kojarzył.
— I wyglądała w nim pani bardzo kusząco A bez Niego pewnie jeszcze bardziej. Szkoda że nie możemy tego sprawdzić zaraz Ale o czym to JA chciałem. Rozprasza MnIe pani, niedobra ! Aha, już wiem. Rozumiem że lubi pani lateksowe gadżety ?
— "No, no, OsTry z pana zawodnik, panie Mietku."
— Prawdę mówiąc nie wiem. Chodziło raczej o to że miałam na Sobie pańskie, bądź co bądź, ubranie Ale ?
— Dziewczyno, zadziwiasz MnIe coraz bardziej. JA też lubię przebieranki Spojrzał na nią z zachwytem - I co z tym lateksem ?
— Nigdy nie zetknęłam się z czymś takim, choć widzieć, owszem, widziałam.
— Zatem czas najwyższy spróbować. Mogę pani coś podesłać. Woli pani wybrać sama czy niespodziankę ?
— Zdaję się na pana. Wierzę że ma pan dobry gust i oko.
— I słusznie, Moja droga. Kobiety to Moja druga życiowa pasja.
— A pierwsza ?
— Sport, oczywiście Ale wolę zmagać się sam ze sobą niż rywalizować z innymi. Może dlatego nie mam ciągotek do gadżetów prawdziwych mężczyzn, takich jak najnowsze superauto z bajerami. Wolę wydawać pieniądze na zachcianki uroczych pań.
— Dziwny z pana mężczyzna.
— Alicja uśmiechnęła się.
— Dlatego że kocham kobiety ? Nie mam innego wyjścia, bo wiem że ich nie zrozumiem A to takie Słodkie stworzenia.
—  "No, to jesteśmy w domu. MSS jak się patrzy, hihi."
— Pańska żona też ? Nie mogła się powstrzymać od złośliwości.
— Moja żona to specjalny typ człowieka. Bogobojna i pełna kompleksów A wyleczyć się z nich nie daje, bo najlepszy sposób, w jaki umiem okazać uwielbienie, wcale JeJ nie kręci. JA też byłem kiedyś nieśmiały i nieświadomy tego, jaką radość można mieć z Seksu Ale przeszedłem w życiu ewolucję, a Ona została w punkcie wyjścia.
— To czemu pan wciąż z nią jest ? Proszę wybaczyć że tak obcesowo PTASZEKm, ale to się samo nasuwa.
— Nie ma czego wybaczać. Kocham Ją na swój Może chory Sposób, a poza tym, no cóż łączą MnIe z nią pieniądze i to duże pieniądze.
— Cynik.
— Na starość wszyscy zostajemy cynikami. Wszyscy, którym etanol nie wyekstrahował stu procent neuronów w mózgu.
— Najpierw trzeba JE mieć Czuła coraz większą sympatię do tego faceta.
— To prawda. Widzę że i do dyskusji będę miał w Tobie partnerkę.
— I ? A do czego jeszcze ?
— Nie domyślasz się ? Od pierwszej chwili, gdy Cię zobaczyłem, wiedziałem że jesteś niezwykłą kobietą. Coraz bardziej się o tym przekonuję. I chciałbym, jeśli oczywiście pozwolisz.
— Oczywiście, pozwolę Przerwała mu i PoŁoŻyŁa dłoń na Jego udzie. Ta rozmowa działała na nią coraz bardziej.
— Więc nie pozostaje nam nic innego, jak zmienić nieco trasę Pełen profesjonalizm, żadnego drżenia głosu.
— Dokąd jedziemy ?
— O tej porze plenery są niewskazane. Mam tu niedaleko garaż.
— Nie parkujesz samochodu w domu ?
— Nie, tak jest łatwiej.
— Jak to ?
— Widzisz, Moja żona jest przekonana że mam stada kochanek A JA oprócz szkoły zajmuję się jeszcze kilkoma rzeczami, które dają mi trochę kasy, ale Ona o niej nie wie. Było kilka kobiet w moim życiu, oprócz niej, to prawda Ale po co ma sprawdzać samochód pod Moją nieobecność w poszukiwaniu śladów domniemanych rywalek ?
— Jesteś całkowicie nielojalnym mężem. JeJ dłoń wędrowała, niemal machinalnie, po Jego mięśniu czworogłowym.
— A Ona jest lojalna ? Nie dając mi tego, czego najbardziej pragnę ?
— Mocno pokrętna logika, ale mam za mało danych Żeby Cię oceniać. Na pierwszy rzut oka to się nawet trzyma kupy.
— Opowiem Ci o sobie, co tylko zechcesz. Jestem pewien że potrafisz dostrzec różne punkty widzenia. Udała że nie słyszy pochlebstwa.
— Mam jeszcze jedno Pytanie. Rzeczywiście, nasłuchałam się o Tobie dzisiaj. Jak było naprawdę z tymi uczennicami ?
— Były trzy. I żadna nie narzekała, krzyczały tak że echo się niosło. Jedna chciała MnIe zaskarżyć, to zamknąłem JeJ Buzię kilkoma banknotami. Zresztą miała maturę i mogłem JeJ zaszkodzić Ale żadnej pedofilii nie było.
— Bydlak ! Cholerny, Pieprzyony hipokryta !
— Masz święte prawo tak MnIe oceniać Ale może kiedyś zmienisz zdanie.
— Jeszcze kilka takich rewelacji, to zmienię, ale na gorsze.
— Ale przedtem dasz się Zerżnąć ? Zatrzymali się właśnie przed drzwiami garażu.
— Musiałabym najpierw dać się uśpić Niemal wyskoczyła z samochodu, gwałtownie trzaskając drzwiami. Wybiegł za nią.
— Eter czy chloroform ? A może spaliny? Zostawię włączony silnik. Oszalałeś ? Jeszcze mi życie miłe.
— Właśnie. I dlatego trzeba zrobić wszystko Żeby było milsze.
— Przestań ! I odejdź, proszę.
— Nie zostawię Cię tu samej, na tym odludziu.
— Poradzę sobie, nie bój się.
— Domyślam się Ale nie musisz być sama, gdy możemy być razem.
— O nie, tylko nie to.
— Daj mi dziesięć minut.
— Na co ? Zresztą, to bez sensu.
— Na to Żebym Cię przekonał.
— Próbuj i tak Cię nie Uda Alicja Potrafiła być "zimną rybą"
—  Choć miała duży temperament, pod koniec małżeństwa nauczyła się hamować Swoje Seksualne reakcje. Tego się chyba po niej nie spodziewał. I rzeczywiście choć Jego dłonie we włosach, na karku, na twarzy mogłyby w innych okolicznościach doprowadzić Ją na skraj Ekstazy, teraz pozostała niewzruszona. Mietek, widząc że Jego zabiegi nie odnoszą pożądanych skutków, opuścił ręce i odsunął się od niej.
— Cholera, Powiedziałem Ci o tym, bo czuję pod skórą że mogę mieć do Ciebie zaufanie. Że jesteś inna niż te wszystkie pseudofeministki, trzęsące się Żeby żadna prawdziwa feministka nie poderwała im męża, któremu nie potrafią porządnie zrobić dobrze.
— Bo jestem pozwoliłam się zdradzić Żeby tylko tamta żmija zabrała Sobie ten felerny egzemplarz mężczyzny, jakim okazał się mój małżonek po dłuższej eksploatacji. Gdyby nie ona, siedziałby pewnie dalej w moim mieszkaniu. Za to czuję do niej coś w rodzaju wdzięczności. I współczucia, bo pewnie już niedługo się okaże że nie jest takim Słodkim pączusiem, jak był na początku Ale to już ryzyko Młodej i naiwnej, brać Sobie na głowę faceta, którego nie chciała nawet taka nieatrakcyjna żona jak ja.
— Skoro tak, to czemu Powiedziałaś na nią "żmija" ?
— To nie chodziło tylko o zdradę. Próbowali MnIe zastraszyć, szantażować, Ona Udawała jakiegoś nieistniejącego faceta na gg Żeby zdobyć moje zaufanie i wyciągnąć informacje o tym, co planuję Żeby ich udupić A JA nie wyszłam ani przez chwilę poza prawo, a nawet nie wykorzystałam wtedy wszystkich istniejących możliwości.
— Jezu, musisz mieć strasznie potrzaskaną duszę.
— Opowiedziałam Ci o tym nie dlatego Żeby się żalić, tylko.
— Wiem ! Przerwał JeJ i nieprawda że jesteś nieatrakcyjna. Jesteś taka, jaką sama siebie widzisz.
— Wiem Ale nie uciekam z krzykiem sprzed lustra Uśmiechnęła się przez łzy. Mężczyzna przytulił Ją mocno do siebie.
— Chodź do samochodu, bo mi tu zamarzniesz.
— Wyszeptał po dłuższej chwili. Objął Ją ramieniem i ruszyli z powrotem.
— Powiesz mi, jak to zrobiłaś ?
— Co ? No, to że mój dotyk na Ciebie nie działał. Jeszcze nie spotkałem kobiety, która by mi się oparła w ten sposób.
— Jak się ma takiego męża jak ja, to trzeba umieć mu pokazać że nie jest ósmym cudem świata Ale nie myślałam że będę musiała jeszcze kiedyś tego użyć. Szczególnie wobec Ciebie.
— Wsiedli do samochodu, Mietek włączył ogrzewanie na maksimum.
— Jesteś naprawdę niesamowita. I niebezpieczna. Prawdziwa wamp-kobieta.
— To Ją tak rozbawiło że mimo smutku, jaki przed chwilą znów pojawił się w JeJ głosie, roześmiała się głośno.
— Od razu lepiej. Wolę, jak się ze MnIe śmiejesz, niż gdybyś się miała na MnIe gniewać. "Facet bez kompleksów To lubię."
— Oj, nie z Ciebie, tylko JA i wamp To dowcip miesiąca.
— Czemu ? Umiesz sterować Swoją Seksualnością, a to już bardzo wiele A jak będziesz chciała, to pokażę Ci jeszcze kilka sztuczek.
— Ty ? MnIe ? Jakich na przykład ?
— Na przykład takich Nacisnął przycisk w pilocie przy kluczykach i drzwi do garażu się podniosły. Wjechał Ostrożnie, a potem wyłączył silnik i opuścił drzwi Automatycznie Zapaliły się MaLeŃkie halogeny pod sufitem garażu.
— No, robi wrażenie Alicja spojrzała na niego. Dużo lasek ściemniłeś na ten garaż ?
— Nie A czujesz się ściemniona ?
— Czuję się porwana i zniewolona.
— Przecież nic Ci jeszcze nie zrobiłem. Usłyszała szczere zdziwienie w głosie Mietka.
— No właśnie A czas leci.
— Co za baba. Nic nie poradzę że tak dobrze mi się z Tobą gada Ale zaraz to naprawimy Otworzył drzwi, wysiadł, okrążył samochód i pomógł JeJ wysiąść podając dłoń. I znów ten elektryzujący dotyk. Alicja przestawiła się z powrotem na normalny odbiór bodźców ze swego ciała. Mietek usiadł bokiem na JeJ fotelu.
— Zaraz Cię wpuszczę z powrotem. Tylko zdejmij kurtkę.
— Gdy już się JeJ pozbyła, przyciągnął JA do siebie, uwięził JeJ Nogi między swymi kolanami i zanurkował dłońmi pod Spódniczkę. Wędrował po JeJ Pośladkach, zmierzając coraz wyżej.
— Zmarzło moje biedactwo. Zaraz Cię rozgrzejemy - ŚcIąGnął JeJ rajstopy tak nisko, jak na to pozwalały buty, a Jego dłoń Powędrowała wprost do JeJ Zwilgotniałej już SZPARKI. Miała na Sobie stringi, więc dotarcie wszędzie gdzie chciał nie sprawiło mu zbytnich trudności Alicja mimowolnie westchnęła. Ten facet Ją rozpalał. Pozbyła się wszystkich wątpliwości.
— Teraz Ty Wolną ręką skierował JeJ dłoń ku Swojej męskości, powiększającej się z każda chwilą. Zręcznie rozpięła mu spodnie. Wstał Żeby opuścić slipy. Jego smok, wreszcie wolny, wyskoczył z nich, kołysząc się lekko Alicja zamruczała na ten widok. Spuściła na ziemię Spódnicę. Mietek usiadł prosto na fotelu, a Ona weszła do samochodu i zajęła miejsce na Jego Udach. Zamknął drzwi i przyciągnął JA do siebie, kładąc dłonie na JeJ biodrach. Uniosła się lekko i Ostrożnie opuściła się na Sterczącego PTASZKA. Mietek tymczasem odkrywał JeJ Ciało od pasa w górę, błądząc rękoma pod swetrem. Podparła się dłońmi o Jego kolana i Zaczęła Go ujeżdżać. Choć w samochodzie nie było zbyt Ciepło, już po chwili przestała to zauważać, pochłonięta wznoszeniem się i opadaniem w cudownym rytmie ich Spragnionych ciał. Raz po raz całowali się, by wreszcie znaleźć się na szczycie. JeJ Ciałem wstrząsały dreszcze, a gdy wybuchał w niej, krzyczeli oboje. Wtuliła się w niego, dysząc ciężko. Czuła mocne bicie Jego serca, uspokajające się powoli. Szyby w samochodzie całkiem się zaparowały.
— Poczekaj, uruchomię silnik i zagrzeję.
— Naprawdę zwariowałeś ? Chcesz nas udusić ?
— To przez Ciebie. Tak mi zawróciłaś w głowie że nie wiem, co robię.
— Następnym razem założę barchanowe gacie, walonki i waciak, to nie będziesz się rozpraszał A może JA usiądę za kierownicą? Alicja miała prawo jazdy, choć prawdę powiedziawszy bałaby się jechać, bo brakowało JeJ praktyki.
— Usiąść możesz, ale pod warunkiem że to będzie na moich kolanach.
— I uruchomię klakson, opierając się o kierownicę ? Nic z tego, potem każesz mi oddawać kasę za mandat. Chwila Przyjemności nie jest tego warta.
— Okrutna. Jeszcze będziesz tęsknić do chwili Przyjemności ze mną.
— Ale już nie dziś, mam nadzieję.
— Takie to Młode, a takie niedobre. Czekaj, spiorę Ci za to Tyłek przy najbliższej okazji A potem wycałuję.
— Nie kuś, bo nie wyjedziemy z tego garażu.
— Prawdę mówiąc, wcale nie mam Ochoty. Jeszcze Cię nie poznałem dokładnie.
— Jutro też jest dzień. Prawda, panie instruktorze ? Uważaj, bo spóźnisz się do swoich podopiecznych.
— O, cholera ! Jesteś lepsza od terminarza... i chyba bardziej bezlitosna. Skąd wiesz że to dziś ?
— Tak się składa że mam pamięć wzrokową Ale na wszelki wypadek możesz mi dać jedną wizytówkę, gdybym też straciła głowę ?
— Takim kobietom jak Ty to się chyba nie zdarza.
— Teraz to MnIe podpuszczasz. Owszem, używam głowy nie tylko jako zwieńczenia mego niezbyt Kształtnego ciała, ale czasem zdarza mi się odlecieć. I wcale nie traktuję tego jak dopust boży.
— Czyli jest jeszcze jakiś cień nadziei ? To dobrze. Bałem się że takie rzeczy jak Miłość wyrzuciłaś ze swojego bagażu.
— Prawdę mówiąc, dawno w nim takiej rzeczy nie było. I marzę o tym Żeby któregoś dnia się tam znalazła.
— Na pewno się znajdzie. Jesteś tego warta. A teraz ubieraj się szybko, bo widzę że Twoje mocne Uda pokryła już gęsia skórka. Tak przy okazji Uprawiałaś jakiś sport ?
— Nooo, jeździłam kiedyś na rowerze Ale to było bardzo dawno temu. Myślisz że to od tego ? Alicja wygramoliła się z samochodu, podciągnęła stringi i rajstopy, założyła Spódnicę i przechylając się nad wciąż siedzącym na JeJ miejscu Mietkiem, chciała wziąć kurtkę z tylnego siedzenia. Przytrzymał Ją nad sobą, chwytając rękoma w talii i Pocałował Delikatnie.
— Może. Kiedyś zbadamy to dokładniej. I nie tylko to. Ech, rozmarzyłem się Alicja założyła w końcu kurtkę i podając mu ręce, odrzekła:
— Wstawaj, marzycielu. Mamy jeszcze coś do załatwienia.
— A, tak, lody pistacjowe ?
— Uhm, ale może innym razem. Jeszcze trochę i spóźnisz się przeze MnIe A tego nie chcę.
— Okej, już ruszamy. Przesiadł się na fotel kierowcy, otworzył drzwi garażu i Zapalił. Po chwili mgła na szybach Zaczęła znikać, a w samochodzie zapanowało przyjemne Ciepło. Pojechali do galerii handlowej, a czekając na dorobienie klucza wybrali ulubione smaki lodów na następne spotkanie. Potem Mietek odwiózł Alicję pod dom i poprosił o pełny adres.
— Mam nadzieje że przesyłka Ci się spodoba.
— Nie możesz tego tak po prostu przynieść ?
— Nie, chcę żebyś najpierw sama się przymierzyła, czy takie coś w ogóle Ci pasuje. JA zjawię się wtedy, gdy będziesz gotowa wystąpić w tym dla mnie.
— Więc zakładasz z góry że mi będzie pasowało ?
— Jestem tego niemal pewny. Widzę po Twoich oczach że lubisz eksperymenty.
— No dobrze Ale gdyby jednak nie, to nie będziesz nalegał. Zgoda ?
— Zgoda.
— Zatem do jutra, pogromco dusz niewieścich.
— Do jutra, Moja Niespodzianko. Miłego wieczoru i ROZKOSZNYCH snów.
— Dziękuję. I nawzajem.
— Będę śnił o Tobie, więc nie mogą być inne. Pa, superkobieto. Uśmiechnęła się. Brakowało JeJ kogoś takiego od dawna.
— Pa, Donżuanie.
— Szybki Pocałunek, rozplatanie splecionych dłoni i ostatnie spojrzenie przed rozstaniem. Była pewna że ten wspaniały pierwszy dzień jest zapowiedzią następnych, jeszcze bardziej szalonych i jeszcze bardziej Udanych.
— To było ponad pół roku temu, a Ona dalej pamiętała każde słowo, każdy szczegół. Przewijała w głowie ten film wciąż i wciąż od nowa, idąc bez celu przez miasto. Nie zauważała wybuchającej zielenią i kwiatami późnej wiosny. Deszcz padał tak jak wtedy, ale dziś nie otworzyła parasola. Chciała zmoknąć Żeby nie było widać łez, które płynęły JeJ z oczu. Była połowa czerwca, za kilka dni wakacje, a Ona miała Ochotę zamknąć się w jakiejś głuszy, odciąć telefony, net i radio, położyć się i zasnąć, na długo Ale nie mogła Musiała doprowadzić do końca Swoje nauczycielskie obowiązki, a mimo pomocy pani Teresy było tego tyle że nie miała chwili na zajmowanie się sobą. Może to i dobrze. Jeszcze przez kilka dni nie będzie miała czasu Żeby myśleć o swoim Bólu A Ból był nieznośny. Łudziła się że do rozpoczęcia wakacji zelżeje na tyle, aby JeJ dusza dała zapanować nad sobą rozsądkowi Ale to nie było takie proste. Jedna myśl kołatała JeJ w głowie cały czas:
— Już nigdy więcej Go nie zobaczy, nie dotknie, nie usłyszy Jego Ciepłego głosu. Już nigdy.
— "Mietek, dlaczego ?" ...


* KONIEC *

© Grzesio, 2021.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `