Obudził Go szelest zasłony. Otworzył oczy. Pierwsze promienie słońca wpadły do pokoju. PoŁoŻyŁ rękę obok, ale poczuł tylko Ciepło pościeli. Uniósł głowę. Stała w oknie. Nic nie Powiedział, chciał jak najdłużej patrzeć na nią. Rozpuszczone włosy spadały na ramiona. Stała Naga, piękna i powabna. Przeciągnęła się napinając mięśnie. Nie mógł tak już leżeć, Jego męskość stawała się coraz Twardsza. Podniósł się jak mógł najciszej i najciszej podszedł do niej. Stanął za plecami. Chyba Go usłyszała, bo nie przestraszyła się. Kiedy objął Ją ramionami i wtulił twarz w JeJ włosy, poczuł JeJ cudowny Zapach. Zapach mieszanki kwiatów i dalekiego orientu. Jego Nabrzmiała męskość przywarła do JeJ napiętych Pośladków. Czuł Delikatność JeJ skóry. OdWrÓcIł ją. Jego USTA przywarły zachłannie do JeJ Ust, Język wdarł się w nie mocno i głęboko. Nie była mu dłużna. JeJ Języczek Zaczął niestworzony taniec w Jego USTACH, dłonie ześliznęły się na Pośladki. * KONIEC *
— Zaczął Delikatnie Ją Pieścić. Poczuł na swych PIERSIACH Twarde Sutki JeJ cudownych PIERSI. Delikatnie odsunął Ją tak, by móc USTAMI dotknąć falujących w oddechu ROZKOSZY PIERSI. Objął Delikatnie USTAMI twardniejący Sutek i Zaczął swój taniec. Najpierw powoli okrążał go, Delikatnie muskając tylko czubeczek. Okrążenia stawały się coraz szybsze i Języczek Zaczął z szybkością skrzydeł kolibra wibrować na szczycie Malutkiego wulkanu. JeJ oddech stał się coraz szybszy i głośniejszy.
— Przerwał na chwilę. Wziął Ją Delikatnie na ręce i przeniósł na łóżko. Wygięła się w ROZKOSZNYM przeciągnięciu. JeJ PIERSI stały się jeszcze bardzie cudowne, takie pełne. Jego USTA przywarły do nich i z zachłannością niemowlęcia Zaczął Ssać JeJ Sutki. Dłoń RoZpOcZęŁa niecierpliwą wędrówkę po JeJ ciele. PiEśCiŁ każdy JeJ centymetr. Delikatnie Wsunąłł Ją między Uda. Poddała mu się. Rozsunęła JE Szeroko, tak by mógł zamknąć w Swojej dłoni JeJ Różyczkę.
— Trzymał Ją tak przez chwilę, ale palce były zbyt niecierpliwe, by móc JE powstrzymać przed wniknięciem w nią, przed poczuciem JeJ Wilgoci. Delikatnie zaczęły Ją Pieścić. USTA RoZpOcZęŁy wędrówkę po JeJ ciele, CaŁoWaŁy każdy milimetr aksamitnej skóry podążając do tego najcudowniejszego miejsca Groty ROZKOSZY, cudownej róży.
— Delikatnie Musnął Ją USTAMI. Dłoń Wsunęła się pod Pośladek i Delikatnie Go Pieściła. USTA przywarły do róży, ale czekały na gest zachęty. Poruszyła biodrami. Jakby chciała powiedzieć "całuj". Zaczął Delikatnie całować, najpierw samymi USTAMI. Chwytał JeJ Płatki, ssał je. Języczek Delikatnie RoZsUnĄł je, by móc wniknąć głębiej do groty ROZKOSZY. Zaglądał w każdy JeJ zakamarek. Delikatnie i Namiętnie.
— JeJ oddech stawał się coraz szybszy. Języczek Zaczął wibrować coraz szybciej i szybciej, podążając w kierunku JeJ pączuszka. Dotknął go. JeJ Ciałem przebiegł dreszcz. Wziął w USTA pączuszek Delikatnie Go ściskając. Języczek Zaczął na nim odgrywać Swoje Wibracje, z początku Delikatnie, czule, aby po chwili wibrować jak najmocniej. JeJ dłonie zaciskały się na Jego włosach. Chciała, aby przestał, ale Jego taniec nie miał końca. Uwielbiał spijać JeJ nektar, uwielbiał zagłębiać się w niej USTAMI i Języczkiem jak najdłużej. Pączuszek Stwardniał, Nabrzmiał. Ssał coraz mocniej. JeJ oddech był szaleńczy, coraz szybszy. Ciało zaczęło wyginać się w łuk. Nie przestawał. Ssał coraz mocniej i szybciej, aż JeJ Ciałem Wstrząsnął dreszcz ROZKOSZY, a z UST wydobył się krzyk. JeJ Ciało jeszcze trwało chwilę w tym stanie, by opaść lekko. PoŁoŻyŁ się obok, przytulił mocno. JeJ oddech był jeszcze szybki. Wtuliła się w Niego mocno. Odpoczywała. Wiedziała że to dopiero początek. Jeśli odpocznie chwilę On zacznie znowu całować. To była tylko gra wstępna. Początek ROZKOSZY...