Sobotnie spotkanie

Nie tak miało być, ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej. Był sobotni wieczór a Ona siedziała w domu - zawiedziona i smutna. Zdecydowała że pójdzie na nocny spacer. Wypiła w domu kilka drinków i pomaszerowała na spacer po Grochowie.
— To była wyjątkowo ciepła noc. Spacerowała w jasnej lnianej sukience do kolan, która pod różnym kątem widzenia, odsłaniała JeJ koronkową bieliznę. Odważny strój jak na nocny spacer, ale dzisiaj właśnie tak miała ochotę się ubrać. Zastanawiała się, dlaczego JeJ Pan tak długo milczy, przecież mięli się spotkać tydzień temu. dwa tygodnie temu a on nawet nie zadzwonił. Ośmieliła się w tym czasie wysłać kilka sms-ów, raz nawet zadzwoniła. Usłyszała wtedy: "Cześć mówi Tomek, po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość". Chociaż tyle, w końcu to głos JeJ Pana.
— Usiadła na przystanku autobusowym i zapaliła papierosa. Siedziała tak dobre 20 min, zauważyła przejeżdżającą taksówkę, która z piskiem opon zachamowała i na wstecznym cofnęła się do przystanku. Z zaciekawieniem czekała na dalszy rozwój spraw. Tomek. Z taksówki wysiadł Tomek.
— Co Ty tu robisz pijana w nocy na przystanku ? Zapytał zdenerwowanym głosem.
— Wracam do domu. Wiesz, właśnie myślałam o Tobie i zastanawiałam się, dlaczego milczałeś.
— A ja właśnie jadę do Ciebie, chodź do taksówki.
— Do mnie ? Zapytała zdziwiona.
— A co w tym dziwnego ?
— No dobrze jedźmy - wstała z ławeczki na przystanku i wsiadła na tylną kanapę samochodu. Nie odzywali się do siebie. Tomek miał zdenerwowaną minę, czuła od niego whisky. Bała się zapytać, dlaczego jest w takim nastroju. Dojechali na miejsce dość szybko. Zapłacił facetowi 20 zł i wysiedli z taksówki. Co Ci jest ? Zapytała w końcu otwierając drzwi klatki schodowej. W tym momencie poczuła jego dłoń energicznie łapiącą ją za włosy, opadła na kolanach.
— A tobie co odpierdoliło że chodzisz sama w nocy po Warszawie, na dodatek pijana, ubrana i wymalowana jak dziwka ? Wykrzyczał i uderzył ją w twarz. Boże, żeby tylko nikt z sąsiadów się nie obudził, żeby tylko nikt nie usłyszał. modliła się w duchu. Nadal klęcząc, opuściła głowę nisko na znak swojej pokory i powiedziała nieśmiało:
— Przepraszam. Tomek nie zastanawiając się długo chwycił w dłoń JeJ bujną czuprynę i uniósł JeJ głowę do góry.
— Mówić też Cię mam nauczyć ?
— Nie Tomku, przepraszam - powiedziała bardziej zdecydowanym, lecz nadal uległym głosem.
— Teraz lepiej. Otwórz te drzwi, ale nie wstawaj z kolan. Tak jak Pan kazał, na kolanach otwarła drzwi i chciała przodem wpuścić go na klatkę schodową, on jednak wzrokiem pokazał jej że ma wejść pierwsza. Tak też zrobiła, powoli zaczęła przedostawać się na kolanach w stronę swojego mieszkania. Chwiała się, alkohol buzował w JeJ głowie, bardzo szybko zmęczyła się. ale kiedy tylko się zachwiała, lub też zatrzymała się na chwilkę, Pan 5 razy uderzał ją w plecy swoją skórzaną dyscyplinką. Bolało bardzo, ale przecież nie mogła z siebie wydać odgłosu wywołanego bólem, bo sąsiedzi mogliby się obudzić i zauważyć sytuację na klatce schodowej. Po dłuższej chwili dotarła pod drzwi swojego mieszkania, naciągała rękę, by otworzyć zamek dość wysoko. Weszli do mieszkania, zatrzasnął za nimi drzwi.
— Zdejmij mi buty - powiedział władczym tonem, na co ona podniosła się z kolan i kierowała dłonie ku jego stopom. Nagle dostała w twarz i upadła na podłogę.
— Czy ja Ci suko pozwoliłem wstać ? Wykrzyczał, wziął za włosy i przyciągnął po podłodze pod swoje stopy. Bez słowa, Ustami zaczęła rozwiązywać sznurówki, po czym poluźniła buty tak że było JeJ łatwiej zdjąć je z jego stóp. Bała się, Tomek był wyjątkowo brutalny od samego początku ich spotkania. Kazał podnieść JeJ głowę do góry i popatrzeć mu w oczy. Rozpiął spodnie i wyjął swojego PTASZKA, bardzo szybko też włożył go w JeJ Usta. Trzymając mocno za włosy, Rżnął ją w Usta tak mocno i tak głęboko że momentami chciało się JeJ wymiotować. Gdy dochodził, wyjął go z JeJ ust i obficie skończył na JeJ twarz. Rozsmarował SPERMĘ mieszając ją z JeJ ciemnymi cieniami na powiekach i czerwoną szminką. Odwrócił JeJ głowę w stronę dużego lustra wiszącego na ścianie.
— Widzisz jak wyglądasz ? Jak dziwka - bo nią jesteś. Poszedł do pokoju, bez słowa. Ona z ulepioną twarzą usiadła na podłodze w przedpokoju i czekała - czekała na jakikolwiek jego znak. Zabrzęczało szkło, słyszała jak nalewa sobie wódkę do szklanki i uzupełnia Sprite`m. Czas mijał. On włączył komputer, z głośników zaczęło grać Red Hot Chilli Peppers "Californication". Dochodziła 1:30, on nadal nie wykazywał nią żadnego zainteresowania. SPERMA zmieszana z kolorowymi kosmetykami zastygła na JeJ twarzy, stworzyła cieńką skorupkę. Wreszcie przypomniał sobie o niej. Podszedł i wyśmiał ją bardzo głośno.
— Popatrz na siebie mała dziwko jak wyglądasz - śmiejąc się obrócił JeJ twarz do lustra. Nie miała jednak odwagi podnieść wzroku z podłogi
— No patrz na siebie, czy mam Ci znowu wlać ? Nieśmiało podniosła wzrok. Patrzyła na swoje nędzne odbicie w lustrze a kątem oka widziała śmiejącego się Pana.
— Łazienka, czołgaj się - powiedział groźnym tonem. Przeczołgała się do łazienki zatrzymała się przy wannie. Pan wziął ją za włosy, głowę wsunął o wanny i puścił zimną wodę. Wziął w rękę prysznic i lał zimną wodę na JeJ głowę. Dławiła się ogromem wody lejącej się na nią. Kazał JeJ umyć twarz, co zrobiła od razu. Znów wyszedł a ona mokra i zziębnięta pozostała na posadzce przy wannie. Po kilku minutach wrócił i kazał JeJ zdjąć sukienkę Miała pod nią białą koronkową bieliznę i jasne pończochy samonośne. Wyglądała w tym bardzo niewinnie - inaczej niż na codzień, kiedy to zawsze nosi czarne ubrania i czarna perwersyjną bieliznę.
— Wreszcie pokornie wyglądasz, jak mała dziewczynka a nie jak mała Kurwa. Od dzisiaj na spotkania ze mną nie będziesz robić makijażu. Mam nadzieję że nie muszę tego powtarzać.
— Nie musi Pan, tak będzie. Założył JeJ na szyję szeroka obrożę z czarnej, sztywnej skóry, dopiął masywną metalową smycz. Lubił zakładać swojej sunii tę obrożę, gdyż wymuszała na niej prostą postawę. Pozwolił JeJ wstać. Kolana rżały ze zmęczenia, bólu i strachu. Przeszli do pokoju, gdzie na stole zauważyła metalowy, chromowany wieszak na spodnie. Przypiął go chwytakami do Sutków, do haczyka przymocował łańcuszek. Łańcuszek zwisał z dwóch stron w dół a do jego końców przymocował metalowy koszyk na owoce. Do koszyka włożył wysoką szklankę 0.3 z drinkiem, napełnioną do pełna.
— Spróbuj wylać choć kropelkę, to Cię zatłukę. Stała więc nieruchomo. Co chwila tylko Pan sięgał po szklankę, wypijał troszkę i odstawiał z powrotem na miejsce. Gdy szklanka zrobiła się pusta, Pan wziął butelkę z wódką i zaczął przygotowywać następnego drinka nie wyjmując szklanki z koszyczka przymocowanego do JeJ Sutków. Gdy wlewał samą wódkę, wszystko było w porządku, jednakże gdy nalewał Sprite`a, zachwiała się i wylała się zawartość szklanki. Spojrzała na niego, ale widząc jego wyraz twarzy, szybko opuściła wzrok, upadła na kolana i zaczęła całować jego stopy. Bardzo starała się sprawić językiem przyjemność swemu Panu, ale nie Udało się. Pan powoli stopą odsunął ją od siebie. Wiedziała że zostanie ukarana. Uklęknęła z opuszczoną głową w oczekiwaniu na karę.
— Na czworakach pod kaloryfer, ale już ! Krzyknął tak groźnie że wręcz pogalopowała tam, gdzie kazał. Ręce przywiązał JeJ linami do kaloryfera, nogi na kostkach związał razem. Zabrał się za foliowanie JeJ głowy. Robił to bardzo Ciasno zostawiając jedynie mały otworek na Usta, średnicy 5 mm. W otworek ten włożył słomkę do drinka i uszczelnił taśmą klejącą tak, by po bokach powietrz się nie przedostawało. Nie dość że ze strachu miała problemy z oddychaniem, to jeszcze ta przeszkoda w oddychaniu w postaci folii na głowie i cieniutkiej rureczki do oddychania. Słyszała tylko jego kroki, nerwowo chodził po pokoju. W pewnym momencie usłyszała że rozpina pasek. O nie, miał dzisiaj na sobie ten pas z ćwiekami. Dostała pierwszy raz, JeJ ciało naprężyło się pod wpływem bólu i zaskoczenia. Drugi raz, trzeci. z pokorą znosiła ból zadawany przez Pana. Czwarty, piąty, szósty - zaczęła kwilić cichutko z bólu, ale powstrzymywała się wiedząc że płacz i krzyk tylko zdenerwują Pana. Po dwudziestym piątym razie nie wytrzymała. Zaczęła się dusić, co Tomek zauważył w porę. Zerwał folię z JeJ głowy.
— Wszystko w porządku ? Zapytał z troską.
— Myślałam że umrę. Nie mogłam oddychać, do tego ten ból w tym momencie Tomek przerwał jej, splunął JeJ w twarz i powiedział:
— Sama na to zasłużyłaś, nieodpowiedzialna mała szmato. Rozpłakała się. Łzy ciekły z JeJ oczy jak górskie strumyki, z nerwów JeJ ciało drżało jakby pod prądem. Rozwiązał JeJ ręce, później nogi. Pomógł JeJ podnieść się z podłogi. Bez słowa skierował ją na łóżko, lekko pchnął na nie a ona jak piórko przewróciła się na nie. Patrzyła w jego oczy z przerażeniem nie wiedząc co się teraz stanie. On po prostu zsunął spodnie i majtki i na sucho, bez przygotowania, włożył swoje 20 cm w JeJ Pupę.
— Krzyknęła z bólu, poczuła jak coś z niej wycieka. On bez słowa Penetrował ją tak mocno, jak tylko chciał, ona zaś patrzyła na niego wielkimi, załzawionymi oczyma. W pewnym momencie przestał. Położył się obok niej obejmując JeJ plecy i powiedział:
— Nigdy więcej nie chcę słyszeć że łazisz sama po mieście, na dodatek pijana i o tej porze. Czy ty zdajesz sobie sprawę, jaka to jest okolica ?
— Przepraszam - powiedziała drżącym zmęczonym głosem, słychać było że nie ma już sił. Odwrócił ją na plecy, zaczął delikatnie całować JeJ obolałe i opuchnięte Sutki, ręką gładził JeJ brzuch. Co chwila patrzył na nią i całował w policzek.
— Przesadziłem dzisiaj ? Zapytał.
— Chyba sobie na to zasłużyłam - odpowiedziała.
— Śpijmy już, jutro zabiorę Cię na dobry obiad - rzekł gładząc JeJ policzek ręką. Przytulił ją mocno i nadal gładził JeJ twarz, patrzył jak spokojnie zasypia. Nie mógł spać tej nocy, patrzył na JeJ niewinną buzię pełną śladów do po jego biciu. Zastanawiał się czy zostać do rana. Wiedział że bardzo go pokochała, ale wiedział też że będąc z nią, będzie ją krzywdził. Następnego dnia rano obudziła się, jednakże jego nie było. Była tylko karteczka na poduszce: "Przepraszam - wiem że zrozumiesz dlaczego..."...


* KONIEC *

© Grzesio, 2021.

PoprzedniNastępny

` Strona Główna `