W poniedziałkowy wieczór. Siedzimy z Mariuszem, moim serdecznym przyjacielem, w naszej ulubionej knajpce przy piwie. Gadamy jak zwykle o wszystkim i o niczym, ale dziś mam do niego pewną ważną sprawę. Nie za bardzo mogę skupić się na rozmowie, bo wciąż o tym myślę. W końcu nie wytrzymuję i mówię: * KONIEC *
Słuchaj, mam do Ciebie jedno Pytanie, a właściwie prośbę.
— Niom. O co chodzi ?
— Widzisz. Paweł ma niedługo urodziny. Trzydzieste. Chciałabym zrobić mu odlotową niespodziankę, ale do tego potrzebuję namiarów na jedną osobę. To jego dobra znajoma, pracuje w oddziale firmy w N., ale wiem że znają się nie tylko służbowo A przynajmniej kiedyś się znali.
— Przyznaj się, co Ci chodzi po głowie.
— Nie mogę, to tajemnica służbowa Uśmiecham się znacząco.
— Wariatka !
— Nieświadomie wstrzymałam oddech, chłonąc jego reakcję. Werbalna była niezbyt zachęcająca, ale zauważyłam że oczy mu zabłysły, więc czekam niecierpliwie na ciąg dalszy. Nie raz już opowiadałam mu o moich dziwnych pomysłach związanych z Seksem i zazwyczaj mu się podobały. Po chwili słyszę:
— Ale opowiesz mi potem wszystko, ze szczegółami. Zboczeniec ! Odpowiadam ze śmiechem. Już wiem że mam w Mariuszu sprzymierzeńca. Wyciągam z torebki kartkę.
— Tu masz adres firmy, oddziału i źródło wiadomości z mail-a A, i najważniejsze Numer gg Pawła. Dasz radę wyhakować jego listę kontaktów A ja już sobie dalej poradzę.
— Łobuzie, skąd wiedziałaś że się zgodzę.
— Nie wiedziałam, ale miałam nadzieję. Przygotowałam się na wszelki wypadek Aha, jeszcze jedna rzecz. Jakby się dało, to zrób to w miarę szybko, ok. Zostały mi niecałe tygodnie, a jeszcze cała logistyka, marketing i takie tam.
— Masz szczęście że Cię lubię. Inaczej poszczułbym Cię psami.
— Dzięki, jesteś kochany. Masz u mnie loda, pistacjowego. Jak się Uda.
— Uśmiechamy się do siebie. To jest to, co lubię najbardziej Rozumiemy się niemal bez słów.
— Środa, 14:30. SMS. Od Mariusza: "Ggadanie w pracy jest niebezpieczne ;P Mam to co chciałaś. To było łatwe. Posłać Ci mail-em czy odbierzesz sama ?" "Jeszcze mi ktoś shakuje tego mail-a ;D Dziś o ósmej. U mnie. Jesteś boski ! " "Wiem ;))) OK. Do wieczora. Cmok"
Czwartek w pracy. Od rana zamiast skupić się na pisaniu miesięcznego raportu, sprawdzam Kolejne numery z listy Pawła. Jest tego trochę, ale pozostałe panny mnie teraz nie interesują. Tylko ta jedna. Elżbieta. Udaje mi się Ją rozszyfrować w miarę szybko. Jest nawet JeJ nr. komórki, ale spróbuję znaleźć stacjonarny. Jak się nie Uda, to zadzwonię na komórkę, ale służbowo A jak nie wypali, to wytoczę najcięższe działa. Mózg naładowany adrenaliną pracuje ze zdwojoną prędkością.
— Na szczęście poszło jak z Płatka. Jutro jadę do N. ! Już nie mogę się doczekać że by zobaczyć, jak wygląda ostatnia Miłość Pawła.
— Piątek. Kurczę, ale Laska ! Spotkanie służbowe przebiega zgodnie z planem. Ona myśli że już koniec na dziś, ale ja mam jeszcze coś w zanadrzu.
— Jestem bliską znajomą Pawła D. Dużo mi o pani opowiadał, same dobre rzeczy. Jak pani pewnie pamięta, za tydzień ma urodziny. Chciałam mu zrobić prezent Dość nietypowy i do tego przydałaby mi się pani pomoc. O ile oczywiście mój pomysł się pani spodoba. Widzę, jak JeJ oczy robią się coraz większe, ale wciąż milczy. W końcu odzywa się:
— I po to pani tu przyjechała ?
— Nie tylko, ale, nie ukrywam że to był główny powód.
— Przyznam że jestem zupełnie zaskoczona Ale słucham, co to za pomysł ?
— Ostrożnie rozwijam wątek że by JeJ nie spłoszyć i słucham, co odpowiada. Nie, nie ma teraz nikogo, rozstała się ze swoim facetem. Z Pawłem łączy Ją tylko przyjaźń, ale był - i wciąż jest Ważny w JeJ życiu. Wie że miał takie marzenie, ale to pewnie tak jak wszyscy mężczyźni. Nie, nie myślała o jego realizacji. Wtedy opowiadam JeJ skąd wziął się mój pomysł Z pewnej bezsennej nocy, podczas której wysłałam mu SMS-a, a On Go odebrał, więc myślałam że skoro nie śpi, to spędza noc z jakąś panną. Okazało się że nie, ale Moja wyobraźnia już się uruchomiła. Widzę że Elżbieta się uśmiecha. Teraz Ona zadaje mi kilka Pytań. Odpowiadam zgodnie z prawdą że Go kocham, choć wiem że z nim nie będę, ale chcę że by był szczęśliwy.
— To tak jak ja, szepcze. W moich oczach pojawiają się łzy. I już wiem że znajdziemy nić porozumienia.
— Następne dni mijają niepostrzeżenie. Zaproszenie na czwartek przyjęte normalnie (pewnie Paweł znów nie pamięta o swoich urodzinach), wszystkie szczegóły omówione przez kilkanaście godzin ggadania z Elżbietą. Dotąd Ją podziwiałam, po tym, co wiedziałam o niej od Pawła, teraz zaczynam Ją lubić. Jest naprawdę niesamowita. Do Mojego pomysłu dodała jeszcze kilka pikantnych szczegółów. Oj, Pawełku, gdybyś wiedział, co szykuje Twój nowopowstały fanklub ... ;)
— Czwartek. 17:12 Dzwoni domofon. To Elżbieta.
— Cześć, Beata. Mam wszystko ze sobą, ale przyjechałam prosto z pracy, więc ...
— Witaj. Jeszcze przez pół godziny chata wolna. Wejście do łazienki jest w korytarzu, ręcznik do dyspozycji, w kuchni jest kawałek pizzy i sałata.
— OK. Szampana wstawię do lodówki. Zaczyna się krzątać po mieszkaniu i rozpakowywać swoje rzeczy, a mnie już ciarki przechodzą po plecach na myśl o tym, co tu się niedługo będzie działo. Prawie nie mogę się skupić na nakrywaniu do stołu. Dochodzi do mnie szum wody w łazience, a po dłuższej chwili słyszę stukanie obcasów, tłumione przez miękki dywan.
— I jak. PTASZEK, uśmiechając się.
— No, no, chyba zmienię orientację Przyglądam się JeJ z podziwem.
— Ma zgrabne, opalone Ciało, a na sobie czarny koronkowy stanik, stringi i pończochy. Na to narzuciła czarną, ale niemal przezroczystą, długą bluzkę z wytłaczanym kwiatowym wzorem, którą właśnie kończy zapinać. Wszystko idealnie komponuje się z JeJ długimi, kruczoczarnymi włosami. Gdy przyszła, miała na sobie oficerki i skórzany płaszcz, więc przez moment wyobraziłam Ją sobie w tym stroju na Nagie Ciało i do "doskonałości" zabrakło mi tylko pejcza i kajdanek. Choć zupełnie nie przypomina trupiobladych amatorek tortur.
— Zgodnie z umową chowa się za zasłonami, długimi do ziemi.
— Widać mnie.
— Nie, ani śladu Odpowiadam.
— Aha, Ty też nieźle wyglądasz Słyszę głos zza zasłony. Mam na sobie bieliznę i pończochy w kolorze ecru, pod krótką sukienką z zamkiem na plecach.
— Szybki rzut oka na resztę mieszkania Nie ma żadnych śladów pobytu gościa, no, może oprócz Delikatnego Zapachu perfum. Naprawiam ten błąd, zapalając kadzidełko. Już po chwili wszystkie Zapachy łączą w jedną Słodką woń A nasze emocje sięgają niemal zenitu, gdy oczekujemy na drogiego jubilata.
— Świdrujący dzwonek podrywa mnie z krzesła.
— Jesteś pewna że tego chcesz. Rzekłem jeszcze, chyba trochę bez sensu, Elżbietę.
— Tak, idź już, On nie może dzisiaj czekać. Bawcie się dobrze Odpowiada szybko. Też dziwnie, w końcu będzie przy tym obecna.
— Cześć maleńka. Paweł całuje mnie i przytula już w drzwiach.
— Cześć wielkoludzie.
— Dzięki że mnie zaprosiłaś. Jestem taki padnięty po ostatnich dwóch tygodniach że jedyne o czym marzę, to domowe żarcie, coś na popitkę i spokojny sen w ramionach kobiety.
— Myślałam że chodzi Ci o coś więcej.
— Udaję rozczarowanie.
— Jak nie zasnę, to kto wie, może będzie i coś więcej Uśmiecha się filuternie i idzie do barku po szklanki, a potem wyjmuje z torby kilka puszek piwa. Dobrze że nie zajrzał do lodówki Oddycham z ulgą, gdy wraca.
— Siada przy stole, ja przynoszę z piekarnika blachę z pizzą. Jest Gorąca i Ostro przyprawiona, ale chłodny browar gasi ogień w gardłach. Paweł jest wyraźnie głodny, nakłada sobie kolejną porcję, a ja, chyba z wrażenia, zaczynam drugi kawałek i nawet Go nie kończę, poprzestając na jednym kęsie. Tylko moje piwo znikło jakoś dziwnie szybko.
— Stało się coś. Jesteś jakaś spięta Przygląda mi się badawczo.
— Nie, tylko trochę niewyspana. Zarwałam kawałek nocy na robotę.
— To co, idziemy spać. to zabrzmiało raczej jak stwierdzenie niż Pytanie.
— Niom, tylko schowam piwo i ...
— To ja rozłożę wersalkę Słyszę w odpowiedzi, idąc nieco chwiejnym krokiem do kuchni. Browar na prawie pusty żołądek to niezbyt dobry pomysł, ale przynajmniej się wyluzowałam. Gdy wracam, Paweł siedzi już na brzegu wersalki, czekając na mnie. Podchodzę do niego jak najbliżej i obejmujemy się, spragnieni Ciepła naszych ciał. Już tak dawno się nie widzieliśmy... Klękam na wersalce, obejmując jego Nogi Udami. Zaczynamy się całować, a jego ręce błądzą po moim ciele, od Pupy, wzdłuż kręgosłupa, coraz wyżej i wyżej. Po chwili odchyla mnie lekko od siebie, przypuszczając atak na moje PIERSI. Masuje je i ugniata przez materiał, aż wzdycham głęboko, a po chwili moje Ciało przebiega lekki dreszcz. Moje dłonie też nie próżnują, Pieszcząc jego plecy, kark, Płatki uszu, włosy.
— Paweł znów wraca na moje plecy, tym razem, aby rozpiąć mi zamek. Po chwili wyswobadzam się, sukienka ląduje na podłodze, a On wpatruje się we mnie pełnym Pożądania wzrokiem. Teraz ja zaczynam walkę z jego ubraniem. Przy koszuli jak zwykle mi pomaga, ale uwalnianie jego klejnotów to zadanie tylko dla mnie. Najpierw jeszcze kilka muśnięć dłońmi przez materiał, dla sprawdzenia stanu gotowości, a i pobudzenia do akcji, a potem usiłuję opanować drżenie rąk, aby dokończyć pozbawianie Go pozostałych części garderoby. Gdy już chcę się zająć wznoszącym się dumnie palem, odsuwa mnie od siebie, szepcząc "Poczekaj", wstaje i wyplątuje się ze spodni i reszty ubrań, które tworzą nieuporządkowany, ale jakże wymowny stosik obok wersalki. Na to spływa jeszcze rozpięty mi zaraz Biustonosz, a tuż po nim majtki. Paweł kładzie się na plecach, pociągając mnie za sobą. Znów się całujemy, a mnie w końcu Udaje się otulić dłonią jego męskość. Mruczę z lubością.
— On zaś wędruje powoli po moich plecach, muskając je zaledwie opuszkami palców. Dobrze wie, jak to na mnie działa. Pojedyncze dreszcze przechodzą w przeciągłą falę ROZKOSZY, gdy łapiąc mnie za biodra, przesuwa mnie po swym brzuchu, wciskając się we mnie lędźwiami.
— Połóż się na plecach - mówi ochrypłym głosem. Wtedy uświadamiam sobie że nasza towarzyszka już chyba wrosła w podłogę. Układam się w ten sposób, aby Paweł był odwrócony plecami do okien, tak, by zminimalizować ryzyko dekonspiracji.
— Możesz mi podać piwo. Proszę, bo i mnie już zaschło w gardle. Upijamy po dwa łyki, Paweł odstawia szklankę i przysuwa się do mnie na klęczkach.
— Unosi moje Nogi, opierając je sobie na barkach i wpatruje się lubieżnie w Moją Zwilgotniałą norkę. Potem Wsuwa się w nią samym koniuszkiem PTASZKA i znów wysuwa, Drażniąc się ze mną. Wie że teraz pragnę tylko jednego Poczuć Go całego w sobie Ale nie daje szybko za wygraną. Wchodzi we mnie powoli i tylko trochę, a ja już wariuję. I wtedy dostrzegam Ją Zgrabnie wyplątała się ze zwojów materiału i powoli, na palcach zbliża się do nas od tyłu. Zaczyna mnie to Podniecać jeszcze bardziej Co mnie samą zaskakuje. Znów wpadam w Wibracje, a ona, wykorzystując ten moment klęka na wersalce i przysuwa się coraz bliżej. Zaczynam krzyczeć W tej chwili Elżbieta zasłania Pawłowi oczy i przytula się do niego od tyłu.
— Kto to. – PTASZEK on, nieruchomiejąc. Opanowuję się na tyle że by wraz z nią zanucić "Happy birthday to you". Wtedy Elżbieta opuszcza dłonie i całuje Go w policzek.
— Liz, to Ty. Paweł jest zaskoczony, ale chyba się ucieszył.
— Wiedziałem że moje kobiety są wyjątkowe, ale nie myślałem że aż tak. Która to wymyśliła. Jak na komendę wyciągamy ręce, wskazując na siebie nawzajem.
— No tak, widzę że muszę przesłuchać każdą z osobna Ale spoko, sam wyciągnę wnioski.
— Dobrze, ale teraz chodź do mnie z powrotem Proszę go.
— A ja sobie zobaczę, co takiego Podniecającego jest w tym patrzeniu.
— Dodaje Elżbieta, pozbywając się stringów.
— No, no, ładnie to sobie zaplanowałyście.
— Nie gadaj, tylko chodź tutaj Ciągnę Go do siebie.
— Liz zdejmuje bluzkę, a potem sadowi się z tyłu, ocierając się o jego plecy. Uśmiecha się, a ja do niej.
— Pawłowi też zaczyna się podobać ta zabawa, bo widzę że Jego PTASZEK szybko się prostuje. Znów unosi moje biodra. Tym razem jednak pieści mnie dłonią.
— Zatrzymuje się na dłużej przy ŁECHTACZCE, a ja wiję się niemal z ROZKOSZY. Unoszę na chwilę powieki i widzę że jedna ręka Liz krąży po torsie Pawła A druga. Czyżby ona, Oboje wpatrują się w Moją Szparkę, gdy jego palce wsuwają się we mnie, najpierw powoli, potem coraz szybciej. Jęczę przeciągle. Teraz On cofa dłoń, by po chwili oblizać palce z moich soków. Potem znów mnie Masuje, wchodząc coraz głębiej A teraz Nie wierzę własnym oczom! Odwraca się do niej i ...
— Liz, spróbuj Podaje JeJ do Ust swoją dłoń. Ona wysuwa Język i Ostrożnie, samym koniuszkiem, Dotyka jego palca. Potem jeszcze raz i jeszcze, w końcu zachłannie obejmuje Go Wargami i ssie. Teraz widzę że faktycznie się Masturbowała i w dalszym ciągu to robi.
— Bea, przysuń się bliżej - mówi do mnie Paweł. Spełniam jego prośbę i już za chwilę jego druga dłoń penetruje moje Gorące zakamarki A On uśmiecha się do Elżbiety.
— Może chcesz poSsać coś innego. PTASZEK. I już wiem, co będzie dalej. Ona układa się na boku, podpierając się na łokciu, i niemal rzuca się na niego. Teraz ja mogę sobie popatrzeć. Wciąż pieści się sama i nie potrzeba wiele czasu że by Zaczęła drżeć na całym ciele.
— Ma ORGAZM - jeden, potem drugi, w końcu opada na poduszkę, oddychając ciężko. Paweł jest już na skraju, mało brakowało że by Eksplodował. Przywiera do mnie całym Ciałem i wchodzi we mnie szybko i gwałtownie, tak jak tego chciałam od początku. Rżniemy się naprawdę mocno i już po chwili oboje odlatujemy, a słyszą nas chyba wszyscy sąsiedzi.
— Dziewczyny, jesteście genialne - mówi po chwili odpoczynku nasz ukochany facet, a potem obejmuje nas ramionami. Kładziemy się razem na wersalce Na szczęście jest wystarczająco szeroka dla nas trojga - i bezwiednie wtulamy się w niego po obu stronach. Już po chwili na jego torsie splatają się dwie ręce, każda należąca do innej właścicielki, a nasze Nogi są splątane niczym ramiona ośmiornicy. Jesteśmy zmęczeni i jest nam tak błogo że wkrótce zasypiamy.
— Budzę się. Na policzku czuję jakby łaskotanie i wytężam wzrok, próbując przeniknąć panującą w pokoju ciemność. Ostrożnie wyciągam rękę To Paweł usiłuje się wydostać z naszej niewoli, nie budząc przy tym żadnej z nas. Udaje mu się tylko częściowo. Wstaje i idzie do łazienki, a ja podążam za nim w kierunku smugi światła. Patrzę na zegarek Niedługo wybije północ. Czas że by uczcić wreszcie tę okazję, która nas tu sprowadziła. Pukam do łazienki, drzwi się uchylają.
— Czego pani sobie życzy. Słyszę Pytanie.
—
Chciałam Spytać, jak się panu podoba dzisiejsza Randka ?
— Baaardzo Odpowiada, przeciągając się. Ale to jeszcze nie koniec, hm. Pewnie macie jeszcze coś w zanadrzu.
— Prawdę mówiąc, trochę namieszałeś w naszym scenariuszu, ale, było genialnie.
— A mogę jeszcze bardziej namieszać. Przybliża się do mnie i już czuję na karku jego Gorący oddech, a na ciele niesforne dłonie.
— Uhmmm ... mruczę, przymykając oczy. Nagle dłonie Pawła odrywają się ode mnie, słyszę jakieś dziwne odgłosy, a potem bierze mnie za rękę i kieruje moimi krokami. Wciąż nie otwieram oczu, ciekawa, jaką On przygotował niespodziankę.
— Teraz krok do góry. Niepewnie unoszę jedną stopę i czuję pod nią Chropowatą fakturę podnóżka. Krok drugą nogą. Nagle twardość i chłód na podbrzuszu. Otwieram oczy. No tak, to krawędź umywalki. Paweł jest znacznie wyższy ode mnie, stąd ten podnóżek, ale umywalka. Podchodzi do mnie od tyłu, ocierając się torsem o moje plecy. Gładzi moje ramiona, potem ręce, coraz niżej i niżej, płynnie przechodząc na biodra. Słyszę jego przyspieszony oddech.
— Pochyl się do przodu mała i wypnij Pupę. Posłusznie spełniam jego polecenie, opierając się dłońmi o umywalkę. Teraz już wiem, po co nam ona. Trzymając wciąż moje biodra, znienacka wchodzi we mnie od tyłu. Jestem zaskoczona że PTASZEK tak szybko mu Stwardniał. Widać, mimo zmęczenia i zapracowania, był Spragniony Seksu. Posuwa mnie długimi, powolnymi ruchami. Dopasowuję się do jego tempa, na przemian unosząc się i opadając, a moje PIERSI kołyszą się w rytm naszych ruchów. Myśli odpływają gdzieś daleko, jest mi cudownie. Nagle Paweł wysuwa się ze mnie zupełnie.
— Jego Członek zastępują teraz palce, penetrują Moją Gorącą, Mokrą norkę, by po chwili zawędrować pomiędzy Pośladki. Bezwiednie Rozluźniam mięśnie, a On tylko na to czeka. Wwierca się palcami w Ciasny otworek, nawilżając Go moimi sokami. Potem kieruje tam swojego PTASZKA. Wzdycham przeciągle, gdy wpycha się we mnie, tak głęboko jak tylko się da. Po drodze aplikuję mu serię skurczów Wiem że to uwielbia. I faktycznie, gwałtownie przyspiesza, unosząc się na fali przypływu. Ja też nie mogę się już powstrzymać Z moich Ust wyrywa się jęk ROZKOSZY.
— Jeszcze kilka pchnięć, i Eksplodujemy razem, a nasze ciała Drżą jeszcze przez dłuższą chwilę. Gdy oddechy już się uspokajają, idziemy wtuleni w siebie do kuchni.
— Pora uczcić Twój jubileusz - mówię i pochylam się, by wyjąć z lodówki szampana.
— No, pięknie Ale w takim razie wypadałoby zbudzić Liz Odpowiada i zabiera się za rozbrajanie butelki. W tym momencie w mojej głowie rodzi się szatański plan.
— Może zbudzimy Ją razem ?
— A co, Ty też masz na nią ochotę, stara lesbo. Paweł oblizuje się lubieżnie.
— Nie wiem, czy na nią, ale... Podobało mi się to, co zrobiłeś z moimi sokami. Chyba też chciałabym spróbować.
— Swoich. Proszę Kieruje palec do moich ust.
— Nie, nie swoich. To znaczy.
— A może szampana. PTASZEK i nalewa do dwóch lampek.
— Najpierw szampana Upijam łyk A potem.
— OK, chyba wiem, co Ci chodzi po głowie Uśmiecha się do mnie.
— W takim razie bierzemy wszystko do pokoju. Idziemy powoli, bo światło świeci się tylko w kuchni, a im bliżej pokoju, tym większy mrok. Paweł Ostrożnie stawia na stole butelkę i trzecią, pustą szampankę, ja podaję mu lampkę i wypijamy do dna.
— Jeszcze raz wszystkiego najlepszego w dniu urodzin - mówię i całuję Go w usta.
— Dzięki, Beatko. Teraz czas wziąć się za budzenie drugiej damy Szepcze i bierze mnie za rękę.
— Podchodzimy do wersalki. Elżbieta śpi, a przynajmniej tak wygląda, leżąc na plecach. Kołdra przykrywa Ją tylko do pasa, więc zadanie mamy ułatwione. Paweł okrąża wersalkę i klęka na wysokości PIERSI Liz, ja wdrapuję się na posłanie obok niej. Jeszcze nigdy nie Dotykałam kobiety z podtekstem Erotycznym, więc czuję lekki niepokój, ale i Podniecenie niecodzienną sytuacją. Zaczynamy pieścić dłońmi JeJ szyję, kark, a na końcu PIERSI, niezbyt duże, ale Kształtne. Patrzę na to, co robi Paweł i powtarzam jego ruchy. Ela ma cudownie gładką skórę, Rozgrzaną snem. Pachnie Delikatnie balsamem (wanilia - jeden z moich ulubionych Zapachów, konstatuję ze smakiem) i perfumami. Docieramy do JeJ Sutków. Chociaż śpi, czujemy jak twardnieją i powiększają się pod naszym dotykiem, a skóra wokół nich się marszczy. W chwilę później słyszymy westchnienie, Elżbieta uśmiecha się i otwiera oczy. Jedną ręka odgarnia kołdrę, która powoli spływa na podłogę. Teraz jest już zupełnie Naga. Paweł podnosi się z legowiska, napełnia lampkę szampanem i podaje Liz. Ona całuje Go i wypija duszkiem. Potem znów układa się na poduszce i zamyka oczy. Jasne że już czeka na ciąg dalszy. Teraz do akcji wchodzą nasze Usta i Języki, a Ona pojękuje cichutko. Zaczyna mi się to coraz bardziej podobać. Nie patrzę już co robi Paweł, tylko całuję Liz po brzuchu, wodzę Językiem wokół JeJ Pępka. Słyszę, jak się całują – to znaczy że reszta ciała Elżbiety należy teraz tylko do mnie, więc Pieszczę opuszkami palców JeJ PIERSI, brzuch i podbrzusze. Czuję Delikatne drżenie, w jakie wprawiają Ją moje Pieszczoty. Opieram dłonie na JeJ brzuchu, a kciukami wędruję po JeJ Wzgórku. Jest wygolony, tylko przez środek biegnie wąski pasek włosów. Na pewno ma jakiś odlotowy wzorek - myślę sobie - i postanawiam bliżej się mu przyjrzeć, gdy już będzie jasno.
— Pochylam głowę nad JeJ Muszelką Dobiega mnie JeJ Zapach, całkiem zachęcający. Przez chwilę zastanawiam się, czym najpierw Ją spenetrować, Rozchylam JeJ Uda rękoma i powoli wsuwam dłoń w JeJ najskrytsze zakamarki. Czuję, jak JeJ kobiecość pulsuje, gdy docieram do ŁECHTACZKI. Masuję Ją leniwymi, kolistymi ruchami, tak jak sama lubię najbardziej, raz po raz zapuszczając się nieco głębiej w JeJ Szparkę. Po kilku takich zabiegach JeJ Ciało pręży się i unosi, opadając bezwładnie. Wtedy podnoszę głowę i kieruję swoją dłoń do ust, by spróbować JeJ smaku. W tej chwili zauważam że Paweł klęczy na wersalce, trzymając swój PTASZEK w dłoni i Onanizuje się, patrząc na nas. Kręci mnie to coraz bardziej.
— Opuszczam głowę między Uda Elżbiety i czubkiem Języka wędruję wzdłuż JeJ Warg. Liżę Ją długimi ruchami, za każdym razem wchodząc w nią głębiej i Rozchylając Ją coraz bardziej. W końcu mój Język dociera do ujścia JeJ waginy. Jest Mokra i Rozgrzana Pieszczotami, więc niewiele myśląc, zdobywam JeJ wnętrze. W tym momencie słyszę przeciągłe Jęki Liz, a JeJ Ciałem wstrząsają dreszcze ROZKOSZY. Ja też jestem już bliska ORGAZMU. Przerywam Pieszczoty i zaczynam robić sobie dobrze Ale to jeszcze nie koniec. Paweł, wciąż na klęczkach, przysuwa się do Elżbiety, przewraca ja na bok, podnosi jedną nogę do góry i dłonią rozprowadza JeJ soki po Pupie. Potem kładzie się za JeJ plecami i wdziera się w nią z całym impetem. Liz krzyczy, a ja wiedziona jakimś szalonym podszeptem, układam się przy niej od przodu i znów wsuwam JeJ dłoń między Nogi, wwiercając się w JeJ waginę. Czuję, jak w Środku pulsuje, czuję ruchy Pawła, gdy rżnie Ją jak wariat, a ja doprowadzam się na szczyt drugą dłonią. Jeszcze kilka chwil i to niesamowite, wszyscy troje jednocześnie mamy ORGAZM.
— Wyczerpani, leżymy długo na wersalce, bez słowa, niczym polegli na polu chwały. W końcu zwlekamy się z niej, przegryzamy po kawałku pizzy, Paweł nalewa szampana. Potem szybka wizyta w łazience i czas wreszcie zakończyć tę noc cudów. Układamy się do snu na boku, ale inaczej niż poprzednio. Paweł wtula się w Liz, a Ona we mnie, kładąc mi dłoń na biodrze. Hmmm. jeszcze nigdy nie czułam na plecach kobiecego Biustu.. Ale to nie wszystko Długa ręka zakończona wielką męską dłonią sięga do mojej PIERSI. Zaiste, trójkąt doskonały. Rano pobudka przypada znacznie wcześniej niż zwykle. Nastawiam ekspres, kawa wystarczy nam za śniadanie. Elżbieta musi przecież jeszcze dojechać do pracy Ale zanim to nastąpi, pozwalamy sobie na ostatnią porcję Pieszczot dla naszego jubilata, by osłodzić mu fakt że przestał już zaliczać się do Młodzieży. Klękam nad jego głową, tak, by mógł mnie wylizać, a moje dłonie wraz z dłońmi Liz wędrują po jego torsie. Paweł delektuje się moim nektarem. Wiem że za tym przepada, tak jak ja... Ela w tym czasie całuje Go i Liże po PIERSI, po brzuchu. Delikatnie się unoszę i dołączam do niej. Liżemy i przygryzamy jego Sutki, a On drży, doświadczając tej gwałtownej Przyjemności.
— Teraz Ty, Liz, chodź tu do mnie - mówi po chwili. Elżbieta siada mu na twarzy. Unosi Ją lekko i skupia się na JeJ sekretach. Teraz ja mogę się zająć jego skarbami. To jest to, na co czekałam. Całuję Sztywnego koguta i całą okolicę, Delikatnie przygryzam Jądra, wodzę Językiem po całej długości trzonu, docierając w końcu do samego koniuszka. Stęskniłam się za tym. Moim Ciałem wstrząsa gwałtowny Spazm ROZKOSZY. Dłuższą chwilę spędzam w tym miejscu, a potem wsuwam Go sobie do Ust na całą długość. Słyszę jęk Pawła – w tym momencie musiał oderwać się od swojego ROZKOSZNEGO zajęcia. Przez moje Ciało przetacza się ORGAZM, tym razem dłuższy i łagodniejszy. Odpływam, zapominając o moim ukochanym. Wtedy słyszę jakby z oddali jego głos:
— Załóż Nogi na moje Uda i przytomniejąc dostrzegam że Liz ujeżdża go, ale odwrócona do niego plecami. Ciekawa, co jeszcze wymyślili, podsuwam się bliżej. Ona, nie przestając się Rżnąć z Pawłem, pochyla głowę w dół, celując Językiem wprost w Moją pulsującą Dziurkę. Efekt jest interesujący: unosi Pupę - liźnięcie od waginy do ŁECHTACZKI, opada Cofa Język z powrotem. Nie, interesujący to zbyt mało powiedziane. Jest mi po prostu bosko. Krzyczę, nie mogąc się opanować. Teraz Ona szczytuje, odrywając się ode mnie i wpadając w trans... Zaraz potem słyszę krzyk Pawła. Cudowny finał tej odjazdowej nocy.
— Elżbieta rozwiozła nas po mieście w drodze do N. Pożegnałyśmy się jak dobre przyjaciółki. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniła do mnie z pracy. Powiedziała że ma trochę fotek ze wspólnych wakacji z Pawłem i jeśli chcę, mogę do niej wpaść w piątek pod wieczór. Spróbuje poszukać filmów, jakbym chciała jakieś odbitki. No tak, rozmawiałyśmy o tym niedawno na gadu-gadu. Ucieszyłam się że dowiem się czegoś więcej o niej, a przy okazji i o nim.
— Piątek. Dojechałam kwadrans po szóstej. Dzwonię do drzwi. Cisza. Czyżby JeJ nie było. Próbuję na komórke, ale wyłączona. W końcu Elżbieta otwiera drzwi, otulona w gruby, mięsisty szlafrok.
— Sorki że tak długo. Miałam dziś koszmarny dzień i trochę się zdrzemnęłam.
— To może Ci przeszkadzam ?
— Coś Ty, wchodź. Liz bierze mnie za rękę i prowadzi do pokoju, tego samego, w którym byłam pierwszym razem. Spostrzegam nie zaścieloną sofę.
— Wybacz ten bałagan, ale nie chciałam że byś czekała. Napijesz się czegoś. PTASZEK i podchodzi do mnie.
— Otwieram usta, by odpowiedzieć, a w tym momencie otacza dłońmi Moją głowę i łapczywie wpija się w moje usta. Zaskoczona, nie wiem jak zareagować. Teraz gładzi moje włosy. Stoi blisko mnie, więc czuję że lewą ręką rozwiązuje pasek od szlafroka. Opuszczam oczy i widzę że pod nim jest zupełnie Naga. Wariatka. W końcu przerywa Pocałunek, ujmuje dłońmi moje ręce i kładzie sobie na ramionach.
— Pieść mnie, uwielbiam jak to robisz.
— Cofa się, pociągając mnie lekko do stołu. Za stertą albumów ze zdjęciami i pudełek z filmami dostrzegam jeszcze kilka przedmiotów.
— Kajdanki. Nie, coś jakby Ostrogi, zwój skórzanego rzemienia ... i ... szpicruta.
— Przeleciało mi przez głowę JeJ zdanie "Poznałam Pawła na obozie konnym". No i wpadłam, na własne życzenie.
— Zachciało mi się niespodzianek ...