Plaża pustoszała. Ostatnie promienie słońca kryły się za chmurami. Najwytrwalsi plażowicze zbierali się do domu. Dochodziły mnie urywane zdania prowadzonych rozmów: "Ale się opaliłeś". "Zabierz butelkę po wodzie". "Skoczymy na piwo ?". * KONIEC *
— Leżałam ciągle na Rozgrzanym kocu, Rozłożonym na piaszczystym cyplu wchodzącym w nadbrzeżne zarośla. Tu prawie przez cały dzień byłam niewidoczna dla wielu plażowiczów.
— Specjalnie wybrałam to miejsce. Chciałam być sama. Nie miałam ochoty na rozmowy i zaczepki. Tydzień temu zerwałam z Jackiem. Na opalonej ręce pozostała jaśniejsza smużka. To ślad po PIERŚcionku, który otrzymałam od niego i który do niego wrócił. Koniec. Zamknięty rozdział.
— Upajałam się błogim spokojem. Wyciszeniu towarzyszyła pusta plaża. Nie chciałam już wracać do przykrych wspomnień. Zaliczyłam pierwszy rok studiów. Na wrzesień pozostał mi do zdania tylko jeden egzamin. Teraz wakacje. Niech się wszystko zdarza, pomyślałam. Leżałam i gapiłam się w niebo.
— Podszedł do mnie bezszelestnie. Przysiadł na brzegu koca i Spojrzał, na co patrzę. Podniosłam się na łokciu i zerknęłam na intruza. To był Marek. Cztery lata chodził do równoległej klasy Mojego ogólniaka. Kiedyś mnie podrywał, byliśmy razem na kilku dyskotekach i imprezach. Bawiliśmy się razem na studniówce i balu maturalnym. Potem wyjechałam do Warszawy, On do Gdańska. Kilka razy dzwonił do domu, ale akurat mnie nie było. Prosił Moją mamę o przekazanie informacji. Nie odpowiadałam na jego telefony, bo wtedy dla mnie ważny był Jacek. Marek raz jeszcze Spojrzał: co widzisz ?
— Dwie chmurki zbliżyły się do siebie i przytuliły jak zakochana para odpowiedziałam.
— Marek zadarł głowę, spojrzał w niebo i powiedział że On tego nie widzi. Bo patrzysz z innego miejsca i kierunku stwierdziłam rzeczowo. Odpowiedz potraktował jak zachętę.
— Natychmiast Położył się obok mnie. Teraz na chmurki patrzył tak samo jak ja. I widział to samo, co ja. Swoją wyciągniętą rękę ulokował pod Moją głową. "Chmurki właśnie tak się obejmują", szepnął. Nic nie powiedziałam, bo było mi bardzo dobrze. Cieszyłam się jego bliskością, podobał mi się Zapach jego ciała A chmurki właśnie coraz bardziej zachodziły na siebie i wtapiały się jedna w drugą.
— Pragnęłam jeszcze większej bliskości Marka. On też zerknął na chmurki i przytulił się do mnie. Gładził mnie ręką po włosach, ramionach, plecach. Po całym ciele. Przechodzące dreszcze były niezwykle przyjemne. Musiał to dostrzec, musiał to czuć. Zamknęłam oczy i poddałam się jego Pieszczotom. Pragnęłam ich. "Chmurki całkowicie wtopiły się w siebie", szepnął i Zaczął mnie całować. Chciałam być chmurką. Całowaliśmy się Namiętnie i zachłannie. Pragnęliśmy siebie. Wtopiliśmy się w siebie jak chmurki A potem leżeliśmy razem. Zaplątani, szczęśliwi i trochę zakłopotani. Nie wiem, czy zakłopotani tym, co się stało, czy ziarenkami piasku, które teraz były wszędzie. Chyba jednym i drugim.
— Jesteś Moją chmurką. Zakochałem się w tobie w ogólniaku. Przez cały rok nie odpowiadałaś na moje telefony szeptał. "Chmurki nie mówią", przerwałam wyznania. Całowaliśmy się znowu. Znowu siebie pragnęliśmy...
— Gdy wracaliśmy z pustej plaży, było ciemno. Umówiliśmy się na następny dzień. Nadal jestem jego chmurką...