= R E P O R T A Ż =

Reportaż jest wypowiedzią publicystyczną, która zawiera żywy opis zdarzeń i faktów znanych autorowi z bezpośredniej obserwacji. Reportaż jest rodzajem sprawozdania, w którym reporter (obserwator) przedstawia rzeczywiste fakty i zdarzenia. Ta najtrudniejsza forma sprawozdania i jedna z trudniejszych form wypowiedzi literackiej wymaga od piszącego talentu dziennikarskiego, bogatego słownictwa, dużej umiejętności obserwacji, umiejętnego odziaływania na emocje odbiorcy. Autor w końcowej części reportażu, dokonuje podsumowania jego treści i wyraża swoje stanowisko wyciągając wnioski z jakiejś sytuacji. Często kieruje apel w jakiejś sprawie bądź wskazuje na przyczyny zdarzenia społecznego. Często w końcowych zdaniach w sposób bezpośredni ujawnia cel reportażu i pokazuje po co tę właśnie sprawę omawia.
- Reportaż jest takim sprawozdaniem, którego treść powinna poruszyć opinię publiczną. Piszący chcąc to osiągnąć musi odpowiednio uformować materiał językowy przy pomocy srodków stylistycznych, które w najbardziej skuteczny sposób będą odziaływały na psychikę odbiorcy, aby osiągnąć cel zakładany przez autora. Reporter ma dużą swobodę w doborze słów, zwrotów frazeologicznych i zdań. Powinien też wyrazić własne odczucia, wrażenia i emocje. Wyraża swój sąd o tym co widzi i daje własną subiektywną ocenę zdarzeń. Chcąc poprawić ekspresję swojej wypowiedzi, autor w żywy sposób przedstawia akcję wydarzeń, posługuje się wywiadem z bohaterami, stosuje dialogi.Często używa równoważników zdań i zdań pojedynczych, kończąc je wykrzykinikiem, pytajnikiem oraz zdań urywanych z trzema kropkami.
Piszący reportaż powinien:
# Unikać chaosu w relacji i pisać go na podstawie planu.
# Stosować styl dynamiczny z dialogami i zdaniami krótkimi pełnymi ekspresji.
# Używać słownictwa nacechowanego emocjonalnie, oddających ruch i działanie(określeń czasowników i rzeczowników).
# Zakończyć reportaż własnymi uwagami, spostrzeżeniami.

W reportażu nie należy:
* wdawać się w szczegóły, nie związane z głównym celem reportażu;
* opisywać rozwlekle i szczegółowo akcji wydarzeń, jej miejsca oraz osób w nich uczestniczących.

                                           Na cmentarzu w dniu święta Zmarłych

Listopadowe popołudnie na Cmentarzu Komunalnym w Lubinie, w dniu 1 listopada 1996 roku, pogoda brzydka, czasami mży, jest wietrznie i zimno.
Już od rana na ulicach, które prowadzą na cmentarz było pełno ludzi. Szli całymi rodzinami, dzieci, młodzież, dorośli. Niektórzy ojcowie i matki niosą swoje pociechy na rękach, ale większość dzieci jedzie w wózkach. W torbach i reklamówkach niosą kwiaty, wieńce, lampki, znicze i świece. Około południa tłum zgęstniał i stał się ludzką rzeką wlewającą się w bramy cmentarza.
Po przeciśnięciu się przez bramę, ludzie rozchodzili się ścieżkami do grobów swoich najbliższych.
- Na placu przed cmentarzem obok Cmentarza Żołnierzy Radzieckich rozstawione były stoiska z kwiatami, wieńcami oraz zniczami. Dużo ludzi kupowało kwiaty, w większości były to różnokolorowe chryzantemy. Były też stoiska ze świecami i sztucznymi kwiatami. Niektórzy kramarze - wbrew tradycji - sprzedawali słodycze i zabawki. Przed samą bramą wejściową sprzedawano baloniki. Ludzie w tłumie przesuwali się z twarzami zatroskanymi, pełnymi smutku i powagi. Wszyscy mieszkańcy Lubina odwiedzali swoich najbliższych i znajomych. Mało było grobów, przy których nikt nie stał. Groby pokryte były kwiatami. Paliło się bardzo wiele lampek i zniczy.
- Ten cmentarz został założony przez Niemców przed drugą wojną światową, po wyzwoleniu Lubina w lutym 1945 roku przez żołnierzy Armii Czerwonej Ziemia Lubińska znalazła się w granicach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Na tym cmentarzu spoczywa kilka pokoleń Polaków. Spoczywają tu pionierzy, repatrianci z ziem wschodnich, którzy pamiętają miasto Lubin, przed odkryciem wielkiej miedzi przez profesora Jana Wyżykowskiego, kiedy to pasły się na ulicach miasta kozy i owce. Na cmentarzu napotykam na groby górników, którzy drążyli szyby kopalń: Lubin, Polkowice i Rudna. Wielu z nich zginęło w tragicznych wypadkach na posterunku pracy. Ich ofiara nie była daremna zbudowano Kombinat Górniczo-Hutniczy, który w chwili obecnej daje prawie 20% dewiz dla polskiej gospodarki dzięki sprzedaży miedzi, srebra, złota i innych wartościowych metali.
- Zatrzymuję się przed mogiłami górników, którzy 31 sierpnia 1982 roku polegi na ulicach Lubina oddali życie, za ideały ludzi pracy.
Nad grobami stoją najbliżsi i przyjaciele. Pytam o czym myślą.
Odpowiada mi mężczyzna o przyprószonych siwizną włosach.
- Proszę Panią, przychodzę co roku w to miejsce, aby nie tylko oddać hołd ludziom, którzy niewinnie zginęli, ale także aby zastanowić się nad własną przeszłością. Do dziś nurtuje mnie pytanie o sens tej i mojej ofiary. Zastanawiam się czy tamte wydarzenia były dziełem przypadku, prowokacji czy też wielką polityczną manipulacją mającą na celu uzasadnić przemiany ustrojowe korzystne dla tych, którzy poprzedni ustrój wykorzystali jako trampolinę dla swego awansu społecznego i materialnego.
- Skąd takie przypuszczenia ?
- To nie przypuszczenia, znam środowisko lubińskie, a jako były działacz Solidarności znam wielu ludzi z obu stron ówczesnych barykad politycznych.
Dziwnym trafem obecni luminarze sceny politycznej i gospodarczej pochodzą z ówczesnych elit władzy i elit kosmopolitycznych.
- Z pańskich spostrzeżeń wnioskuję, że jest pan po prostu zawistnym nieudacznikiem.
- Gdyby Pani spostrzeżenie dotyczyło osoby rozpoczynającej życie zawodowe i społeczne to zgodziłbym się z Panią. Przepracowałem w tym Zagłębiu całe swoje zawodowe życie. Dziś nie stać mnie nawet na straganik z lampionami przed cmentarzem. To może Pani jako młoda osoba mi wytłumaczy, skąd wzięły się fortuny na wykup największych zakładów powstałych z naszej pracy.
Skąd dziś biorą się pieniądze na wystawny konsumpcyjny styl życia.
- Moim zdaniem odpowiedź jest prosta - z pracy, bo tylko ona tworzy pieniądz.
Zapada zmierzch nad cmentarzem, z którego wychodzę, rozpościera się aureola światła. Jak w czeluści zapomnienia migoczą nieliczne światełka na grobach tych, którzy swój wojenny szlak zakończyli pod Lubinem.
- Kończę reportaż ze starego cmentarza. Jadę na nowy cmentarz za osiedlem Ustronie, gdzie leży mój dziadek - zesłaniec na Kołymę. W drodze nasuwają mi się myśli o skomplikowanych losach Słowian. Czy potrafię kiedyś rozwikłać zagadkę, co lub kto od wieków poróżnia nas Polaków w kraju, na emigracji i zesłaniach, a Słowian między sobą ?


 

POWRÓT