= TRADYCJE WIELKANOCNE =

Wielkanoc jest najstarszym i najważniejszym świętem chrześcijaństwa obchodzonym na pamiątkę Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, rozpoczyna je środa Popielcowa 40 dniowym okresem Wielkiego Postu. Wielkanoc poprzedzona jest Wielkim Tygodniem, rozpoczyna go Niedziela Palmowa, obchodzona na pamiątkę uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Wielki Tydzień to czas zadumy nad męką i śmiercią Jezusa Chrystusa. W Wielki Czwartek odbyła się ostatnia wieczerza Jezusa z Apostołami, oraz ustanowienie Najświętszego Sakramentu, przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Na znak miłości i jedności z ludźmi Jezus przybrał postać sługi i umył nogi Apostołom. W tym dniu odprawia się tylko jedną mszę z udziałem wszystkich kapłanów, jest to msza Wieczerzy Pańskiej, która rozpoczyna trzydniową uroczystość tzw. Tridum Paschalne.. Pan Jezus w postaci Najświętszego Sakramentu, zostaje przeniesiony do kaplicy adoracji, tzw. ciemnicy. Milkną dzwony, gaśnie wieczna lampka przy tabernakulum, zdejmuje się obrusy z ołtarza. Cały Kościół pogrąża się w smutku wyrażając ból w związku z cierpieniem i męką krzyżową, na którą wydano Chrystusa. Przed południem w katedrach biskupi świecą oleje, potrzebne przy udzielaniu sakramentu chorych, chrztu, bierzmowania. Wielki Piątek to dzień upamiętniający sąd, mękę i śmierć Chrystusa Wierni ograniczają przyjmowanie pokarmów- poszczą. Tego dnia nie odprawia się mszy. Wieczorem kapłani w czerwonych szatach przypominających o ofierze krwi, klękają lub padają na twarz i modlą się w milczeniu, po czym rozpoczyna się Liturgia Słowa, Wierni słuchają opisu sądu i męki z Ewangelii św. Jana (J18,1-19,42).. Następnie jest adoracja krzyża, który po odsłonięciu ukazuje nam ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Wierni podchodzą do krzyża, przyklękają i po przez symboliczny pocałunek wyrażają osobiste przyjęcie zbawienia, odkupienia grzechów przez Chrystusa. Jezus został ukrzyżowany i zmarł prawdopodobnie około godz. 15 na skalistym wzgórzu koło Jerozolimy zwanym "Miejscem Czaszki" inaczej -"Golgota" Łaciński odpowiednik "Calvaria". W Kościołach po zakończeniu adoracji Najświętszy Sakrament przeniesiony zostaje do miejsca tzw. Grobu Pańskiego, przed którym każdy odbywa krótką osobistą modlitwę, czasem czuwając całą noc. Godzina zmartwychwstania Chrystusa pozostaje Bożą tajemnicą. Prawdo podobnie miało to miejsce bardzo wczesnym rankiem. W Wielką Sobotę rano zanosi się do poświęcenia jajka i chleb (z czasem dokładano, baranka, masło, mięso, ciasto). W Sobotę wieczorem przed kościołami dokonywany jest obrzęd poświecenia ognia i wody- rozpoczyna się Wigilia Paschalna. Od poświeconego ognia zapala się dużą świecę, tzw. Paschał oznaczający osobę Chrystusa, czyli światłości świata. Kapłani świecą wodę przeznaczoną do Sakramentu Chrztu, itp. W Niedzielę rano odbywa się Rezurekcja, uroczysta Msza św. z procesją, na pamiątkę Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jest to jedna z głównych prawd wiary chrześcijańskiej, znakiem zwycięstwa nad śmiercią i zapowiedzią przyszłego zmartwychwstania wszystkich wiernych. Po Rezurekcji ogłoszeniem światu, że Jezus Chrystus Zmartwychwstał, wierni rozpoczynają w domach uroczyste śniadanie poprzedzone modlitwą, złożeniem życzeń i dzieleniem poświeconym pokarmem. Spożywanie poświeconych pokarmów to symbol wiecznego życia, jakie daje Zmartwychwstały Jezus Chrystus tym, co w Niego wierzą i wypełniają przykazania Boże !.
Każdemu, kto wierzy w Jezusa i wyznaje, że jest Jego Panem treść modlitwy "Wielkanocny Poranek" zgodny z kanonami wiary i zalecany przez duszpasterzy Kościoła Rzymsko- Katolickiego, pozwoli godnie przeżyć to szczególne chrześcijańskie święto. Niemożliwa jest wspólnota Chrystusa z grzesznym człowiekiem, ale On może i chce go oczyścić w Sakramencie Spowiedzi. Po Rezurekcji, każdy wierzący w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, przychodząc do domu ogłasza w nim Dobra Nowinę "Jezus Chrystus Zmartwychwstał”, a pozostali odpowiadają: "Prawdziwie Zmartwychwstał Alleluja !!!". Następnie cała rodzina gromadzi się przy stole świątecznym, na którym znajduje się poświecony pokarm i rozpoczyna wspólną modlitwę (np. Wielkanocny Poranek) od dokładnego wykonania ręką znaku krzyża na sobie. Po modlitwie składamy nawzajem życzenia. Niech będą krótkie, ale szczere i podparte miłością życząc, np. „Niech zmartwychwstały Jezus będzie obecny w każdej chwili twojego życia”, lub "Życzę Ci Jezusa w twoim życiu". Zdrowia i radości też się życzy. Ważne jest by składający życzenia, patrzyli sobie w oczy, odbiorca życzeń wie, że są kierowane do niego. Nie zapominajcie pobłogosławić się nawzajem czyniąc palcem znak krzyża na czołach, szczególnie na ten znak czekają dzieci. Takie błogosławieństwo osób sprawiedliwych i czystego serca jest uświęcane przez Boga.. Starajcie się być takimi, jakimi jesteście bez pozorów, wolnymi i odważnym w tym co robicie, nawet jeśli w śród was znajduje się osoba, która nie wierzy w Boga, (bo możliwe ze nigdy nie widziała prawdziwie wierzących). Następnie przed spożyciem pokarmów należy odmówić modlitwę, którą odmawiają przed każdym posiłkiem chrześcijanie: "Panie Jezu Pobłogosław nas, te pokarmy…. ". Spożywamy najpierw te pokarmy, które zostały poświęcone a ich resztki tzn. skorupki jajek, itp. oraz dodatki jak bukszpan, należy spalić w ogniu, nie wyrzucać do śmieci. A potem spożywamy pozostałe pokarmy – żurek, sernik, baby, mazurki. Należy zwrócić uwagę na to, iż pod czas tych świąt nie obdarowujemy się wzajemnie prezentami a wszystko, dlatego ze największym prezentem dla człowieka jest sam Zmartwychwstały Jezus Chrystus przynoszący nam zbawienie. Prezenty z tej okazji to duże nieporozumienie i skrzywienie poglądów religijnych nawet wobec dzieci. I jeszcze jedno - zwróćmy uwagę na to, co malujemy na pisankach. Często znajdujące się wizerunki nie przypominają świąt. Ostatnio do Polski, jak wiele innych wypaczeń, wszedł zwyczaj pochodzący z Niemiec dołączanie wizerunku zajączka. Zastanawiając się głębiej i sięgając do źródła dowiemy się, iż nie ma on nic wspólnego z Wielkanocą. Zajączek to symbol zmysłowości i tchórzostwa wierzono, że pod jego postacią ukazują się "wiedźmy", jest tylko ślepo przyjętym rekwizytem do święta Wielkiej Nocy !!!
-- Rozpoczął się Wielki Tydzień - czas ostatnich przygotowań do świąt Wielkanocnych.
Dla osób religijnych od wieków jest to okres szczególnego skupienia, dla wszystkich - czas przedświątecznych wypieków i wiosennych porządków. Niegdyś na wsi porządkowano obejścia, ścieżki wysypywano piaskiem, bielono chałupy. Domy miały nie tylko wyszorowane podłogi i wyczyszczone wszelkie sprzęty, ale były też odświętnie dekorowane.
Na stołach stawiano żywe kwiaty w doniczkach, pod sufitem wieszano słomiane, ozdabiane wydmuszkami jaj "żyrandole".. Na świeżo pobielonych ścianach malowano kolorowe szlaczki lub przyklejano wycinanki z glasowanego papieru. Porządki te kończono najpóżniej w Wielki Wtorek.
Obecnie, przy wciąż dolegającym nam braku czasu, dzień ten to często sam środek wielkiego sprzątania. Także teraz pamiętajmy o udekorowaniu mieszkania. świeże kwiaty, kolorowe pisanki i inne wesołe ozdoby są mile widziane na świątecznym stole. W ostatnie dni przed Wielkanocą podniosłym uroczystościom kościelnym towarzyszyły żywiołowe zabawy, m. in. topiono Judasza.
- Ze słomy i starych ubrań robiono wielką kukłę, którą następnie wleczono na łańcuchach po całej okolicy. Przy drodze ustawiali się gapie okładali kukłę kijami. Na koniec wrzucano kukłę do stawu. O żartach nie mogło być mowy w Wielki Piątek, czas największego smutku po śmierci Chrystusa. W Wielki Piątek - na znak żałoby zasłaniano lustra, zatrzymywano zegary i narzucano sobie najściślejsze posty. Umartwienia te trzeba było pogodzić z wielkim gotowaniem i pieczeniem. W całym domu zapach gorących chlebów, kołaczy i słodkich ciast mieszał się z wonią wędzonych kiełbas i gotowanych szynek. Nie ulec takiej pokusie było wielką sztuką. Wielki Piątek był ostatnią okazją do barwienia jaj i przygotowania baranka - wszechobecnych atrybutów świąt Wielkiej Nocy. Tak jak wszystkie potrawy świąteczne musiały być one gotowe przed Wielką Sobotą, kiedy to odbywało się święcenie pokarmów.
- Do kościoła noszono wielkie kosze jedzenia. Nie mogło w nim zabraknąć baranka, chleba, soli i pieprzu, wędlin i ciast (na znak końca postu). święconka to przede wszystkim jajka - symbol narodzenia. Po poświęceniu tradycja nakazuje podzielić się nim z bliskimi.
-- Przed świąteczną ucztą składano sobie życzenia i dzielono się poświęconym jajkiem. W niektórych okolicach każdy z domowników musiał zjeść całą laskę chrzanu. - żeby nikt nie chorował. Pierwszy dzień świąt spędzano w gronie rodzinnym przy suto zastawionym stole.
- Na środku stołu stał baranek (z ciasta, cukru, wosku, masła itp. ). Zwyczaj ustawiania baranka wprowadził papież Urban V w XVI wieku. Baranka umieszczano na łączce z rzeżuchą lub zielonego, wschodzącego owsa. Na wsi wróżono sobie w ten dzień. Np. pilnowano, żeby kury nie zjadły okruchów pozostałych ze święconki, bo wtedy przez cały rok będą piały, a jaj nie będą niosły. Prawdziwe życie towarzyskie zaczynało się w Wielkanocny Poniedziałek. Od tego dnia aż do Zielonych świątek trwała magia wody. Pierwsze wzmianki o dyngusie pochodzą z XV wieku - są to zakazy kościelne zabraniającego tego "pogańskiego zwyczaju". Lany poniedziałek.
-- Ksiądz Benedykt Chmielowski wywodzi go od śmierci. legendarnej Wandy, tej, co nie chciała Niemca i utopiła się w Wiśle. "A że damy jej fraucymeru - tłumaczy ksiądz - za panią żałując, wodą się polewały co rok, stąd w Polszcze zwyczaj polewania się na Wielkanoc wniesiony". źródeł wesołego święta doszukiwać się można w czasach przedchrześcijańskich, kiedy to bez wody nie mogły się obejść magiczne obrzędy. Chroniła ona przed demonami i duchami zmarłych. Zapobiegała suszy, "ochrzczone" nią na wiosnę krowy dawały więcej mleka, świnie - mnóstwo prosiąt, a kury lepiej się niosły. Panny polewały nią "wyprawione" skrzynie - nie tylko by pomnożyć ich zawartość, ale także po to, by znaleźć dobrego kawalera. Polewano się dla zdrowia, dla urody, ochrony przed "złym" z tego i tamtego świata. Bo woda podczas wiosennego przesilenia nabierała niezwykłej dobroczynnej mocy.. A że zbiegło się to ze świętem zmartwychwstania Pańskiego, Kościół ten pogański zwyczaj początkowo energicznie tępił, uznając go za grzech śmiertelny.
- Ale cóż. Grzech grzechem, a urodzaj urodzajem. A ile przy tym oblewaniu uciechy ! Nic dziwnego, że księża przegrali na całej lini i do świątecznego poniedziałku przylgnęła nazwa "lany".
- Z czasem w zapomnienie poszła magia obrzędu, pozostała tylko zabawa. We wsiach przed wojną, tak jak i dziś w miastach, chłopcy wylewali wiadra wody na dziewczyny lub wrzucano (najczęściej młode panny) do cebrzyków czy nawet do rzeki. One zaś broniły się dla pozoru : im bardziej były oblewane, tym lepiej świadczyło to o ich popularności i miały tego dnia większe szanse na zamążpójście.
- Jeżeli któraś się obraziła - to nieprędko znalazła męża. Wykupić od oblewania można się było pisanką. Dlatego każda panna starała się, by jej kraszanka była najpiękniejsza. Chłopak wręczając tego dnia pisankę dawał dziewczynie do zrozumienia, że mu się podoba. Dziewczyny wierzyły ponadto, iż dyngusowa woda "przyda licu gładkości i rumieńca", ochroni od krost i zapewni powodzenie. Suche ubranie było natomiast pewną oznaką, że o mężu nie ma co marzyć. Chłopakowi zaś, któremu nie udało się dopaść żadnej panny, groziło miano "babskiego króla" oraz pogarda dziewczyn. I co gorsza, w robocie miało mu się nie darzyć, co oznaczało pustki w kieszeni.
-- W Małopolsce, w poniedziałkowy ranek całe grupy chłopców chodziły od chałupy do chałupy z wiadrami i cebrami, wywołując dziewczyny po imieniu. Rodzice nie bronili córek, bo panny przemoczone w lany poniedziałek zapewniały dobry urodzaj ojcowskiemu polu - zwłaszcza na groch i owies, a także nośność kur. W miastach lub dworach zwyczaj ten trochę łagodzono.
-- W Poniedziałek Wielkanocny mężczyżni oblewali wodą kolońską, a we wtorek i inne dni kobiety mężczyzn, uzurpując sobie tego prawa aż do Zielonych świątek, ale nie praktykując dłużej jak kilku dni. Poniedziałek Wielkanocny był też okazją do psot i żartów : wypuszczano bydło z obór, wywieszano na drzwiach narzędzia gospodarcze, wywracano płoty, zdejmowano drzwi, smarowano okna błotem, smołą lub farbą. Dziewczynom, które nie wyszły za mąż, podrzucano kukły ze szmat i słomy zwane "dziadami".. Za te psoty nie wypadało okazywać gniewu.

"Przed domem, w całym okręgu dziedzińca na jego białych kamieniach siedziały baby ze wsi - pobożne jak myszy. Koszyki ze święconym stały przed nimi niedomknięte - pachnące z daleka szafranem, kiełbasą i chlebem".
                                                                              Maria Dąbrowska "Wielkanoc"

"Na stole świątecznym stały : ... 4 przeogromne dziki, to jest tyle ile części roku, stało tandem 12 jeleni także całko upieczonych, ze złocistymi rogami (...) Naokoło były ciasta sążniste, tyle ile tygodni w roku, to jest 52 całe cudne placki, mazury, żmudzkie pierogi, a wszystkie wysadzane bakalią. Za nimi było 365 babek, tyle ile dni w roku, a przy nich 8760 pisanek - ile godzin w roku ..."
                                                                              Wojewoda Sapieha w XVII w.

"Musiała być ogromna głowizna z jajkiem w pysku i pieczone prosięta, gotowana szynka - przysmak, który jedliśmy tylko na Wielkanoc ... Ciasta miały swoją hierarchię. Musiał być "dziad ", "cygan", "prześcieradło" nie mówiąc o babach - olbrzymach i sękaczu z 200 jaj. Po środku stały 2 arki z rzeżuchy, w które wstawiano baranki z cukru." O..Kolberg zaś tak opisywał święcone na wsi ; "śwęcone składało się ; z dużego bochenka chleba pieczonego w domu lub kupnego, z kilku jaj obłupanych, z chrzanu utartego zbitebo w gałkę, z kawałka mięsa wędzonego wieprzowego, a czasem i wołowego, z kiełbasy, z serka i masła zrobionego w Wielką Sobotę rano. Wszystko to przystrojone w bustyn( bukszpan ) ".
                                                                              Melchior Wańkowicz "Szczenięce lata"

(...)W Wielką Sobotę kapłan poświęcał wyczekiwaną po długim poście obfitą, mięsną zastawę świąteczną. Gdy przybył do chóru wiejskiego, cała wieś znosiła święcone w kobiałkach podesłanych białymi ręcznikami iustawiała w półkole na ziemi, w pośrodku zaś ceber z wodą. Kapłan pośwwięcał wodę i jadło, które odtąd przybierało nazwę "święconego". Mikołaj Rej przestrzegał przed świąteczynym przejedzenie : "... W dzień wielkanocnej, suto święconego nie jadł, a kiłebasy dla węża, chrzanu dla pcheł, jarząbka dla więzienia, już zły chrześcijanin. Z tego nadmiaru, jeno sprosna utrata, a potem łakomstwo, a po tym różność wrzodów a przypadków szkodliwych i rozlicznych ...". Córka malarza Wojciecha Kossaka, Magdalena Samozwaniec pisała : "Indyk pojawił się od wielkiego dzwonu (zwykle wielkanocnego), w drugie święto. Urodą i smakiem pieczonego indyka było jego nadzienie, które robiło się z kasztanów ... Z reprezentacyjnych dań Kossakowskiej kuchni należy wspomnieć pasztet z zająca w kruchym cieście (...)
                                                                              Zygmunt Gloger

Po okresie Wielkiego Postu urządzono "pogrzeb postnego żuru i śledzia". Wszyscy z niecierpliwością czekali na rozkosz stołu w Wielką Niedzielę. Tradycyjne polskie święcone składało się z dań zimnych, głównie mięs, jaj gotowanych na twardo i ciast. Były to więc dania, o których dawniej mówiono, że podaje się je "bez dymu" lub potrawy "przy jednym dymie", tzn.takie, które przyrządzano wcześniej, a na święcone tylko je przygrzewano. W Wielkanoc nie godziło się bowiem gotować ani rozpalać "wielkiego" ognia pod kuchnią. Daniem najważniejszym była szynka, najlepiej cała i z kością, uwędzona w jałowcowym dymie oraz kiełbasa domowego wyrobu. W "święconym" nigdy nie mogło brakować różnych kiełbas, ułożonych w zwoje. Musiała tam być kiełbasa biała - zwana polską - nie wędzona ale gotowana lub pieczona z cebulą. Potem podawano bigos z kapusty duszonej z mięsem i kiełbasą, podlewany winem oraz zwiesisty barszcz biały gotowany na kiełbasie i zaprawiany śmietaną. Na południu, w górskich i podgórskich rejonach Polski, na Podhalu, Pogórzu i Ziemi Sądeckiej w wielką Niedzielę na święcone jadło się gorącą zupę zwaną "święconką", z drobno pokrajanych mięs świątecznych, kiełbas i jaj na twardo, gotowanych w serwatce z dodatkiem chrzanu. Wśród świątecznych ciast najważniejsze były baby wielkanocne, zwane też "babimi kołacami".. Z nich to właśnie, z bab polskich, puchowych i szafranowych, wysokich i pięknie lukrowanych, słynęło staropolskie "święcone". Równie sławne, a przy tym ogromnie dekoracyjne, były mazurki z barwnych mas, lukrów, bakalii, komfitur i owoców w cukrze układanych na spodkach kruchych, waflach i opłatkach. W czasie świątecznych biesiad często bawiono się pisankami lub kraszankami. Najczęściej były to gry zwane "walatka" lub "wybitka". Polegały one na toczeniu po stole jajek lub stukaniem się kraszankami trzymanymi w rękach. Wygrywał ten, czyje jajko się nie stłukło. Na śląsku w niektórych wsiach na Pomorzu i w Polsce Północnej, przygotowywano, na modę niemiecką, niespodzianki dla dzieci. Były to koszyczki lub gniazdka z barwnymi jajami i słodyczami, które trzeba było znależć w ogrodzie lub w domu. Poniedziałek Wielkanocny to dzień pełen zwyczajów i obrzędów. Szaleńcze zabawy i wybryki zaczynały się już w nocy. Głównym i najważniejszym zwyczajem jest Dyngus (zwany też Smigusem, śmigurtem lub śmigustem, Lanym Poniedziałkiem). Kropienie, obmywanie, oblewnie i zanurzanie w wodzie jest reliktem dawnych, wcześniejszych niż chrześcijaństwo, zabiegów mających zapewnić zdrowie, urodę i płodność.


 

POWRÓT